Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Te słowa głównie kieruję do p. Krzywaka

Jak się domyślam oprócz J. Sojana, kładł pan cegiełki pod fundamenty tego forum, a więc także formował pan zasady w nim obowiązujące. Mniemam , że tworząc dział poezji współczesnej miał pan jakąś wiedzę, cel i zamysł. Rozumiem, że opatrując ten dział nazwą „poezji współczesnej”, celowo wprowadzone zostały: pewnego rodzaju segregacja i ograniczenia np. dla prozy, bajek i tego wszystkiego co nie jest współczesną poezją. Jak zatem pogodzić fakt stosowania niemających nic wspólnego z merytoryczną krytyką, uszczypliwych, drwiących, czasem wulgarnych uwag kierowanych pod adresem autorów piszących poprawną techniką rymiczno-sylabiczną o treści satyrycznej, miłosnej, ulotnej czy patetycznej? Z mojej wiedzy wynika, że termin „poezja współczesna” jest upięty w grupy i konkretny przedział czasowy obejmujący okres od 1939 roku (według niektórych osób od roku 1918)do chwili obecnej ponieważ nikt nie ustanowił granicy zamykającej ten okres. Na tej podstawie słusznie uważam, że w dziale „poezji współczesnej” ma prawo zamieszczać swoje utwory każdy kto żyje i spełnia kryteria określonego przedziału czasowego. Idąc dalej tym tokiem rozumowania myślę, że szykanowanie i zwalczanie piszących inaczej niż pisze grupa założycielska wraz z swoimi sympatykami jest łamaniem ogólnie przyjętych zasad jak i regulaminu tego forum. Z mojego punktu widzenia zamiast sobie dowalać, czas najwyższy pogodzić się z faktem istnienia w dziale ”poezji współczesnej” dwóch niezależnie stojących obok siebie grup czyli tych, którzy stanowią współczesną awangardę i tych, którzy piszą hołdując formom klasycznym do których skromnie zaliczam swoja osobę. Uważam, że tworząc ten portal, na skutek przeoczenia, niedopatrzenia, braku wyobraźni i braku tolerancji nie stworzono przejrzyście tego działu na skutek czego dochodzi do ciągłych przepychanek i nieuprzejmych przytyków… a można było tego uniknąć tworząc dwa odrębne działy i byłoby po sprawie. Tak czy siak należy wreszcie zrozumieć, że w dział poezji współczesnej wchodzi poezja klasycyzująca i poezja awangardowa, a to znaczy, że idą niezależnie obok siebie, a idą obok siebie dlatego bo tak stanowi definicja określająca znaczenie hasła „Poezji współczesnej”. Mając na uwadze powyższe pozostaję w nadziei, że doczekam odpowiedzi i stworzenia takich podrozdziałów jeszcze za mojego życia. Pozdrawiam.

B.A.C. Stork

Opublikowano

Po pierwsze, przeczytać uważnie regulamin i nie kłamać.
Po drugie - publicznie to nawet napisze na forum głównym - te "wiersze" to tandeta. Nie prościej wklejać je tam, gdzie ich miejsce - do działu debiutów? Bo dwa działy są.
I wreszcie, po trzecie - źle się pani/pan domyśla. W sumie to ja zostałem pomówiony, oszkalowany itp.itd -ale jakie morały wypływające z tekstów, takie zachowanie.

I tyle, ze swojej strony dodam, że jest pani/pan (te nicki) tak 2500 osobą, która pisze dokładnie to samo. Proszę zapoznać się z takimi terminami jak "grafomania, epigonizm, truizm" - będzie pan/pani bliżej własnego "wierszoklectwa". Zresztą nazywać te wypociny "poezją współczesną" - to dopiero tupet! Treść "patetyczna"? Cha cha cha cha...

PS - sympatycy i założyciele są w zmowie? To bardzo ciekawe, ostatnio doszły mnie wieści, że jeden z sympatyków rozsiewa nad portalem zarodniki mgły przy współpracy z GRU i FBI, mając informacje z Marsa dotyczące przyszłości. Co gorsze, wyszło, że globalny spisek skupił się na pani/pana arcydziełach, które miały wyzwolić ludzkość z kajdan zniewolenia. Proszę to zbadać!

Opublikowano

Michale (ta, nie znamy się, ale od tak dawna tu jestem, choć ostatnio arcyrzadko, że pozwolę sobie zwracać się po imieniu), odwalasz tu dużo dobrej roboty i chwała ci za to. Z tymi wszystkimi zarzutami o grafomanię, epigonizm i całą resztę, zgadzam się z tobą. Inna natomiast jest sprawa, że nazwa działu "poezja współczesna" jest rzeczywiście myląca. Nawet nie zauważyłem, że na pierwszej stronie dokonała się zmiana i jest podział na poezję "Dla początkujących poetów" oraz "dla wprawnych poetów". Świetna rzecz, o to właśnie chodziło. Teraz jeszcze proponuję, bo zostało to chyba przeoczone, żeby po wejściu w ten drugi dział, na górze nie stało "Poezja współczesna", ale zostało powtórzone jeszcze raz: "dla wprawnych poetów". To chyba robota na pięć minut (chyba, nie znam się). Wtedy skończą się zarzuty takie jak ten wysuwany przez B.A.C. Storka. Nie wiem, czy masz możliwość takiej ingerencji w wygląd forum, jeśli nie, trzeba angella powiadomić ;)

Temat już był wałkowany milion sto pięćdziesiąt razy, może jednak rzeczywiście lepiej zmienić szybko nazwę, zamiast przez kolejne lata wykłócać się o jedno słowo. A na dodatek wytrąci się argument z ręki tym wszystkim, co pisać nie jeszcze nie potrafią, ale publikują w Zetce, bo to przecież "poezja współczesna".

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No ba, sam byłbym za tym. Aczkolwiek wbrew pozorom nie jest to kwestia 5 minut i ja osobiście nie ingeruje w żadne widoczne zmiany (bo jakbym mógł, to sam bym to zmienił w 2 minuty nawet). Widocznie "współczesność" ma się kojarzyć z tym co tutaj i teraz. Dla mnie osobiście niech sobie wklejają co chcą, tylko niech będą świadomi konsekwencji - to i tak już nie te czasy, kiedy moderatorzy sami przesuwali wiersze i też nie czasy "kup" i "kupek", dlatego autorzy takich postów i tak mają się wyjątkowo dobrze. Nawet aż za - do czasu aż nie wpisze recenzji :)

A swoją drogą - pojawiało się tutaj (i pojawia dalej) tylu wspaniałych Autorów (szkoda, że często pod nickami), że niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy obok kogo się wklejają. I jeszcze aspirują do miana "poetów współczesnych" - blamaż, grafomański przykład tupetu, braku skromności, a mając taki dorobek "literacki" to lepiej zakopać się pod ziemie a nie wklejać beznadziejne wątki.
Opublikowano

Panie Krzywak,
Widocznie tak już Pan ma, że nie potrafi opanować własnego temperamentu i języka – powiedziała bym trudno i dała sobie spokój, gdyby nie fakt, że nie jest Pan osobą prywatną, zwykłym czytelnikiem lecz wypowiada się Pan publicznie jako współorganizator tego portalu.
Szanowny Panie – nie każdy jest wszechstronny i nie każdy posiada cechy predestynujące go do zajmowania się każdym rodzajem działalności i żaden to wstyd, ale jeśli już czegoś podejmujemy się musimy zdawać sobie sprawę, że obowiązują nas wtedy nieco inne reguły.
Jeśli nie jest Pan w stanie bez emocji, konstruktywnie dyskutować na tematy merytoryczne wystarczy wyznaczyć kogoś innego do pełnienia tej funkcji, z większym taktem, wyczuciem, empatią, cierpliwością kto w sposób klarowny i grzeczny prowadziłby korespondencję z użytkownikami portalu. Może przydałoby się ociupinę przygotowania psychologicznego?
Osoby kryjące się za Nickami to nie jakieś bezosobowe twory tylko konkretni ludzie z całą swoją pogmatwaną historią, którzy z jakichś powodów trafili tutaj szukając być może fajnego miejsca dla siebie - warto mieć tego świadomość.

