Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przy wypisywaniu powołań
jeszcze nigdy nie zadrżała ci ręka
gdy z hukiem przystawiasz pieczątki
do decyzji nieznoszących sprzeciwu

na wysłuchanie mogą liczyć prośby i zażalenia
chociaż w całej procedurze brak instancji odwoławczych
nie obawiasz się posądzenia o cynizm

causa finita

spojrzenia przez ramię próbują ukraść
najważniejszą wiadomość w życiu
ale mijają się z celem

w rozdanych kartach lśni diamentowy szlak
który wisielec daremnie próbuje chwycić na pętlę

pozostaje iść po omacku
bo pochodnie często nie oświetlają drogi
zachowując blask tylko dla siebie

Opublikowano

Najważniejsze, aby dojść do celu. Trzeba przy tym uważać, aby pochodnie nie świeciły zimnym światłem, bo nawet nie spostrzeżemy się, jak droga wywiedzie nas na manowce.

Dziękuję i pozdrawiam - E.

Opublikowano
w rozdanych kartach lśni diamentowy szlak
który wisielec daremnie próbuje chwycić na pętlę


ten kawałek spodobał mi się najbardziej
szczególnie kiedy to sobie wyobraziłem.

reszta zakreśla jakiś ciemny krajobraz

czy modlitwa musi kojarzyć się piłką odbijaną od ściany?

pozdrawiam
Anioł.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak jest, modlitwa jeśli jest skupiona na swoim akcie, formie i treści oślepia jak pochodnia - jest sama dla siebie, jest blaskiem swojej chwały

dobra modlitwa to słuchanie nie mówienie
i nieważne czy zdarza się wtedy po drodze czy u celu
jeśli się zdarzy


bardzo dobra puenta

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak jest, modlitwa jeśli jest skupiona na swoim akcie, formie i treści oślepia jak pochodnia - jest sama dla siebie, jest blaskiem swojej chwały

dobra modlitwa to słuchanie nie mówienie
i nieważne czy zdarza się wtedy po drodze czy u celu
jeśli się zdarzy


bardzo dobra puenta

pozdrawiam

" modlitwa jeśli jest skupiona na swoim akcie, formie i treści oślepia jak pochodnia "

Mogę ostatecznie zrozumieć brak skupienia na formie (chociaż to wbrew tradycji kościoła, ceniącego rytualność modlitwy i wypracowny kanon) ale już brak skupienia na treści, to jakiś absurd, jeśli nie herezja. Jak należy to rozumieć ? Paplać w myślach lub mowie, byle co i byle jak ?
Dobra modlitwa, to słuchanie ? A gdzie miejsce na jej największą część - modlitwę uwielbienia, przeproszenia, dziękczynienia i prośby ?
Obawiam się, że mieszają się pani pojęcia modlitwy i wiary...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Niewiedza jest zawsze "ciemnym krajobrazem", szczególnie gdy dookoła tak wiele zjawisk upewniających w prawdziwości pewnej drogi, która dopiero na samym końcu pokazuje charakterystyczny znak w kształcie litery "T". Wtedy "diamentowy szlak" przenika nagle swoim zimnym światłem...
A może modlitwa wylatuje skowronkiem, a powraca wołem? Może tak jest często, coraz częściej, gdy przyjmujemy li tylko postawę roszczeniową. Gdyby z Bogiem zawrzeć układ do ut des, wtedy nie trafiałoby się głową w mur.



tak jest, modlitwa jeśli jest skupiona na swoim akcie, formie i treści oślepia jak pochodnia - jest sama dla siebie, jest blaskiem swojej chwały

dobra modlitwa to słuchanie nie mówienie
i nieważne czy zdarza się wtedy po drodze czy u celu
jeśli się zdarzy


bardzo dobra puenta

pozdrawiam

Wydaje mi się, że modlitwa nie powinna być aktem skierowanym tylko na siebie. Wtedy zachodzić może niebezpieczeństwo, że spali się we własnej pysze, do celu zaś nie dotrą nawet popioły.
Słuchanie to chyba najwyższa forma tej specyficznej łączności z Bogiem. Nie dorosłem do niej. Jestem na etapie prezentacji różnych ofert - wykładam swoje towary w kramiku i próbuję wytargować to i owo. Daję, abyś dał. Inaczej nie potrafię... Może gdybym zaakceptował mój obecny stan rzeczy, stan posiadania... Cóż, punkt widzenia...



