Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Michale co kogo gdzie i jak ubodło to dajmy już spokój, wydaje mi się że cała polemika wynika z tego że różni ludzie różnie definiują swoje oczekiwania względem tekstów poetyckich i różnie stawiają granice a raczej różnie definiują: licentia poetica i szyderczą prowokację. Dzięki za pochylenie się nad tekstem i ważny głos w dyskusji pod nim : )

R.

  • Odpowiedzi 64
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak, zamieszczam swoje teksty na portalu bo jeżeli piszę, to po to aby podzielić się tym z innymi, jako iż stoję przy zdaniu że dla siebie do szuflady to można jedynie pisać pamiętniki, a poezja z założenia ma mieć nie tylko autora ale i odbiorcę. Tak, stawiam tekstom za cel poruszenie głębszych tematów i przemyśleń bo od zajmowania się tematami prostymi które nie zmuszają do wysilenia szarych komórek(co nie zmienia faktu że są ciekawe i przydatne) są bardziej praktyczne w tym temacie, inne, nowocześniejsze środki wyrazu takie jak gry komputerowe, filmy w multipleksach czy kieszonkowe wydania kryminałów.

Jeżeli chodzi o ujęcie tematu, to rozumiem że nie przypadła Pani do gustu taka estetyka i nie tylko estetyka, o gustach się nie dyskutuje podobno. Niemniej osobiście uważam że taki rodzaj ekspresji wcale nie jest banalnych chwytem, jest odpowiedni i trafia, a bynajmniej sam preferuję taki jako odbiorca i autor.

Pozdrawiam R.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Hmmm. dobrze by w sumie było gdyby wszystko trzymało się KUPY : )
Pozdrawiam
R.

w pewien sposób tak, jeśli wprowadza Pan ją jako zabieg, warto jednak przyśrubować formułę wiersza, jeśli obok podkorowego zabiegu czipsowego daje Pan wyłożone na papier rozważanie filozyjne (bo to jeszcze nie jest filozofia), coś się gubi. coś, co miało zbudować się i powstać dzięki tym czipsom. czegoś robi się nadto, a część mocy wygasza Pan nakładając fale.
acz oczywiście, to Pański wybór, ja Panu tylko poddaję swój ogląd rzeczy

Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


lakonicznie w takim razie,
bardzo jestem kontent z takiej oceny.
dzięki za śladomość (to chyba od Ciebie Maćku podpatrzyłem ten genialny neologizm? jeżeli tak to szacun ;)
Pozdrawiam
R


tak to bylem ja, przyznaje sie bez bicia(-:
pozdr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak, zamieszczam swoje teksty na portalu bo jeżeli piszę, to po to aby podzielić się tym z innymi, jako iż stoję przy zdaniu że dla siebie do szuflady to można jedynie pisać pamiętniki, a poezja z założenia ma mieć nie tylko autora ale i odbiorcę. Tak, stawiam tekstom za cel poruszenie głębszych tematów i przemyśleń bo od zajmowania się tematami prostymi które nie zmuszają do wysilenia szarych komórek(co nie zmienia faktu że są ciekawe i przydatne) są bardziej praktyczne w tym temacie, inne, nowocześniejsze środki wyrazu takie jak gry komputerowe, filmy w multipleksach czy kieszonkowe wydania kryminałów.

Jeżeli chodzi o ujęcie tematu, to rozumiem że nie przypadła Pani do gustu taka estetyka i nie tylko estetyka, o gustach się nie dyskutuje podobno. Niemniej osobiście uważam że taki rodzaj ekspresji wcale nie jest banalnych chwytem, jest odpowiedni i trafia, a bynajmniej sam preferuję taki jako odbiorca i autor.

Pozdrawiam R.

