Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wyplata się rozkrzewia się i puchnie
ćwierkliwym gajem i gniazdami
wiatr puszcza w powietrzu ptaki
słupy lat uchodzą wraz z wezbraną rzeką
w sercach pieczątki świadectw
i nie powodzie które przykrywają burym płaszczem
ale dziwność odrodzeń
zwycięża zaskoczeniem świeżych pąków w oczach
kiedy na zielono zrobieni stajemy jak wryci w ziemię
a nowy kształt rzeźbi się w ciałach
palcami przebiśniegów

Opublikowano

Ładne zakończenie. Jak dla mnie optymistyczny klimat, czego raczej tak mało w wierszach.
Pozdrawiam.

PS: Sory, najwyżej mnie zjedziesz ;)

wyplata się i puchnie
ćwierkliwym gajem i gniazdami
wiatr wypuszcza ptaki powietrzu

lata uchodzą w rzece
w sercach świadectwa
a nie powódź która okrywa burym płaszczem
jednak odrodzenie

zwycięża zaskoczenie świeżych pąków
na zielono stajemy jak wryci w ziemię
a nowy kształt rzeźbi ciała
palcami przebiśniegów

Opublikowano

Takiego chyba jeszcze nie pisałeś, ładny obrazek, palce przebiśniegów - fajne. Jeśli chodzi o spostrzeżenia technicznie, to lepiej czytać bez dwóch "się" w pierwszym wersie.
Pozdrawiam :)

Opublikowano

czytanie Twoich wierszy zawsze jest fajnym doświadczeniem. każdy tekst jest zupełnie inny, jesteś elastycznym autorem i dlatego często zaglądam.
powyższy wiersz nie podoba mi się jakoś specjalnie, ale to dlatego, że ja generalnie lubię być rozrywana przez emocje, opisy przyrody trochę mnie... zniechęcają. aczkolwiek muszę przyznać, że końcówka trochę nabiera tempa, coś się dzieje, są ciekawe metafory. ogólnie tekst raczej na plus.
pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cóż twoja wariacja jest twoja - pierwsza zwrotka może być- dodałbym "w powietrze".
Drugą strofkę moim zdaniem nieco położyłeś , przemyśl ;))))) Trzecia z pewnymi bólami do zaakceptowania ( oryginał jest mniej gładki przez co nabiera charakteru). Tyle moje skromne zadanie- mam nadzieję ,że nie rozjuszyłem:D.

Poza tym dziękuję za pozytywną ocenę i za "optymistyczny". Wiosna w ogóle , co jest banalne, ale tak jest, ma dużo optymizmu i radości no i pozwala na wewnętrzną odnowę - na ile to możliwe. Jeszcze raz dziękuję za pracę nad tekstem - mi to nie przeszkadza - przyjmuję każdą waria(n)cję tematu lub motywu w ciemno. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Z tymi "się" to chyba racja-przemyślę twoją uwagę i może zmienię. Dziękuję za pozytywy o wierszu - rzeczywiście tutaj nie ma chyba takich tekstów ale kilka tego typu już napisałem.
Pozdrawiam wiosennie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No jest!!! Jest!!!! A właściwie nie jest-źle. Co za ulga.... ufff....

Pragnę w kolejnych słowach mojej odpowiedzi na twój post podziękować za łagodny , być może spowodowany wiosenną aurą, wymiar kary;))))) No chyba spocznę na laurach po prostu!:) Pozdrawiam wiosennie, machając na koniec palcami przebiśniegów oraz śląc wyrazy dozgonnej wdzięczności....:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dzięki, rzeczywiście aż strach pisać o wiośnie, choć to fajny temat. Tym jest mi milej, że
doceniasz ten wiersz i nie nudziłaś się podczas lektury. Pozdrawiam i dziękuję za pozytywną ocenę.:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No jest!!! Jest!!!! A właściwie nie jest-źle. Co za ulga.... ufff....

