Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

są rzeczy niewymowne
nawet dla poezji
nagła śmierć zapamiętana gdzieś w dzieciństwie
krzywda
zanurzona w milczenie odwrócona głowa
której ciężar nadal na ramieniu czujesz

są rzeczy niewymowne
jak promieniowanie nieustanne skóry
na dłonie łapczywe ale zawsze puste
gdy zostałeś sam z sobą sam do siebie mówisz
o rzeczach o których mówić chce się mówić
a dla których ust nie ma bo im słów brakuje

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zostawię wiersz bez głębszego komentarza: te rzeczy niewymowne (vide słownik), dawno wytarte w poezji tunele...szkoda gadać. dla mnie to najbardziej płytki sposób uprawiania "pisania wierszyków"

pozdrawiam serdecznie
Opublikowano

zostawię wiersz bez głębszego komentarza: te rzeczy niewymowne (vide słownik), dawno wytarte w poezji tunele...szkoda gadać. dla mnie to najbardziej płytki sposób uprawiania "pisania wierszyków"
--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: Dzisiaj 07:27:35, napisał(a): kamil rousseau

- rozumiem, że o głębi wiersza i nadania mu nowoczesnego i awangardowego kształtu językowego decydują zwroty w typie: "kurwa wasza mać", "gnojówka", "hajs", "psiskurwysyn" - jednym słowem rynsztokowy słowotok;
pozostańmy przy swoim modelu poezji, a do zajrzenia do słownika gramatyki polskiej szczególnie zachęcam, zwłaszcza pod temat: przedrostek nie z przymiotnikami;
na głębszy komentarz po prostu nie wszystkich stać, ale jak się do tego przyznać...

J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zostawię wiersz bez głębszego komentarza: te rzeczy niewymowne (vide słownik), dawno wytarte w poezji tunele...szkoda gadać. dla mnie to najbardziej płytki sposób uprawiania "pisania wierszyków"

pozdrawiam serdecznie


Słownik języka polskiego
Lista haseł

*
*

wyniki 1 znalezionych

*
niewymowne euf. «kalesony»

te rzeczy niewymowne to kalesony? zgadłem??
Opublikowano

Słownik języka polskiego
Lista haseł

*
*

wyniki 1 znalezionych

*
niewymowne euf. «kalesony»

te rzeczy niewymowne to kalesony? zgadłem??--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: Dzisiaj 18:11:58, napisał(a): kamil rousseau


BINGO!
każdy znajduje to czego szuka i co mu pasuje -
uważam, że dopasowałeś się rewelacyjnie;

gratuluję!
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




nie jestem pańskim kolegą sojan , więc tykanie zostaw dla przyjaciół ze swojej grupy
na bruderszaft ze mną trzeba sobie zarobić - ty sojan nigdy tego nie doczekasz- swoje miejsce w szeregu znasz sojan - zostań tam gdzie jesteś sojan i nie wchodź nawet na moje przedpokoje, bo jesteś niemile widziany
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




nie jestem pańskim kolegą sojan , więc tykanie zostaw dla przyjaciół ze swojej grupy
na bruderszaft ze mną trzeba sobie zarobić - ty sojan nigdy tego nie doczekasz- swoje miejsce w szeregu znasz sojan - zostań tam gdzie jesteś sojan i nie wchodź nawet na moje przedpokoje, bo jesteś niemile widziany

Jeszcze raz takie wycieczki, to będzie Pan zmuszony opuścić ten portal na dłużej. Mnie pańskie teorie spiskowe nie interesują, wyniki śledztwa tym bardziej, co kto i z kim - to już są słodkie (lub gorzkie) tajemnice, o których Pan zielonego pojęcia nie ma. Tak więc ma pan dwa wyjścia - albo zmienić podejście (a tym bardziej język, którym się Pan publicznie posługuje), albo kontratakować kiepskie wiersze, ale z klasą (tj. szeroko pojmowaną kulturą). Codziennie przychodzi na Pana po kilka zgłoszeń, a ja naprawdę mam ciekawsze rzeczy do roboty niż czytanie tego, co Pan kleci.
Opublikowano

wraca ale ma w pogardzie
i wymówki i ich brak
nie wymowne bywa bardziej
niźli niewymowne tak
;)
wierszyk może i na inną okazję, ale jedno je łączy
- brak słów.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




nie jestem pańskim kolegą sojan , więc tykanie zostaw dla przyjaciół ze swojej grupy
na bruderszaft ze mną trzeba sobie zarobić - ty sojan nigdy tego nie doczekasz- swoje miejsce w szeregu znasz sojan - zostań tam gdzie jesteś sojan i nie wchodź nawet na moje przedpokoje, bo jesteś niemile widziany