No właśnie, doszliśmy do sedna sprawy - Pan preferuje taki styl i taką estetykę - ja nie, co nie znaczy, że nie szanuję Pana jako człowieka. Zamieścił Pan tutaj wiersz, ponieważ jak Pan napisał chce się Pan nim podzielić z innymi, czyli interesuje Pana opinia różnych ludzi na jego temat - czy mam rację? A na tym portalu są zalogowani ludzie o odmiennych zapatrywaniach, gustach, wrażliwości itd. Różnimy się pod wieloma względami również, wiekiem, wykształceniem - chodzi nie tylko o jego poziom, ale również ukierunkowanie.
Z różnych powodów poezja jest nam jednak bliska i właśnie dlatego spotkaliśmy się tutaj, nasze oceny jednak są tak różne jak My - to jest chyba ewidentne i nie jest niczym odkrywczym.
Nonsensem więc i głupotą byłoby wyciąganie daleko idących wniosków co do Pana czy mojej, osoby tylko z powodu różnic w poglądach. Rozmawiamy o konkretnym wierszu a nie o całokształcie.
Mam wrażenie, że Pan to rozumie i stara się utrzymać dyskusję na jakimś poziomie, w przeciwieństwie do niektórych komentatorów, których wypowiedzi nie dadzą się w żadnym stopniu podciągnąć pod konstruktywną dyskusję, a ich jedynym celem jest uzewnętrznienie swoich frustracji, lub zwrócenie na siebie uwagi - to jest po prostu śmieszne, niczemu nie służące i bezsensowne.

I jeszcze jedno - dot. wymiany zdań pomiędzy Panem a Panem Krzywakiem, mówię o książce Mr Łysiaka "Statek"
Pozory mylą drodzy Panowie wiem o czym mowa - cóż niektórzy mają problem z radzeniem sobie ze swoimi frustracjami i muszą je jakoś odreagować. Teraz jednak chcę się odnieść do zdania "Miliony much nie mogą się mylić" - ważne jest aby pozostać wiernym sobie bez względu na to co kto ma do powiedzenia na ten temat - czy te "miliony" są "za" czy "przeciw".
Jeśli człowiek tylko z powodu chęci bycia oryginalnym lub z tchórzostwa nie ma odwagi wypowiedzieć swojego zdania, lub jest tak zatwardziały, że zamyka się na poznanie, rozwój - to kim jest?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


obrazoburstwo w krótkich majtkach :)
takie tam... prawie bezzębne podgryzanie
dla samej uciechy memłania w mleczakach
przywilej dorastania... ;)

bo wiesz, jeśli porywać się na słońce, to z czymś mocarniejszym od wykałaczki
a jeżeli kraść, to tylko miliony ;)

ps. dałeś d... z odbytnicą świata, zamiast polemiki z bytem wyszła Ci sraczka

f.isia :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zdecydowanie zgodzę się z tym że tutaj powinniśmy rozmawiać o tekście i o tematach związanych, poruszanych, w tekście , czyli także różnych podejść do omawianego tematu wynikających z różnych światopoglądów, różnych nie znaczy lepszych czy gorszych. Ameryki nie odkrywam, trochę łopatologia wyszła, ale czasami warto napisać takie oczywistości : )

Własne zdanie i własna estetyka - to właśnie zamieszczam w tekście powyższego wiersza.
Pozdrawiam
R.
Opublikowano

Czytałam kilka razy, i mam przykre wrażenie że po wszystkim i do wszystkiego można w poezji dorobić ideologie. niby mocny, kontrowersyjny a cholernie niespójny Zestawienie triduum Paschalnego z chipsami.. dla mnie jak porównanie słonia do słoniny , niby coś można wymyśleć, powiązać, itp itd a wychodzi kulfon. Mam poczucie pewnej niekonsekwencji, dla mnie chęć kontrowersji została uzyskana kosztem logiki (wiem, wiem, autor zawsze się wybroni, jedynym problemem sa zbyt mało lotni czytelnicy :)
Rozumiem że kibel to życie doczesne ? sądząc po turpistycznej chronologii
Puenta, dla mnie bez pomysłu przy próbie mocnego wiersza to chyba ona powinna walić czytelnika po gębie, tak żeby bolało co najmniej dwa wieczory?
Jedyne co mogę przyjąć to druga strofa (o ile autor wierzy że każda msza to taka ziemska wieczerza- jeśli nie to znów sypie się logika)

