teresa943 Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 w stosunkach damsko-męskich zdarza się prawdziwa przyjaźń, ona zwykle jest fundamentem dla miłości (niekoniecznie w sensie łóżkowym) - nie jest to łatwe, ale ...możliwe, kiedy jest miłość "agape", to znaczy więcej niż "pociąg fizyczny" podoba mi się Twój wiersz, bo zmusza do refleksji i dyskusji (nawet z samym sobą:) serdecznie pozdrawiam - Krysia
Oxyvia Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Oxyvio, widzisz, albo istnieje albo nie istnieje, zależy od osobistych doświadczeń. Jak wspomniałaś przyjaźń ma wiele płaszczyzn i tak naprawdę jak ją widzimy zależy jak ją definiujemy. Są ludzie, którzy nie wyobrażają przyjaźnić się z kobietą/mężczyzną i chodzić z tą osobą do łóżka, rozdzielają te dwie kwestie, wg nich przyjaźń wtedy się kończy. Z kolei w innym przypadku może być czegoś początkiem, albo niczemu nie przeszkadzać. Ty tu wspomniałaś, że jest warunkiem, podając przykład małżeństwa, tak też może być, ale nie musi ;) Dziękuję za czytanie, pozdrawiam ;) Naprawdę nie musi? To na jakiej innej zasadzie można być razem przez 40 i więcej lat? Może jestem naiwna, ale naprawdę nie umiem sobie wyobrazić nic innego, żadnego innego cementu niż przyjaźń.
Dawid Rt Opublikowano 12 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dobrze, że tak to widzisz, to optymistyczne ;) Dziękuję za czytanie, pozdrawiam :)
Dawid Rt Opublikowano 12 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Oxyvio, widzisz, albo istnieje albo nie istnieje, zależy od osobistych doświadczeń. Jak wspomniałaś przyjaźń ma wiele płaszczyzn i tak naprawdę jak ją widzimy zależy jak ją definiujemy. Są ludzie, którzy nie wyobrażają przyjaźnić się z kobietą/mężczyzną i chodzić z tą osobą do łóżka, rozdzielają te dwie kwestie, wg nich przyjaźń wtedy się kończy. Z kolei w innym przypadku może być czegoś początkiem, albo niczemu nie przeszkadzać. Ty tu wspomniałaś, że jest warunkiem, podając przykład małżeństwa, tak też może być, ale nie musi ;) Dziękuję za czytanie, pozdrawiam ;) Naprawdę nie musi? To na jakiej innej zasadzie można być razem przez 40 i więcej lat? Może jestem naiwna, ale naprawdę nie umiem sobie wyobrazić nic innego, żadnego innego cementu niż przyjaźń. Wychodzisz z subiektywnego punktu widzenia, tak samo jak peel, może spotkacie się gdzieś w połowie drogi ;) Nie musi, bo są małżeństwa, co mimo że trwają 40 lat nie ma w nich przyjaźni, a jest np: przyzwyczajenie. Staż małżeński nie musi świadczyć o głębokości więzi.
Dawid Rt Opublikowano 12 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Teraz napisz jeszcze wiersz, bo koncept już jest ;-)) pozdrawiam
eliza2 Opublikowano 13 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 13 Lutego 2011 fajnie napisane, przyjaźń damsko -męska niby możliwa, ale jednak...zawsze jest to ale...pozdrawiam serdecznie
Nata_Kruk Opublikowano 14 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2011 "Z notatek: wiara, nadzieja, pułapka"... wierzę, że przyjaźń męsko damska jest możliwa, ale nie jest to chyba proste, z różnych powodów... ta.. zgrabna... bratnia i nie wiem, czy oko (serce) nie zawiesi się tu.. i tam. Przyjmuję wiersz z lekkim przymrużeniem oka, jest zabawny. Pozdrawiam... :)
Dawid Rt Opublikowano 14 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dziękuję za czytanie. Pozdrawiam Elizo
Dawid Rt Opublikowano 14 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jest kwestią oczekiwań, doświadczeń. Dzięki za czytanie, pozdrawiam Nato
Oxyvia Opublikowano 14 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Naprawdę nie musi? To na jakiej innej zasadzie można być razem przez 40 i więcej lat? Może jestem naiwna, ale naprawdę nie umiem sobie wyobrazić nic innego, żadnego innego cementu niż przyjaźń. Wychodzisz z subiektywnego punktu widzenia, tak samo jak peel, może spotkacie się gdzieś w połowie drogi ;) Nie musi, bo są małżeństwa, co mimo że trwają 40 lat nie ma w nich przyjaźni, a jest np: przyzwyczajenie. Staż małżeński nie musi świadczyć o głębokości więzi. Pewnie masz rację. Ale ja ciągle nie umiem sobie tego wyobrazić. To chyba strasznie ubogie i smutne? Tak mi się wydaje... :-( Na pewno nie dla mnie.