Co do Regulaminu zapewne zna go Pan na pamięć, ale ośmielę się przypomnieć fragmenty cytuję:
Pnkt. 4/a Regulaminu …… tekst dyskusji nie może obrażać osób trzecich lub bezpośrednio zainteresowanych dyskusją.
ZASADY
1. Na www.poezja.org oceniamy utwór, nie autora.
5. Bądź kulturalny. Pisz klarowne komentarze (zrozumiałe). Unikaj kolokwializmów, wulgaryzmów, sloganów. Nie awanturuj się. Nie mścij się na krytyku. Nie bądź złośliwy(a). Pisz bez błędów ortograficznych.
6. Dodawaj konstruktywne komentarze.

Odnosząc się do tematu tej dyskusji – Szanowny Panie wiele wierszy przeczytałam na tym portalu i znalazłam może kilkanaście, które wywarły na mnie jakieś wrażenie. Większość w każdym z wymienionych działów i dla początkujących, i dla wprawnych poetów mogła bym nazwać wprawkami, ale czy nam się to podoba, czy nie, jest to poezja współczesna, a część autorów tych „wprawek” przypuszczam, że zagościła już dawno na rynku wydawniczym.
Kto kryje się pod Nickiem – oto jest pytanie? I żeby przypadkiem nie zrozumiał Pan źle – nie mam na myśli konkretnej osoby lecz wszystkich prezentujących tutaj swoje wiersze. Dzięki Nickom mamy komfort oceniania bezstronnego – oczywiście Ci, którzy nie mają świadomości kto zacz pod tym Nickiem się kryje. Ale nie do końca tak jest, prawda? Co się wtedy dzieje - wiadomo.

Co do pojęć, którymi Pan szafuje. Jeśli je Pan wymienił, to zapewne również ma Pan świadomość, że np. prądy literackie uznawane za epigońskie w jednych epokach uznano za nowatorskie w innym okresie czasu (np. Witkacy, Leśmian) więc o czym my mówimy – każda ocena jest względna.
Co do grafomanii – to wyświechtany nic nie znaczący epitet, który służy tylko i wyłącznie jako marna broń rywalizujących ze sobą ugrupowań literackich i ich zwolenników.
Co do truizmów – banałem jest nasze życie a jednak tak bardzo jesteśmy do niego przywiązani. Gdyby wszystko było oczywiste i nudne, nie warto by było kochać, zachwycać się naturą, ekscytować muzyką, a jednak robimy to dlatego, że za każdym razem jest to nasze własne odkrycie, coś pięknego i niepowtarzalnego. Sztuka w każdym jej wymiarze jest tego najlepszym przykładem. Pokazuje od wieków niby to samo lecz za każdym razem inaczej, z innej perspektywy.

Niestety, to ludzie są coraz bardziej zblazowani, znudzeni i żądni mocnych wrażeń. Już mało co ich porusza i wzrusza, nie potrafią docenić naturalności, prostoty, więc udziwniają i degradują wszystko to z czego wyrośli a przecież tylko głupiec niszczy stare, żeby zbudować coś nowego.

Odnośnie Pana przypisku – czemu to miało służyć? (vide regulamin) - bez sensu, przeszedł Pan sam siebie.

Proponuję poczytać sobie komentarze Pana Roberta Siudaka – tak, tego samego, którego ostatni wiersz skrytykowałam. Ten młody człowiek posiada bowiem rzadką dzisiaj umiejętność inteligentnego posługiwania się piórem i panowania nad wypowiadanym słowem. Nie musi uciekać się do kpin, drwin i innych bzdetów i obrażania współrozmówcy. Przekazuje swoje poglądy w wyważonej formie a jednocześnie dokładnie wiemy co myśli - jest to przykład normalnej sensownej krytyki i konstruktywnej wypowiedzi.

Libra (kobieta)
- biorąc pod uwagę, że jedną z Pana ulubionych lektur jest "Statek" Łysiaka fakt, że jestem kobietą może być dodatkowym utrudnieniem w zrozumieniu mojego punktu widzenia i obiektywnej ocenie, ale to niestety nic nie poradzę.

Opublikowano

Pani 'Libra Send" (jakkolwiek to brzmi :)))

Otóż o historii literatury nie porozmawiamy sobie - porównywanie czyiś wypocin do Witkacego to grzech. Kółka gospodyń poetyckich też sobie nie założymy. Decyzje zawsze padają z jakiś powodów. Kolejne niezrozumienie regulaminu (plus typowe pomijanie istotnych kwestii - bo pomija szanowna pani fragment: "Wszelka krytyka dozwolona."). Pani filozofia życiowa naprawdę mnie nie interesuje, to nie ten wątek. I proszę zejść z tego biednego Roberta wreszcie - miałem przyjemność wystąpić kilka razu u Jego boku i byłem świadkiem, jak zmiatał w konkursach wszelaką konkurencje. Ja się mogę mylić, jego pochlebcy mogą się mylić (pani oczywiście nie), ale żeby wszyscy? Toż to spisek światowy :)))

A, i na koniec - niech pani poczyta samą siebie pod wierszem Roberta - szczucie, nagonka, plwanie i wtedy zacznie pouczać innych. Ja wiem, że łatwiej zauważyć drzazgę w cudzym a trudniej belkę w swoim, ale chwalcą moralności to nie przystoi. I w dodatku pani ten swój stek wymyślań nazywa "krytyką" - to zadziwiające! Zdumiewające wręcz. Apage...

I proszę publicznie nie kłamać - nigdy nie pisałem, że "Statek" Łysiaka jest moją "ulubioną" książką. Ulubione to ja mam koleżanki i potrawy, ale to nie pani biznes.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dyskusja z Panem jest niemożliwa, ponieważ albo rzeczywiście nie rozumie Pan co piszę, albo nie mając sensownych kontrargumentów udaje Pan że nie rozumie. W dodatku dopatrując się ciągle kpin (widocznie to taka norma w tym środowisku) nie może Pan pojąć, że ktoś może mówić coś wprost.

Spróbuję raz jeszcze nie ze względu na Pana, ponieważ to i tak nic nie da, ale inne osoby, które być może to przeczytają.

To co napisałam powyżej w niczym nie ubliża Panu Siudakowi, chyba tylko fakt, że ja to napisałam - widać wg Pana jest to wystarczającą potwarzą.
Mój komentarz pod jego wierszem to moje zdanie na temat wiersza, a nie Pana Siudaka. Zdumiewający jest fakt, że do moich słów krytyki odnośnie wiersza używa pan tak bezsensownych, nieadekwatnych i górnolotnych słów.
Poza tym Pan Siudak świetnie potrafi sam wypowiedzieć się w swoim imieniu, odniósł się do tego co napisałam w sposób sensowny, wymieniliśmy poglądy i nie sądzę, żeby żywił do mnie urazę za tak "straszne" potraktowanie.
Co do sukcesów Pana Siudaka - wspaniale, że jego twórczość ma zwolenników nie oznacza to jednak, że musi w związku z tym podobać się wszystkim. To co Pan pisze w tym temacie jest niedojrzałe - co ma piernik do wiatraka.

Faktycznie niewybaczalny z mojej strony jest fakt, że śmiałam wynieść wrażenie z wymiany zdań pomiędzy Panami (dot. zresztą pośrednio mojej osoby), co do Pana preferencji literackich. Jeśli jednak poleca się komuś taką lekturę jak "Statek", znaczy to, że chyba się ją czytało? a poglądy w niej zawarte na tyle nas zainteresowały, że uważamy je za godne polecenia.

Co do sformułowania "łatwiej zauważyć drzazgę w cudzym a trudniej belkę w swoim" - dedykuję je w rewanżu Panu.

Jeśli chodzi o Witkacego - proszę nie kłamać i nie pisać, że kogokolwiek z Witkacym porównywałam, niech Pan wskaże w którym miejscu. To śmieszne wypisywać takie bzdury kiedy każdy może przeczytać i wysnuć swoje własne wnioski - albo więc Pan czyta nieuważnie albo liczy na to, że nie każdemu będzie się chciało wrócić do tekstu źródłowego.