Pragnę w kolejnych słowach mojej odpowiedzi na twój post podziękować za łagodny , być może spowodowany wiosenną aurą, wymiar kary;))))) No chyba spocznę na laurach po prostu!:) Pozdrawiam wiosennie, machając na koniec palcami przebiśniegów oraz śląc wyrazy dozgonnej wdzięczności....:)
cudnie, teraz to ja już jestem kompletnie skołowana, czy to miał być sarkazm, czy nie. [bo czasem na wyjątkowo głupie komentarze odpowiadasz z taką ironią, że aż ślinka cieknie.] ileż traci się przez to, że w internecie brakuje gestykulacji i tonu głosu!
cokolwiek by nie było, przyjmuję jako brak sarkazmu i pozdrawiam.
Opublikowano

Po przeczytaniu twego wiersza poczułem prawdziwy smak tego co nazywamy wzruszenia .
Bo jakże można inaczej nazwać rzeczy które np. po powodzi tak pięknie się odradzają .
A to wszystko co powyżej napisałem o twym wierszu niech będzie podziękowaniem
za mile spędzoną tu chwilę .
pozd.

Opublikowano

a dlaczego "słupy" lat? nie jarzę
świeżych pączków w oczach? :D
podobnież "wiatr puszcza w powietrzu ptaki"
ech, naprawdę,
na miejscu autora przyjrzałbym się jeszcze raz temu tekstowi
bo gdyby nie powyższe "wtopy"
byłby to całkiem niezły obrazkowiec

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No jest!!! Jest!!!! A właściwie nie jest-źle. Co za ulga.... ufff....

Pragnę w kolejnych słowach mojej odpowiedzi na twój post podziękować za łagodny , być może spowodowany wiosenną aurą, wymiar kary;))))) No chyba spocznę na laurach po prostu!:) Pozdrawiam wiosennie, machając na koniec palcami przebiśniegów oraz śląc wyrazy dozgonnej wdzięczności....:)
cudnie, teraz to ja już jestem kompletnie skołowana, czy to miał być sarkazm, czy nie. [bo czasem na wyjątkowo głupie komentarze odpowiadasz z taką ironią, że aż ślinka cieknie.] ileż traci się przez to, że w internecie brakuje gestykulacji i tonu głosu!
cokolwiek by nie było, przyjmuję jako brak sarkazmu i pozdrawiam.

Słusznie - ton przyjacielsko- żartobliwy. Wynika z tego jak już kiedyś napisałem ,że jak widzę Twój komentarz to ciśnienie mi rośnie(kolejna zj..bka) - jesteś po prostu b.wymagająca i dość zasadnicza w ocenach, ale ktoś tu w końcu musi być taki bo inaczej wszyscy staliby się się zadowoloną z siebie grupką poklepywaczy po plecach. Pozdrawiam ciepło
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie zamierzam tłumaczyć się z metefor kolego dosłowny. Uruchom wyobraźnię może zajarzysz i zapalą się lampki w oczach jeśli nie chcesz pączków.
Akceptuję konstruktywną krytykę - odrzucam "cmokierstwo" i czepialstwo bo nie jest twórcze.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie zamierzam tłumaczyć się z metefor kolego dosłowny. Uruchom wyobraźnię może zajarzysz i zapalą się lampki w oczach jeśli nie chcesz pączków.
Akceptuję konstruktywną krytykę - odrzucam "cmokierstwo" i czepialstwo bo nie jest twórcze.
litości, do tego trzeba najpierw napisać coś konstruktywnego, moja wyobraźnia póki co, ma się dobrze, i dlatego właśnie przy pączkach w oczach parskam śmiechem, toż to gorsze nawet od kurwików - tamte były przynajmniej oryginalne

i jeszcze raz - cmokierstwo to bezkrytyczne potakiwanie, chwalenie i lizusostwo, to Ci kolego, jak zauważyłem wcale nie przeszkadza - naprawdę, wypada znać znaczenie wyrazów przed ich użyciem
Opublikowano

