Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

chcę ci coś dać - wydrążone słowo, liść zdrętwiały
od mrozu. chcę ci dać mój mocny włos, na którym pewnego dnia
coś zawiśnie - wydrążone słowo. tak będziemy się gonić

poczynając od wieczora; od słupka rtęci, od opadania i odbijania się od dna
cieczy. bo gdy przekroisz na pół, zobaczysz


odkąd wszystkie palce wypełniły się życiem, trącanie nosem wychodzi gorzej, gęstsze prześcieradło w środku nocy, pot. w drugiej strofie też coś ci dam - tak powiedział pan: nie jest grzechem czekanie w środku nocy, w odwracanie południa na lewą ciemną stronę. teraz ci oddam zaburzony rytm, jutro kute litery na nagrobek, ale będziemy żyć dalej ze zdekompletowanymi nazwiskami, z fragmentaryczną pamięcią, z tęczą w kropli
potu, na prześcieradle.


dzielę, zabijam, kroję: wszędzie pełno myszy i klamek, a ty
nie zrozumiesz zanim nie spróbujesz opisać: w ustach
zdrętwiałe słowo i mróz, zawsze chodzi o noc, pogoń za tobą

w środku, w odwracanie się na drugi bok, w niepatrzenie. to nie był oddech, tylko
wiatr, zaburzona litera, klamka jest pieczarą a ściana ciałem, które nie bierze


A.

Opublikowano

I taką Cię lubię (czytać) i to nie dlatego, że tytuł kojarzy mi się z osobą, którą lubię :D
Chciałem powiedzieć, że to cała Ty - jeśli chodzi o kwintesencję stylu, ale niektórzy się o takie cóś obrażają ;)

p.s.
to kiedy znowu coś napiszemy? ;)
bo nie mogę już patrzeć na swoje własne

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


lubisz? to w sumie spoko masz, bo czy ja siebie, to sama nie wiem :)
stary tekst, może dlatego można o nim powiedzieć, że to ja. bo teraz, to chyba staram się wszystko zmieniać, przemeblować styl, w ogóle go ruszyć trochę.

ps
możemy zaczynać od zaraz :P

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Tak to może wyglądać - w dużym skrócie. Świetnie to ująłeś. Jednak "pieluchy" są ważne w naszym życiu. Pozdrawiam serdecznie.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - cieszy mnie bardzo że tak miło oceniłaś ten wiersz - dzięki -                                                                                                                       Pzdr.rześkim porankiem.                                                                                                                         @Benjamin Artur - @viola arvensis - @Poet Ka - bardzo dziękuję - 
    • @Leszek Piotr Laskowski - dzięki - 
    • „Od pieluchy do pieluchy”   Pierwsze, co widzisz – nic nie rozumiesz, szukając ratunku, rączkami bezradnie. Jedyne, co umiesz? To krzyczeć umiesz! Tak leżąc w pieluchach, zsikanych dokładnie.   Kolory widzisz, poznajesz powoli, głos otoczenia z łona wspominasz. Spoglądasz w sufit, w tępej ciekawości, co zauważysz, od razu zapominasz.   I chciałbyś mówić, i chciałbyś biegać, podrzuca cię niemoc, wygina w mękach. Postacie wielkie, jak na wietrze drzewa, schylając się, całują i noszą na rękach.   Jesz, śpisz i jesz, i nie wiesz, że żyjesz, bo życia prawda dopiero przed tobą. Bojaźliwie patrzysz i tego nie kryjesz, niewinności czarem i całym sobą.   I takim okresem, z urokiem w dzieciaku, pierwsze kroki i pierwszych zębów kłopoty. I szkół lista cała, z siniakiem na siniaku, drogą nastolatka, w naiwności głupoty.   Miłości zawodów, w bólu serca klęsk wiele, poznajesz dorosłość – wzlotów i upadków. Tak bywa, że wrogiem są najlepsi przyjaciele, a jedyna miłość nadchodzi z przypadku.   I wreszcie, i w końcu, ty pieluchy zmieniasz obsrańcom życia – owocom namiętności. Kochając to coś, swe oblicze przemieniasz, jest ono ci podzięką i największą miłością.   Patrzysz, jak rosną, i ty z nimi rośniesz, rozumem, w mądrości i siwym włosem. Choć często widzisz ich drogi ukośnie, służysz im radą, coraz cichszym głosem.   Aż, słysząc z oddali jakby siebie samego, słów, krzyków, ostrzeżeń i nauk przestrogi, powracasz wtedy do dzieciństwa swojego, do twoich rodziców, tak kochanych i drogich!   Już wszystko poznałeś i wszystko rozumiesz, nie szukasz ratunku już ślepo, bezradnie. Wszystko przeżyłeś i wszystko już umiesz, znów leżąc w pieluchach, zsikanych dokładnie.   Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...