Jeszcze raz takie wycieczki, to będzie Pan zmuszony opuścić ten portal na dłużej. Mnie pańskie teorie spiskowe nie interesują, wyniki śledztwa tym bardziej, co kto i z kim - to już są słodkie (lub gorzkie) tajemnice, o których Pan zielonego pojęcia nie ma. Tak więc ma pan dwa wyjścia - albo zmienić podejście (a tym bardziej język, którym się Pan publicznie posługuje), albo kontratakować kiepskie wiersze, ale z klasą (tj. szeroko pojmowaną kulturą). Codziennie przychodzi na Pana po kilka zgłoszeń, a ja naprawdę mam ciekawsze rzeczy do roboty niż czytanie tego, co Pan kleci.


To ja Panie Krzywak opuszczam ten portal z WŁASNEJ woli , a nie z Pańskiego nadania.
To jest właśnie moje zwycięstwo nad Panem.
Rozumiem, że chamskich wybryków sojana pan nie dostrzega.

Mówisz Pan , że to spiskowa teoria?
A przypomina sobie Pan np. II Edycje Portu Poetyckiego w Chorzowie dn 06.06.2009 przy ul. Rynek 13 i przyjacielskie "spotkania" z sojanem. Czy to jest powód niedostrzegania jego komentarzy pod moimi wierszami typu:

"- ciekawe, kiedy autor paluchem usmarowanym w gnojówce dotknie siebie samego i zada podstawowe pytanie, dlaczego jest sędzią bliźnich i dlaczego inni to psiskurwysyny a on sam bohater "co uderza w twarz" -
- szczerze mówiąc, chciałbym go spotkać i jakem góral sprawdzić to jego "bohaterstwo" - w myśl zasady, że im kto bardziej w pysku, tym mniej na odwadze i tym słabiej w pięści;

wiersz w wymowie szczeniacki i prymitywny jak wszystko co deklaratywne i krzykliwe;

J.S




Dnia: 2011-01-23 04:05:03, napisał(a): JacekSojan
Komentarzy: 4053"



a może ten:

"- młokos się znalazł! ten "starzec" potrafi zmienić portret takich "bohaterów" jak Twój peel w zaszczane ze strachu indywiduum, którego miejsce jest u psychiatry -
pan inżynier gada jak na budowie - a tu salon literacki, najwyższy czas to zauważyć i zmienić zagnojone obuwie;

J.S




Dnia: 2011-01-23 22:48:06, napisał(a): JacekSojan
Komentarzy: 4053 "


Oto kultura , którą Pan akceptuje i na którą Pan nie reaguje - za to namiętnie skupia się Pan na wytykaniu wam tego wszystkiego co w stosunkach międzyludzkich jest wstrętne.
A miał być to serwis poezji współczesnej! Serwis ludzi wrażliwych na piękno , na krzywdę ...
Od dzisiaj wszystkich będę przestrzegał przed kontaktem z chorzowska grupą skupioną wokół Tawerny Stary Port i krakowska grupa Czas.
To jest już ostatni wpis w tym serwisie z mojej strony i na bany niech się Pan nie sili - taki akt"nazywają to musztardą po obiedzie".
Teraz boli? Czy doszło coś do Administratora M. Krzywaka - nie wiem, może chociaż parę osób zdąży przeczytać ten wpis przed skasowaniem go przez Administracje i będzie miało swój osąd.
Jaki ? Zobaczymy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeszcze raz takie wycieczki, to będzie Pan zmuszony opuścić ten portal na dłużej. Mnie pańskie teorie spiskowe nie interesują, wyniki śledztwa tym bardziej, co kto i z kim - to już są słodkie (lub gorzkie) tajemnice, o których Pan zielonego pojęcia nie ma. Tak więc ma pan dwa wyjścia - albo zmienić podejście (a tym bardziej język, którym się Pan publicznie posługuje), albo kontratakować kiepskie wiersze, ale z klasą (tj. szeroko pojmowaną kulturą). Codziennie przychodzi na Pana po kilka zgłoszeń, a ja naprawdę mam ciekawsze rzeczy do roboty niż czytanie tego, co Pan kleci.


