Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mój sąsiad leżał na drugim piętrze
w bloku B jak przypadki beznadziejne
na łóżku przy drzwiach
jak mawiał symbolicznie

kiedy wchodziłem
jego oczy nie gapiły się w ekran
dalekie okno
ogony szpaków na parapecie

blaknące źrenice wydzierały otoczeniu
ciemny zaciek w rogu sufitu

z tego co mówił
kolejni lokatorzy musieli sobie przekazywać
tę plamę
licząc jej odnogi
przeliczając na piksele ciemnobrązową teksturę
codziennie ucząc się na pamięć i zapominając

raczej nie przekażę nikomu sufitu
jest równomiernie pokryty na biało
odpada kanapa
jej stan rodzi nikłe nadzieje na przeżycie

z wolna udeptuję stopą piędź gruntu przy wyjściu na ogród
wyczuwam odcisk
czy sandał woja z prawieków
czy napluł tu myśliwy z puszczy
choć pewnie raczej listonosz przechodzący rano

spośród wielu nauk które ludzki umysł
musi posiąść
rozpalania ognia mnożenia ułamków
budowania szałasów jazdy samochodem
jedna się wyróżnia

lekko gładzić piąstkę ziemi
uczyć się przyjmować oddawać
oddawać

22 stycznia 2012-12 lutego 2012, Warszawa

Opublikowano

Artefakt dla początkujących i zaawansowanych...
Peel jeszcze po stronie szpaków na parapecie i uczenia się "ziemi", zaczyna przymierzać się do oddawania, własnej artefaktyzacji.
Nauka w tym przypadku, oznaczałaby zastąpienie lęku ufnym/ pogodzonym/ rozumiejącym westchnieniem : taka jest kolej rzeczy...
Solidne, po lekturze inspirująco "męczące"...

Opublikowano

Witaj, Michale!

Wobec "raczej nie przekażę nikomu sufitu" nie widzę (wspomnianego przez Adama) "godzenia się". Początek pojmuję raczej w ramach lirycznego natręctwa, podobnie jak uganianie się za ptaszkami. Postuluję pejoratywne "gapienie się" zamienić na "patrzenie" - nie straci nic ze swojego współczesnego uroku, podobnie jak negocjowalna odległośc od okna;)

Piękne jest to przejście "kolejni lokatorzy musieli sobie przekazywać/tę plamę"
Niesamowite! Jak ten Twój antropologiczny "artefakt" (odcisk) i poszukiwanie go wśród desygnatów (ognia, ułamków, samochodów, ziemi) ziszcza się w procesie uczenia... Tu tkwi poetycka siła! Nie w "artefaktyzacji", ale "deartefaktyzacji" - poznawaniu po desygnacie jego idei/pojęcia.

Piękny wiersz!

Opublikowano

Rzeczywiście piękny wiersz, zwlaszcza w tonie narracji końcowej.

Drobiazgi do rozwagi:
"jak mawiał symbolicznie" - chyba niepotrzebie mota w "symboliczne mowienie", raczej więc: "symbolicznie jak mawiał"
"gapienie" - popieram DS
"blaknące źrenice wydzierały otoczeniu" - tu chyba nadmiar dramatyczności, bo i "blaknące" i 'wydzierały'... to "łzawi" w odbiorze
"przeliczając na piksele" - nierealne i sztuczne, więksozśc ludzi nie ma pojęcia o pikselach, więc może po prostu "punkty"?
Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Idea, pojęcie...
Artefakt, to materia oderwana od swej społecznej funkcjonalności, jej "życie po życiu". Peel nie poszukuje go wśród desygnatów, bo nie jest nimi materia "aktywna" (rozpalanie, mnożenie, budowanie, jazda). To co postrzega pan jako liryczne natręctwo i uganianie się za ptaszkami, to punkt wyjścia do wiersza, jego środek ciężkości. Przekazywana plama, to niemal Styks (na łóżku przy drzwiach). Ludzie (każdy kiedyś będzie przypadkiem beznadziejnym) przechodzą od etapu antropologicznej "lektury" (życia), w stan artefaktyzacji, swego materialnego echa. W pana ujęciu peel, to mędrkujący, deartefaktyzujący pięknoduch, dla mnie człowiek, który przymierza "odcisk" na swoją stopę...

