Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wydaje mi się , że najwięcej do powiedzenia ma odbiorca. Nikt nie może tak naprawdę powiedzieć , jestem wspaniałym w tym co robię ,inni to szmira i chała.Ponieważ nie każdy lubi wszystko. Tutaj widzę , że preferuje się poezję białą, trudną ciężką , niezrozumiałą. Często odbieram, że są to na siłę pozlepiane wyszukane słowa, czasami zrozumiałe tylko dla piszącego.Może to jest i piękne, ale czy zastanawiał się ktoś z państwa , kto tak naprawdę oprócz tutejszych niektórych poetów chciałby to czytać i głowić się o czym mowa?
To tak jak z muzyką , jedni słuchają jazzu inni opery a jeszcze inni disco polo i dla każdego muzyka której słuchają jest naipiękniejsza. Wszyscy wyśmiewają discko polo,a to właśnie tej muzyki wysłuchało miliony Chińczyków. Czy to śmieszne ? nie ! to im sie podobało. Chociaż ja nie lubuję się w takiej muzyce , to nie śmieję się i nie krytykuję jej. Mam szacunek ze względu na tych co to robią i tych co jej słuchają. Wydaje mi się , że i tutaj powinno być troszeczkę więcej tolerancji dla innych. Padają ostre słowa i to praktycznie z ust jednej osoby, czy to forum ma za zadanie być forum jednego poety i jednego wiersza? W ten sposób zniechęca się innych i nie będziecie Państwo mieli okazji poznać co innym kręci się w głowie, co chcą przekazać i w jak różny sposób można to zrobić.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ujmę to tak:
to forum ma w nazwie słowo "poezja", czyli pojęcie z dziedziny kultury, co więcej kultury zwanej zazwyczaj wysoką, i jakkolwiek może się to niektórym nie podobać, aspirowanie to tej dziedziny zobowiązuje. co do porównania z disco polo, może to i jest badziew, ale badziew z gatunku pop, a pop ma za zadanie być popularnym (rock to też w sumie pop, i cała gatunkowa reszta również), dobrze gdy przy okazji za muzykę, nawet popularną, biorą się ludzie utalentowani i ambitni, ale jak widać na przykładzie Chińczyków, a wcześniej Polaków rzecz jasna, nie jest to absolutnie konieczne, warunek popularności został spełniony, finito. a poezja? poezja ma być przede wszystkim dobra, ma spełniać pewne jakościowe minimum, ma do niego dążyć - popularna wcale być nie musi, bo trudne rzadko jest popularne i doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. nie wiedzieć czemu, w Polsce (nie wiem jak gdzie indziej) rzesze ludzi sądzą, że po pierwsze poezja jest łatwa, po drugie, nawet jeżeli punkt pierwszy jest nieprawdziwy, to jest tak, jak z punk rockiem: nie trzeba umieć grać ani śpiewać, wystarczy mieć coś do powiedzenia. muszę przypomnieć, że w tej kategorii przeszli do historii (czyli zostali zapamiętani) tylko ci, którzy jednak śpiewać i grać potrafili, co więcej, mieli sporo talentu, a to w dalszym ciągu tylko pop. zatem proszę nie oczekiwać, że skoro każdy ma internet, i każdy może coś napisać na klawiaturze, a potem gdzieś opublikować, to potrafi to robić. co do opozycji wiersz wolny - rymowany, po pierwsze rymowany nie znaczy łatwy, a jeżeli już się takim okazuje, pod względem tematyki, przekazu itd, to jest zazwyczaj technicznie co najmniej nienaganny, i też (a może przede wszystkim) trzeba do tego mnóstwa talentu, to nie jest odpowiednik disco polo.
reasumując - jeżeli o takie "najwięcej do powiedzenia ma odbiorca" chodzi, to koleżanka jest w błędzie i to poważnym.
pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ktoś musi pielęgnować piękne tradycje

Jaką tradycję? ;)


od motywowania jest Babcia, Dziadek, Mama, Tata, Dziewczyna/Chłopak (Żona/Mąż), Przyjaciel albo Pracodawca, czy ja wyglądam na którąś z tych osób?
u mnie chyba walenie pomogło, totalne gnioty zazwyczaj trzymam w domu, na Warsztacie albo na digarcie ;) chociaż lepsze efekty dała 10letnia przerwa w pisaniu, polecam, naprawdę pomaga.

Naprawdę, sądzisz, że tylko takie zacne grono ludzi może wpływać na motywację? Tzn. że jak będziesz szedł obok tego cmentarza, i zakładając, że nie jesteś Chuck Norris, ba nawet nigdy się nie biłeś, ale na twoich oczach będą lać człowieka, to nie zareagujesz?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ktoś musi pielęgnować piękne tradycje

Jaką tradycję? ;)


od motywowania jest Babcia, Dziadek, Mama, Tata, Dziewczyna/Chłopak (Żona/Mąż), Przyjaciel albo Pracodawca, czy ja wyglądam na którąś z tych osób?
u mnie chyba walenie pomogło, totalne gnioty zazwyczaj trzymam w domu, na Warsztacie albo na digarcie ;) chociaż lepsze efekty dała 10letnia przerwa w pisaniu, polecam, naprawdę pomaga.

