Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przeżyłem już kilka dziesiątek lat… Nawet w tym roku zamknąłem kolejną z nich. Przemijające lata niosły niesamowite przeżycia i olbrzymie zróżnicowanie. Z każdym minionym rokiem stawałem się mądrzejszy i bogatszy w doświadczenia. Idąc przez te wszystkie lata było raz lepiej, raz gorzej pod względem egzystencjonalnym i oczywiście emocjonalno uczuciowym. Na początku nie zdając sobie sprawy z tego czego doświadczam, szedłem przez to życie jak lunatyk, jak ślepiec niewidzący drogi, którą podąża do swojego niewiadomego celu. Trudno się temu dziwić ponieważ młodość kieruje się swoimi prawami. Tak więc życie młodego człowieka to żywioł, bezmyślność i energia, ale nie rozum. Chcąc tego czy nie, zdając sobie z tego sprawę czy nie, doświadczałem całej gamy towarzyszących mi w każdym momencie uczuć. Jednak spośród wielu z nich jedno dominowało bardzo wyraźnie - było to strach. Tak moi drodzy czytelnicy, nie miłość, nie radość lecz strach. Jak pamięcią sięgam, a sięgam aż do dzieciństwa bałem się przemocy i wojny! Wielu moich rówieśników bawiło się w wojnę i ja też z nimi się bawiłem, ale na prawdziwą wojnę iść nie chciałem. Odkąd nie chciałem wojny, nieświadomie programowałem swoje przyszłe życie i tak w późniejszych latach ono się ułożyło jak je wcześniej projektowałem. W szeregi wojska nie chcieli mnie wcielić, ani na okresowe szkolenia powoływać to i tym sposobem pobór do wojska mnie osobiście ominął z czego cieszę się niezmiernie do tej pory. Mój najmocniejszy lęk był spowodowany wizją zabijania innych ludzi. Nie mogłem pojąć jak to jest możliwe, że ludzie patrząc sobie niejednokrotnie w oczy, wbijają w siebie żelazne i ostre bagnety. Lata mijały, a wraz z nimi przybywało mi mądrości i zrozumienia otaczającego nas świata. Bardzo szybko pojąłem, że strach to doskonały oręż w rękach ludzi cwanych, przebiegłych i egoistycznie nastawionych do życia. Szczególnie tych, którzy siedzą u steru, na przywódczych stołkach, w hierarchiach Kościelnych, w sztabach armii, ale i w sektach, tajnych stowarzyszeniach i wszędzie gdzie tylko da się nad kimś panować i czerpać z niego wymierne i zarazem kolosalne korzyści. Aby mogło do tego dojść trzeba w jakiś sposób zapanować nad innymi ludźmi. Doskonała większość przypadków zaczyna się całkiem niewinnie w szkołach kiedy niektóre dzieci szukają "głupszego” od siebie do noszenia tornistra, odrabiania lekcji czy wręcz do popychania i wyżywania się. Następnie w związkach partnerskich gdy jedno z partnerów próbuje dominować nad drugim. Potem w powstałych rodzinach już bardzo wyraźnie widać kto nad kim panuje i czerpie z tego panowania zyski dla siebie. Kolejnym etapem są zakłady pracy i tu widzimy już konkretny wyzysk osiągany przy pomocy „mobingu” i zastraszania. Wreszcie na szczebelach rządzących , w klubach, organizacjach, we wsiach, miastach, państwach i całym świecie. Ale jak to zrobić, jak podporządkować sobie innych, bądź co bądź myślących ludzi? Jakiego użyć sposobu i oręża aby zrobić z nich posłusznych matołów? To z pozoru trudne pytanie w rzeczywistości ma bardzo łatwą i prostą odpowiedź. Otóż do podporządkowania innych ludzi potrzebny jest strach. A żeby nim bez skrupułów władać trzeba być cynicznym cwaniakiem. Bezwzględnym i agresywnym łotrem pozbawionym wyższych uczuć takich jak miłość, współczucie i bezwarunkowa solidarność z innymi ludźmi. cdn.
Opublikowano

Homo sapiens mieniący się B.A.C. i samodzielnym myśleniem. Jak to dobrze, że jesteś świadom kamuflowanych środków służących temu, by - spójrz proszę:

Któż jest jak mędrzec? I kto umie rzecz wyłożyć? Mądrość człowieka rozjaśnia jego oblicze i nawet surowość jego twarzy łagodnieje. (...) Nie wdawaj się w złą sprawę (...) słowo króla ma władzę; i któż mu powie: Co czynisz? Kto przestrzega przykazania, nie zazna nic nieszczęsnego, a serce mądre będzie znało zarówno czas, jak i sąd. Albowiem jest czas i sąd na każdą sprawę, gdyż wielkie nieszczęście ciąży na ludziach. Bo nikt nie wie, co się stanie, któż bowiem może mu powiedzieć, jak to się stanie? Nie ma człowieka, który by miał władzę nad duchem, żeby zatrzymać ducha, ani nie ma władzy w dniu śmierci, nie ma też żadnego zwolnienia z tej wojny. A niegodziwość nie ocali tych, którzy się w niej lubują. Wszystko to widziałem, a moje serce było skierowane na wszelkie dzieło czynione pod słońcem w czasie, gdy człowiek panuje nad człowiekiem ku jego szkodzie. Ale chociaż tak jest, widziałem, jak grzebano niegodziwców, jak wchodzili i jak odchodzili ze świętego miejsca, i zapominano o nich w mieście, gdzie tak postępowali. To także marność. Ponieważ wyrok za zły czyn nie jest wykonywany szybko, przeto serce synów ludzkich całkowicie nastawiło się w nich na popełnianie zła. Choćby grzesznik sto razy popełnił zło i długo żył, czyniąc, co mu się podoba, to jednak ja wiem też, że [u]bojącym się prawdziwego Boga dobrze się powiedzie[/u], ponieważ się go boją. Lecz niegodziwcowi wcale się nie powiedzie ani nie przedłuży on swoich dni, które są jak cień, ponieważ nie odczuwa bojaźni przed Bogiem. Istnieje marność dziejąca się na ziemi, że są prawi, których spotyka to, co się zdarza za uczynek niegodziwców, i są niegodziwcy, których spotyka to, co się zdarza za uczynek prawych. Powiedziałem, że to także marność. - Kaznodziei 8, 1-14.

Póki co, zastany przez ciebie (i mnie również :)) stan rzeczy i spraw tak wygląda od zarania ludzkości... Wnikliwie go analizując, można dostrzec okoliczność, która brał pod uwagę ów, co pisał:

(...) dziecięta są współuczestnikami krwi i ciała (...) on podobnie miał udział w tym samym, żeby przez swą śmierć unicestwić tego, który ma środki do powodowania śmierci, to jest Diabła, i żeby oswobodzić wszystkich, którzy wskutek strachu przed śmiercią [u]przez całe życie[/u] podlegali niewoli. - Hebrajczyków 2, 14; 15.

Ma on swoje dzieci idące w jego ślady - okoliczność tę zdemaskował Największy z wszystkich ludzi, kierując do nich słowa:

Jezus rzekł do nich: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie, bo ja od Boga wyszedłem i tu jestem. Wcale też nie przyszedłem z własnej inicjatywy, lecz On mnie posłał. Dlaczego nie wiecie, co mówię? Dlatego, że nie możecie słuchać mego słowa. Wy jesteście z waszego ojca, Diabła, i chcecie spełniać pragnienia waszego ojca. Ten był zabójcą, gdy rozpoczął, i nie stał mocno w prawdzie, ponieważ prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, mówi zgodnie z własnym usposobieniem, gdyż jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Ja natomiast mówię prawdę i dlatego mi nie wierzycie. (...) Jeżeli mówię prawdę, czemuż mi nie wierzycie? Kto jest z Boga, ten słucha wypowiedzi Bożych. Wy dlatego nie słuchacie, że nie jesteście z Boga". - Ew. wg Jana 8, 42-47.

Świadom takiego stanu rzeczy Jego uczeń ujawnił jeszcze:

Wiemy, że nikt, kto się narodził z Boga, nie trwa w grzechu, ale Ten narodzony z Boga strzeże go, a niegodziwiec go nie pochwytuje. Wiemy, że pochodzimy od Boga, lecz cały świat podlega mocy niegodziwca. - 1 Jana 5, 18; 19.

Jeśli to już wiedziałeś, to upewniłem, cię, że nie ty jeden.. a jeśli nie, to rozważ i stosownie uwzględnij...

Życzę pięknego życia i twórczości niemniej... pięknej :)





Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...