Słowa nie do mnie skierowane, ale korzystam z przywileju gospodarza, aby wtrącić się do rozmowy:
Chyba zbyt dosłownie zinterpretował Pan słowa Poprzedniczki. Wyjaśnianie zajęłoby zbyt wiele czasu na forum. Zapraszam do przewertowania jakiegoś katechizmu gimnazjalnego.

Dziękuję i pozdrawiam - E.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Niewiedza jest zawsze "ciemnym krajobrazem", szczególnie gdy dookoła tak wiele zjawisk upewniających w prawdziwości pewnej drogi, która dopiero na samym końcu pokazuje charakterystyczny znak w kształcie litery "T". Wtedy "diamentowy szlak" przenika nagle swoim zimnym światłem...
A może modlitwa wylatuje skowronkiem, a powraca wołem? Może tak jest często, coraz częściej, gdy przyjmujemy li tylko postawę roszczeniową. Gdyby z Bogiem zawrzeć układ do ut des, wtedy nie trafiałoby się głową w mur.



tak jest, modlitwa jeśli jest skupiona na swoim akcie, formie i treści oślepia jak pochodnia - jest sama dla siebie, jest blaskiem swojej chwały

dobra modlitwa to słuchanie nie mówienie
i nieważne czy zdarza się wtedy po drodze czy u celu
jeśli się zdarzy


bardzo dobra puenta

pozdrawiam

Wydaje mi się, że modlitwa nie powinna być aktem skierowanym tylko na siebie. Wtedy zachodzić może niebezpieczeństwo, że spali się we własnej pysze, do celu zaś nie dotrą nawet popioły.
Słuchanie to chyba najwyższa forma tej specyficznej łączności z Bogiem. Nie dorosłem do niej. Jestem na etapie prezentacji różnych ofert - wykładam swoje towary w kramiku i próbuję wytargować to i owo. Daję, abyś dał. Inaczej nie potrafię... Może gdybym zaakceptował mój obecny stan rzeczy, stan posiadania... Cóż, punkt widzenia...



Słowa nie do mnie skierowane, ale korzystam z przywileju gospodarza, aby wtrącić się do rozmowy:
Chyba zbyt dosłownie zinterpretował Pan słowa Poprzedniczki. Wyjaśnianie zajęłoby zbyt wiele czasu na forum. Zapraszam do przewertowania jakiegoś katechizmu gimnazjalnego.

Dziękuję i pozdrawiam - E.

"Chyba zbyt dosłownie zinterpretował Pan słowa Poprzedniczki. Wyjaśnianie zajęłoby zbyt wiele czasu na forum. Zapraszam do przewertowania jakiegoś katechizmu gimnazjalnego"

Pan kpi, czy o drogę pyta... ? ;)
Sugeruje pan, że piszę głupoty, odsyła do gimnazjum i nie ma pan czasu (!) na argumenty ?!
Wyciera pan sobie gębę skromnością, odżegnuje od "spalającej pychy", reklamuje słuchanie, jako "najwyższą formę łączności", i ciężko sklecić panu parę słów ? ;)
Spod tej wyskowrończonej modlitwy, wyziera zwykły, przaśny kabotynizm...
A może rezerwuje pan uduchowioną, wysubtelnioną stronę duszy jedynie na boski casting, bliźniemu pokazując dupę... ? ;)
Masakra...
Opublikowano

Proszę zaczerpnąć powietrza i skorzystać z mojej rady, ponieważ nie pisze Pan mądrych rzeczy. W zacietrzewieniu łatwo popada się w jeszcze większą ignorancję. Portal przeznaczony jest do wymiany myśli, Pan zaś w swojej łaskawej niewiedzy całkowicie myli pojęcia, co wyklucza dyskusję. Obawiam się, że dalsza rozmowa przerodzi się w zwykłą pyskówkę, na którą mi szkoda czasu.