Pozdrawiam
Agata

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hm. W takim razie wydaje mi się że mój tekst jest zbyt niedopowiedziany, powikłany? Jeżeli chodzi ostatnią wieczerzę i czipsy to trudno byłoby tu mówić o zestawieniu w sensie porównania ich i stwierdzenia podobieństwa, tak zestawienie, ale w formie przeciwstawienia. Przeciwstawienie wartościujące, bo jednak "on wie" który z posiłków (jeżeli chodzi o ich formę i treść) jest prawdziwszy, w sensie bliższy rzeczywistości, kondycji świata którego doświadcza i interpretuje "on".
Według mnie pointa może bić po mordzie na dwa sposoby: 1) fajerwerkami słownymi, mocnym przytupem lub 2) oddając formalnie i treściowo prawdę która sama w sobie tak bije po mordzie że pointa wystarczy aby stylistycznie i tematycznie skupiła się na jej oddaniu a dotknie odbiorcę tak jak trzeba. Wydaje mi się że zdecydowanie w tym wypadku przydaje się pointa na modłę nr.2

Dzięki za odwiedziny i ślad.
Pozdrawiam R.
Opublikowano

nie ma innego wytłumaczenia: brak odpowiedzialności za słowo i bezmyślność;
może na skandalach autor wywinduje nazwisko, ale sam zostanie z czipsami przy piwie, udając artychę -
żałosne;

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


obrazoburstwo w krótkich majtkach :)
takie tam... prawie bezzębne podgryzanie
dla samej uciechy memłania w mleczakach
przywilej dorastania... ;)

bo wiesz, jeśli porywać się na słońce, to z czymś mocarniejszym od wykałaczki
a jeżeli kraść, to tylko miliony ;)

ps. dałeś d... z odbytnicą świata, zamiast polemiki z bytem wyszła Ci sraczka

f.isia :)
Wiersz i powyższy komentarz są spójne i śmiem przypuszczać, że właśnie tego rodzaju uwagi wychodzą naprzeciw oczekiwaniom autora - prowokatora. Opis czytelniczki z założenia naganny, jest w istocie świetnym uzupełnieniem :) - i doprawdy nie wiem, co lepsze - wiersz, czy komentarz? :)!

Czytelnikom uczulonym na prowokację tego rodzaju pozwolę sobie zacytować
Sir Arthura Stanleya Eddingtona
Odrzucenie dogmatów nie jest sprzeczne z żarliwą wiarą

:)
Opublikowano

niepotrzebna stypa dla obmytych stóp
ostatnia taka bezsensowna wieczerza

Autorowi wolno tak widzieć i mieć taki pogląd. Dla mnie nie ma problemu. Patrzę na Ostatnią Wieczerzę, jak zwykły zjadacz chleba i dochodzę do wniosku, że chciałbym tak ( co oznacza, że fundamentalnie nie zgadzam się ze słowem - bezsensowna) panować na swoim czasem, móc dokonać wyboru. W tym momencie nachodzi mnie refleksja: Syn Boży dokonał aktu samobójstwa - tak potępianego przez kościół. No ale, w wielu miejscach są takie niespójności. Być może zatem było inaczej. Jezus wierzył w powstanie, a ostatnia wieczerza była naradą wojenną; porywał tłumy, był przywódcą dużej grupy i przeliczył się... reszta to już ewangelie.

Sam wiersz, nie uwiódł mnie. Banał życia i śmierci spleciony z pracą i wydalaniem jest oczywisty, tak bardzo, że nie widzę żadnego pretekstu do napisania tytułu i reszty.

Pozdrawiam.