Zadziwiający jest fakt, że żadnym fragmentem swojej wypowiedzi nie odnosi się Pan do meritum, że nie ma nawet odrobiny woli porozumienia i zrozumienia intencji drugiej osoby, jak również zastanowienia się nad tym, dlaczego dochodzi w ogóle do takiej wymiany zdań, bo trudno to nazwać dyskusją. Jest Pan tak zacietrzewiony w swoich poglądach, że nic do Pana nie trafia w dodatku przeinacza Pan sens wypowiedzi zależnie od swoich potrzeb.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dyskusja z Panem jest niemożliwa, ponieważ albo rzeczywiście nie rozumie Pan co piszę, albo nie mając sensownych kontrargumentów udaje Pan że nie rozumie. W dodatku dopatrując się ciągle kpin (widocznie to taka norma w tym środowisku) nie może Pan pojąć, że ktoś może mówić coś wprost.

Spróbuję raz jeszcze nie ze względu na Pana, ponieważ to i tak nic nie da, ale inne osoby, które być może to przeczytają.

To co napisałam powyżej w niczym nie ubliża Panu Siudakowi, chyba tylko fakt, że ja to napisałam - widać wg Pana jest to wystarczającą potwarzą.
Mój komentarz pod jego wierszem to moje zdanie na temat wiersza, a nie Pana Siudaka. Zdumiewający jest fakt, że do moich słów krytyki odnośnie wiersza używa pan tak bezsensownych, nieadekwatnych i górnolotnych słów.
Poza tym Pan Siudak świetnie potrafi sam wypowiedzieć się w swoim imieniu, odniósł się do tego co napisałam w sposób sensowny, wymieniliśmy poglądy i nie sądzę, żeby żywił do mnie urazę za tak "straszne" potraktowanie.
Co do sukcesów Pana Siudaka - wspaniale, że jego twórczość ma zwolenników nie oznacza to jednak, że musi w związku z tym podobać się wszystkim. To co Pan pisze w tym temacie jest niedojrzałe - co ma piernik do wiatraka.

Faktycznie niewybaczalny z mojej strony jest fakt, że śmiałam wynieść wrażenie z wymiany zdań pomiędzy Panami (dot. zresztą pośrednio mojej osoby), co do Pana preferencji literackich. Jeśli jednak poleca się komuś taką lekturę jak "Statek", znaczy to, że chyba się ją czytało? a poglądy w niej zawarte na tyle nas zainteresowały, że uważamy je za godne polecenia.

Co do sformułowania "łatwiej zauważyć drzazgę w cudzym a trudniej belkę w swoim" - dedykuję je w rewanżu Panu.

Jeśli chodzi o Witkacego - proszę nie kłamać i nie pisać, że kogokolwiek z Witkacym porównywałam, niech Pan wskaże w którym miejscu. To śmieszne wypisywać takie bzdury kiedy każdy może przeczytać i wysnuć swoje własne wnioski - albo więc Pan czyta nieuważnie albo liczy na to, że nie każdemu będzie się chciało wrócić do tekstu źródłowego.

Zadziwiający jest fakt, że żadnym fragmentem swojej wypowiedzi nie odnosi się Pan do meritum, że nie ma nawet odrobiny woli porozumienia i zrozumienia intencji drugiej osoby, jak również zastanowienia się nad tym, dlaczego dochodzi w ogóle do takiej wymiany zdań, bo trudno to nazwać dyskusją. Jest Pan tak zacietrzewiony w swoich poglądach, że nic do Pana nie trafia w dodatku przeinacza Pan sens wypowiedzi zależnie od swoich potrzeb.

Eeeee...
Już pani zapomniała kto krzyczał o "obrażaniu wartości religijnych"? Pamięć krótka, typowe.
Ale do rzeczy - problem z takimi obrońcami jest jeden - okręcanie się koło faktów, zmienianie zdań na swoją korzyść, wysnuwanie jakiś ciemnych spraw podpierając to dobroczynnością.
To ja też prosto - dla mnie wiersze Stork są słabe i mam prawo jako czytelnik dać temu wyraz. Stork publicznie kłamie wysnuwając teorie spiskową, że to niby współzałożyciele z sympatykami, chociaż z tego co widziałem, to wpisy są całkiem nie powiązane ze sobą. Po czym kolejny kwiatek - długaśny wywód opierający się na rzeczach wyssanych z palca. Co więcej, szanowna interlokutorka zarzuca mi dokładnie to samo, co robi sama. To już witki opadają. Ale zaraz, ona może. No tak, zapomniałem, że są równi i równiejsi. Czyli - Krzywak wpisze się pod wiersze Stork, to atak diabła, Libra Send wpisze się pod wierszem R. S. to wizytacja anioła. Brrr... Niechże pani zachowuje się poważnie. Wiem, że nick jest wygodny, ale tak czy siak to czytają ludzie :)
I dwa, zamiast przyznać się do pospolitego kłamstwa, znowu pani wykręca kota ogonem. To, że cytuje Łysiaka, nie znaczy, że jest moim ulubionym autorem. A ulubiony autor chcąc nie chcąc określa jakieś zapatrywania, więc pani bezczelnie dokleja mi etykiety, w dodatku beznadziejnie się tłumacząc, gdy wytykam swoim czarcim paluchem tę manipulacje. Wstyd, jaskrawe oszustwo - i pani chce wychowywać młodzież i tłumaczyć jej, co i jak ma pisać?

I na koniec - skoro zwraca mi pani uwagę, że wywołuje publicznie nazwisko pewnego Poety, to czemu pani to robi pierwsza? Znowu mam to nazwać po imieniu? Kompromitacja! Nie dość, że się pani wcina między dwie osoby, to jeszcze się pogrążą i pociąga za sobą niewinnych. Pani prywatnie jest adwokatem? Pewnie nauczycielką, daje na to 75 %.
Brrrr
Myślę, że koniec tej dyskusji, bo po prostu szkoda cennego czasu.
Opublikowano

Pani Libra Send, podziwiam Pani zaangażowanie w obronę twórczości B.A.C. Storka, niemniej jednak wg mnie to właśnie Pani robi mu/jej największą krzywdę. Jeśli się czegoś bardzo pragnie, można to osiągnąć ale bez pracy nie ma nic. B.A.C. Stork pisze na poziomie początkującym i tam powinien skierować swoje kroki. Potrzeba pisania to coś cennego i nie należy tego lekceważyć, przeciwnie, potraktować jako wyjątkowy dar. Niestety, bywa że zostajemy obdarowani w sposób zoobowiązujący – coś rodzi się w nas, ale również po to, by właśnie stąd czerpać, rodzi się wewnątrz i doprasza ujścia w formie wyjątkowej.
B.A.C. Stork musi tej formy poszukać, rozwinąć skrzydła i Pani może mu w tym pomóc, ale inaczej niż robi to Pani dotychczas.

Z serca życzę powodzenia

Dorota

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dyskusja z Panem jest niemożliwa, ponieważ albo rzeczywiście nie rozumie Pan co piszę, albo nie mając sensownych kontrargumentów udaje Pan że nie rozumie. W dodatku dopatrując się ciągle kpin (widocznie to taka norma w tym środowisku) nie może Pan pojąć, że ktoś może mówić coś wprost.

Spróbuję raz jeszcze nie ze względu na Pana, ponieważ to i tak nic nie da, ale inne osoby, które być może to przeczytają.

To co napisałam powyżej w niczym nie ubliża Panu Siudakowi, chyba tylko fakt, że ja to napisałam - widać wg Pana jest to wystarczającą potwarzą.
Mój komentarz pod jego wierszem to moje zdanie na temat wiersza, a nie Pana Siudaka. Zdumiewający jest fakt, że do moich słów krytyki odnośnie wiersza używa pan tak bezsensownych, nieadekwatnych i górnolotnych słów.
Poza tym Pan Siudak świetnie potrafi sam wypowiedzieć się w swoim imieniu, odniósł się do tego co napisałam w sposób sensowny, wymieniliśmy poglądy i nie sądzę, żeby żywił do mnie urazę za tak "straszne" potraktowanie.
Co do sukcesów Pana Siudaka - wspaniale, że jego twórczość ma zwolenników nie oznacza to jednak, że musi w związku z tym podobać się wszystkim. To co Pan pisze w tym temacie jest niedojrzałe - co ma piernik do wiatraka.