Widzę , że lubisz kurwiki a nie przepadasz za pączkami - może to właśnie jest klucz do twojego "cmokierstwa" i bezpłodnego krytykanctwa. No cóż jako piszący na forum muszę to brać pod uwagę podobnie jak specyfikę wyobraźni (lub jej braku) u czytelnika vel Bubaka. Acha - specjalnie dla ciebie- wstaw sobie zamiast "słupy lat" "trupy lat" będzie cmentarnie i prawie dosłownie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


i znów mi się trafił przekonany o swoim geniuszu mistrz słowa, metafor (che, che), jak również zdecydowany niecmokier i płodny krytyk (zawsze konstruktywny), ech świat jest niezmienny. najgorsze jest to, że Ty rzeczywiście w to wierzysz.
cóż, pozostaje mi złożyć uniżony pokłon - czapki z głów panowie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


i znów mi się trafił przekonany o swoim geniuszu mistrz słowa, metafor (che, che), jak również zdecydowany niecmokier i płodny krytyk (zawsze konstruktywny), ech świat jest niezmienny. najgorsze jest to, że Ty rzeczywiście w to wierzysz.
cóż, pozostaje mi złożyć uniżony pokłon - czapki z głów panowie

Twoja odpowiedź jest tylko potwierdzeniem mojej diagnozy - bezpodstawnych szyderstw ciąg dalszy.
poza tym nie życzę sobie uogólnień na mój temat które nie mają oparcia w realiach - tylko są wyimaginowanymi natręctwami złośliwca. Świat się zmienia - trzeba tylko to dostrzec , pewne mechanizmy są tylko podobne .Proponuję spacer i dużo wiosennego słońca.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


i znów mi się trafił przekonany o swoim geniuszu mistrz słowa, metafor (che, che), jak również zdecydowany niecmokier i płodny krytyk (zawsze konstruktywny), ech świat jest niezmienny. najgorsze jest to, że Ty rzeczywiście w to wierzysz.
cóż, pozostaje mi złożyć uniżony pokłon - czapki z głów panowie