PS

Pan, panuje na słowem - a to się liczy. :)))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


obrazoburstwo w krótkich majtkach :)
takie tam... prawie bezzębne podgryzanie
dla samej uciechy memłania w mleczakach
przywilej dorastania... ;)

bo wiesz, jeśli porywać się na słońce, to z czymś mocarniejszym od wykałaczki
a jeżeli kraść, to tylko miliony ;)

ps. dałeś d... z odbytnicą świata, zamiast polemiki z bytem wyszła Ci sraczka

f.isia :)
Wiersz i powyższy komentarz są spójne i śmiem przypuszczać, że właśnie tego rodzaju uwagi wychodzą naprzeciw oczekiwaniom autora - prowokatora. Opis czytelniczki z założenia naganny, jest w istocie świetnym uzupełnieniem :) - i doprawdy nie wiem, co lepsze - wiersz, czy komentarz? :)!

Czytelnikom uczulonym na prowokację tego rodzaju pozwolę sobie zacytować
Sir Arthura Stanleya Eddingtona
Odrzucenie dogmatów nie jest sprzeczne z żarliwą wiarą

:)
śmiem przypuszczać, coby mniemanie w 'kwestii' zostało jakby niezrozumiane
- mea culpa, za 'skrótacyjne' wysławianie ;),
szanuję prawo do pampersowania, tudzież do wszystkich następujących etapów,
chciałam jeno zasygnalizować , że stan zasrywania gniazda na ogół mija - wraz z koleją pierzenia się i potrzebą [zazwyczaj] wypróbowywania lotności pierza na nieobesranym jeszcze przez się terytorium,
co jest be a co nie, każden jeden ma tak samo w się zaprogramowane,
clou programu, to znalezienie cloucza otwierającego
[na ekstremalnie nieodnajdujące/zagubione przypadki, opierzeni już jako tako, opatentowali kilka paragrafów ;)]
Europa niech tam sobie będzie bez granic, ale jeśli zaanektuje Kanadę, obie hAmeryki, Afrykę, Australię z oceanicznymi przyległościami... i co tam jeszcze zostało, to kim/czym będzie? Europą? hmm... raczej chyba już nie ;)

tożsamość, identyfikacja... - do lustra dojrzewa się przy goleniu [brzytwą] ;),

pozdrawiam wszystkie alicje ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szczerze mówiąc nadając taki a nie inny tytuł nie podejrzewałem że wywoła on jakieś kontrowersje, ostatecznie to parafraza wersji oryginalnej gdzie występował Król, a jak nas uczono Jezus był Królem a Królowie byli z mocy boskiej nadani, więc nie wiem na czym polega wychodzenie przed szereg z samym tytułem.

