Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

-fajnie wywietrzyć i obmyć się w wierszu Twoim , kiedy nad ranem ściągam do chaty z roztrzęsionej pieprzonej zacharkanej Cywilizacji.. (i sorry za dosade.. w zabliskości pięknego krótkiego pojemnego wiersza - wybaczysz..?)
poz Ran

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no tak Januszu, teraz wiem skąd te moje rozdrażnienia - winny księżyc!!!
ale przy nim się świetnie słowa w wersy składa :)
serdecznie i wieczorowo, a nocą niech pastele się śnią baśniowe...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tak dobrze odbierasz tę swobodę i przestrzeń... a wiersz taki kochliwy jest ;)

na Ciebie Ran, chyba też księżyc w pełni źle wpływa ;)
mam takie dzisiaj zagrywki... no już wczoraj wieczór coś mi, ale dzisiaj piszę i piszę... zakręciło mnie pióro... i na sms-y też :)))
i jeszcze na coś, ale już milczę!
serdecznie
i nastrojowo do ataku;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mariusz :) chciałam wyciąć ale jakoś wszystko by się zmieniło,
chcesz to M... wyciąć? czy na pewno???
Mariusz, M... Muza, Miłość...
a ta wolność i przestrzeń... lubię swobodę... pomyślę może kiedyś skasuję pierwszą strofkę.
dzisiaj nie dam rady!!!

księżycowo :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



M... MIGUEL, Muza, Miłość i Mariusz i... nie wiem co jeszcze za M :))))
bez rozchylania kolan... serdecznie - jola
p.s.
piękne słowa
"wszystkie wersy schowam w twoim łóżku" - schowaj, znajdę!!!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



M... MIGUEL, Muza, Miłość i Mariusz i... nie wiem co jeszcze za M :))))
bez rozchylania kolan... serdecznie - jola
p.s.
piękne słowa
"wszystkie wersy schowam w twoim łóżku" - schowaj, znajdę!!!
........
?
:)))))))))))))))
ok ;)
cieplutko :)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mariusz :) chciałam wyciąć ale jakoś wszystko by się zmieniło,
chcesz to M... wyciąć? czy na pewno???
Mariusz, M... Muza, Miłość...
a ta wolność i przestrzeń... lubię swobodę... pomyślę może kiedyś skasuję pierwszą strofkę.
dzisiaj nie dam rady!!!

księżycowo :)
W tej drugiej "zwrocie" jest to wszystko o czym wspomniałaś.No może nie ma Mariusza:(
A "nieodpartymi chęciami" wybrukowane jest ...
pozdr:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "WYŻEŃCA" (Frag. szers. utw.)

       

      (...)

       

      Choć sztorc ścierał na osełce z najlepszego piaskowca,
      I na omłocie starannie utwardzał u klepadła,
      To nie wieścił mu ni zwiastun jeden tak rychłego końca,
      Jak głownia jego wraz z kosiskiem na kamieniu się rozpadła.

      Machajką swą miłą uciesznie rwał do potańca,
      A ześcibolił żniwnie w pojedynkę pewno i spichrz cały,
      Śmiał się "haha" gdy klinga ucinała młodziane pędy,
      I w lekceważeniu oczy jego na swe uczyny nawet nie ukradkowały.

      A kępy siłą stały sztywnie jak pasły zwierzyniec,
      Na ustroniach zagród, i tam gdzie polany,
      I w gwarnicach motłochu jak na ofiarnych stołach,
      Aż po kąt zapuszczony, przez bok dzidą omijany.

      Raz wyciął jak drwalik sosen na podściółce lasu,
      Raz ścinał po sztuce, nim salwą ruszyli z kopyta w popłochu,,
      Wszystko na powagę postronników, by go wyceniali w krocie,
      I zmykali gdy drzewcem wywija jak skrą przy czarnym prochu.

      Sztrych jego zakrzywni wychwasty niżał w obręb ziemi,
      A chwalbował siłą, bo grzebietem taszczył wór puściutki,
      Gdzie ni na wycen cienia choćby tyciej drogoceny,
      Zagodnej czci z poszanowaniem w otoczeniu ludzkim.

      I naliczał, mnożył, odpadał szkodnik za szkodnikiem,
      Dłoń jego karciła karki i przednie fasady, 
      Miast ściskać bratnie łapsko w powitalnym dygu,
      Odganiał paździerz, tak wolał, i był im w się we ślady.

      A jak mówili, że gburny, grubiański, i do skoku wyrywny,
      Bo rzuca się w kije do bicia i zdziczale ryczy, ,
      Rozminęli się z istnym, choć mogła ich brać zaślepota,
      Że choć w hurm ścina kukiełki, to wyłącznie spośród dziczy.

      A dzicz płochliwa, nie wali na znak, na alarm nie bije,
      Bo bezbronna waruje, i ni w grupie to postrachaja,
      A on pożywką rozochocony, że załzawiona stoi,
      I fajura kruszna z niej, a nie obłożny, rychło odzewny rębajło.

      Raz napotkał na swej ścieżce, a ta wiła parkiem,
      Człowiekę niepostawną przez zaczynek znany,
      Co nałkana się przyznała, że w psie ryło dała,
      I tak bracina jej oddany został pochwytany.

      A że nóż bocianisty posiadał nasz pan -
      Ale broń Boże nie do tępicielstwa, bożto jeno tarcza -
      To raz jeden tegoż dnia dobył ostrza za rękojeść,
      Wcześniej zebrał śluzne z szyi, podchodził i harczał.

      Wpierw plwoty wymierzył i rozpylił jej ryju -
      "Kurwina!" - głośnie odmówił człowieczyńce
      Człowieczeństwa, i naharał pod lewne oczęto zylą,
      Upust dał ślince, ponoć widziano też sińce.

      Takie bujały na wietrze czekając swego żeńca
      Jak popy makowe górskiego rolnika,
      Zawsze wyłon ktoś zza winkla na pełnej niedrgnięty
      I nie szczudłał nachodu, bez gry polnego konika.

      Ni najmniejszej chwaścicy nie oszczędził w pojebie,
      Szramił szewro na odroślach i rozcinał, co wyrosłe z rówieśnych
      Nasion, i rzędem, po jednym padali oniemiali
      I nasiąkiem gnili w otchłannej wilgoci ściół podleśnych.

       

      (...)


       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...