Pozdrawiam - E.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"Słowa nie do mnie skierowane, ale korzystam z przywileju gospodarza, aby wtrącić się do rozmowy"

I tylko po to się pan wtrącił, by powiedzieć, że nie ma nic do powiedzenia... ? ;)
Na to nie szkoda panu czasu... ? ;)
Rozkoszne...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak jest, modlitwa jeśli jest skupiona na swoim akcie, formie i treści oślepia jak pochodnia - jest sama dla siebie, jest blaskiem swojej chwały

dobra modlitwa to słuchanie nie mówienie
i nieważne czy zdarza się wtedy po drodze czy u celu
jeśli się zdarzy


bardzo dobra puenta

pozdrawiam

" modlitwa jeśli jest skupiona na swoim akcie, formie i treści oślepia jak pochodnia "

Mogę ostatecznie zrozumieć brak skupienia na formie (chociaż to wbrew tradycji kościoła, ceniącego rytualność modlitwy i wypracowny kanon) ale już brak skupienia na treści, to jakiś absurd, jeśli nie herezja. Jak należy to rozumieć ? Paplać w myślach lub mowie, byle co i byle jak ?
Dobra modlitwa, to słuchanie ? A gdzie miejsce na jej największą część - modlitwę uwielbienia, przeproszenia, dziękczynienia i prośby ?
Obawiam się, że mieszają się pani pojęcia modlitwy i wiary...
Rozumiem, że mam do czynienia z profesjonalistą, specjalistą od tradycji Kościoła (a może jednak tylko budynku - kościoła) może teologiem lub mistykiem - nie śmiem zatem nawet próbować się tłumaczyć
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



" modlitwa jeśli jest skupiona na swoim akcie, formie i treści oślepia jak pochodnia "

Mogę ostatecznie zrozumieć brak skupienia na formie (chociaż to wbrew tradycji kościoła, ceniącego rytualność modlitwy i wypracowny kanon) ale już brak skupienia na treści, to jakiś absurd, jeśli nie herezja. Jak należy to rozumieć ? Paplać w myślach lub mowie, byle co i byle jak ?
Dobra modlitwa, to słuchanie ? A gdzie miejsce na jej największą część - modlitwę uwielbienia, przeproszenia, dziękczynienia i prośby ?
Obawiam się, że mieszają się pani pojęcia modlitwy i wiary...
Rozumiem, że mam do czynienia z profesjonalistą, specjalistą od tradycji Kościoła (a może jednak tylko budynku - kościoła) może teologiem lub mistykiem - nie śmiem zatem nawet próbować się tłumaczyć

Rozumiem, że w przeciwieństwie do mnie -profesjonalisty samozwańca - szanowna pani jest profesjonalistą mianowanym ( a może tylko minowatym). Nie powinno zatem sprawić pani kłopotu, wykazanie mojej ignorancji w paru prostych, profesjonalnych zdaniach ;)
Pani wie ale nie powie... :))
Wiem, zawodowcy tak mają ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Rozumiem, że mam do czynienia z profesjonalistą, specjalistą od tradycji Kościoła (a może jednak tylko budynku - kościoła) może teologiem lub mistykiem - nie śmiem zatem nawet próbować się tłumaczyć

Rozumiem, że w przeciwieństwie do mnie -profesjonalisty samozwańca - szanowna pani jest profesjonalistą mianowanym ( a może tylko minowatym). Nie powinno zatem sprawić pani kłopotu, wykazanie mojej ignorancji w paru prostych, profesjonalnych zdaniach ;)
Pani wie ale nie powie... :))
Wiem, zawodowcy tak mają ;)
Ale ja właśnie nie chcę Panu, Lecterze, wykazywać ignorancji, po co? Pan zaczął bardzo zaczepnie i jakby w pretensjach, ja nie odczuwam przemożnej potrzeby, ani tłumaczenia Panu czegokolwiek ani tłumaczenia siebie. Zresztą uważam, że tego rodzaju rozmowy, o ile w ogóle, to mają sens prywatnie, nie na forum otwartym. Może się Pan zaloguje na jakimś forum dla zaangażowanych neofitów i tam poszuka interlokutorów:)

