Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

TSUNAMI SEN

Za plecami stilnoxu
dyktando na spanie.
Wysypuje się miasto.

Wolność
przeznaczona do rozbiórki.
Mieszanka rodzinna gruzu
w jazgocie wnuków.

Zlatuje się stado koparek.
Chór chłopięcy miele
syreny alarmowe.
Wrzątek wrzasku.

Zrównane z ziemią wieże.
Trąbka gubi słuch.

Opium dymu. Duszności
wysiedlonych notatek.
Nie skończonych powieści

Po tym wszystkim
nadchodzi fala prześcieradła.
Tsunami woła do mnie
agencja radiowa.

Białe koraliki
zapinasz na szyi

Ucisza się
pneumatyczny młot.
Do rozbiórki sen.

Na talerzyku żwir
białego sera.

Atak miksera
na pisk sokowirówki.

Patrzymy na siebie
w pyle kawy.
Zaczyna się wibracja dnia.

Czy ktoś pomógłby mi zinterpretować i zanalizować ten wiersz?
Dla ułatwienia podaję, że stilnox to nazwa leku na bezsenność.
Ja osobiście odnoszę wrażenie, że jest to wiersz o dwójce starszych ludzi (może dziadków), którzy cierpią na bezsenność (jak to często bywa u ludzi w podeszłym wieku). Ich spokój zakłóca rodzina (zjazd rodzinny): Mieszanka rodzinna gruzu |w jazgocie wnuków.| Zlatuje się stado koparek. | Chór chłopięcy miele | syreny alarmowe. |Wrzątek wrzasku.
Po całym dniu spędzonym z rozkrzyczaną rodziną przychodzi czas na sen (Po tym wszystkim
nadchodzi fala prześcieradła.) Porównuje tu Lipska sen to tsunami; tak jak fala nie pozostawia nic po sobie na powierzchni ziemi, tak sen wymazuje z pamięci wszystko, co miało miejsce dzień wcześniej. Zaczyna się nowy dzień, spokojny, bez "jazgotów".
Co do analizy środków stylistycznych nie potrafię się zbytnio wypowiedzieć, gdyż moja wiedza w tym zakresie ogranicza się do epitetów, porównań i metafor. Stąd też moja prośba o pomoc.
Pozdrawiam,
Kasia

Opublikowano

Nie wiem, czy będę potem umiała napisać coś o środkach stylistycznych, ale sam wiersz widzę inaczej niż Ty. Myślę, że prawie cały jest o śnie, a "podmiotkę" do końca wybudza dopiero radio, z którego z samego rana dowiaduje się o tsunami. Idzie do kuchni, pewnie z mężem, na co może nie wpadłabym bez Twojego opisu, i razem jedzą śniadanie
Autorka, jeśli dobrze ją zrozumiałam, sen określa wolnością "przeznaczona do rozbiórki". W końcu po kilku godzinach jest tylko wspomnieniem.
Nazywa go też mieszanką "rodzinnego gruzu / w jazgocie wnuków" - pewnie ma sny o rodzinie, ze szczególnie "wybijającymi się" wnukami - jak kochająca babcia.
Może potem dalej śpi i śni o niedokończonych powieściach i notatkach, a może raczej nad ranem budzi się, jeszcze przed radiem, i myśli sobie o nich, jako o sprawach wciąż upominających się o uwagę.
Jeśli Ewa Lipska była już starszą panią gdy to pisała, myślę, że możemy "podmiotkę - pisarkę" z nią utożsamiać. Niedawno spotkałam się z jej wierszem ("Tramwaj"), w którym pisze o tym, jak dziewczynka ustąpiła jej miejsca. Nie kryje się ze swoim wiekiem.

Pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Rafael Marius dostałam antybiotyk, bo jednak wirus przeobraził się w gorsze stadium:) pani doktor z Warszawy stwierdziła, że za długo to trwa. Teraz tak leczą, że nic nie przechodzi, a wydasz mnóstwo kasy. 
    • @Achilles_Rasti   Niesamowity spokój płynie z tych wersów. Akceptacja tego, z czym przychodzi dzień - i z tym co leczy, i z tym co boli - wymaga dużej dojrzałości, bo przejście od walki ze światem do po prostu "bycia" to piękna i trudna sztuka. Bardzo poruszający tekst.
    • @Poet Ka   Błyskotliwie i autoironicznie dekonstruujesz hollywoodzki mit. Brawa za słowotwórczy kontrast w wersie „Gdybym była Stone nie stonka” - ta jedna litera strąca prosto w szarą rzeczywistość. To powtarza się z "Sylwkiem". :) Urok tego utworu polega na tym, jak zręcznie sprowadza on wielki dramat z kultowej „Kotki na gorącym blaszanym dachu” do poziomu współczesnych, kobiecych pogaduszek z „kocicami-psiapsi”. Doskonale oddajesz losy dzisiejszych „szafirowych kaskaderek” - kobiet, które w codziennych „miłosnych manewrach” na gorącej blasze życia muszą wykonywać ewolucje godne kaskaderów. Puenta jest celna - życiowe scenariusze rzadko pisze Hollywood, a nawet jeśli wyjdziesz z siebie, by uwodzić jak Liz Taylor, wymarzony Newman i tak zazwyczaj wymiksuje się z tej gierki. To świetny, słodko-gorzki tekst, który udowadnia, że do własnych pragnień najlepiej podchodzić z ogromnym dystansem i językowym humorem.
    • @karenka Zgadzam się z Tobą, Karenko. Człowiek jak siedzi w ciszy, bez telefonu, bez telewizora to czuje się " dziwnie". A tak pięknie jest posiedzieć na dworze z kubkiem kawy, odłożyć telefon i posłuchać skowronka szybującego pod samym słońcem. Pięknie to ujęłaś. Pozdrawiam Cię:-)
    • @Benjamin Artur Ładne mądrości. Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...