Twoja odpowiedź jest tylko potwierdzeniem mojej diagnozy - bezpodstawnych szyderstw ciąg dalszy.
poza tym nie życzę sobie uogólnień na mój temat które nie mają oparcia w realiach - tylko są wyimaginowanymi natręctwami złośliwca. Świat się zmienia - trzeba tylko to dostrzec , pewne mechanizmy są tylko podobne .Proponuję spacer i dużo wiosennego słońca.
przepraszam bardzo i proszę o wybaczenie, moje zachowanie jest niewybaczalne. faktycznie na każdym kroku dajesz przykład innym swoimi merytorycznymi komentarzami pod cudzymi tekstami, zaś Twoje własne są kompletne, wolne od niezamierzonych komizmów i płycizn, zachwycają urodą języka i jestem pewny, że wprowadzą, już wkrótce, polską literaturę w jej złoty wiek, a Twoje reakcje na najmniejsze słowa krytyki będą wzorem dla rzesz młodych ludzi, jak prowadzić dialog, bo rzeczywiście są dowodem na Twoją niesłychaną skromność i krytyczne podejście do własnej twórczości. a ja po prostu zazdroszczę Ci talentu i klasy, mea bardzo wielka culpa.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @FaLcorN  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Kornel dobrego dnia dla Ciebie!  lubię warkoczyki…Twoje
    • marzy  mi się kraina która nie myśli o polityce   taka która wstydzi  się jej ma ją w  dupie   marzy mi się kraina która  rozmawia o porach roku   to one horyzontem na dziś i jutro i przyszłe   marzy mi się taka kraina - lecz jej nie widzę   mówią że  zastrzeżona tylko dla tych którzy w nią wierzą  
    • W krainie snu dobre wieści rozchodzą się znacznie szybciej niż te złe. I moje pojawienie się nad brzegiem płynącej leniwie Skai  uznano za dobry omen a wręcz długo wyczekiwane święto. Cztery ziemskie noce błądziłem  po znajomych mi krainach. Tak tych przyjaźnie nastawionych  jak i tych położonych na rubieżach jak Thraa czy Kadatheron.     Do Ultharu jednak  zagoniły mnie koszmary  powstałe w wyniku kolejnej  poważnej infekcji i gorączki. Leczyłem się przez jakiś czas  w krainie ghouli. Nigdy by mnie nie wypuścili, gdybym wyjawił im  prawdziwy cel mojej podróży. Koty Ultharu.  Ich rycerze i zagończycy, od zawsze zwalczają ghoule. Polują na nie dla zabawy i treningu  lub po prostu z nudy. A nuda w Ultharze  potrafi trwać całą ziemską wieczność.     Dlatego ghoule  gardzą snem i jego marzeniami. Wolą mgielne,  posunięte rozkładem nekropolie  o dusznym wyziewie moru. Rozkwitłe, krzywo zbitymi krzyżami na połaciach  zapomnianego ugoru pogranicza. Odprawiają tam czarnomagiczne sabaty, harcują wesoło po wnętrznościach mogił, z odgryzionymi dłońmi lub całymi nogami trupów w ostrych lecz krzywych zębach. Ghoule słyną z gościnności dla mistrzów snu. Lecz nie warto posilać się u nich  czymś więcej niż wodą.     Na szczęście ziemskie ograniczenia  tutaj nie sięgają. Człowiek jest jedynie spragniony  przygód i zabawy a także plotek i wieści. Nie było mnie przez cztery noce  lecz tu minęło wieleset lat. Choć czas o jakim zwykle mówimy  i do stosowania jakiego, się dostosowaliśmy, nie ma tu zastosowania. Można powiedzieć, że wszystko żyje lecz stoi w miejscu. Nikt się nie rodzi ani nie umiera. Postaci dzieci i starców  zdarzają się na ulicach. Lecz są to mistrzowie snu, odwiedzający jak ja tę krainę. Ulthar, Celephais czy nawet Kadath, zawsze wyglądają tak samo.   Zaproszono mnie do sali tronowej. Byłem w niej setki razy. Wysokie, marmurowe sklepienie  o żebrowym wzorze,  pokryte było freskami historii królestwa. Były tam walki w Zaczarowanym Lesie, wojny z ghoulami  a także podróż kociego króla  za Bazaltowe Słupy Zachodu ku księżycowi. Na pokładzie kryształowego galeonu  bez żagli a o anielskich skrzydłach. Były tam księżycowe istoty oraz postać Randolpha Cartera  w niewoli u Mi-Go.     