Dziękuję za śladomość.
Pozdrawiam R.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mel666 ... bo zabrakło ludzkiego spojrzenia co bliźniego spostrzega   nie odwraca głowy do pomocy jest gotowy    trudno być dobrym nie tylko w lustrze  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • "Na górze róże, na dole fiołki, kochamy się jak dwa..." Wpiszesz mi się? Tylko wiesz, adres zostaw. Wyświetlisz mi się? Kto dziś listy piórem pisze drobniutkim ledwie maczkiem Wysyła z naklejonym śliną znaczkiem? Dzień dobry proszę Pana, jak się ma Hania z rana? Ach jaka cudna brzana świtem brana Znowuż rozszumiała snem czereśnia, ona ambrozją jest tylko do września. A słowik o świcie chwali życie. On hejnałem niemożliwym nad ranem, O piątej, ale tak bardziej z wieczora, O rany, to niemożliwe znowu zaspałem! Jakże jest pięknie powiedział wczoraj, czyż to nie jest szczęść urodzaj?        
    • Song Sans Paroles (Nieparzystość wolę) Chciałabym o piękności Twej  Napisać bielą biały song  Do bladej melodii tej, Co w ciemną noc zakwitła w jasność twą  Chciałabym, przecież dobrze wiesz Jak koronki z Alençon   Misterny utkać wiersz Najczystsze "Kocham czystość twą" Oświadczyć  ci "Miłości ma" Prosić cię "Zawsze trwaj" Ale w tysiącu stron... Ale na tysiąc pas  Dać tobie to: "Wysnujmy stąd miłość swą" Powiedzieć: "Spłońmy czułością tą, Płońmy nią wciąż, każdego dnia, Palmy się ku wszystkich pór dniom" Lecz nim rozświetli się ma myśl,  Na pergaminie mym w tę noc, Nim pióro w rękę ujmę, i Zanim stemperuję go, Nim sformuję  ją w  blask gwiazd By z  nicości wydobyć rzecz Nadejdzie czas, Gdy już  nie kochasz mnie Zagraj "Pieśń bez słowa"... Pozwól mi być - drugi głos Nienawidzę tego, że sprawiłam, że mnie pokochałeś -  Powtórz to - Martin Garrix Sanktuarium Tłumaczeń - Evanescence Starzy ludzie nic nie mówią już,  Tylko czasem szepce ich wzrok... Nawet bogaci biedni są: nie mają złudzeń, nic, tylko jedno serce dzielone przez pół W domach ich pachnie tymianek, czystość, lawendaa i słowa, co odchodzą w mrok Czy w Paryżu mają dom, czy na prowincji wiodą niedolę swą, gdy  długo zbyt życia trzymają się Może dlatego, że zbyt często wpadali w śmiech,  ich głos łamie się, gdy bieżą ku  przeszłym dniom, I  płacz też był częstym gościem ich, więc łza  im wciąż klei się do rzęs A jeśli  drżą, to  przez to, że ich wzrok śledzi, jak srebrny zegar  wahadłu nałożył srebrny włos, I mruczy w salonie,  mówi "tak", i  "nie", i mówi "czekam tu, czekam wciąż" Starzy ludzie już nie śnią, ich książki przysypiają,  fortepian zamknięty stoi, jak stał  Kotek odszedł już, niedzielny apéritif  nie wchodzi w śpiew Starzy ludzie nie ruszają się, ich gest ma zbyt wiele zmarszczek, zbyt mały jest ich świat  - łóżko okno  łóżko  znów fotel a potem łóżko i łóżko jest A jeśli wychodzą, za rękę wciąż, cali w sztywność ubrani są, To idą za słońcem, na grób  kogoś starszego ,  brzydkszej, niż.. I przez chwilę, szlochając, zapominają na godziny pół o srebrnym zegarze, co  W salonie warczy,  mówi "tak",  mówi "nie", i że czeka właśnie ich... Starzy ludzie nie umierają, zasypiają pewnego dnia i  już nie budzą się  Trzymają się za ręce, boją zgubić szlak, więc gubią go A drugi zostaje sam, na dobre lub na zle, łagodne lub surowe pół Nieważne, które zostanie, już w piekle jest  Można to zobaczyć,  czasami,  gdy wchodzą w deszczu i w smutku toń  Wykraczają poza dzisiejszy dzień, wciąż  przepraszając za to, że nie gdzie indziej są  I chłonąc innych wzrok uciekają przed srebrnym zegarem, ostatni raz A on w salonie tyka,  mówi "tak", i "nie",  mówi "czekam wciąż" W salonie tyka,  mówi "tak", i "nie",  mówi "oczekuję was" ... Zagraj w "Starych" Amazon Music Unlimited (reż. reklama) Paroles.net ma umowę licencyjną z Society of Music Publishers and Authors (SEAM) Jacques Brel (Światła, podkład, żel) Winniśmy, ma  