Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie mów już nic, cicho, już cicho, tak się zwracał do niej, palcem zasłaniając usta; bo co miał lepszego od własnego palca, już nic, cicho, właśnie. I że są takie ścieżki, których nie można zaćpać - niebieskie Häuser przy drodze. Jeśli życie, to bardzo cicho, jeśli sen, to ze mną. Miał, faktycznie: niemiecki akcent. Nie ma o czym mówić, jesteś historią bez końca, jesteś sznurówką, giętką jeszcze, która się pręży, rozciąga, ziewa, wszystko nagrywam, obdzieram.
Nie mów, vol. 2.0., jak wojna światowa, zawsze zostajesz jak kamienna kaczka puszczona na wodę, spadasz i zostajesz, zawsze - na dnie*.
Ona mówi: Jestem bardzo samotna, H.H.
On: Ja jestem nieszczęśliwie zakochany w swoim nieprawdziwym odbiciu.
Ona mówi: Które z nas śni?
On:
Ona:
On:
Sama widzisz, jedno i drugie.
Ona: H.H.; cha cha.



*Imperial War Museum.

Opublikowano

klasyka, tylko nie bardzo wiem jeszcze czego,
no i w końcówce, bywa raczej odwrotnie
to taki mały szczegół, który umięjetnie może
zabijać, w takim tete a tete, albo face to face
No nie powiem, że zabił, ale stłamsiło, hohoho

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • "Mama, tata i ja" Mamuś: Całe życie była bardzo bojaźliwa – i wstydliwa. Na stół przed myszą wskakiwała – i krzyczała. Zaklęła, przylała kablem lub pasem – czasem. Boga się bała lękiem bez miary – i Jego kary. Przy stole kuchennym siadała – i czytała brukowce, półpolityczne gazety – niestety. Pomagała, gdy potrzeba wymagała – pomagać umiała. Śmierci gigantycznie się bała – przestała, kiedy o tym, że umrze za pół roku, – się dowiedziała. Zmarła, już bez strachu, na taty ramieniu – ze śmiercią w pogodzeniu. Tata: Dzieciństwo wojennego wychowania – bez gadania! W rygorze zmian świata politycznym – tragicznym. Chodził wybranymi drogami swoimi – czasem i bocznymi. Odważnie, ale cicho na świat spoglądał – i go podglądał. Zagłębiał się w konkretach konkretów – bez bzdetów. Pomocny całemu otoczeniu – w milczeniu. Aż do odejścia mojej mamy, a żony jego – nagłego. Po tym się zaniedbywał i staczał – zdziwaczał. Telewizja i byle jadło go dopadło – ego mu przysiadło. Odszedł w moich objęciach miłości – w mej bezradności. I ja: Pora niebawem i na mnie przyjdzie – tak wyjdzie. Od dziecka te lekkoducha spojrzenia – w marzeniach. Piękno otoczenia, obserwacja życia – z ukrycia. Podsumować jak piekło na niebie – to oceniać siebie. Jaki ty byłeś temu wszystkiemu, – ciut sprośnemu? Zacznij od zalet, czy masz jakieś może? – ocenić nie możesz. Od wad spróbuj, wiesz, że masz wady – też nie dajesz rady. Samemu siebie nie umie się oceniać – po co coś zmieniać? Pozostaw znajomym i rodzinie – mokre opinie. W pośmiertnym orszaku je ruszą – i łzami osuszą. Leszek Piotr Laskowski.
    • Nie wpadło by mi do głowy takie porównanie :) widać jesteś plemienny z urodzenia :) Pzdr

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @FaLcorN przyciągają mnie tacy chłopcy:)
    • @Wiechu J. K.   Klawiatura bez kleksów, kalkulator bez liczydła - wszystko szybciej, sprawniej, czyściej. A że mniej romantycznie?  I dobrze.  Pragmatyzm zwycięzył. :) 
    • @violetta Ty mnie nie bajeruj..

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...