Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
12 lutego (sobota) w godzinach wieczornych w prozie dla początkujących poezja.org.pl
bądź tam a jak nie możesz to wyślij wujka, ciocię lub kochanka/kochankę albo niańkę.


www.poezja.org/debiuty/viewforum.php?id=3


pozdrowienia dla:
Jay Jay Kapuściński/mroczne suwałki, asher, Leszek Dentman, k.s. rutkowski, Marcin Gałkowski, Ania Ostrowska, Magda Tara, ewan_mcteagle, Adam A/sickness, dzie wuszka, Gekon, MARCEPAN 30, Tomasz Pietrzak, kall, Espena Sway, krwawa mary, marri huana, Wojtek Bezdomny, ot i anka/ambiwalencja, Luthien_Alcarin, Bartosz Cybula, 51fu, Don Cornellos, Sceptic, UFO, Tali Maciej, Nechbet, Pansy, Jimmy Jordan, Karol Samsel, Bartosz Wojciechowski, Beenie M, pathe, czarna, Ewa Kos, Vera Ikon, adam sosna, M. Krzywak, j.renata, melisa, Michał Zawadowski, John Maria S. i inni których pominąłem, a wywarli na mnie jakiś wpływ (twórczy, mentalny, dobre wrażenie).
Opublikowano

Literackie grouppies. Poetki, malarki, tancerki, prozatorki, pielęgniarki, pokojówki, siatkarki, kelnerki, striptizerki. I inne marzenia mężczyzn. Wszystko w jednym.


Szykujcie się bo didżeje już czekają, rozgrzewają płyty, ludzie powoli się zbierają, niebawem ta zielona chałupa zacznie się trząść w posadach. Dyskoteka gra!

Opublikowano

No to się bawimy:

Jay Jay Kapuściński - www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=119964

Marcin Gałkowski/gaua - www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=119962

Sanestis Hombre - www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=119963

MARCEPAN 30 - www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=119965

asher - www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=119970


Don Cornellos - www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=119966

Tali Maciej - www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=119975

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Słowem mnie kochasz, słowem całujesz, pożądasz, pieścisz i adorujesz. Ja cię dotykam swoim obrazem, niby osobno, a jednak razem.   Bo to jest taka miłość śliczna, miłość platoniczna.   Odległość dla nas jest sprzymierzeńcem. Nie obiecywać, nie żądać więcej. Trwać w miłowaniu, jak w zawieszeniu, pragnienia swoje zostawiać w cieniu. Nie tracić zmysłów, nie żądać więcej, O krok się cofać, kiedy goręcej.   Bo kiedy słowo ciałem się stanie, ta nasza miłość istnieć przestanie. Codzienność zburzy i proza życia, będzie to miłość nie do użycia.   Bo to jest taka miłość śliczna, miłość platoniczna.
    • @Migrena   Niesamowita, turpistyczna wizja. Ten wiersz nie prosi o uwagę, on ją wymusza zimnym wziernikiem. Świetne metafory! Tekst, który działa na kilku poziomach jednocześnie i na każdym jest precyzyjny jak narzędzie chirurgiczne. Na powierzchni - wizyta u wenerologa, diagnoza, procedura. Dla mnie to nie jest wiersz o chorobie, ale o tym, co dzieje się z intymnością, gdy trafi w tryby systemu - medycznego, społecznego, ontologicznego. Lekarz bez twarzy to nie postać - to instytucja. Wziernik to nie narzędzie - to metafora każdego spojrzenia, które zamienia człowieka w dokumentację. "Ja przechodzi w to" - to zdanie mogłoby być kluczem do całego tekstu. Ale najbardziej uderza koniec - ulga, że jest kompletny jako "ropiejąca prawda" - człowiek w tym systemie zaczyna w nim szukać potwierdzenia własnego istnienia. Piszesz o tym w sposób magnetyczny. Świetny tekst!
    • @Łukasz Jurczyk   To wstrząsający zapis agonii. Salmakida nie zostaje zdobyta mieczem, lecz pożarta od środka przez czas, głód i beznadzieję. Narrator patrzy na to chłodnym okiem kogoś, kto widział niejedno, ale tutaj dociera do granicy człowieczeństwa. Wiersz zaczyna się od najbardziej podstawowych instynktów. Głód i pragnienie stają się jedyną rzeczywistością. Fragment o „kościach w zupie” i pytaniu „czyje” jest najbardziej makabryczny. Sugeruje, że w oblężonej twierdzy zatarły się granice moralne. Towarzyszy temu bunt przeciw bogom - chce, by „też poczuli głód”.   Rozpada się wspólnota - ludzie przestają być braćmi broni, a stają się potencjalnymi ofiarami lub oprawcami. Świetna jest teza, że prawdziwa klęska dzieje się w głowie, a nie na murach. Przeciwnikowi wystarczyło poczekać - Salmakida „umarła sama”.   "Wiatr udający życie" - kiedy wróg w końcu wchodzi do środka, nie zastaje bohaterów ani nawet godnych litości ofiar. Zastaje pustkę. Narrator nie opisuje bitwy, opisuje znikanie. „Świat się kończy , w mojej głowie , po kawałku” - gdy ginie obserwator i jego wartości, świat zewnętrzny przestaje istnieć.    Świetny tekst - jak zawsze!  Weszli. Mają tarcze z brązu, w których odbija się nasz wstyd. Słońce ich kocha. Mówią tym samym językiem co ja. Ale ich słowa są twarde jak oliwki, moje - sypią się jak popiół.
    • @bazyl_prost co znowu muchomorzę, chcesz żebym poszła?
    • @Migrena   Jeśli moje analizy mają głębię, to dlatego, że Twoje wiersze ją mają. A jeśli się uśmiechasz - to wiedz, że właśnie wywołałeś podobny uśmiech po tej stronie. Pozdrawiam. :)))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...