Faktycznie niewybaczalny z mojej strony jest fakt, że śmiałam wynieść wrażenie z wymiany zdań pomiędzy Panami (dot. zresztą pośrednio mojej osoby), co do Pana preferencji literackich. Jeśli jednak poleca się komuś taką lekturę jak "Statek", znaczy to, że chyba się ją czytało? a poglądy w niej zawarte na tyle nas zainteresowały, że uważamy je za godne polecenia.

Co do sformułowania "łatwiej zauważyć drzazgę w cudzym a trudniej belkę w swoim" - dedykuję je w rewanżu Panu.

Jeśli chodzi o Witkacego - proszę nie kłamać i nie pisać, że kogokolwiek z Witkacym porównywałam, niech Pan wskaże w którym miejscu. To śmieszne wypisywać takie bzdury kiedy każdy może przeczytać i wysnuć swoje własne wnioski - albo więc Pan czyta nieuważnie albo liczy na to, że nie każdemu będzie się chciało wrócić do tekstu źródłowego.

Zadziwiający jest fakt, że żadnym fragmentem swojej wypowiedzi nie odnosi się Pan do meritum, że nie ma nawet odrobiny woli porozumienia i zrozumienia intencji drugiej osoby, jak również zastanowienia się nad tym, dlaczego dochodzi w ogóle do takiej wymiany zdań, bo trudno to nazwać dyskusją. Jest Pan tak zacietrzewiony w swoich poglądach, że nic do Pana nie trafia w dodatku przeinacza Pan sens wypowiedzi zależnie od swoich potrzeb.

Eeeee...
Już pani zapomniała kto krzyczał o "obrażaniu wartości religijnych"? Pamięć krótka, typowe.
Ale do rzeczy - problem z takimi obrońcami jest jeden - okręcanie się koło faktów, zmienianie zdań na swoją korzyść, wysnuwanie jakiś ciemnych spraw podpierając to dobroczynnością.
To ja też prosto - dla mnie wiersze Stork są słabe i mam prawo jako czytelnik dać temu wyraz. Stork publicznie kłamie wysnuwając teorie spiskową, że to niby współzałożyciele z sympatykami, chociaż z tego co widziałem, to wpisy są całkiem nie powiązane ze sobą. Po czym kolejny kwiatek - długaśny wywód opierający się na rzeczach wyssanych z palca. Co więcej, szanowna interlokutorka zarzuca mi dokładnie to samo, co robi sama. To już witki opadają. Ale zaraz, ona może. No tak, zapomniałem, że są równi i równiejsi. Czyli - Krzywak wpisze się pod wiersze Stork, to atak diabła, Libra Send wpisze się pod wierszem R. S. to wizytacja anioła. Brrr... Niechże pani zachowuje się poważnie. Wiem, że nick jest wygodny, ale tak czy siak to czytają ludzie :)
I dwa, zamiast przyznać się do pospolitego kłamstwa, znowu pani wykręca kota ogonem. To, że cytuje Łysiaka, nie znaczy, że jest moim ulubionym autorem. A ulubiony autor chcąc nie chcąc określa jakieś zapatrywania, więc pani bezczelnie dokleja mi etykiety, w dodatku beznadziejnie się tłumacząc, gdy wytykam swoim czarcim paluchem tę manipulacje. Wstyd, jaskrawe oszustwo - i pani chce wychowywać młodzież i tłumaczyć jej, co i jak ma pisać?

I na koniec - skoro zwraca mi pani uwagę, że wywołuje publicznie nazwisko pewnego Poety, to czemu pani to robi pierwsza? Znowu mam to nazwać po imieniu? Kompromitacja! Nie dość, że się pani wcina między dwie osoby, to jeszcze się pogrążą i pociąga za sobą niewinnych. Pani prywatnie jest adwokatem? Pewnie nauczycielką, daje na to 75 %.
Brrrr
Myślę, że koniec tej dyskusji, bo po prostu szkoda cennego czasu.


To nie jest i nigdy nie była dyskusja, ale w jednym zgadzamy się - szkoda czasu.
Dawno nie spotkałam się z taką przewrotnością, no cóż praktyka czyni mistrza.
Domysły chybione w 100%.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Prawda. Mnie najbardziej zadziwia pycha i pewność siebie co niektórych. A wszystko to (tak myślę) przez magnetyczną jak się okazuje nazwę działu :)
Również powodzenia życzę wszystkim i we wszystkim.
Opublikowano

...Mam prawo,wcisnąć swoje zdanie:)...więc się wbijam w DYSKUSJĘ.
Wydaje mi się,iż prawo do publikacji,w tym nader szacownym dziale"Z"...ma prawo każdy,kto stwierdzi ,że jest na tyle twórczo rozwinięty,by podjąć tą próbę...Ze swojego doświadczenia,mogę zgodnie z prawdą powiedzieć,że jeśli spotka tu konstruktywną krytykę,jest w wielkim błędzie!Powinien przygotować się na najgorsze epitety i najgorszą komentarzownię,z możliwych.Teraz zaczerpnę ze komentarzy z pod swoich wierszy:"debil,idiota,głąb,zakapior,prymityw,prostak,prymitywizm domagający się leczenia,spierdalaj od nas w pośpiechu jeśli ci życie miłe,podcieraj się w innym miejscu";to te najpiękniejsze,mimo iż wiersze były dobre.Natomiast jeśli ktoś naprawdę napisze słabo,jest istne szaleństwo w prześciganiu się by takiej osobie dokuczyć,ośmieszyć,ale wśród tego natłoku są i OSOBY,które naprawdę potrafią,powiedzieć kulturalnie-"jest jeszcze warsztat,jeszcze potrzebujesz pracy itp".Osobiście bardzo często bronię słabsze wiersze,ze względów czysto ludzkich odruchów,nie są aż tak tragiczne,można przeczytać,można nie przeczytać,można coś pomóc,doradzić,a nie zaraz huzia na Józia,i lecimy z klientem,tym sposobem pozostanie grono piszących ludzi,pozbawionych świeżego,nowego spojrzenia,nowej krwi...gdyż zniechęcimy do pisania,wielu zdolnych ludzi.Nikt z biegu,nie jest Miłoszem,Różewiczem,a nawet Bukowskim:)...oczywiście mam na myśli MISTRZA:)....
Jak znam życie ,ta dyskusja do niczego nie doprowadzi,ale może niech każdy zastanowi się w sobie,co tu robi,dlaczego pisze,dlaczego chce należeć do społeczności ludzi kochających poezję,czy chce czerpać,czy chce mącić,uczyć się,czy uczyć i zachęcać innych,do pisania,czytania,samorozwoju,w czasach w których,przyjażń,wartości rodziny,serdeczności,koleżeństwo zepchnięte są na margines ludzkiego Ego,może warto BYĆ dla innych,a Oni dla Ciebie...to tyle -Heniek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani Doroto,
Rozumiem co ma Pani na myśli i nie jest to moją intencją - to złożony problem.
Jestem spokojną osobą, ale szlag mnie trafia i diabeł we mnie wstępuje kiedy widzę zachowania godzące przynajmniej moim zdaniem w drugiego człowieka.
Moje zaangażowanie może być dla kogoś dziwne i niezrozumiałe, ale od dziecka chcąc nie chcąc miałam do czynienia ze środowiskami twórczymi i niestety wiem jak to wygląda "od środka" - to nie jest "idealny świat".
Moje wpisy znalazły się nie tylko pod twórczością Pana Storka, ale właściwie tylko On - przynajmniej od czasu mojego zalogowania się tutaj miał odwagę oficjalnie zaprotestować przeciwko mówiąc delikatnie niekulturalnym odzywkom na tym Forum.
Sensowne i konstruktywne komentarze są potrzebne i jak najbardziej wskazane - na takie każdy z nas czeka - w odróżnieniu do bezsensownych odzywek degradujących drugiego człowieka i to co on robi.
Nie chodzi o konkretną osobę, ale o zasadę i nie dotyczy tylko i wyłącznie tego miejsca, ale ogólnie otaczającej nas rzeczywistości.
Obserwuję niejednokrotnie jak Ci słabsi są "przyduszani" przez osoby temperamentne, bezkompromisowe, przebojowe, które potrafią przegadać, zamącić w głowach, zniechęcić, obrzydzić to co jest dla kogoś cenne. Takie agresywne zachowania wywołują we mnie bunt.
Nie chcę i nie potrafię być bierna i bezczynna w podobnych sytuacjach więc próbuję coś z tym zrobić.
Opublikowano