Wszędzie tak wokół tronu jak i w kątach, krzątała się kocia arystokracja i służba  a także uzbrojeni w rapiery strażnicy. Byli tam persowie, koty brytyjskie, egipskie, zwykłe dachowce i syberyjskie o jasnych, przenikliwych oczach. Tron był wydawać by się mogło, prostym fotelem o puchowych obiciach, pełnym wełnistych frędzli i gałganów. Zaściełał go stos  długowłosych kocy i miękkich poduszek. A na ich szczycie  dumnie wypoczywał koci król, w otoczeniu swego haremu. Był persem w sile wieku i umysłu. Ciemną, połyskującą zdrowo sierść  ukrył pod zbroją ze złota a na łebku  spoczywał mu niewielki, zdobiony najprawdziwszym rubinem  turban o barwie najczystszej bieli.     Panie Tracy, Ulthar czekał na Pana z utęsknieniem i można rzec, że niby czarodziej, zjawia się Pan idealnie w czas. Nigdy zbyt wcześnie i nigdy zbyt późno.   Ukłoniłem się przed królewskim majestatem. Koty Ultharu tak samo jak ich ziemscy krewniacy, są dumni, pyszni i przekonani o wyższości swej rasy ponad wszelkie inne a w szczególności ludzi. Tylko osoba o wyjątkowych cechach charakteru i woli,  może pozwolić sobie na to by stanąć  przed obliczem kociego króla w sali tronowej. Koty lubią postaci inteligentne. Naukowców, wynalazców, artystów  czy poetów i bardów. Uwielbiają ziemskie opowieści  o swoich kuzynach. Choć trzeba przyznać, że koty Ultharu są od nich  znacznie większe, silniejsze, mądrzejsze  no i potrafią pisać i czytać  a nawet malować i rysować. Koci król podobnie do mnie jest poetą. Dodatkowo również miał zaszczyt spisać kronikę swego ludu  od dnia pierwszego  marzenia sennego o Ultharze  aż po finał wędrówki kotów  na rubieże krainy snu  do ruin miasta cyklopów. Gdzie zginął jego chwalebny ojciec, w walce z nocnymi zmorami.   Śnię o Ultharze bardzo często królu, bo nie ma dla mnie jako prostego człowieka, większej nagrody ponad tą  która daje możliwość spędzania wśród Was, doskonałych istot, czasu jaki oferuje mi  mój niespokojny ostatnio sen. Tym razem wieleset lat błądziłem  po prastarych borach i krainach. Górach Pierwszych Bogów,  śnieżnym i bijącym piorunami  Hateg-Kla. Śniłem tak głęboko, że wypadłem prawie poza płaskowyż żalu… nie karz mi królu mówić o nim  i samotnej górze w zimnej postaci  ostałej nad jego  grozą przeżartym jestestwem.   Król spuszył swe wspaniałe futro  na wspomnienie Kadath  a wzrok jego na mgnienie wręcz  osnuła mgła lęku. Miast tego dał znak straży  a ci rozwarli wrota. Wprowadzono o dziwo  kilku ludzkich więźniów, w kajdanach i brudnych przepaskach. Jednym z więźniów  bezsprzecznie była kobieta. Ją rozkazano zakryć szczelnie  od stóp do głów, a to dlatego,  że ziemskie kobiety  są w Ultharze postrzegane  jako synonim niesamowitego piękna  i seksualnych pragnień. Wojownicy gdy tylko spotkają ziemską kobietę tracą zupełnie głowę i rozsądek. Zakochują się bez pamięci, piorą między sobą  a czasami nawet porywają je wywołując zbędne wojny i zatargi. Słowem, kobieta w Ultharze  przynosi ogromnego pecha.   Więźniowie nie wyglądali mi na mistrzów snu. I z pewnością nimi nie byli. Zdarza się, że niektórych we śnie  prowadzi wspaniała i barwna wyobraźnia. Wtedy czasami trafiają przypadkiem  do którejś z krain snu. Są w niej jednak zupełnie zagubieni. Nie znają miast, wiosek, postaci. Trafiają wiedzeni jedynie strachem  do miejsc z których  już nie dane im będzie się obudzić. Nie potrafią kontrolować snu. Płyną z falą postępującego marzenia, raz lądując w bezpiecznym porcie łóżka, innym razem rozbijając się o skały koszmaru.   