Naprawdę, sądzisz, że tylko takie zacne grono ludzi może wpływać na motywację? Tzn. że jak będziesz szedł obok tego cmentarza, i zakładając, że nie jesteś Chuck Norris, ba nawet nigdy się nie biłeś, ale na twoich oczach będą lać człowieka, to nie zareagujesz?
no nie tylko oni mogą, oni powinni, co do drugiej części, zareaguję, bo tak mnie nauczył dziadek, ojciec, a potem jeszcze sam się podszkoliłem
nie jarzysz, że nie interesuje mnie zbawienie każdej grafomańskiej duszy? mnie interesuje ograniczanie grafomanii i czytanie dobrych wierszy, co więcej chcę, żeby Ci, którzy piszą dobre wiersze wygrywali konkursy, wydawali tomiki w porządnych wydawnictwach (żeby kupowali je nie tylko poeci/potencjalni poeci i krytycy nie mam chyba co liczyć). i jeszcze chcę być pierwszą osobą, która pochwali przyszłą gwiazdę polskiej poezji, taką prawdziwą, przez duże G, która skończy w podręcznikach do polskiego - oto moja lista życzeń na tegorocznego sylwestra i ewentualny deszcz spadających gwiazd.
pokój na świecie, wolność, równość i braterstwo byłyby miłym bonusem
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ktoś musi pielęgnować piękne tradycje

Jaką tradycję? ;)


od motywowania jest Babcia, Dziadek, Mama, Tata, Dziewczyna/Chłopak (Żona/Mąż), Przyjaciel albo Pracodawca, czy ja wyglądam na którąś z tych osób?
u mnie chyba walenie pomogło, totalne gnioty zazwyczaj trzymam w domu, na Warsztacie albo na digarcie ;) chociaż lepsze efekty dała 10letnia przerwa w pisaniu, polecam, naprawdę pomaga.

Naprawdę, sądzisz, że tylko takie zacne grono ludzi może wpływać na motywację? Tzn. że jak będziesz szedł obok tego cmentarza, i zakładając, że nie jesteś Chuck Norris, ba nawet nigdy się nie biłeś, ale na twoich oczach będą lać człowieka, to nie zareagujesz?
no nie tylko oni mogą, oni powinni, co do drugiej części, zareaguję, bo tak mnie nauczył dziadek, ojciec, a potem jeszcze sam się podszkoliłem
nie jarzysz, że nie interesuje mnie zbawienie każdej grafomańskiej duszy? mnie interesuje ograniczanie grafomani i czytanie dobrych wierszy, co więcej chcę, żeby Ci, którzy piszą dobre wiersze wygrywali konkursy, wydawali tomiki w porządnych wydawnictwach (żeby kupowali je nie tylko poeci/potencjalni poeci i krytycy nie mam chyba co liczyć). i jeszcze chcę być pierwszą osobą, która pochwali przyszłą gwiazdę polskiej poezji, taką prawdziwą, przez duże G, która skończy w podręcznikach do polskiego - oto moja lista życzeń na tegorocznego sylwestra i ewentualny deszcz spadających gwiazd.
pokój na świecie, wolność, równość i braterstwo byłyby miłym bonusem

Ok, ale skoro "wybrałeś" już misję ograniczania grafomani, chciałem pokazać, że tym samym uderzasz w motywację ludzi, chcąc nie chcąc ;)
A Ty już coś wydałeś na papierze?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no nie tylko oni mogą, oni powinni, co do drugiej części, zareaguję, bo tak mnie nauczył dziadek, ojciec, a potem jeszcze sam się podszkoliłem
nie jarzysz, że nie interesuje mnie zbawienie każdej grafomańskiej duszy? mnie interesuje ograniczanie grafomani i czytanie dobrych wierszy, co więcej chcę, żeby Ci, którzy piszą dobre wiersze wygrywali konkursy, wydawali tomiki w porządnych wydawnictwach (żeby kupowali je nie tylko poeci/potencjalni poeci i krytycy nie mam chyba co liczyć). i jeszcze chcę być pierwszą osobą, która pochwali przyszłą gwiazdę polskiej poezji, taką prawdziwą, przez duże G, która skończy w podręcznikach do polskiego - oto moja lista życzeń na tegorocznego sylwestra i ewentualny deszcz spadających gwiazd.
pokój na świecie, wolność, równość i braterstwo byłyby miłym bonusem