Ja chyba śnię… szczypię się już 10-ty raz i dalej tkwię w amoku prawd, mądrości i wysnuwanych pseudo argumentów p. Krzywaka. Czytam kilka razy z rzędu wpisy pod moim postem , szukam merytorycznej odpowiedzi i co widzę? Brak zrozumienia czy raczej logicznego pojmowania postawionego tematu, przepychanki, maniacki upór, arogancję, docinki, wypaczanie cudzych wypowiedzi i ich sensu, damski i poetycki szowinizm i całą gamę pokrętnych inwektyw kierowanych pod adresem autora wierszy pisanych inaczej niż awangarda surrealistyczna, a nawet dadaistyczna. Panowie i panie korzystajcie z szarych komórek należycie, odrzućcie złość, zacietrzewienie i antagonizmy na rzecz logiki i zrozumienia postawionego tematu bo tu nie chodzi o osobę autora nielubianych wierszy, ani o jego wiersze bez względu na to jakie są i czym są. W moim poście chodzi o przyznanie się do niewłaściwie wykorzystywanego pojęcia „Poezja współczesna”. Panie Krzywak jeśli ma pan problem ze zrozumieniem sensu tego terminu to zmuś się pan do przejrzenia materiałów źródłowych i poczytaj pan na ten temat. Sama korzyść z tego wyniknie bo nie będzie się pan ośmieszał publicznie jako ignorant. Kto wie może dzięki temu, uda się rozwiązać problem z zamieszczaniem wierszy klasycyzujących w dziale „poezja współczesna” zawłaszczonym być może na skutek nieznajomości znaczenia terminu przez miłośników awangardy. Pojęcie „poezja współczesna” obejmuje obydwa kierunki więc każdy ma prawo umieszczać w nim obojętnie jak pisane wiersze! Przyznaję szczerze, że liczyłem na pana mądrość i zaangażowanie w położeniu kresu zaistniałego i zatwardziałego sporu, ale się przeliczyłem. Pokazał pan swoją klasę i mądrość zarzucając kłamstwo pani Librze Send, która jako jedna z niewielu rozumie doskonale temat mojego posta jak i cały sztucznie nakręcany problem. Żeby jednak nie odchodzić zbytnio od meritum sprawy powtórzę jeszcze raz: Wystarczy uznać szersze pojęcie terminu „poezja współczesna” i ten dział podzielić na dwa poddziały, a) dla współczesnej awangardy, b) dla piszących klasycyzująco… Jestem przekonany, że wtedy nikt nie będzie burzył spokoju tym, którzy są współczesną awangardą i odwrotnie… Zatem potraktujmy spór jako pewnego rodzaju doświadczenie z którego wszyscy wyciągną dla siebie korzyści. Moim zdaniem wic polega nie na tym kto kogo mocniej opluje tylko na mądrości i zdecydowanie zdrowym kompromisie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O jakich kierunkach szanowny Stork wspomina? To jakiś żart? "Klasycyzująco" - cóż to za dziwoląg językowy? To idzie w kierunku "bomblowania", tak? I wg Storka ten wklejony przez niego długaśny, monstrualny potwór to utwór literacki, tak? Problem jest taki, że te "wierszyska" są zgodnie z rzeczywistością oceniane, chociaż autor twierdzi, że tworzy poezje i ciągle jest zdziwiony, że tak nie jest. Może jeszcze szanowny pan Stork będzie chciał większość (idąc za rękę z Librą Send) uczyć ludzi myśleć i oceniać. Dobre sobie, ale zapomnijcie.
I nie zarzucam Libry Send kłamstwa, tylko go stwierdzam - a to jest kolosalna różnica. Zresztą jaka twórczość, tacy jej obrońcy. Po prostu nie zniżam się do pewnych poziomów.
Kompromis będzie, jak w dziale Zet będę przynajmniej w miarę sensowne wiersze, a nie wypociny podpierane wątkami na forum i przyklaskiwaniem pseudo-teoretyków i pseudo-znawców tematu.

To ja dziękuje za dyskusje, zostałem przywołany, odpowiedziałem, a szkoda się pogrążać w dyskusji z osobami którzy widzą "awangardę surrealistyczną" i "dadaistyczną" i jeszcze chcą dyskutować o "poezji współczesnej". Na pocieszenie dodam, że moja córka widzi czasem Muminki, widocznie ludzie tak mają :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O jakich kierunkach szanowny Stork wspomina? To jakiś żart? "Klasycyzująco" - cóż to za dziwoląg językowy? To idzie w kierunku "bomblowania", tak? I wg Storka ten wklejony przez niego długaśny, monstrualny potwór to utwór literacki, tak? Problem jest taki, że te "wierszyska" są zgodnie z rzeczywistością oceniane, chociaż autor twierdzi, że tworzy poezje i ciągle jest zdziwiony, że tak nie jest. Może jeszcze szanowny pan Stork będzie chciał większość (idąc za rękę z Librą Send) uczyć ludzi myśleć i oceniać. Dobre sobie, ale zapomnijcie.
I nie zarzucam Libry Send kłamstwa, tylko go stwierdzam - a to jest kolosalna różnica. Zresztą jaka twórczość, tacy jej obrońcy. Po prostu nie zniżam się do pewnych poziomów.
Kompromis będzie, jak w dziale Zet będę przynajmniej w miarę sensowne wiersze, a nie wypociny podpierane wątkami na forum i przyklaskiwaniem pseudo-teoretyków i pseudo-znawców tematu.

To ja dziękuje za dyskusje, zostałem przywołany, odpowiedziałem, a szkoda się pogrążać w dyskusji z osobami którzy widzą "awangardę surrealistyczną" i "dadaistyczną" i jeszcze chcą dyskutować o "poezji współczesnej". Na pocieszenie dodam, że moja córka widzi czasem Muminki, widocznie ludzie tak mają :)

Słownik języka polskiego Wydawnictwo Naukowe PWN SA
klasycyzować: nawiązywać do wzorców klasycznych lub klasycystycznych.

A co do ludzi - nie trzeba ich uczyć myśleć i oceniać, wystarczy im w tym nie przeszkadzać, sami świetnie sobie poradzą. Dobrze by było również zaakceptować fakt, że oprócz nas żyje na tym świecie mnóstwo osób o odmiennych poglądach, upodobaniach, potrzebach i postrzeganiu rzeczywistości to się nazywa współistnienie i tolerancja.
Pierwszym odczuciem po przeczytaniu tego co Pan wypisuje był szok, następnym współczucie.
Jak bardzo trzeba być poharatanym życiowo, żeby emanować takim zasobem złości i agresji - no bo jak inaczej takie zachowanie wytłumaczyć?
Opublikowano

Libra Send:

"poharatanym życiowo"
Skąd wy znacie takie zwroty?

Wow, świetny argument, taki życiowy, ty, siedziałaś mi pod łóżkiem, że wiesz takie rzeczy? Zresztą nie oceniaj innych podług siebie.

I pisałem "klasycyzująco" a nie: "klasycyzować" - naucz się przynajmniej czytać.