Dawid Rt Opublikowano 14 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Wychodzisz z subiektywnego punktu widzenia, tak samo jak peel, może spotkacie się gdzieś w połowie drogi ;) Nie musi, bo są małżeństwa, co mimo że trwają 40 lat nie ma w nich przyjaźni, a jest np: przyzwyczajenie. Staż małżeński nie musi świadczyć o głębokości więzi. Pewnie masz rację. Ale ja ciągle nie umiem sobie tego wyobrazić. To chyba strasznie ubogie i smutne? Tak mi się wydaje... :-( Na pewno nie dla mnie. Jeśli ludzie umieją się dogadać, to chyba nie jest źle.
Ewa_Kos Opublikowano 15 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 15 Lutego 2011 Ciekawy sposób na pokolorowanie świata.Podoba mi się styl, w jakim wyrazasz swoje myśli:) Pozdrawiam:) E.K.
Oxyvia Opublikowano 15 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 15 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Pewnie masz rację. Ale ja ciągle nie umiem sobie tego wyobrazić. To chyba strasznie ubogie i smutne? Tak mi się wydaje... :-( Na pewno nie dla mnie. Jeśli ludzie umieją się dogadać, to chyba nie jest źle. Jeśli umieją się dogadać i tworzyć wspólne życie codziennie przez kilkadziesiąt lat, to chyba są przyjaciółmi? Umiejętność dogadywania się co dzień pod jednym dachem przez lat 40 - to już wykracza ponad przyzwyczajenie... Bo przyzwyczaić się można do kłótni, do obopólnego milczenia, do czyjejś ignorancji, do czyjegoś tyraństwa nawet, do pijaństwa, do różnych rzeczy... Ale dogadywanie się - to znacznie więcej niż przyzwyczajenie. Zdolność dogadywania się - to z jednej strony dopasowanie i dobranie się, a z drugiej wielka sztuka. Tak myślę.
Dawid Rt Opublikowano 15 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dzięki, Ewo za czytanie, pozdrawiam ;)
Dawid Rt Opublikowano 15 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jeśli ludzie umieją się dogadać, to chyba nie jest źle. Jeśli umieją się dogadać i tworzyć wspólne życie codziennie przez kilkadziesiąt lat, to chyba są przyjaciółmi? Umiejętność dogadywania się co dzień pod jednym dachem przez lat 40 - to już wykracza ponad przyzwyczajenie... Bo przyzwyczaić się można do kłótni, do obopólnego milczenia, do czyjejś ignorancji, do czyjegoś tyraństwa nawet, do pijaństwa, do różnych rzeczy... Ale dogadywanie się - to znacznie więcej niż przyzwyczajenie. Zdolność dogadywania się - to z jednej strony dopasowanie i dobranie się, a z drugiej wielka sztuka. Tak myślę. Znów wracamy do tego samego punktu, mogą, ale nie muszą, to tylko jeden ze składników, a przecież przyjaźń na samym "dogadywaniu się" nie polega, chyba, że komuś tyle wystarcza i wpisuje się w jego definicję przyjaźni, dla mnie potrzebna jest znacznie głębsza więź ;)
Marek_Dziekan Opublikowano 15 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 15 Lutego 2011 Oj to prawda, że świat przestaje być czarno-biały gdy oddycha bratnia dusza, bratnia jak bratnia, ale jeszcze na dodatek zgrabna. Ale taka przyjaźnie jest możliwa, zapewniam, chociaż w moim przypadku też o mały włos. Kto to jest święty Dygda?