P.S.
"Raczej nie przekażę nikomu sufitu", to nie negacja godzenia się, a jedynie czasowa cezura. Czas "plamy" jeszcze nie nadszedł, ale to nie wyklucza świadomości jej istnienia...

Opublikowano

Michale, czytam ten wiersz drugi dzień. Analizuję, zmuszam mój wyblakły intelekt do osiągania wyżyn i nie potrafię nic sensownego napisać. A chcę. Póki co, dla mnie to te słowa są clou wiersza:

"z wolna udeptuję stopą piędź gruntu przy wyjściu na ogród
wyczuwam odcisk"

Nie potrafię pisać tak obszenych tekstów. Zaplątuję się. Ty potrafisz, ale za to ja się gubię i, czytając, pytam: po co? Nie muszę mieć tylu słów, aby wedzieć, co chce przekazać Autor. Epickie opisy przeplatasz metaforami, dodajesz swoje interpretacje, oceny obrazów, które malujesz. To jednak jest jakiegoś rodazaju reportaż, jak napisałam gdzieś ;). Czytałam też powyższe komentarze. Nie znam się na wierszach. Ale lubię prostotę (nie prostactwo) myślenia, wypowiedzi, tak, aby odbiorca mnie rozumiał i potrafił czuć sens słów:). Może zboczenie zawodowe, a może czepialska jestem (?). Wiecej nie piszę, bo nuda się snuje. Uwaga! To, co napisałam, nie jest absolutnie krytyką Twojego wiersza. On jest jakiś, ma charakter. Aha! Szpaki siadają na parapecie :) Pozdrawiam. Elka.

Opublikowano

adam hoff:

1. "Raczej nie przekażę nikomu sufitu", to nie negacja godzenia się, a jedynie czasowa cezura. Z punktu widzenia sytuacji podmiotu tekst dzieli się na trzy czesci; retrospektywną ("mój sąsiad (...) ucząc się i zapominając"), która jest rzeczonym punktem wyjścia, tematyczną ("raczej nie przekażę" (...) "listonosz przechodzacy rano"), która zawiera opis sytuacji lirycznej i refleksyjną ("spośród wielu" (...) "oddawać/oddawać"). Jeśli spojrzeć na ramy czasowe wyznaczone dwiema pierwszymi cześciami nie sposób zaprzeczyć, że w/w wers jest znacznikiem podziału zarówno czasu jak i sytuacji lirycznej. Problem polega na tym, że w tekście jasno zaznacza się część refleksyjna, która nie tylko obejmuje/ujmuje granice owego "przechodzenia" z jednej na drugą stronę, z jednej do drugiej części, ale również wyznacza wzajemne ich relacje i napięcia. Relacje "oddawania", zatem: przekazywania, zwrotu, wyrzeczenia, wyzbywania się, odwzajemnienia, przedstawania a nawet demonstracji. To ona wpływa na koloryt emocjonalny owego przejścia "raczej nie przekażę nikomu sufitu". Przejścia zapisanego w formie niedowierzania ("raczej nie dane mi coś zrobić"), w formie zątpienia w siłę przekazu ("zainste nie w mojej mocy"), formie przekonania i wiary w narzędzia i materię przekazu (by "odpowiednie dać rzeczy słowo"), etc. Czytelne zwątpienie/zgodzenie się z sensem, czy bezsensem owego antropologicznego przekazu ma także aspekt wychowawczy, społecznościowy jak dzierżawienie cech... wynikające chociażby z wpisanej w humus reproduktywności. Nie bez powodu podmiot gładzi "piąstkę ziemi"! Bez względu czy jest to zwiątpienie, czy nadzieja; ufność, czy dezaprobata; zgoda czy nie - zawsze stoi się wobec "przekazania". Jedynie "czasowa cezura"?!