To ja Panie Krzywak opuszczam ten portal z WŁASNEJ woli , a nie z Pańskiego nadania.
To jest właśnie moje zwycięstwo nad Panem.
Rozumiem, że chamskich wybryków sojana pan nie dostrzega.

Mówisz Pan , że to spiskowa teoria?
A przypomina sobie Pan np. II Edycje Portu Poetyckiego w Chorzowie dn 06.06.2009 przy ul. Rynek 13 i przyjacielskie "spotkania" z sojanem. Czy to jest powód niedostrzegania jego komentarzy pod moimi wierszami typu:

"- ciekawe, kiedy autor paluchem usmarowanym w gnojówce dotknie siebie samego i zada podstawowe pytanie, dlaczego jest sędzią bliźnich i dlaczego inni to psiskurwysyny a on sam bohater "co uderza w twarz" -
- szczerze mówiąc, chciałbym go spotkać i jakem góral sprawdzić to jego "bohaterstwo" - w myśl zasady, że im kto bardziej w pysku, tym mniej na odwadze i tym słabiej w pięści;

wiersz w wymowie szczeniacki i prymitywny jak wszystko co deklaratywne i krzykliwe;

J.S




Dnia: 2011-01-23 04:05:03, napisał(a): JacekSojan
Komentarzy: 4053"



a może ten:

"- młokos się znalazł! ten "starzec" potrafi zmienić portret takich "bohaterów" jak Twój peel w zaszczane ze strachu indywiduum, którego miejsce jest u psychiatry -
pan inżynier gada jak na budowie - a tu salon literacki, najwyższy czas to zauważyć i zmienić zagnojone obuwie;

J.S




Dnia: 2011-01-23 22:48:06, napisał(a): JacekSojan
Komentarzy: 4053 "


Oto kultura , którą Pan akceptuje i na którą Pan nie reaguje - za to namiętnie skupia się Pan na wytykaniu wam tego wszystkiego co w stosunkach międzyludzkich jest wstrętne.
A miał być to serwis poezji współczesnej! Serwis ludzi wrażliwych na piękno , na krzywdę ...
Od dzisiaj wszystkich będę przestrzegał przed kontaktem z chorzowska grupą skupioną wokół Tawerny Stary Port i krakowska grupa Czas.
To jest już ostatni wpis w tym serwisie z mojej strony i na bany niech się Pan nie sili - taki akt"nazywają to musztardą po obiedzie".
Teraz boli? Czy doszło coś do Administratora M. Krzywaka - nie wiem, może chociaż parę osób zdąży przeczytać ten wpis przed skasowaniem go przez Administracje i będzie miało swój osąd.
Jaki ? Zobaczymy. teraz to  Pan chyba  przesadzil -obraza Pan  ludzi
Opublikowano

są rzeczy niewymowne
nawet dla poezji

Gdyby to była prawda, nawet bym nie próbował pisać... :)
Rzecz niewymowna, jest sensem poezji...

Bez pierwszej zwrotki, jest pięknie, z pierwszą tylko porządnie...
:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeszcze raz takie wycieczki, to będzie Pan zmuszony opuścić ten portal na dłużej. Mnie pańskie teorie spiskowe nie interesują, wyniki śledztwa tym bardziej, co kto i z kim - to już są słodkie (lub gorzkie) tajemnice, o których Pan zielonego pojęcia nie ma. Tak więc ma pan dwa wyjścia - albo zmienić podejście (a tym bardziej język, którym się Pan publicznie posługuje), albo kontratakować kiepskie wiersze, ale z klasą (tj. szeroko pojmowaną kulturą). Codziennie przychodzi na Pana po kilka zgłoszeń, a ja naprawdę mam ciekawsze rzeczy do roboty niż czytanie tego, co Pan kleci.


To ja Panie Krzywak opuszczam ten portal z WŁASNEJ woli , a nie z Pańskiego nadania.
To jest właśnie moje zwycięstwo nad Panem.
Rozumiem, że chamskich wybryków sojana pan nie dostrzega.