Opublikowano

Panie Krzywak już nam pan pokazał swój kunszt, erudycję i błyskotliwość intelektu więc nie męcz się pan przy kleceniu tych obłędnych, pełnych błędów gramatycznych odpowiedzi… (nie zarzucam Libry Send kłamstwa) albo (z osobami którzy widzą…)koń by się uśmiał. Umiejętność słuchania jest wielką sztuką, pisanie i mówienie kulturą człowieka… pan jednak nie słucha, nie pisze, ani nie mówi kulturalnie tylko warczy na wszystko co się rusza. Czego się pan boi? Ja nie aspiruję do pańskiego stołka tylko zabiegam o kulturalne zachowanie, merytoryczne odnoszenie się do wierszy i miły klimat w tym miejscu. Każda forma agresji jest przejawem strachu, stąd wynoszę, że się pan boi…czego? Może mądrości? której panu niestety brakuje. Z przykrością musze stwierdzić, że nie jest pan dla mnie partnerem ani tym bardziej adwersarzem w dyskusji… zwłaszcza merytorycznej. Pański intelekt nie obejmuje mojej myśli zawartej w postach kierowanych do pana publicznie dlatego nie ma pan żadnego argumentu, który można przeciwstawić mojemu widzeniu problemu zaistniałego na tym forum. Zarzucam panu stronniczość, poniżające traktowanie osób piszących, damski i poetycki szowinizm, łamanie regulaminu tego forum co najmniej w kilku punktach, a pan w każdej odpowiedzi, wręcz z uporem maniaka ironizuje mój ”długaśny” wiersz (mam dłuższe, 100-u zwrotkowe w ilości 22 sztuki jakby pan był zainteresowany w drodze wyjątku udostępnię) i wyrwane z jego kontekstu słowo „bąblowanie”… jakby to on był przedmiotem sporu, a nie termin „Poezja współczesna”. Jak się pan czuje stojąc pod pręgierzem wyliczanki słownikowej PWN Pani Libry Send? Dostał pan publicznie po łapkach więc może porzuci pan arogancję na rzecz pokory, szacunku dla innych ludzi i zgłębiania podstawowej wiedzy. Życzę owocnych postępów w tym kierunku… Narka.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Musiałbym ową wyliczankę słownikową najpierw zobaczyć.
I "bomblowanie" a nie "„bąblowanie”, znowu się gubicie.
Tych 22 sztuk nie wysyłać, litości, chce pożyć jeszcze trochę!
Tyle, bo te glossolalia są niestety dla mnie nie pojęte (no cóż, wadliwy, arogancki, szowinistyczny intelekt, gdyby nie on, pewnie bym was pokochał :)))

Morał z tego wyrósł
Nader oczywisty,
Samiec tylko w stadzie
Bywa zajebisty.

To jest wręcz piękne !

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Mamuty 

       

      Miasto w śnie pogrążone, ciszą przykład daje, 

      Bryza morska co chwila puka w stare okna, 

      Ciepła zaś, nie tak mroźna, gwizdem tylko podła, 

      Rano tam takie słońce, człowiek z chęcią wstaje, 

       

      Tej nocy, na werandzie, siedział stary Klimient, 

      W gwiazdy wpatrzony, tęsknie, przeżywał dawne chwile, 

      I w ciszy by przeżywał, nasz ten Klim, ten dzielny, 

      Bo wtem, ktoś bliski, pewien, usiadł przy marszałku. 

       

      Katia: 

      Czemuś jeszcze nie zasnął, mój Klimie kochany, 

      Gwiazdy co są dalekie, nie znają przyszłości 

      Patrzysz w nie tak uparcie, jakbyś szukał drogi, 

      Może świt, co nadejdzie, troski twe rozproszy, 

      Wierzę, że słońce rano lęk w sercu uciszy, 

      Pójdź już spocząć mój miły, nic już nie wymyślisz. 

       

      Klim:  

      Pozwól mi tutaj zostać, żono, moja miła 

      Tu, na starym fotelu, czas jakby się wstrzymał, 

      Wstać on mi nie pozwala, a sam nie chcę odejść, 

      Czy pamiętasz ten wieczór, gdyśmy się poznali? 

      A może zaś dzień to był, ja już nie pamiętam, 

      Suknię, jakże przepiękną, miałaś tam niebieską. 

       

      Katia: 

      Pamiętam suknię moją, błękit nieba skradła, 

      Lecz czy to był dzień, nie mam już pojęcia 

      Zbyt wiele zim przebrzmiało, zbyt wiele jesieni, 

      By czas jakkolwiek jasny oraz nam zostawił 

      Wszystko, co było wtedy, dziś to mgłą się staje 

      Co oczy nam przesłania, a serce wciąż mami. 

       

      Klim: 

      Leczy czyż to nie jest lepsze niż pusta nadzieja? 

      Choć te dni tak odległe, wciąż w nich przebywam 

      Wiem dobrze, że ta pamięć, duszę mą zatruwa, 

      Zaś tylko tej truciźnie życie swe przedłużam. 

      Dziś słońce mnie nie grzeje, tylko w oczy razi, 

      A jutro jest jak obraz, co barw nie posiada. 

       

      Katia: 

      Ta trucizna, co mówisz, powoli cię niszczy, 

      Co kradnie siły twe, co w tobie pozostały, 

      Dla duchów tylko żyjesz, sam duchem się stajesz, 

      I tracisz rządy nad tym, co nadal prawdziwe, 

      Dzień następny ominiesz, jak przeszkodę wielką, 

      Chcąc chyba? Przecież życia nigdy nie ominiesz. 

       

      Klim: 

      Nie omijam ja życia, lecz patrzę nań z góry, 

      Gdy świat ten uśpił swe małe, jak ważne pragnienia, 

      W tych domach, co jak groby, śnią teraz o jutrze, 

      Zaś każde jutro w niebyt poprzedni dzień spycha 

      Po co tak żyć, gdy wiesz, że wszystko zapomnisz 

      Co wczoraj kochałaś, dziś obcym jest to dla nich. 

       

      Każdy swe własne ciało jak relikwię niesie 

      Umysłem, wyobraźnią, gonią dzień następny. 

      Bo gdyby myśl swą chcieli trzymać tuż za sobą, 

      Ujrzeliby tych wszystkich, co im drogę kładli 

      Których już porzucili w tej mrocznej otchłani, 

      Może właśnie dlatego zmarłych ludzi wolę? 

       

      Katia: 

      Więc cóż obserwatorze! Choć o nas wspominasz 

      Patrzysz z góry na innych, co dziś żyją jutrem. 

      Za długo w tym fotelu w gwiazdy wzrok swój wbijasz 

      I myślisz, żeś jest jedną, co na świat tak patrzy 

      Daj spokój tymże ludziom - przecież pamiętają 

      A jak nie – to są młodzi. Cóż o nich wiesz, Klimie? 

       

      Gdy tęsknota cię brała, tak mi się zdawało, 

      Że chcesz tylko wspominać, że ulżę ci żalem, 

      Lecz tyś wpadł w jakąś pętlę, na nic to nie baczysz  

      Zamiast o nas – o ludziach i czasie coś mówisz. 

      Powiedz, Klimie mój drogi czy czas ludzi zmienia? 

      Czy to ludzie czas psują, to w mroku się gubiąc? 

       

      Mówisz, że zmarłych wolisz? Ciekawe to, Klimie, 

      Wszak ja, Twoja żona, to z grobem nie pogadasz, 

      Gdy zaś życie ich gasło, pewnie dobrze znali 

      Ile spraw niezałatwień na świecie zostawią. 

      Więc każdy z nich by oddał, wszystkie twoje myśli, 

      Za jedną chwilę życia, którą teraz trwonisz. 

       

      Klim: 

      Młodość jest tylko maską, co skrywa niepamięć, 

      Biegną, nie wiedząc jeszcze, że droga jest kołem, 

      Czas nikogo nie zmienia, on tylko obnaża, 

      To, co w człowieku gniło, gdy był jeszcze dzieckiem. 

      Ludzie psują czas, Katio, to chcą g oszukać, 

      Kradnąc mu każdą chwilę, jakby była łupem. 

       

      Czymże jest owa chwila, o której coś mówisz, 

      Błyskiem, co ledwo błyśnie, już w mroku się topi. 

      Zmarli, których tu bronisz, niczego nie pragną, 

      To ty pragniesz ich głosem moją ciszę zburzyć. 

      Wolę trwać przy tym trupie, co był kiedyś słońcem, 

      Niż gonić za motylem, co żyje dzień jeden. 

       

      Masz rację, moja Katio, marnie ten czas trwonię, 

      Lecz spójrz na moje nogi, spójrz na moje dłonie, 

      One już nie chcą służyć jutrzejszym porankom, 

      Są jak ta stara woda w zapomnianym dzbanku. 

      Nie szukaj we mnie ognia, co świat te odmieni, 

      Jam jest tylko tym cieniem, co trzyma się ziemi. 

       

      Katia:  

      Młodość to tylko głód, co prawdy nie zna jeszcze, 

      Więc bierze, co napotka, by nasycić chwilę. 

      Ja też czuję ten ciężar, w moich starych dłoniach, 

      Lecz woda w tym dzbanku, wciąż smakuje tak samo. 

      Więc wypij ją mój kochany, póki jeszcze możesz, 

      Wszakże ten dom jest dla nas, nie dla dawnych duchów. 

