Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przychodzimy, odchodzimy
czas zdmuchuje naszą świeczkę
i tym życiem się cieszymy
tak naprawdę to troszeczkę.

Bo tak jest ten świat stworzony
takie życie jest człowieka,
nie wie co jest z drugiej strony,
nigdy nie wie co go czeka.

Bardzo szybko czas nam płynie
na tym naszym łez padole,
lecz do końca nim przeminie
kiedy mogę to swawolę.

Korzystajmy z każdej chwili
i przez życie idźmy śmiało,
żebyśmy nie przegapili
by się życia nie przespało.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ech! Lasy dzwonią, a krew się pieni!
Płetwy, desenie, skrzydła i twarze,
szybko, z rozmachem, kochać, docenić –
by przed Zimnicą zdążyć się nażyć!

Bo tu już w oczy pierwsze przedśniegi,
dni krótkie, że się w nich nie pomieszczę…
Dlaczego muszę tak szybko niebyć,
choć nie nażyłam się przecież jeszcze?...


Myślę, Bolku, że tak naprawdę to wcale nie troszeczkę cieszymy się tym życiem. Cieszymy się nim tak bardzo, jak bardzo się martwimy troskami i tragediami - jedno nie może istnieć bez drugiego: radość bez smutku i odwrotnie.
Pozdrawiam serdecznie, jak zwykle.
Opublikowano

Bolesławie, "tak" pięć razy
i nierówno, nierytmicznie.
Wiersz pochłaniać ma, jak azyl,
a ja męczę się fizycznie
- bo wertepy, trzęsie, rzuca,
na zakrętach w pole skręcam.
Nie da się muzyki słuchać,
kiedy jazda nie zachęca.

Moim zdaniem wiersz do poprawki, całkowicie.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ech! Lasy dzwonią, a krew się pieni!
Płetwy, desenie, skrzydła i twarze,
szybko, z rozmachem, kochać, docenić –
by przed Zimnicą zdążyć się nażyć!

Bo tu już w oczy pierwsze przedśniegi,
dni krótkie, że się w nich nie pomieszczę…
Dlaczego muszę tak szybko niebyć,
choć nie nażyłam się przecież jeszcze?...


Myślę, Bolku, że tak naprawdę to wcale nie troszeczkę cieszymy się tym życiem. Cieszymy się nim tak bardzo, jak bardzo się martwimy troskami i tragediami - jedno nie może istnieć bez drugiego: radość bez smutku i odwrotnie.
Pozdrawiam serdecznie, jak zwykle.
Masz rację Oxyvio są radości i zmartwienia tylko to nasze życie w dziejach ziemi to jak jedno mgnienie ale korzystajmy gdy jest:)

I jeszcze wiele tak by się chciało,
żeby tak zwolnić ten czas szalony
bo tyle życia już uleciało
a życia tego człek jest spragniony.

Serdecznie pozdrawiam:)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...