Ok, ale skoro "wybrałeś" już misję ograniczania grafomani, chciałem pokazać, że tym samym uderzasz w motywację ludzi, chcąc nie chcąc ;)
A Ty już coś wydałeś na papierze?
w szkole nauczyli mnie, że nie wolno marnować papieru (ach te zbiórki makulatury, to były czasy...)
;)

nie przesadzaj z tym uderzaniem, jeżeli coś jest moim zdaniem dobre, to chwalę, wskazuję, a nawet klękam z przejęciem i się modlę (chociaż to ostatnie dawno temu. albo za długo już w tym siedzę i stałem się cyniczny albo coś poziom spadł ostatnio - obie możliwości są równie prawdopodobne, pierwsza nawet bardziej)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ok, ale skoro "wybrałeś" już misję ograniczania grafomani, chciałem pokazać, że tym samym uderzasz w motywację ludzi, chcąc nie chcąc ;)
A Ty już coś wydałeś na papierze?
w szkole nauczyli mnie, że nie wolno marnować papieru (ach te zbiórki makulatury, to były czasy...)
;)

nie przesadzaj z tym uderzaniem, jeżeli coś jest moim zdaniem dobre, to chwalę, wskazuję, a nawet klękam z przejęciem i się modlę (chociaż to ostatnie dawno temu. albo za długo już w tym siedzę i stałem się cyniczny albo coś poziom spadł ostatnio - obie możliwości są równie prawdopodobne, pierwsza nawet bardziej)

Solidnie piszesz, papier na pewno by się nie zmarnował na taką literaturę ;)
Nie negowałem, że nie chwalisz.
Opublikowano

Specjalnie wybrałam taki przykład , żeby pokazać Panu , że to odbiorca decyduje o popularności czegoś. Pisze Pan o tym , że chce znaleźć poetę który znalazłby się w podręcznikach. Ale nie zrobi tego ani Pan , ani ja , zadecydują o tym odbiorcy, czyli czytelnicy. Widzę wyraźnie , że w tytule tego forum jest słowo "poezja", przedstawia je Pan jako słowo magiczne do którego mogą mieć prawo tylko wybrani, z tego co rozumię przez Pana. W ten sposób wpycha Pan wszystkich świadomie, czy też nieświadomie w pewną formę jedyną i właściwą. A co mają robić inni, gdzie mają pokazać co robią, że też piszą wiersze, może innego rodzaju, ale wiersze. Np. Ja piszę tylko bajki i wierszyki rymowane , w prostym języku, często z poczuciem humoru , powiedziałabym , że w stylu Brzechwy i Tuwima, którzy też są uznani wielkimi poetami. Oczywiście nie śmię predentować do ich poziomu, ale chciałabym , żeby ktoś mi powiedział czy jest to chała i dno , czy może do czegoś się nadają( ale nie da się też wiele powiedzieć po jednym , czy nawet pięciu wierszach) Ja osobiście napisałam ich 400 w ciągu roku i 115 bajek.Podobają się znajomym , rodzinie, ale wiadomo ,że to nie są osoby na których opinii można bazować, najlepiej zrobią to obcy. Przecież nie boli przeczytanie , jeśli się nie podoba wystarczy pomijać nazwisko, ale nie powinno się zabraniać. Ja osobiście nie przepadam za poezją białą, ale poczytałam sobie o niej, czytam wszystkie wiersze wpisywane tutaj , do tych , które potrafią mnie zatrzymać na dłużej śmię wyrazić swoją opinię.I to tyle na obecną chwilę.Pozdrawiam!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


w szkole nauczyli mnie, że nie wolno marnować papieru (ach te zbiórki makulatury, to były czasy...)
;)

nie przesadzaj z tym uderzaniem, jeżeli coś jest moim zdaniem dobre, to chwalę, wskazuję, a nawet klękam z przejęciem i się modlę (chociaż to ostatnie dawno temu. albo za długo już w tym siedzę i stałem się cyniczny albo coś poziom spadł ostatnio - obie możliwości są równie prawdopodobne, pierwsza nawet bardziej)

Solidnie piszesz, papier na pewno by się nie zmarnował na taką literaturę ;)

widzisz
i znowu mamy zupełnie odmienne zdanie
do następnego ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


już, raz powiedziałem, że popularnośc nie jest tutaj żadną miarą
o tym nie zdecyduję (a propos podręczników) ani ja, ani czytelnicy (ani żaden wskaźnik popularności - to się może przytrafić przy okazji, bo wszystko jest możliwe), zresztą to żaden cel, jedynie zachcianka. Tak, to jest słowo magiczne, jeżeli ktoś lubi patos, można je również "uziemić", pod warunkiem, że zrobi się to w ramach sztuki. to, że Chińczycy lubią disco-polo, a niektórzy czytelnicy kiepskie wiersze nie znaczy, że którakolwiek z tych rzeczy stanie się przez to rzeczą dobrą. talent jest domeną wybrańców - zawsze tak było i zawsze tak będzie i dlatego się tych wybrańców podziwia, a disco polo zagrać i skomponować może każdy, podobnie z kiepskim wierszem. Z pewnością nie jestem guru poezji, czy też krytyki, ale coś co nawet nie aspiruje, poza krzywym rymem i formą słupka do miana wiersza rozpoznać potrafię. Tak jak potrafię rozpoznać, gdy utwór jest zagrany jednym palcem na syntezatorze casio w jednej prostej tonacji, z użyciem dwóch ćwierćnut, chociaż słoń nadepnął mi na ucho i nic nie zaśpiewam ani nie zagram, dlatego, że to jest poniżej poziomu "łatwe". i nic nie poradzę na to, że Pani talent pomylił się z Mam Talent. to co prawda smutne, ale zdarza się, jak upodobanie do disco polo, błędy ortograficzne i grypa, trzeba z tym żyć...
Opublikowano