       

      Pędzą w dzień to następny, śmiało gonią jutro, 

      Nie znają zaś ciężaru, więc nie jest im smutno, 

      Bo błędy omijają, więc żalu nie znają 

      I często na cud Boży, liczą i czekają, 

      Zatem czego wymagasz, by służyli idei? 

      Jak to strach - przyszłość, w celi dusznej więzi 

       

      My żyjemy, dla świata, nie dla własnej woli, 

      Choć ta okrutna prawda, tak bardzo nas boli 

      Musimy drogę wskazać, by pewniej ruszyli 

      Lecz w tej walce odwiecznej, wszyscyśmy zbłądzili, 

      Oni giną bez celu, my - w sędziów przebrani, 

      Zamiast dłoń im podać, trwamy wciąż niechciani. 

       

      Klim:  

      Nie kładź dłoni pod stopy, niech kamień porani, 

      Dom z piasku beztroski przy stałym wietrze runie. 

      Bez smaku swej porażki - jak zwycięstwo poznać? 

      Zostaną tylko cieniem, ślepi blaskiem klęski 

      Niegotowi być szańcem, innych panów przyszłych. 

      Świata krwi i zmęczenia, jaką mądrość zmieni? 

       

      Katia: 

      Już ja rady nie daje, mężu mój kochany! 

      Ależ tak pięknie mówisz, jakbyś dzieło tworzył, 

      Dużo słów wokół krąży, a mało polotu. 

      Bo przecież wilk młode, uczy na swą modłę, 

      A tygrys po tygrysie, królem tajgi będzie, 

      A więc człowiek człowieka? Wrogiem pozostanie. 

       

      Już sama jak Ty teraz, dziwną mową mówię, 

      Proste to lekcje głoszę, starzy mnie nauczali. 

      Co noga się potknie, nie łam jej zawczasu, 

      Bo wczoraj jakiś wypadek, dziś ciebie napotka. 

      A te miasta największe? Jakby walczyć musieli, 

      Zamiast miast, nory małe, jak myszki ukryci. 

       

      Sama siebie pytam i ciebie zaś pytam: 

      Na cóż te filozofie, nad prostą tak prawdę? 

       

      Klim: 

      Próżno im ścieżkę mościć, gdy łakną bezdroży, 

      Bo za carów nas mają, do buntu zmuszeni. 

      Nasza opieka jest jak łańcuchy najsroższe, 

      Co zerwać je potrzeba, by poczuć, że żyjesz. 

      Często zaś kiedy pomoc, nieść każdemu chcemy, 

      Sprawdzić należy wtedy, kto chce, kto potrzebuje. 

       

      Zaś filozof – my wszyscy, co łóżka ścielają, 

      Bo spróbuj nie pościelić - cynikiem okrzykną. 

       

      Więc czy mnie kara spotka, gdy odrzucę syna 

      Marnotrawnego, zbłądził przecież na życzenie. 

      Językiem przemawiam takim, bo stać chce najwyżej, 

      Chociaż bym bardzo chciał, mowa nadal prosta. 

      Prawdę mówisz - rację - tobie ją oddaję, 

      Lecz co mi po prawdzie, duszy nie raduje. 

       

      Katia: 

      Końca pragniesz rozmowy, młodych już zostawić. 

      Bo przecież tęskno ci tam, na twe dawne czasy, 

      Na rękach miłość nosić, siłą mnie zachwycać. 

      Teraz, gdy ciągle stoję, tutaj - tuż przed tobą, 

      Silę swą wciąż posiadam, choć silna już byłam. 

      Powiedz, mój ukochany, czemu szczerze tęsknisz? 

       

      Klim: 

      Tęsknię za świtem, co budził dzień piękny 

      I wstawać musiałem, bo życie choć czekało 

      Gotowe już przynieść mi, szalone przygody. 

      Tęsknie za machorkami, zapachem młodości, 

      Choć teraz papierosy – bez wódki mi szkodzą, 

      A że wszyscy odeszli – fajki nie zapalę. 

       

      Tęsknię za przyjaciółką, ogniska wzniecała, 

      Cudowna była chwila, gdy zbierali się 

      Ludzie, moi kochani, by krzyczeć miłości 

      Wyznania, do miłości, co już - już pomarła! 

      A reszta mych przyjaciół - kochani są oni, 

      Bo starość mi przyjemną - przyjemną sprawiają. 

       

      Wczoraj moim jest zegarem,  

      Starość - mym wspomnienia darem, 

      Oni mury mi stawiają, 

      Mnie w swej ciszy układają. 

      Nie chcę jutra, nie chcę chwili, 

      Byle oni wciąż tu byli! 

       

      Gubię się w tym, to prawda – to moja kroplówka! 

      Żyć mi wciąż, wciąż pomaga, dla ciebie kochana! 

      Za tobą tęsknię przecież, najbardziej na świecie. 

      Zaś wesoło ja śpiewam, swe milutkie wtem nuty: 

       

      Co było za potem - dziś izbą nam rządzi 

      I jutro i dzisiaj - w tych kątach się błądzi, 

      To czas nas pilnuje – jak jeńców w zagrodzie, 

      W kominie mróz siedzi - w wychłodłej gospodzie 

      Te lata minęły - w gdzieś w lasy dalekie, 

      Bo co raz zginęło - zaginie na wieki! 

       

      I bardzo tęsknie za tym, by móc tak coś śpiewać 

      Coś co głosem pobudzi, duszę dziecka, moją 

      Moją duszę, co dzieckiem nie jest i nie będzie. 

       

      Katia 

      Klimie! Mój Ty kochany – tak ból wielki nosisz. 

      Cały przeszły Boży świat, cierpi teraz z nami, 

      Bo ja też ból odczuwam, to bardziej Ty żywy, 

      Wśród i pieśni, i ognia, a za mną to wcale. 

      Zmarły już Ty, Ty jesteś - Kochany, cóż mówić. 

      To powiem, bo to lek mam, gotowy dla ciebie.   

       

      Co takiego? 

       

      Myszki, koniki czy wilki, w stronę wody biegną, 

      Widzą wodę, widzą coś - coś co w myk wypiją! 

      Doda siły, zmysł zaś też - poprawi im również. 

      Wszakże i ja skorzystam, z daru Bożej wody 

      A w dzbanku, tu przy tobie, całkiem jest jej dużo. 

      Taka woda zdrowia... doda! 

      ---------------

      Leje wodę prosto w oczy, 

      Zimna struga po nim broczy 

      Zmyła duchy, zmyła plany, 

      Siedzi Klimient pokonany 

      Woda ścieka na gazety, 

      Finał bzdury i tandety! 

      Ona stoi, dzbanek trzyma, 

      Wzrokiem tnie jak ostra zima. 

      -------------------

      Klim: 

      Dlaczego? Czym ja? Czym ja? Sobie zasłużyłem? 

      Prawdę mówię, co czuję, a Ty mnie tak ranisz! 

      Woda, co ci to dało? Zimno, Boże, mokro! 

      Ciepło trochę, ale Boże! Trzeba ci to było? 

      Jak ja teraz spać pójdę, mokry przez – przez ciebie! 

      Ten świat, litości nie ma, człowiekowi cierpieć 

      Nie da! 

       

      Katia: 

      Mężu, mężu Ty żyjesz! Już myślałam szczerze,  

      Że te duchy złe, przeszłe ode mnie zabrały 

      Męża mojego, męża, co Boże zobacz 

      Za zmarłego już miałam, a on teraz żyje, 

      A czy ci nie mówiłam, że lek ja mam dobry? 

      Żonę taką masz miłą, że w nocy pomoże. 

       

      Więc gdy cię tak słuchałam, pomóc chciałam jakoś 

      Słowem - nie umiałam, bo dziwny bardzo jesteś. 

      W myślach dużo widziałaś, przeszły lęk, zapachy 

      I za mną tęsknisz, choć ja, nadal twoja żona 

      Taka sama byłam, bo odkąd ciebie kocham 

      Męża nie mogę poznać, takie brednie mówisz! 