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rozumiem, że w przeciwieństwie do mnie -profesjonalisty samozwańca - szanowna pani jest profesjonalistą mianowanym ( a może tylko minowatym). Nie powinno zatem sprawić pani kłopotu, wykazanie mojej ignorancji w paru prostych, profesjonalnych zdaniach ;)
Pani wie ale nie powie... :))
Wiem, zawodowcy tak mają ;)
Ale ja właśnie nie chcę Panu, Lecterze, wykazywać ignorancji, po co? Pan zaczął bardzo zaczepnie i jakby w pretensjach, ja nie odczuwam przemożnej potrzeby, ani tłumaczenia Panu czegokolwiek ani tłumaczenia siebie. Zresztą uważam, że tego rodzaju rozmowy, o ile w ogóle, to mają sens prywatnie, nie na forum otwartym. Może się Pan zaloguje na jakimś forum dla zaangażowanych neofitów i tam poszuka interlokutorów:)

pozdrawiam

"Ale ja właśnie nie chcę Panu, Lecterze, wykazywać ignorancji, po co?"

Jak się nie chce (nie potrafi) wykazywać, to się jej nie wskazuje...
Nie uważa pani, że tak nakazuje zwykła przyzwoitość ? :)
Owszem, szukałem jakiegoś odpowiedniego forum dla siebie i przypadkiem znalazłem forum dla tajnych i niechcących (bo im się niechce) intelektualistów. I tu niespodzianka, niech pani zgadnie kogo tam spotkałem, jako potencjalnego interlokutora ?
Jaki ten świat mały...
Pozdrawiam, tajnie ;)
Opublikowano

tytuł jest w jaskrawej opozycji wobec treści pod nim;

piękny wiersz, rzadki temat, jeszcze rzadszy sposób podawania tematu - dla mnie niezwykle pojemny, treściwy, dojrzały -

ale dlaczego ten i taki tytuł?!
proszę go przemyśleć, mam wewnętrzną na niego niezgodę, właśnie ze względu na to, co pod nim -

pozdrawiam
i gratuluję wydanego tomu, chętnie poczytam;
rekomendacja kaliny kowalskiej daje rękojmię dobrego zakupu;

J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie mam powodu i najmniejszej ochoty pani "zaczepiać", ani mnie pani ziębi, ani grzeje...
Czego chcę ?
Na forum poetyckim porozmawiać o poezji...
To niewyobrażalny skandal i nadużycie - prawda... ? ;))

P.S.
Już pani rekomendowała zsodowanego autora w innym miejscu, w tym właściwsza byłaby (rekomendowana z kolei przez autora) wymiana myśli. Czyż nie... ? :)
Autor nie ma czasu, pani się nie chce... To po cholerę było pchać się na forum ? Nie lepiej pójść na spacer, wiosna przecie...
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie mam powodu i najmniejszej ochoty pani "zaczepiać", ani mnie pani ziębi, ani grzeje...
Czego chcę ?
Na forum poetyckim porozmawiać o poezji...
To niewyobrażalny skandal i nadużycie - prawda... ? ;))