Panie Adamie lubię ludzi którzy są szczerzy, aż do bólu. Ale muszę wprowadzić kilka poprawek , ponieważ nie zrozumieliśmy się ( jednak zdecydowanie wolę rozmowę).
Otóż :
- nie preferuję disco polo o czym pisałam wcześniej , to był tylko przykład.
- jeszcze nigdy nie powiedziałam , że Mam Talent, jak i nie uznaję się za poetkę.
- za błędy przepraszam , pisałam w pośpiechu.
- mnie osobiście tylko o to chodziło , żeby forum z " poezją " w tytule , było dostępne dla wszystkich piszących wiersze , lepiej , gorzej czy w w innym stylu. Można nie reagować na ludzi, ale niech mają takie miejsce gdzie mogą to zrobić. Mówiłam o wiekszej tolerancji, ponieważ myślę że każdy z piszących ma na tyle inteligencji, że bez problemu zauważy małe zainteresowanie innych tym co robi i da sobie spokój. Ale nie można podcinać skrzydeł komuś po pierwszym wierszu,a nawet paru pierwszych. Niech ma takie miejsce.
To koniec w tym temacie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Rzeczywiście się nie zrozumieliśmy
miałem na myśli "Mam Talent" - taki program w telewizji, ludzie dzwonią albo nie, i wtedy inni ludzie są przez chwilę popularni (niektórzy mówią na to, nie wiedzieć czemu "sławni")
nawet nie zasugerowałem, że lubi Pani disco polo, podobnież z błędami, nie zważam na nie zazwyczaj w wypadku komentarzy, bo rzeczywiście ludzie piszą w pośpiechu, gdybym sugerował, znaczyłoby to, że ma Pani również grypę (pisałem o niej podobnież), posługiwałem się po prostu przykładem disco polo - zdumiewające jak nośna to metafora...
co do dostępności - wystarczy się zarejestrować, i już - dostępne, prawda?
są tu ludzie, którym podoba się wszystko jak leci, ale też bardziej wybredni
komentujący wiele i nie komentujący wcale
piszący dobrze i piszący fatalnie
niektórzy mają fanów, a niektórzy antyfanów
są mili i grzeczni oraz niemili i niegrzeczni
i dla wszystkich jest tu miejsce
ale to nie znaczy, że ja zacznę udawać, że coś jest dobre, skoro nie jest

jeżeli jest odrobinę dobre, to mówię, że moim zdaniem takie jest
jeżeli da się coś poprawić, mówię o tym
jeżeli jest koszmarne z jednym fajnym zdaniem - podobnie
mówię co sądzę o wierszu, bez względu na to czy lubię autora, czy nie
chociaż często autorowi wydaje się, nie wiadomo dlaczego, że mówię o nim, cóż, najwyraźniej tacy już są ludzie
nie będę zawsze dodawał tego: "moim zdaniem", bo to nie wypracowanie, tylko forum dyskusyjne, proszę przyjąć, że jest to domyślne "moim zdaniem" czytelnika
bo nim tutaj głównie jestem

wreszcie
jeżeli coś jest naprawdę złe, to uważam, że autor powinien to usłyszeć,
jeżeli nie interesuje go zdanie innych (zwłaszcza negatywne) powinien znaleźć takie miejsce, gdzie tylko chwalą, znam takie, służę namiarami,
moge też podać takie, gdzie najprawdopodobniej nie uda mu się zamieścić tekstu, bo nie przejdzie autoryzacji
a ja chociaż ostatnio robię za adwokata diabła i będę nim dopóki mi się nie znudzi
i tak nie jestem taki najgorszy, bywało gorzej, szczerzej i brutalniej
sam tego doświadczyłem na własnej skórze i żyję
bo zdarza mi się słuchać dobrych rad
zresztą jeszcze w życiu nie napisałem tekstu, z którego byłbym szczerze zadowolony i miał wrażenie, że ten tekst bezwarunkowo zalicza się do kategorii poezja.
Opublikowano

Panie Adamie , to miał być już koniec dyskusji, ale ..... przypomniał Pan o grypie, przez którą w zeszłym tygodniu leżałam jak długa, więc wyszło na to , że z grypą to prawie strzał w 10.
Komentować twórczość innych wskazane, nawet i krytyka jak najbardziej, ale nie przypadły mi do gustu słowa grafomani i gnioty.Mimo tarcia uważam , że było miło ! Pozdrawiam serdecznie!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Jak to?