Więźniów postawiono naprzeciw tronu. Zaiste prześmiewczy wydawałby się  Wam ten widok. Koty w zbrojach i z szablami w dłoniach  prowadzą spętanych, półnagich ludzi  przed oblicze króla kotów. Dwóch z nich krzycząc,  błagało mnie o łaskę i wstawiennictwo. Zostali szybko uciszeni ostrymi pazurami, które u kotów miejscowych bardziej przypominały pazury lwa niż dachowca.   Panie Tracy,  sądzę po pana mimice,  dokładnie tak samo jak ja,  uważa Pan, że nie ma  wśród nich mistrzów snu. Lecz czy wobec tylu mileniów  spędzonych w krainie, rozpoznaje Pan kogoś z tego grona? Widział Pan ich kiedykolwiek na szlaku,  w którymś z cudownych miast wybrzeża  lub w osadach i miastach  poza Morzem Południowym? Jeśli nie to proszę się nie obawiać, nie zostaną straceni, samica również. Sprzedam ich górnikom, lub wymienię na rubiny w Kadatheronie. Ale wolałem zaczekać z tym  do pańskiego przyjazdu. Nie chciałbym być winny  tak okrutnej zbrodni i zniewagi  jak sprzedaż przyjaciela,  własnego przyjaciela. A więc czy rozpoznaje Pan  w choć jednym przyjaciela?   Długo patrzyłem w ich umęczone oblicza. Wychudzone postury. Na bose stopy i spętane linami dłonie. Zatrzymałem się i przy kobiecie. Czułem podświadomie,  że jest inna niż reszta więźniów. Nie odzywała się, nie szlochała nie ruszała się nawet. Dumnie wyprostowana  i ciskająca gromy  oczyma tak doskonale zielonymi i dużymi, że można by wziąć ją za kuzynkę kotów. Długo na nią patrzyłem. Aż wreszcie…   Samicy nie znam  ale odkupię ją mości królu  i zapłacę sowicie  w lepszej walucie niż plugawi górnicy. Zapłacę informacją dla Ciebie  i rycerskiej świty,  odnośnie tego gdzie  wasi zajadli wrogowie ghoule, trzymają klejnoty  zrabowane z ciał cmentarnych. A jest to skarb, który widziałem  nie dalej jak kilkanaście dni temu, przekraczając bramę głębszego snu. I rozpali on wręcz Wasze wyobrażenie. Cały Ulthar będzie iskrzył blaskiem drogocennych kamieni. A więc ziemska samica za informację?   Szedłem z nią do kryształowego nabrzeża. Mój statek o diamentowych żaglach  cumował w doku. Weszła niepewnie po trapie. Nie bój się. Już nikt Cię nie skrzywdzi. Odstawię Cię bezpiecznie za granicę snu. Obudzisz się i już nigdy tu nie wrócisz. To sen. Wręcz zdaje się być jawą. Lecz to sen. Podróż przez jego  nieskończenie rozległe krainy. Ufasz mi? Przytaknęła głową bez słowa. Była piękna. Jak sen. Jak wieżyczki i zamki Celephais. Jak tajemnicze i senne Ilek-Vad,  ukryte w wiecznym półmroku zmierzchu. Jak kamienny, wyniosły i nęcący Thalarion. Jej oczy jak jego bramy  za które wejdziesz ochoczo  lecz nigdy już nie powrócisz.   Ulecieliśmy w gwiazdy. Rozsiane po pogodnym nieboskłonie. Galery pływały w tę i z powrotem wokół nas na szlaku ku księżycowi  i Bazaltowym Słupom Zachodu. Wreszcie po wielu miesiącach żeglugi, przekroczyliśmy je. Chwilę przed tym, pocałowałem ją czule, zanim brzask który rodził się nad falami, zabrał mi jej postać do jawy. A ja zostałem znów sam w ukochanej krainie snu.   Obudziła się nagle w swoim łóżku. Świt czerwienił się w oknie. Przetarła sen z zielonych, dużych oczu. Czuła się jak gdyby  spała miesiącami a nawet latami. Błądziła we śnie tak realnym, że przebudzenie było wręcz zbrodnią. Pamiętała każdy szczegół. Zaczarowany Las, Ulthar, niewolę, ratunek, podróż przez krainy wybrzeża. Swego wybawiciela.  Mistrza snu i poetę. Pocałunek na pokładzie jego statku. A potem ciemność i przebudzenie. Obróciła się na drugi bok,  przeklinając swoją wybujałą wyobraźnię. Zasnęła tym razem spokojniej. Lecz już zawsze błądziła w jego niekończącym się śnie.    
    • @Nata_Kruk Obyśmy patrząc w niebo wypatrywali tylko ptaki lecące ku nam, a nic innego. Natomiast niebo robi się za ciasne od nadmiaru innych obiektów kreujących nasz ziemski byt.
    • @Magdalena Swój chłop Co serca miał Po właściwych Stronach
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...