P.S.
Już pani rekomendowała zsodowanego autora w innym miejscu, w tym właściwsza byłaby (rekomendowana z kolei przez autora) wymiana myśli. Czyż nie... ? :)
Autor nie ma czasu, pani się nie chce... To po cholerę było pchać się na forum ? Nie lepiej pójść na spacer, wiosna przecie...
:)
Jak na razie to Pan się czepił mojego komentarza, skierowanego do wiersza i do jego autora, wpieprzył się Pan bez pardonu i teraz fochuje, że na publicznym forum nie chcą z Panem gadać, a powinni. Wypij Pan meliskę na uspokojenie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • wieczór    spojrzałem w lustro  oczy lekko zamglone  łza  spadła na rękaw koszuli    mimo zmierzchu  lśni jak diament  mieni się kolorami    ze szczęścia    Pielgrzymka rowerowa    jadę …   kolejny raz  do Ciebie Królowo Polski    Jezu ufam Tobie  prowadź   7.2026 andrew  To wczoraj,  a dziś ruszamy o 6.00  z pod pomnika Jana Pawła II , na pielgrzymkę rowerową  Szczecin Częstochowa  Relacja na bieżąco w Facebooku  Jeśli ktoś chce, może duchowo przekazać intencje, zawiozę Matce Bożej.  
    • @Migrena możliwe, dziękuję  @Berenika97 Jak najbardziej też możesz mieć rację. Może ci od ścigła siłą rzeczy i okoliczności wręcz muszą iść absolutnie nietypową drogą i poza powszwchnościami ://
    • PENTAGRAMU ZNAK I. SZEŚCIOKĄTA  "Jest  .75 rok Renaud ma  23 W tej piosence krytykuje en bloc Wszystko, co czyni Francję i Francuzów jego czasów Bandą niemytych kutasów. Od stycznia do grudnia są wciąż con. Ta piosenka daje ziścić  Wolną rękę jego  nienawiści.  Na podstawie faktów, krytykuje to,  Co - według niego - jest słabością  Jego ludu. Fakty te są podzielone  Na dwanaście małych stronic Z dwuwierszami z podwójnością Miesięcy lub czterech wałów  (Z adnotacją do annałów)" Całują się, bo styczeń jest Dziś się zaczyna nowy rok Lecz Francja nie zmieniła się Tu od wieków to samo wciąż Dni mijają i tygodnie Lecz tu się zmienia tylko tło Każdy chce tylko żyć wygodnie: Nikt nie nie krzyczy, gdy widzi zło A w lutym nikt nie wstydzi się Wspomnieć o metrze Charonne Gdzie koronkowy założyli szew Pałkarze z wyższym dyplomem Bo ten kraj to raj dla policji Na każdym rogu jest suk 100 Nie potrzebują abolicji Bezkarnie im uchodzi mord Kiedy wieszają w marcu Za Pirenejami, obok tuż Anarchistę z Kraju Basków By w nim zdusić chęć na bunt To w krzyk, i wojnę chcą zaczynać By pomścić ten okrutny mord Zapominają, że gilotyna U nas też niezły zbiera plon Na świat przyjść w cieniu Sześciokąta To dziś dość nie zaszczyt, tylko ból Przecież nie z Niemiec się przyplątał To panujący durniów król W telewizji, w gazetach trąbią tak Mówią im każdego kwietnia, że Jeszcze nie czas zdjąć ciepły płaszcz  Lecz odwilż szybko zbliża się A zasad z prześwietnej przeszłości Przestrzegają co do joty I tradycji wolności, równości... Jak ja współczuję tym idiotom A w maju też uronią łzę Nad krwią, co spłynęła w róż czerń Nad klęską rewolucji tej Co prawie zmieniła historii bieg A ja pamiętam ten owczy pęd Głosujących sto razy tak Tak się wolności bali, że Za porządkiem stawiali znak Upamiętniają w czerwcu to Wyzwolenie Normandii plaż Gdy niezłomny GI Joe Przyszedł, by w piasku ukryć twarz Zapominają, że z dala od bomb Jedni krzyczeli: "Vive Petain" A inni zbiegli pod Big Bena schron A był jeden Jean Moulin Na świat przyjść w cieniu Heksagonu To nie zaszczyt, tylko ból Nie mów mi, że jest Lizbony Tu panujący durniów król A w lipcu znów