       

      Klim: 

      I powiem, że rację masz, dobrze więc zrobiłaś 

      Żyw, bo żywy jestem, teraz żywo widzę 

      Ciebie! Żeś mnie oblała! Nie sposób już myśleć 

      O czymkolwiek, bo żona przerwać tą rozmowę 

      Musiała! Choć rozumiem, przynajmniej próbuje 

      Jeszcze cierpliwie siedzieć, bo mnie – mnie pouczasz 

       

      Więc racja, żono moja, nas spotkać coś musi, 

      Spójrz na mnie, jestem mokry, Ty mi to wypomnisz, 

      Uśmiech mi swój pokażesz - piękny jak to zawsze, 

      Ja – ze wstydu się spale! I śmiechem odpowiem, 

      Bo czyż nie po to jednak gorycz człowiek czuje, 

      Żeby zawsze pamiętał - żyje i żyć będzie? 

       

      I myślę - wyleczyłaś - męża wnet swojego 

      Chociaż strasznie cierpiałem, to ból był, ale płytki. 

      Płytki to on być musiał, skoro twoja woda, 

      Szybciutko już podsuwa, takie przemyślenia, 

       

      Katia: 

      Więc teraz lepiej patrzeć, na ciebie, mój miły, 

      Bo dużo już rozumiesz, takie mam wrażenie. 

      Choć o wszystkim pamiętasz, o jednym nie myślisz, 

      Wszystko miałeś - straciłeś, a co zaś posiadasz? 

      Myślę, że masz, chociaż Ty ślepy i niewdzięczny, 

      Gniewam się, Klimie drogi, o mnie zapomniałeś. 

       

      Klim: 

      Co? Żono, szczęście moje! Ty wiedzieć to musisz, 

      Że ja naprawdę, ale na -  

      --------

      Katia wyszła, drzwi zamknęła 

      Klim na fotelu sam zostaje 

      Próżne słowa, próżne żale 

      Koniec baśni, koniec bajki! 

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @KOBIETA Le-sław ma tajne kody? Ale kiepskie ody. Może zgłosił, napisał skargę, a admin okazał łaskę i usunął wynik z "tablicy".   Właściwie przestało mnie to interesować.
    • brzrzrzrz   Nie pytaj dlaczego   Ważka   Brzęczy co rano   Żżżż    Nad brzegiem   Ryczaju   W pościelowym gaju 
    • okna wiszą w ciemności jak zimne akwaria miasto głęboko pod nami mruczy w kablach w rurach w wybebeszonych ulicach wchodzę do windy metalowa matryca lustra powielają milczenie tracąc kształt w nieskończoności szklane oko kamery w narożniku sufitu żre obecność bez mrugnięcia jak bezduszny świadek który nie odróżnia modlitwy od erekcji od głodu od drżenia ciała drzwi prawie się schodzą i wtedy twoja ręka przebija je w ostatnim calu wchodzisz gwałtownie jakby noc wciąż trzymała cię za kark pachniesz lodowatym tlenem mokrym asfaltem i tym nagłym zwierzęciem które wibruje pod twoją skórą drzwi ryglowane ciężkim klik krwawe cyfry nad nami rosną w neonowym odliczaniu w szybie wysoko nad kabiną stalowy kabel wyje pod ciężarem naszej ciszy jedyny nerw wyrwany z krtani miasta napięty do pęknięcia napięty tak mocno że zaczyna pamiętać ból stoimy za blisko zbyt blisko na obcych to już jest wtargnięcie twoje ramię parzy moje ten dotyk nie znika wgryza się znajduje drogę do tętnic winda szarpie w górę lekki wstrząs metal dyszy twoje oczy są gęste niecierpliwe pełne nocnego żaru patrzysz tak jakbyś mnie rozcinała jakbyś przypominała sobie topografię moich blizn i moich szwów smak soli na karku twoja dłoń kotwiczy na moim biodrze a grawitacja zdycha bez pytania to jest spokój drapieżnika który odnalazł swoje terytorium swoją własność piętra mijają dziewięć dziesięć jedenaście w tej ciasnej puszce powietrze zaczyna drżeć i gęstnieć od skóry od potu od ciepła twoje włosy na mojej szyi są jak zapalnik cichy prąd idzie po kręgach w dół kręgosłupa twój oddech jest za krótki zbyt gorący na miejsce gdzie ludzie mają tylko stać i milczeć czekając na ocalenie drzwi twoje usta przy moich bez słów ciało wykłada swoją rację powoli brutalnie cierpliwie nieodwołalnie palce ryją nowy alfabet - mój ból i rozkosz w szybie windy metal skowyczy jakby budynek poczuł że w jego sterylnym wnętrzu pękło coś żywego krwistego i niebezpiecznego twoje udo twarde ciepłe i czułe dyktuje moją uległość twarz przy twarzy usta tak blisko że ślina miesza się ze śliną że oddech miesza się z oddechem ta stalowa klatka zawieszona w próżni szybu staje się jedyną amboną świata gdzie liczy się tylko prawo skóry przyciągasz mnie nie ma już pomiędzy jest tylko łomot serca i to bezwstydne wycie mięśni głód który nie potrzebuje nazwisk bo jest starszy niż język nasze tkanki pamiętają się z jakiegoś pierwotnego błotnistego życia gdzie ciało było jedyną mową winda zwalnia świat pod nami karleje świat nad nami jeszcze nie wie a tutaj w tej skrzyni uniesionej w noc twoje usta pożerają mój oddech zachłannie jak ostatni haust powietrza pod wodą ciało wierzy natychmiast choć drzwi zaraz wyplują nas w jasny korytarz choć beton upomni się o schematy i swoje reguły przez te kilka sekund między jednym piętrem a drugim  - zewnątrz nie istnieje wieżowiec jest tylko klatką piersiową w której bije nasze wspólne jedyne tętno ten beton ta noc to miasto są tylko tłem dla potu na twojej skórze dla tego krótkiego czarnego pożaru który trawi nas bez pytania który zapala się między ludźmi dwoje obcych ludzi w mechanicznym sercu kolosa zatrzymało obrót ziemi w jednym wspólnym spalającym nas oddechu          
    • "Na odwrocie paragonu" Poezja to nie bilet ani żaden VIP dla wybranych; nie tym, co odpowiedzi w obłokach szukają, co to dusza. Nie wyrasta z dyplomów ni pochwał przez mędrców samonazwanych, gdy słowo z myśli prosto w serce szczere jak pocisk wyrusza. To nie są wyścigi po wieńce, które gniją u krytyka, ani żadne egzaminy dla elity w sztywnym kołnierzu. Na co dzień ona nie śpi w tomiszczach, gdzie tylko kurz spotyka – nie znajdziesz jej w herbach pochodzenia ani w pańskim spichlerzu. Możesz mieć dłonie w smarze, jak również buty z grubą zelówką, być tam, gdzie serce pęka lub cieszy dziecko radosną wiosną. Te słowa, które w tobie siedzą, wypuść na wolność stalówką – chociażby na odwrocie paragonu, niech z napiwkiem wzrosną. Poezja nie zdobi salonów – ona jest jak kromka chleba, jest jak te drzwi, które dla wszystkich stoją otwarte na oścież. Jeden z niej rzeźbi diamenty, bo taka jest jego potrzeba, drugi zaś rzuci testament – najkrótszą drogą i najprościej. I obydwa są tak samo ważne i tyle samo warte. Prawdziwe wiersze są stołem, przy którym każdy usiąść może. Nie bój się, że masz słownictwo surowe i czasem uparte – tutaj nie mierzy się twych wersów linijką o żadnej porze. Nie słuchaj wykładów, kiedy w tobie tętni rozmowa żywa; stare wieńce laurowe już dawno nikogo nie wzruszają. Jeśli coś cię uwiera, rodzi się w tobie, twój mózg rozrywa – to jest to prawdziwa sztuka, którą ludzie w sobie miewają. Poezja nam służy po to, by wreszcie przerwać milczenie głów, gdy rzeczywistość robi się ciasna i pęka twoja szuflada. Usiądź wtedy śmiało przy tym stole we wspólnym szeleście słów – chleb jest nasz, ten wspólny, w którym jest i twoja własna prawda. -Leszek Piotr Laskowski
    • @Berenika97 Świetna miniaturka. I na czasie :)   Przedwiośnie kusi. Jak każda nowa ułuda. Pij, póki słodkie.   Pozdrawiam
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...