Następny! Villona już mamy za... Owinięty tylko w ręcznik, co nim przepasalem się w pas Czoło rumieńcem lśni, a w dłoni mydło mam, już czas: Następny, ja was...! Miałem dwadzieścia lat, a było nas chyba ze stu Byłem następny...! Za tym, za co już dostąpił u... Następny, ku..! Tylko dwadzieścia lat mam, a mam nauczyć się żyć W wędrownym burdelu tym, i ten sierżanta ryk jak życia mego nić: Następny, bo wam w rzyć...! Ja chciałbym tylko czułości ciut, choć na lek... Albo uśmiechu pół, lub po prostu czasu czek... Następny, trzeci bieg...!! I wiem, to nie było Waterloo, nie, nawet nie Verdun  To było jak parę chwil, gdy żałujesz, że w szkole byłeś dno den  Następny, ruchy, bo jak cie w tę..! Ale przysięgam, że ten sierżanta zza pleców głos Był jak los rzucony, bynajmniej, na gruzów stos Następny, bo wos...! Przysięgam na wszystkie... To było jak pierwszy tradzika swąd  I ten głos, który wciąż słyszę, tych przekleństw swąd: Następny, wy...mi stąd! Ten głos, co pachniał jak czerstwy chleb i jak bimber zły Ten głos narodów, ten zew czarnej krwi Następny, zasuwać mi!: I nawet dziś, gdy kobieta spermą podpisuje kapitulacji akt, W moich wątłych ramionach zdaje się szeptać w mych biódr takt: Następny, bo wpis do akt! Następcy moi że świata czterech stron powinni za ręce się wziąć I krzyczeć to, co ja co noc, mój zwykły koszmar śniąc: Następny, następny! Wciąż i wciąż A gdy gorączka spadnie mi, myślę sobie, że Bardziej brudzi cię to, że jesteś po zamiast przed Następny, bo cię... W ten durny łeb ! Kiedyś na wózek przesiądę się, do zakonu, lub na stryczka ostatni sznyt, W taki obrót spraw, że nie będę musiał się martwić zbyt... Następny! Nie! Ja nie chcę  tej najbardziej zdartej z płyt! Następny, dawaj, git chwyt.. ...księgowanego kryt... [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jeśli mam mieć tylko Twój żar, By odziać nas w życia cud I ubrać w słońca czar Przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jestem tej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę - Za bolączki, jakie zna świat, Za mój trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar By go ofiarować tym, których jedyny dar - To wpleść się światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Daj mi wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I ten hymn, co ciszę skradł, By werbel już zamilknąć chciał Wtedy, mając za jedyną broń Siłę, którą daje Twój żar, Wreszcie ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę.... ( I. Od chryzantemy do chryzantemy Przepadają przyjaźnie nam  Od chryzantemy do chryzantemy Wypada z jaźni to, czego pragnęliśmy bardziej, niż sam... Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą, by... Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok nich Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze raz Zawlec znów kości stare Do słońca, aż do lata, z wiosną wraz Do wiosny dojść, którąś z jutra tras... Zaraz będę, już za parę chwil Ale tak bym chciał jeszcze znów  Zobaczyć raz, czy rzeka trzyma kil, Ciągle czeka nas, czy zatoka naszych snów Jest przystanią wciąż, znów być tam, gdzie nuci gil... Zaraz będę, szybciej, niż myśl  Ale dlaczego ja, czemu teraz i tu  Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwil... Oczywiście, że Mu... Zawsze byłem  przybyszem tu... Od chryzantemy do chryzantem - Za każdym razem coraz bliższy ci, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej ponad liczbę dni... Zaraz będę, za chwilę już... Lecz chciałbym tak nie zniknąć z map... Znów w miłość wsiąść, jak ostatnia z gap... Jak łapie się autobus, choć cel jest tuż Zamustrować się, nim zamknie się trap  By zawinąć na czyjś próg, być jedną z dusz Znowu dobrze się czuć, nic nie musieć już... Zaraz, za chwil, zaś... Ale tak pragnął bym,  Gwiazdami znów nakarmić jaźń, Drżące ciało, i martwy paść  Miiłością spalony, jak słońcem, Twym  Sercem, spopielonym, czasowi, skraść... Za. Raz. Za... To nawet nie ty, jesteś, wcześnie - To spóźniłem się ja  Za. Raz. Będę. Kto? Za. Wsze. Był,em. Kimś. Innym, niż...  