cementują Pamięć dnia, gdy runął więzień mur Choć do dziś prosperuje Wyzyskiwaczy dwór Cieszą ich ludowe festyny Fajerwerki i Mirage'ów szyk Myślą, że utopią w winie Fakt, że pionkami mają być W sierpniu jest już wolność, bo Po długim roku na linii Krzyczą: "Płatny urlop to jest coś" I zapominają machinę W Hiszpanii, Grecji czy Francji Zaśmiecają wszystkie plaże A ich wątpliwa elegancja Tam zagraża krajobrazom Gdy likwidujemy we wrześniu Co rok czyjąś wolność i kraj Głęboko w tropików sercu Tu w sercach wciąż kwitnie maj Nikt nie obrzuca pomidorami Ambasadora, co wraca do domu Faszyzm po plasterku salami W Chile czy Francji, po kryjomu A grać we Francji jedną z drugich ról To praca nadobowiązkowa To panujący durniów król Jest Francuzem, wierz mi na słowo A w październiku winobranie W beczkach kipi winny moszcz Chełpią się rocznikiem wygranym Swych "Côte-du-Rhône" i swych "Bordeaux" Eksportują krew ziemi jak ser Byle gdzie za granicę Ich pinard i camembert A głupoty mają bez ograniczeń W listopadzie na targach moto Będą podziwiać tysiące Nowy model Peugeota Na który nie mają pieniądza Kółka, ekran, i wyścigi Francja żyje narkotykiem  Poza nimi jest tylko na niby Na ten opium nie ma odwyku Grudzień to apoteoza Wielkie żarcie i drobny dar Nadal wszyscy w ślozach Za to w gettach każdy rad Ziemia może przestać się obracać Nie zapomin zapomną, że  rok nowy Chcę zobaczyć, jak srają w gacie I na grzybkow jad z ziemi schodzą  Na świat przyjść w cieniu Heksagonu To dziś jak powolny zgon Gdy król durniów pożegna się z tronem Będzie 50 milionów... walczących o tron II. MĘCZĄCE MIESIĄCE "Jest .26 rok Auteur ma 50+ W tej piosence rozlicza to, Co czyni jego nieco były już Kraj  niedawnych czasów Bandą przepitych smutasów. Od stycznia do grudnia są po wódce. Ta piosenka daje upust, Wolną rękę jego smutkom  Bezpodstawnie krytykuje lupus Co - według niego - atakuje ciało Jego ludu, które go wychowało.  Te kalumnie są podzielone Na dwanaście małych kolumn Z dwuwierszami z wieloznacznością  Dat lub ostrożnością (Bez wpisania do akt)" Piją w sztok, bo styczeń tuż Zaraz wybuchnie nowy rok Choć ten kraj zmienił się ciut To od wieków to samo wciąż Przeminął rok, przeminął wiek  I dekoracje zmieniły się Lecz wie to najstarszy człek: Nikt tu nie chce nigdzie biec A Styczeń to niebezpieczny czas; Najpierw my wyzwalaliśmy was  A wy nam kibić zwęziliście w pas Pas Uralu, gdzie zarliśmy las. Potem to wy zajęliście nas, To znaczy wyzwoliliście od A na słuczaj, że pójdziemy w las Zbudowaliście o taki płot O Lutym nie pamiętam nawet ja A przecież płynęła zielona krew  Z AK 47, a może sześć, Gdy krzyżyka brak to był ostatni znak A później z dekad chyba trzy Brak odwilży kaloryfery ściął  Mrozem, co stajał w jeden mig Gdy tiarę jeden góral wziął  A potem Marzec, wiosny kres Soixante huit, jeden mniej niż neuf  Akademicki założyli szew Pałkarze, co mieli smak na krew (Bo to raj dla policji był i jest: Na róg im wchodzi suk ze 100 Tylko że wtedy w każdy kąt A teraz tylko w jedną z dzielń) Lecz my eksportowaliśmy krwi zew  Na tygrysy, na Małej Strany brzeg To później, lecz przez granice bieg To kula w płot tu, gdzie zbiegł pół  Lew  Wstyd na świat przyjść w tym cieniu rodła  Gdzie gość w dom to nie Bóg  Gdzie mają krzyż tylko w godle Gdy spragniony chce wejść w próg  (Tu trudno sobie rąk nie pobrudzić Choć, obiecują, że odwilż tuż "A wiosny nie ma, ciągle Grudzień" Każdy uprawia parawan