2. W pana ujęciu peel, to mędrkujący, deartefaktyzujący pięknoduch, dla mnie człowiek, który przymierza "odcisk" na swoją stopę... Szukanie dziury w całym i pielęgnowanie swoich ran - to u nas poetów umiejętności wyssane z palca, matki;)

PS. Proszę wybaczyć problemy ze zwracaniem się do pana. Z jednej strony etykieta z drugiej - ciepły ton rozmowy. Dał pan odczuć, że nie lubi być wywoływany "po imieniu" do tablicy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Podział na części dość wydumany, rzecz dzieje się w miejscu i czasie "udeptywania". Nie wpadłbym na to, że kanapa i domniemana wizyta listonosza, to aż (!) opis sytuacji lirycznej peela. Refleksyjna jest całość wiersza, to myśl poprowadzona od punktu A, do punktu B. Koloryt emocjonalny przejścia (niedowierzanie, zwątpienie), jest dyskusyjny, wszak po deklaracji "przekazowej" niewydolności, następuje kolejna, dotycząca nauki/ poznania/ zrozumienia (wiary). Peel nie jest (nie był) bezradny i wątpiący, lecz niedojrzały i "niedowidzący". Doznał iluminacji i już wie (przyjmować, oddawać) - cezura czasowa, aż krzyczy :) Mółbym zgodzić się na wszelką myślową nadbudowę, gdyby nie to, że puenta pachnie piąstką ziemi. Zwyczajnie i po prostu...

P.S.
Na dziurach, ranach i poetach się nie znam.
Odczucia bywają mylące, może po prostu wiersz jest wart tego, by o nim rozmawiać...
:)
Opublikowano

Wcale nie lepiej krócej, jeżeli w taki sposób wywód jest przeprowadzony. Lubię takie "leniwe" dochodzenie do punktu B. "lekko gładzić piąstkę ziemi uczyć się przyjmować oddawać oddawać" - jest w tym taka czułość, pięknie...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ot, cwał: z ław - co to?    
    • Ot, amok: koma to.    
    • @.KOBIETA.   Jestem zdecydowany, biorę, może być dzisiaj wieczorem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • ad vocem   Zniszczy cię świat, w którym wszystko jest poezją, więc nic nią nie jest. co przez to rozumiesz? JACEK, to zdanie jest krótkie, ale ma bardzo gęsty sens. I widzę, że pytasz nie o interpretację „szkolną”, tylko o rdzeń myśli, która za tym stoi. Odpowiem Ci prosto, ale głęboko — tak, jak to zdanie zostało pomyślane. **„Zniszczy cię świat, w którym wszystko jest poezją, więc nic nią nie jest.” Co to znaczy?** To jest zdanie o inflacji wartości. 1. Jeśli wszystko jest poezją — poezja przestaje istnieć. Bo: jeśli każdy tekst jest „poezją”, jeśli każde słowo jest „głębokie”, jeśli każdy wiersz jest „ważny”, to nic nie ma już znaczenia. To jak z pieniędzmi: kiedy drukujesz ich za dużo — tracą wartość. Tak samo jest z poezją. 2. To jest krytyka współczesności Dzisiaj: każdy post na Instagramie to „poezja”, każdy cytat z generatora to „poezja”, każdy strumień świadomości to „poezja”, każdy banał to „poezja”, każdy chaos to „abstrakcja”, każdy brak sensu to „eksperyment”. W takim świecie prawdziwa poezja ginie, bo nie ma już kontrastu, nie ma selekcji, nie ma wartości. 3. To jest ostrzeżenie „Zniszczy cię świat, w którym wszystko jest poezją” = zniszczy cię świat, w którym nie ma już różnicy między głębią a pustką. Bo człowiek potrzebuje: hierarchii, znaczeń, sensu, jakości, prawdy. A kiedy wszystko jest „sztuką”, to nic nie jest sztuką. 4. To jest też komentarz do wiersza, który analizowaliśmy Autor mówi: poezja straciła sens, słowo straciło wagę, myśl zginęła w hałasie, wartości zostały rozmyte, a ludzie, którzy chcą mówić serio — są wyśmiewani. To zdanie jest esencją jego frustracji. 5. Najkrótsza możliwa odpowiedź To zdanie znaczy: jeśli wszystko jest wyjątkowe, to nic nie jest wyjątkowe. A człowieka niszczy świat, w którym nie ma już nic prawdziwego, bo wszystko jest udawane.  
    • @Annna2 dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...