Dawid Rt Opublikowano 16 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dokładnie tak ;) Jest takie przysłowie na świętego Dygdy, czyli nigdy. Święty, którego nie ma, dzień, którego nie ma.
Oxyvia Opublikowano 16 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jeśli umieją się dogadać i tworzyć wspólne życie codziennie przez kilkadziesiąt lat, to chyba są przyjaciółmi? Umiejętność dogadywania się co dzień pod jednym dachem przez lat 40 - to już wykracza ponad przyzwyczajenie... Bo przyzwyczaić się można do kłótni, do obopólnego milczenia, do czyjejś ignorancji, do czyjegoś tyraństwa nawet, do pijaństwa, do różnych rzeczy... Ale dogadywanie się - to znacznie więcej niż przyzwyczajenie. Zdolność dogadywania się - to z jednej strony dopasowanie i dobranie się, a z drugiej wielka sztuka. Tak myślę. Znów wracamy do tego samego punktu, mogą, ale nie muszą, to tylko jeden ze składników, a przecież przyjaźń na samym "dogadywaniu się" nie polega, chyba, że komuś tyle wystarcza i wpisuje się w jego definicję przyjaźni, dla mnie potrzebna jest znacznie głębsza więź ;) To zależy, na ile i jak głęboko ludzie muszą się dogadywać. Ja miałam na myśli takie dogadywanie się o wszystkim, na co dzień, od najdrobniejszych szczególików po najważniejsze sprawy, od zakupów na obiad poprzez wspólne spędzenie wolnego czasu po zwierzenia o uczuciach, związanych z sukcesem lub porażką partnera czy też wspólnego dziecka - tu już niezbędna jest przyjaźń. Natomiast porozumiewanie się wyłącznie w sprawach powierzchownych - kto wynosi śmieci, a kto robi pranie - do tego oczywiście żadna przyjaźń nie jest potrzebna. Ale też to nie jest wspólne życie. W każdym razie nie wspólne życie wewnętrzne. I to właśnie jest na pewno nie dla mnie. :-)
Dawid Rt Opublikowano 16 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Lutego 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Znów wracamy do tego samego punktu, mogą, ale nie muszą, to tylko jeden ze składników, a przecież przyjaźń na samym "dogadywaniu się" nie polega, chyba, że komuś tyle wystarcza i wpisuje się w jego definicję przyjaźni, dla mnie potrzebna jest znacznie głębsza więź ;) To zależy, na ile i jak głęboko ludzie muszą się dogadywać. Ja miałam na myśli takie dogadywanie się o wszystkim, na co dzień, od najdrobniejszych szczególików po najważniejsze sprawy, od zakupów na obiad poprzez wspólne spędzenie wolnego czasu po zwierzenia o uczuciach, związanych z sukcesem lub porażką partnera czy też wspólnego dziecka - tu już niezbędna jest przyjaźń. Natomiast porozumiewanie się wyłącznie w sprawach powierzchownych - kto wynosi śmieci, a kto robi pranie - do tego oczywiście żadna przyjaźń nie jest potrzebna. Ale też to nie jest wspólne życie. W każdym razie nie wspólne życie wewnętrzne. I to właśnie jest na pewno nie dla mnie. :-) Jeżeli chodzi o dogadywanie się na tej głębszej płaszczyźnie, to tak, mocno utrwala więź ;) Mimo wszystko, ta przyjaź damsko- męską, to nie taka prosta rzecz, jeżeli w powietrzu wisi "chemia" - i to właśnie nie jest ten czarno biały świat, bo złożony, bo dzieją się też rzeczy nieoczekiwane (tak już wykraczając poza małżeństwo z 40 letnim stażem ;))
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się