Mówisz Pan , że to spiskowa teoria?
A przypomina sobie Pan np. II Edycje Portu Poetyckiego w Chorzowie dn 06.06.2009 przy ul. Rynek 13 i przyjacielskie "spotkania" z sojanem. Czy to jest powód niedostrzegania jego komentarzy pod moimi wierszami typu:

"- ciekawe, kiedy autor paluchem usmarowanym w gnojówce dotknie siebie samego i zada podstawowe pytanie, dlaczego jest sędzią bliźnich i dlaczego inni to psiskurwysyny a on sam bohater "co uderza w twarz" -
- szczerze mówiąc, chciałbym go spotkać i jakem góral sprawdzić to jego "bohaterstwo" - w myśl zasady, że im kto bardziej w pysku, tym mniej na odwadze i tym słabiej w pięści;

wiersz w wymowie szczeniacki i prymitywny jak wszystko co deklaratywne i krzykliwe;

J.S




Dnia: 2011-01-23 04:05:03, napisał(a): JacekSojan
Komentarzy: 4053"



a może ten:

"- młokos się znalazł! ten "starzec" potrafi zmienić portret takich "bohaterów" jak Twój peel w zaszczane ze strachu indywiduum, którego miejsce jest u psychiatry -
pan inżynier gada jak na budowie - a tu salon literacki, najwyższy czas to zauważyć i zmienić zagnojone obuwie;

J.S




Dnia: 2011-01-23 22:48:06, napisał(a): JacekSojan
Komentarzy: 4053 "


Oto kultura , którą Pan akceptuje i na którą Pan nie reaguje - za to namiętnie skupia się Pan na wytykaniu wam tego wszystkiego co w stosunkach międzyludzkich jest wstrętne.
A miał być to serwis poezji współczesnej! Serwis ludzi wrażliwych na piękno , na krzywdę ...
Od dzisiaj wszystkich będę przestrzegał przed kontaktem z chorzowska grupą skupioną wokół Tawerny Stary Port i krakowska grupa Czas.
To jest już ostatni wpis w tym serwisie z mojej strony i na bany niech się Pan nie sili - taki akt"nazywają to musztardą po obiedzie".
Teraz boli? Czy doszło coś do Administratora M. Krzywaka - nie wiem, może chociaż parę osób zdąży przeczytać ten wpis przed skasowaniem go przez Administracje i będzie miało swój osąd.
Jaki ? Zobaczymy.

W takim razie żegnam, aczkolwiek pozwolę sobie zostawić kopie, gdy zechce Pan wrócić. Dzięki pańskiej decyzji portal wróci do spokojnego funkcjonowania, bo nie popisał się Pan zarówno ze strony pisarskiej, jak i dyskusyjnej (to subiektywna ocena, aczkolwiek jak już Pan osądził 60 osób, pozwolę to Panu publicznie zakomunikować).
Co do postaci Jacka Sojana - pozwolę sobie tylko zauważyć, że na żadne prywatne wojny tutaj nie ma miejsca. Jako osoba, jak sam Pan twierdzi, z innego obozu (ech, te podziały i szuflady, jakie to dojrzałe...) miał Pan doskonałe pole do negacji, co na pewno znacznie ożywiłoby portal właśnie pod względem literackim. Niestety, nie sięga Pan tam, gdzie wzrok nie sięga.
I na koniec - pan dostał bany za konkrety - a dokładnie:
1 ban za nazwanie użytkownika "chamem", 2 - za "prostaków i opętańców" (może nie pamiętam dokładnie cytatów, ale dostał je Pan jako uzasadnienie) - czyli karygodne łamanie regulaminu. Pańskie fantazje dotyczące zmian postów, usuwania i przywracania wypowiedzi potraktowałem tak jak powinienem - jako majaczenia. Zresztą pańskie inwektywy, rzucane na Administracje też zostały potraktowane zgodnie z regulaminem - ma Pan prawo administracje krytykować i żadnych konsekwencji za to nie było.
W każdym razie zaliczył Pan porażkę i życzę, żeby zamiast popadać w sztuczny samozachwyt i straszyć, zastanowić się nad sobą. Bo Pan się po prostu publicznie ośmiesza, a to nie wpływa dodatnio na ocenę Pana jako poważnego Autora, jak to usilnie Pan przedstawia na innych forach czy wywiadzikach. Tutaj to nie przejdzie, niestety. Balonik pękł. Szkoda.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...