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Ewelina pięknie zatrzymany człowiek w duszy:)
    • Jest niedziela. Właśnie się skończyła msza święta. Jutro wychodzę na przepustkę. Teraz właśnie wyszłam z mojej celi na korytarz oddziału i słyszę, jak Agata rozmawia przez telefon:   - Tak, ciociu, straszne... - słyszę ironiczny głos Agaty. - Strasznie surowa ta moja kara. - A nawet jak za surowa, to co za problem? Mogę wtedy w modlitwie ofiarować ten nadmiar kary za różnorakich grzeszników. - No naprawdę straszne, że ja, młoda dziewucha, przez dziewięć miesięcy pożyję w nieco skromniejszych warunkach. A że mój tata, który mógłby być już dziadkiem, musi, jako oficer rezerwy, zapieprzać w każdą możliwą pogodę na poligonie, to jest w porządku??   Obok stał Marcin i się tej rozmowie przysłuchiwał. Kiedy Agata skończyła, pozwolił sobie na lekko uszczypliwy komentarz:   - Dla panny Agaty nie honor przyznać, że więzienie jest dla niej uciążliwością i że tęskni za wolnością...A ja pamiętam, że jeszcze na początku swojej kary to panna Agata tu płakała. - A ty co podsłuchujesz? Nie masz co robić? - fuknęła na niego Agata. - Nasze rozmowy i tak są kontrolowane. Więc twoja obecność nie jest tu wymagana... - Powiedzmy, że słucham, żeby zdać sprawę sądowi penitencjarnemu...-odparł Marcin z lekką nutą ironii. - Mi sąd penitencjarny nie jest potrzebny. - odparła Agata z nutą dumy. - Przedterminowego zwolnienia nie chcę, więc po co mi sąd penitencjarny? - Panna Agata honorowa jak szlachcianka... - odparł z udawaną nieśmiałością Marcin. - A idź ty... - odpowiedziała z rezygnacją Agata.   Marcin oddalił się. Ja się uśmiechnęłam porozumiewawczo do Agaty i zagadałam ją:   - Oj, podobasz się Marcinowi, podobasz... - Ja go też lubię. Ale trzeba mu jednak przypominać, że jako funkcjonariusz nie powinien mnie tak wyróżniać. - odparła Agata z lekkim zakłopotaniem. - Daj sobie spokój Agata, chodźmy lepiej do biblioteki poczytać.   I tak poszłyśmy oboje do naszej więziennej biblioteki. Agata wzięła sobie do czytania podręcznik „Prawo naturalne. Wprowadzenie”1 autorstwa profesora Javiera Hervady. Ja, chociaż jestem z wykształcenia socjolożką, a w bibliotece było dosyć literatury socjologicznej, to wzięłam „Historię prawa naturalnego”2tego samego autora. Życie więzienne ze wszystkimi jego szczegółami tak mnie wciągało, że czułam potrzebę zgłębienia tych tematów, szczególnie od strony naturalnoprawnej. Obie książki profesora Hervady ukazały się już za czasów III Rzeczypospolitej, natomiast wydania, które ja i Agata czytałyśmy wtedy ukazały się już w obecnej, wolnej i demokratycznej, Polsce. Wiele się nie naczytałyśmy, bo po mniej niż godzinie już wychodziłyśmy do ogrodu. Jakkolwiek niedziela to dzień święty, to jednak mogłyśmy w ogrodzie robić różne rzeczy i wszyscy nam mówili, że to nic złego. W końcu niedzielny odpoczynek nie powinien oznaczać nudy, czy też braku kontaktu z przyrodą. I tak w tę letnią, słoneczną i ciepłą, ale nie gorącą niedzielę pieliłyśmy, grabiłyśmy, potem także podlewałyśmy, no i odpoczywałyśmy.   Ja lubiłam popatrzyć sobie z perspektywy ogrodu na nasz przeuroczy zakład karny. Został on wzniesiony całkiem niedawno, a mimo to jest on w stylu...gotyckim. A właściwie w stylu neogotyckim, no bo styl gotycki to był w średniowieczu. A ponieważ styl neogotycki to był w XIX i na początku XX wieku, a wiek XIX i początek XX wieku też już dawno minęły, to właściwie chyba powinniśmy mówić o stylu neoneogotyckim, czy jakoś tak... W każdym razie jest on zbudowany z najnormalniejszej, tradycyjnej cegły, jak na gotyk przystało. Te wszystkie ostre łuki symbolizują niejako wznoszenie się człowieka do Boga i to tutaj bardzo pasuje: w końcu więzienie ma być jak klasztor. Zresztą podobną wymowę mają strzeliste wieżyczki, które ponadto powodują, że nasz zakład karny wygląda, jak twierdza. Twierdza, która z jednej strony uniemożliwia więźniarkom ucieczkę z niej, ale także chroni więźniarki przed złymi wpływami tego świata. Tak mniej więcej tłumaczył nam to zastępca naszej pani naczelnik.   