Przy, bysz, em... Wciąż.  Tak... II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości ) Norwida ( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałaś/liśmy się w powietrza ]dal[ I każde tu pamięta z nas, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y bas); Nic nie przypomina(ło) tam już nic (whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(już czas!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale: miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/ Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dnia Wciąż cię kocham, wieszKocham Cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki)  Jak szarmanckiego( -księcia ) Od czasu (do czasu), traciłem/liśmy }się{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku ] w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/na czas Aby się zestarzeć, bez [fazy] dorosłości  {Precz z krużganku!} Im więcej czasu nas otacza [brak dźwięku] Tym więcej )w tej przyszłości( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[na gracza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę (wkrótce) mniej  Rozpadam się trochę później ja ] kawałki/na[ Mniej wierzymy naszym sekretom (przed/po wódce). Nie: Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Lata Miłości • 1962 Walc no. 104 (Paukenschlag) W pierwszej  wersji mego walca Jestem sam, lecz już uśmiechasz się W tej perwersji tego walca Jesteś sama, lecz już dostrzegłem cię A Paryż sam nam rytm walca wybija  Paryż przygląda się i mierzy nam puls Paryż walcowi w takt bębenek podbija  Szepcze, szepcze mi obelg chlust, W ucha głąb, refren ten  jak z ust spust; To walc to trzy-takt Który wciąż sobie daje czas Który wciąż czas dla mas  Na boku lecz daje w gaz (fact!) By z drogi zboczyć ciut, Zebrać miłości miód,  Zboczyć z miłości w brud... I czaru mu nie brak Posuwny cztero suw i takt Gdy tańczyć go Abschmack Choć tańczyć go trudno tak Ma świetny gust, choć z niego Schmack  Jest jak ów trojga pakt Ten walec z czterech-pak  A potem walc, ten Pięcio-ksiąg, Który bynajmniej  nie powiem mnie wciągł I walc, co ma dwudziestki smak, Dziwny niepokoj w sobie ma,  Verfremdung oraz Angst, Ale o wiele lepiej życie zna  Niż walc Osi wszystkich państw  I czaru mu nie brak Posuwny cztero suw i szlak Gdy tańczyć go Abschmakt Choć tańczyć go trudno tak Ma świetny gust, choć schmuck Jest jak ów trojga pakt Ten walec z czterech-pak Walc, co na lat dwadzieścia brzmi Walc, co z dwudziestu rur grzmi A teraz walc dla sto-nóg  Walc pał uderzeń stu, co w stuletni puka próg  Walc tu letni nieco już I na koniec sam zostawiłem wam walc z tysiąca nóc, czystą przyjemność dla ócz Ten walc tysiąca stóp  On tkwi na skrzyżowaniu dróg W Paryżu, sam jak słup Wiosną, gdy ciągnie chłód Ten walc nie jest wciąż kaput  Choć w tysiące idzie trup  Ten walc tysiąca stóp Walc tysiąc razy Verruckt! I na koniec  sam zostawiłem wam walc z tysiąca nóc, czystą przyjemność dla ócz Walc, com go chciał tysiąc razy stłuc  Czekalem czasu szmat Lecz w końcu masz dwadzieścia lat I ja też niejeden wziąłem bat  Walc jak szkoła - jedna na tysiąc lat Walc snuty z tysiąca rad Walc na tysiąc rat  Tylko zakochanym daje się wczuć (Trzysta trzydzieści trzy to pół Z sześćset sześćdziesiąt sześć, jak wół) W życie z rozspisem ról  Walc ci prawdę powi: chcesz zgarniać koła pół Bycie wierszopisem rzuć! Zakończenie La lala la, la lala Lala la la lala... La la la la, la la la la la la la... Skończyłem Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia Ni zwierza, Ni człeka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, ... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczynę w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje...  