swój)   Więc Kwiecień, czas na ostrzu kosy  Gdy miał przyjść wiek wolności złoty Wyszło jak zwykle: Styczeń patrz  Chłop wrócił do roboty, i za twarz A, i niekontrolowane wzloty  By stał poostrzyć o ojców śmierć I jak zwykle, zamiast pozłoty  Wyszedł im całkiem zimny Lech (Przestrzegają czerwieni maków,  Tradycji, że krew nie piach  Stawiają duży kwantyfikator  Równając wolność z jak chce traf) A Maj? W maju pachnie siarką: Najpierw wziął zabawki Ziuk I dał wycisk, że poszły ciarki Zaciągnął już spłacony dług A potem chęć ucieczki z murów zasadzki Bunt tych, którym skończył się świat  Co mówili po Tłomackiem.  Niektórzy wciąż noszą zżółkły kwiat  I czerwiec: to starcie koziołków  W najbardziej ceglanej z hut I jak w Marcu:; garść fikołków I  szkoła bratania się pod but A potem był ⅓ głos  Lecz głos nie fatygował się I miał rację, choć za włos Wzięła go nie czerwień ale czerń Na świat przyjść w cieniu modlitw  To dziś nie cnota, ale grzech Bo nie z księżyca są czcigodni W tym kraju gdzie króluje czerń  A w lipcu szumi Zielony Las Gdzie runął wielki czarny krzyż (Choć jeszcze długo miał gwiezdny czas  I wciąż nie chce pójść a kysz) To też Wisły cudny czas Gdy w szyk najczerwieńszej z gwiazd Weszła Tuwimowska zieleń (I błękit też, choć raczej dzielił) W sierpniu jest kwestia wyboru: Najpierw to z kolan powstanie Po pięciu latach wreszcie bez nadzoru  (Lecz i tym razem bez zmartwychwstania) A potem krzyczeli "chleb to bytu kawał, Lecz co z igrzyskami po równo?" I wyjątkowo długi karnawał Lecz jak zwykle się skończyło..grudniem A w kwestii Września: był  chłop taki, Co mógł mieć przewóz, lecz wybrał wóz  I te niesforne dzieciaki, Co po niememu nie chciały mówić już I rzecz jasna ni guzika pół  W kupie raźniej i tak dalej Lecz jak przyszło karty wyłożyć na stół Znów się skończyło zawałem Na świat przyjść pod znakiem klęski W kraju tym, gdzie bądź to chciej  Gdzie nie spojrzeć, to remis zwycięski Było 6 milionów... 6 milionów mniej A w październiku głos zabrał Wiesław I dał odetchnąć, lecz jak się  okaże  Zaraz głos dawać przestał A dalej to już patrz Marzec  Temu miesiącowi natura dała: Edukacji kęs, biała tiara,  Co sczerniała, w Wiśle ciało W czarnej sukni, premier z KO... I jeszcze, choć datuje się na Listopad, Bitwa czerwonego z białym  Niby obok,a jednak kłopoty  W Lipcu zażegnane, lecz Wrzesień był dalej A wcześniej, lecz z tej samej serii Kieszonkowy pucz w marnej reżyserii Co się skończył jak zwykle prawie Tylko, że trochę mniej krwawo  I prawie zapomniałem: W 11., ten z Maja cieniem  Ukradł dom, wraz z zadaszeniem Takim trzem, co nań dybali (Wcześniej 1,2,3, go trzymali) I był pokój na pierwszego  (Do 26. No z wyjątkiem Grudnia ostatniego) I mamy Grudzień, ale à rebours Bo na mrok historii wziąłem kurs:  13: wywrót w wersji light I 17: jednak kilka ciał  A na koniec ofiaruję wam  22:z zwykłego powodu:  Higieny narodu, błękitny plan, tak ten sam, Co w lipca skwar, w Galerii Chęć głowę odciął nam  Na świat przyjść w cieniu Mordor To zawsze jest przepis na zgon Jeden  to nic, idą hordą   40 milionów... Więc nie pytaj, kogo bije dzwon    
    • W nowej kuchni w chałupie pod Bieczem Zbych kurczaka szabelką swą siecze i nadziewa na sztych. Uch! Nadzieję ma Zbych, że zwyczajnie to mu się upiecze.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

          Ok, turkoce, ino nieco krótko    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...