Po pobycie w ogrodzie obiad, no a potem jesteśmy zamykane w celach. W celi każda z nas może mieć na raz co najwyżej trzy książki jednotomowe oraz trzy egzemplarze czasopism, a o telewizorach, czy komputerach to tam w ogóle nie ma mowy. Pani naczelnik tłumaczy, że to po to, żebyśmy się uczyły koncentrować na danych treściach i nie przeskakiwały ciągle od jednych treści do innych. Wiadomo, że dziewczyny raczej nie uwielbiają siedzenia w zamknięciu. Kiedyś, kiedy już się zbliżał czas zamknięcia cel, to jedna z osadzonych w wieku gdzieś tak dwudziestu paru lat zaczęła niezbyt głośno narzekać, że znowu te nudy... Pani naczelnik to przypadkowo usłyszała i zrobiła dziewczynie cały wykład o zaletach ascetycznej izolacji od świata i że tak w ogóle to by się przydało, żeby więźniarki godzinami siedziały w celach w milczeniu i skupieniu z zamkniętymi oczami. Wiadomo, że młode laski ciągnie do luzu i do zabawy i dlatego naczelniczka naszego więzienia nie ma łatwego zadania, kiedy próbuje je przekonać do życia na miarę zakonu kontemplacyjnego, ale jest bardzo ambitna i mimo wszystko nie ustaje w tych swoich dążeniach wychowawczych. Potem jeszcze kolacja i tak dobiegła końca niedziela.   Jest poniedziałek rano. Ponieważ już w południe wychodzę na przepustkę, to po apelu nie wychodzę z innymi dziewczynami do pracy, tylko jestem zamykana w celi. Na apelu wszystkie musimy stanąć w jednym szeregu tak, żeby czubki stóp były na narysowanej na podłodze linii. Jeżeli któraś z więźniarek przekroczy tę linię albo stanie zbyt daleko za tą linią, to za karę...musi przebiec korytarz oddziału tam i z powrotem. W drewniakach to nie takie proste...Tym razem padło na mnie i na Kasię z mojej celi. I tak się ścigałyśmy, a na końcu Marcin, który prowadził apel powiedział nam, że poszło nam całkiem nieźle. Marcin chyba lubuje się w wykonywaniu takich kar na więźniarkach. Lubi nam dać wycisk, żeby nam w ten sposób udowodnić, że jesteśmy bardzo dzielne. Coś czuję, że przyszła żona Marcina jest wśród więźniarek... Potem jeszcze śniadanie, po którym muszę spędzić jeszcze kilka godzin w mojej celi. Kwadrans po jedenastej zostaję zaprowadzona do przebieralni i dostaję moje własne ciuchy i buty, w które się przebieram. Zakładam spódnicę w kwiatki, w której się zgłosiłam do odbywania kary, oraz sandały, które mi Marek w sobotę dostarczył tutaj. W końcu wychowawczyni daje mi przepustkę i z tym papierem zmierzam do bramy więziennej.   ***   Jest poniedziałek. Jestem razem z moimi teściami przed zakładem karnym i czekam, aż Agnieszka wyjdzie na zewnątrz. W trakcie czekania podziwiam gotycką, a właściwie neogotycką architekturę więzienia. Na murze jest herb państwowy, a pod nim urzędowa, wypukła, czerwona tablica, na której jest napisana białymi literami nazwa instytucji, która się tu znajduje. I tu zauważam coś ciekawego, czego dotychczas jeszcze nie zauważyłem. Otóż tablica mówi, że jest tutaj „ZAKŁAD KARNY DUCHA ŚWIĘTEGO dla kobiet”. No też coś! A więc ta cała retoryka, że więzienie ma być jak klasztor ma aż tak daleko idące skutki, że więzienia dostają świętych patronów. Patrzę na zegarek, jest dwunasta i przez drzwi, które są obok więziennej bramy, wychodzi Agnieszka, a towarzyszy jej znana mi funkcjonariuszka Marzena, która już raz nadzorowała nasze widzenie i o której Agnieszka mi już raz pisała w liście. Wymieniam parę szybkich całusów z moją żoną.   - Część Marek, przyprowadzam Ci twoją żonę. - odzywa się do mnie radośnie Marzena.   - Cześć Marzena.- odpowiadam. - Widzę, że już nawet więzienia mają świętych patronów.   - No, dobrze to zauważyłeś. - odpowiada mi Marzena z namysłem. - Wiele więzień kobiecych w Polsce ma obecnie jako patronki święte kobiety. Ale ze świętymi obojga płci jest taki problem, że jako ludzie miewali także wady i to może rodzić kontrowersje. W wypadku Ducha Świętego ten problem oczywiście odpada, bo jako duch i osoba boska nie może mieć słabych stron. Z drugiej strony święte kobiety, dzięki swoim pozytywnym cechom charakteru mogą być wzorcami osobowymi także dla osób niewierzących w Boga i to jest zaleta, której nie ma Duch Święty jako patron. No jest to jakiś problem...   -Oczywiście można by sobie dać spokój z dawaniem zakładom karnym świętych patronów. - kontynuuje Marzena po chwili. - Tyle, że ja, ale chyba nie tylko ja, bym się obawiała takiej sytuacji, że więziennictwo jest pozbawione tego głębszego wymiaru duchowego, bo wtedy mogłoby stać się ono czystą przemocą...Tak, to trudne problemy. W każdym razie musimy działać zgodnie z prawem naturalnym i pozytywnym.   - Oj, ale was chyba tu za długo zagadałam.- powiedziała w końcu Marzena z rozmachem i się uśmiechnęła. - No, pewno chcecie się teraz sobą nacieszyć, a mnie też czeka robota...Pa, Agnieszka, do zobaczenia za tydzień...   -Pa, Marzena, całuski i do zobaczenia...-odpowiedziała moja żona.   Funkcjonariuszka odwróciła się na pięcie i zniknęła w głębi więziennego terenu. Teraz odezwała się moja teściowa:   - Moja córka wychodzi po trzech miesiącach z więzienia, a co robi jej mąż? Uskutecznia sobie pogaduszki ze strażniczką więzienną!   Odpowiedź mojej żony nie kazała długo na siebie czekać:   - Mamo! - fuknęłą Agnieszka. - To są bardzo ważne sprawy: relacja między sferą religijną i sferą państwową. To są sprawy, które mogą budzić kontrowersje i właśnie dlatego trzeba o tym rozmawiać. I mam nadzieję, że wszyscy słuchaliście, co mówiła Marzena.   -Ależ dziecko. -odezwał się stanowczym głosem ojciec Agnieszki.- Doskonale rozumiem wagę tych spraw i dlatego z uwagą tego słuchałem.   - Nie zapominaj mamo – kontynuowała Agnieszka – że jestem dziennikarką i właściwie powinnam takie dyskusje animować. A jeżeli chodzi o Marka, to co dziennie dziękuję Bogu w modlitwie, że mam takiego ciekawego świata męża.   Po zakończeniu tej krótkiej scysji moja żona westchnęła radośnie:   - Och, jak pięknie! Znowu na wolności! We własnych ciuchach i we własnych butach. Stopy mam takie lekkie... Trzeba się będzie wyszaleć!   Po tych słowach poczułem nagłą ochotę, żeby tę głupią kozę, która jest moją żoną, nieco zdyscyplinować. I dlatego ułożyłem sobie szybko małe przemówienie i odezwałem się do niej w ten sposób:   - Tylko sobie za dużo nie wyobrażaj z tym szaleństwem. Pamiętaj, że jesteś na przepustce z więzienia, a ja, jako twój mąż, w pewnym sensie za ciebie odpowiadam. I już ja dopilnuje, żeby ten twój pobyt poza murami zakładu karnego był nacechowany skromnością i cnotliwością.     - Oj, Marek! Zaczynasz jak nasza pani naczelnik. Ona by też chciała, żebyśmy żyły skromnie i cnotliwie, jak zakonnice i ciągle robiły coś pożytecznego i ciągle siedziały z nosami w książkach...   - No to chyba dobrze... - odparłem z udawaną naiwnością.   - No to wyobraź sobie, że młoda dziewucha, jak ja, musi się także zabawić, wyszumieć...   - Jeszcze się wyszumisz, Aga. Ale pamiętaj: odwleczona przyjemność staje się czasem...jeszcze większą przyjemnością. No i znowu mój jakże mądry mąż ma rację...- odpowiedziała Agnieszka z łagodnym uśmiechem.   Tak rozmawialiśmy idąc na autobus, potem podróż do naszego miasta, a tam na dworcu autobusowym rozstaliśmy się z moimi teściami i poszliśmy pieszo do siebie do domu. Kiedy już byliśmy w naszym mieszkaniu Agnieszka poszła do naszej sypialni, chyba po to, żeby przebrać się w jakieś domowe ciuchy, a ja sobie przypomniałem, że rano zapomniałem umyć zęby i dlatego poszedłem do łazienki, żeby to nadrobić. W trakcie szorowania zębów usłyszałem, że Aga otwiera drzwi od łazienki, wyjmuje klucz z dziurki, wkłada go po drugiej stronie, a potem...zamyka drzwi i klucz przekręca. Szybko podbiegłem do drzwi i zacząłem w nie walić:   - Zgłupiałaś?! Co ty robisz?! Otwieraj!   Zza drzwi dobiegł spokojny głos Agnieszki:   - A może by tak grzeczniej? Ja się tak nie wyrażam, kiedy mnie zamykają w celi. A tobie się należy kara za twoje zachowanie wobec pani Krysi. Posiedzisz tam godzinę, a ja w tym czasie przygotuję obiad.   