III. Nie zostawiaj mnie,  Czas, Co nam wszystko skradł; Czas zapomnieć czas - Ten wieczny zbieg Zapomnieć wciąż  Nie daje nam  Niezrozumień w nas I straconych lat, I wciąż martwić, jak Zapomnieć o dniach,  Które niosły jad Wymierzając cios W sam nasz serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Co z życiem nam zbiegł, Zapomnieć czas nierozumny świat, Świat straconych lat... Wciąż nie wiemy, tak Wciąż martwimy, jak Zapomnieć o dniach, Które niosły jad Wymierzając cios Prosto w serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Obiecuję ci Wyssać perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada deszcz I z najrzadszych ziem Wydrążę ci tu   Śmierci żywy tlen, By skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę ci świat, a w świecie tym Miłość będzie królem twym Miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów  Wyzutych ze snów,  Lecz ty ich sens i każdy ich kęs,  Zrozumiesz w mig... Opowiem ci baśń Jak kochankowie dnia   Widzieli raz i dwa, jak  Płoną serca im I: opowiem ci Baśń, o tym, jak król  Na serca zmarł ból, bo nie mógł  Spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... Czas mam dał nie raz  Nie dwa widzieć, jak Ogień tryska znów Z gór starych jak świat I z wulkanu, co  Wszak...nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem Lepszy diament plon Da, niż z kwietniów wszech, I tak po zgon... (Czas ma drobną dłoń) A gdy nadejdzie sen, Niebu - w ogniu stać Nie zostawiaj mnie, Zapomnijmy czas, Co nam wszystko skradł; Czas zapomnieć czas - Ten niepomny czas,  Co nam nie daje wciąż  Zapomnieć to, co  Bezrozumne w nas I czas straconych lat, I przestać martwić, jak Zapomnieć o dniach,  Które niosły jad, Wymierzając cios W sam nasz serca splot [2]  Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu...  Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Co z życiem mam zbiegł, Zapomnieć nierozumny świat Świat straconych lat...  Wciąż nie wiemy, jak  Lecz wciąż chcemy tak Zapomnieć o dniach, Które niosły jad Wymierzając cios Prosto w serca splot  [2]  Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu  Obiecuję ci; dam Ci perły dżdżu Z krain tych, gdzie  Nie pada deszcz.  Tam wydrążę z ziem Śmierci żywy tlen By skryć ciało twe W całun światł i złót  I stworzę ci świat, a w nim Miłość będzie królem twym, Miłość - prawem mym, A królową - ty  Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co...  Nazbieram ci słów Bez sensu słów, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli raz i dwa Jak płoną serca ich  I: opowiem ci Baśń, jak ten król, Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni  Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to...  Czas mam dał nie raz widzieć, jak Ogień tryska znów Z gór starych jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów  Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem Lepszy da diament plon, Niż z kwietniów wszech,  I tak aż po zgon..  A gdy nadejdzie sen Niebu w ogniu  stać - Wtedy Czerwień i Czerń Swój ślub będą brać  Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi...  Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż  Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ...  Tańczę, śmieję się I słuchając cię Śpiewam, i wnet  Milknę, bo już nie wiem, gdzie...  Daj mi ostać się Jako tylko cień Twego cienia cień Twojej ręki cień, a nawet psa cień  
    • @Wiechu J. K. dziękuję i pozdrawiam z nad morza :)
    • @Leona ... to nie wymaga pisania to złamana gałązka wymaga podtrzymania   i wiem nie z opowiadań że potrafi zakwitnąć być ... potrzebna dłoń dobrego ogrodnika  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia  Tak łatwo poddajemy się z pomocą. Najłatwiej powiedzieć NIE DA SIĘ 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...