Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jak co wieczór wracam z pracy
Gdzie męczyli mnie rodacy
W progu wita mnie mój syn
Mówi do mnie taki rym
Jak szybko mijają w kalendarzu dni
Coś miłego dziś się przyśni Ci
Zobaczysz jak rośnie drzewo Twoje
Które także jest i moje
A także dom nasz rodzinny
Który jest bardzo gościnny
---------- ----------

Przyszedł dziś do mnie mały aniołek
Spojrzał wprost w moje oczy
Powiedział że jestem mały Matołek
Ależ za to jak uroczy
Otworzył mi także szczęścia wrota
Za którymi Ty się objawiłaś
I niczym kopalnia złota
Moje życie na zawsze odmieniłaś

---------- ----------

Ładna dzisiaj jest pogoda
Mi niczego jest nie szkoda
Bo moja mała obiadek gotuje
który bardzo mi smakuje

---------- ----------

Jesteśmy sami w pokoiku
Leżymy na sporym kocyku
Dajesz mi buziaka
Ogromnego słodziaka
Ja oddaje Ci to samo
Nie przestanę nawet rano
Ściągasz ze mnie koszulę
W kratkowaną broszurę
Ja odpinam stanik Twój
Biuścik jest już mój
Delikatnie go całuję
Tego nigdy nie żałuję
Spódniczka skarb Twój zasłania
Gwałtownym ruchem na ziemie opada
Teraz jest już blisko spełnienie
Nasze wspólne największe marzenie
Spodnie moje wysoko szybują
I na fotelu szybko lądują
Mówisz mi: No dalej Kochanie
Nie mogę się doczekać, co się teraz stanie
Zrywam majtki Twe z koronki
Wybuchają w sercach Amorki
W namiętności moc wpadamy
I skarpetek nie ściągamy

--------------------
Kupiłaś sobie dziś pończoszki
By odbyć ze mną miłe pieszczoszki
Włosy u fryzjera układasz
Potem na usta brokat nakładasz
Do tego białe długie rękawiczki
Które nie są jak stare trzewiczki
Nie zapominasz także o czarnych kozakach
By potem wspominać o naszych ochach i achach

--------------------

Jesteś śliczną mą dziewczyną
Leżysz ze mną pod pierzyną
Twoje oczka jak maliny
Warte są każdej mojej godziny
Z ust Twych płynący miód
Jest jak największy cud
A figurę Twoją kochanie
Wspominam codziennie na śniadanie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @TTL Idealne ukazanie przemiany z kochającej kobiety na zniszczoną przez złe doświadczenia femme fatale, z silnie narcystyczną osobowością. Czytając ten utwór, przypomniałem sobie siebie… młodego, niedoświadczonego, który był w stanie poświęcić, oddać siebie… bezgranicznie.    Pozdrawiam serdecznie.
    • @wiersze_z_szuflady dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Najprzedniejszego wina kropelka, Wypadłszy z nachylonego złotego kielicha, Spłynęła po brodzie dumnego króla, Dziwiąc się pięknu jego oblicza,   Gdy tak bezładnie spadała, Zachwycając się pięknem królewskich szat, Całą jego sylwetkę ujrzała, Widokiem tym do głębi poruszona,   W jednej krótkiej chwili, Ujrzała wszystkich znakomitych gości, Monarchów i dostojników z całej Europy, Królów i arcybiskupów dostojnych,   I wielkim zapłonąwszy zachwytem, Ujrzała całą odświętnie przystrojoną izbę, Skąpaną w blasku niezliczonych świec, Okraszoną szczęśliwych biesiadników nastrojem,   Na suto zastawionych stołach, Nie zabrakło najwyszukańszych potraw, Uginały się pod ciężarem mięsiwa, A królowała niepodzielnie dziczyzna,   Widząc kunsztowne złote korony, Zdobiące je krwistoczerwone rubiny, Tak bardzo zapragnęła być jednym z nich, Towarzystwa czystego złota zażyć,   Widząc lśniące królewskie płaszcze, Najokazalszym futrem podszyte, Być któregokolwiek z nich najmniejszym włoskiem, Ośmieliła się zamarzyć skrycie,   Widząc wielkie złote misy, Zachwycona blaskiem ich skrzącym, Zapragnęła w sobie go odbić, Lecz uniemożliwił to rozmiar jej mikry,   Widząc śnieżnobiałe obrusy, Pozazdrościła im ich bieli, Zamarzyła którykolwiek z nich splamić, By na zawsze pozostać tylko z nim,   Lecz mim drgnęła króla powieka, Skończył się krótki jej czas, Była bowiem zbyt maleńka, By dłużej niż króciutką chwilę trwać,   Gdy na posadzkę spadła, W okamgnieniu się rozprysła, Przez nikogo niezauważona, Krótki żywot swój zakończyła…   Nie unieśmiertelnił jej swym piórem kronikarz, Nie znalazła się na kronik kartach, Lecz by nie pozostała zapomniana, Skreślił wiersz o niej skromny poeta...    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Uczta u Wierzynka, obraz Bronisława Abramowicza z 1876 roku.        
    • [w odpowiedzi na wiersz "[kiedy to wszystko się wreszcie skończy]" autorstwa Michał Pawica]   kiedy to wszystko się wreszcie zacznie jeśli kiedyś się w końcu zacznie/skończymy z oduczaniem milczeniem/się od końca   bo język, który został wyrwany z tobą wciąż liczy, że jest w pełni autotomiczny odrośnie jak jaszczurce ogon: gładki, syczący, dwujęzyczny, czerwony bez białej patyny z całym arsenałem smaczków   <za/pomni o czymś takim jak ageuzja>   posmakuje ziemię - znaczy: skosztuje owoców pracy własnych rąk, które były skłonne po/święcić nienaganną aparycję pa/paznokci - to one drapały ziemię po grzbiecie z  którego za/rosło kiedyś inter/pol/e makami z surową rybą i środkiem usypiającym   po/smaku/je słowo z/ja/wy jawa - nie-sen jawa - wyspa java - język post/rzeczy/wistości ob/jawy: cisza jak makiem zasiał   od/smakuje słowo am-am ale brzmi ono jak ostatnia wola skazanego wykrzyczana za/żądana za/rządzana ost/tatni po/osiłek z maka   więc nie pytam o czym/jest ten wiersz jest jak... "zzz" bz/z/zyczenie muchy z/z/zająknięcie snu z/z/zszargane nerwy z/z/zmowa milczenia niech poezja mówi sama za siebie, niech z/z/z poetą dobierze się jak w korcu maku
    • @Berenika97 piękne! dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @LessLove szarmanckie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...