Zrezygnowany usiadłem na zamkniętej muszli klozetowej. Trochę się pomodliłem w ciszy za Agnieszkę i za wiele innych spraw. Potem wziąłem szczotkę klozetową oraz ocet i szorowałem kibel. Po jakimś czasie drzwi się otworzyły, a w nich stała Agnieszka.   - To co? Zapraszam na obiad. - usłyszałem uśmiechnięty głos mojej żony.   Obiad zjedliśmy w miłej atmosferze bez większych rozmów, potem ja zmyłem i wytarłem naczynia i usiadłem przy kuchennym stole. Wtedy do kuchni weszła Agnieszka i z zalotnym uśmiechem na twarzy chwyciła mnie za rękę i zaczęła ciągnąć. Tak mnie zaciągnęła do naszej sypialni, gdzie żaluzje były spuszczone. Z tym zalotnym uśmiechem zaczęła mnie obmacywać w najróżniejszych miejscach...   - No co ? Nie miałbyś ochoty zrobić teraz TEGO?   Uśmiechając się delikatnie zacząłem ją także obmacywać w różnych miejscach, także poniżej pasa.   - Ależ oczywiście, że miałbym ochotę...- powiedziałem starając się przeciągać każde słowo.   Czułem jak żona zbliżała swoje ciało coraz bliżej do mojego.Kiedy już nasze krocza prawie się dotykały, chwyciłem ją mocno za biodra.   - I właśnie dlatego, że oboje tego chcemy, teraz tego nie zrobimy. - oznajmiłem krótko stanowczym głosem. Na twarzy Agnieszki rysowało się zdziwienie. Zrobimy to kiedy indziej, kiedy już będziesz znowu za kratami.- kontynuowałem z nutą zalotności. Jestem pewien, że dostaniesz intymne widzenie. To będzie taki seks penitencjarny, rozumiesz? Dobiorę się do ciebie, kiedy będziesz znowu w więziennej spódnicy, chustce na głowie i w drewniakach. A bieliznę to tam chyba nosisz szarą, prawda? Seks w więzieniu będzie miał za zadanie polepszyć twój stosunek do odbywanej kary...   Mówiąc to wszystko mój ton stawał się coraz bardziej namiętny. Na twarzy mojej małżonki widać było zdziwienie przechodzące w irytację.   - Ty chyba kompletnie zwariowałeś! Kompletnie ci się role pomyliły...   Agnieszka przerwała tak, jakby zaniemówiła ze zdziwienia.   - Każdy normalny facet, którego żona wyszłaby z pierdla, chciałby sobie porządnie z nią poużywać, a ty... Bawisz się w wychowawcę więziennego. - mówiła zdenerwowanym głosem.   Patrzyłem na nią niewzruszony.   - Widzisz, już od dłuższego czasu uważam, że powinni dla mnie stworzyć funkcję o nazwie „społeczny pomocnik Służby Więziennej”. - rzekłem lekko ironicznie.   Agnieszka popukała się w czoło.   - I wiesz co... Właśnie dlatego, że jesteś taki pierdolnięty, jeszcze bardziej cię kocham! - powiedziała zdenerwowanym głosem i zaczęła mnie namiętnie całować.   Dogadaliśmy się, że wieczorem pójdziemy potańczyć. Udało mi się ją namówić, żeby założyła buty na prawie płaskim obcasie, niezbyt krótką sukienkę i żeby zrezygnowała z wszelkiego makijażu i wszelkiej biżuterii. No i żeby włosy związała w kok. Jakkolwiek nie mieliśmy tego wieczoru nieskończonej ilości czasu, to z drugiej strony nie musieliśmy się za bardzo spieszyć, ponieważ mój dyżur bibliotekarski zaczynał się następnego dnia dopiero o godzinie 11.00. Kiedy z tej wieczornej eskapady wróciliśmy do domu około 23.00, ja wydałem zdecydowanym tonem zarządzenie:   - Ty do łóżka, ja śpię na materacu w śpiworze. Czeka mnie jeszcze nie jeden pobyt na poligonie, więc muszę się przyzwyczajać.   Daliśmy sobie całusy i poszliśmy spać.                   1Javier Hervada, Prawo naturalne: Wprowadzenie, Wydawnictwo Petrus, Kraków cop. 2011 2Javier Hervada, Historia prawa naturalnego, Wydawnictwo Petrus, Kraków cop. 2013                         1Javier Hervada, Prawo naturalne: Wprowadzenie, Wydawnictwo Petrus, Kraków cop. 2011 2Javier Hervada, Historia prawa naturalnego, Wydawnictwo Petrus, Kraków cop. 2013
    • @Ernest Guzik Beskid Wyspowy to piękna kraina - rodzinna Mojej Mamy.
    • @LessLove nie tworzę żadnej religii:) ja słucham od dziesięciu lat tajemnego planu:) wiedza z tamtąd:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...