Ania_Ostrowska Opublikowano 4 Stycznia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Stycznia 2011 Wczoraj w warszawskim kinie „Muranów”, w ramach projektu „era nowe horyzonty tournee 2010”, odbył się przedpremierowy pokaz „Hadewijch” - niezwykłego filmu Bruno Dumonta (scenariusz i reżyseria), uhonorowanego w 2009 roku nagrodą Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych (FIPRESCI) na festiwalu w Toronto. Miła odmiana po komercyjnej sieczce serwowanej przez większość kin, choć słowo „miły” wyjątkowo do tego filmu nie pasuje. To było jedno z tych nieczęstych przeżyć, kiedy w trakcie projekcji na sali nie słychać siorbania coca-coli, chrzęstu popcornu ani szelestu opakowań po batonach, a po pojawieniu się napisów końcowych, przez dłuższą chwilę widownię przygniata wymowna cisza. Intrygujące, bo na dobrą sprawę, od strony przesłania, film nie oferuje niczego nadzwyczajnie odkrywczego. Upraszczając dałby się zamknąć w czterech krótkich zdaniach: Skąd rekrutują się terroryści? Z fanatyków religijnych. Skąd biorą się fanatycy religijni? Z niedostatku miłości. Ot, i wszystko. Ale trzeba zobaczyć, jak Dumont potrafił to pokazać! Trudno przecenić zasługi fenomenalnej Julie Sokołowski, która stworzyła postać głównej bohaterki, Celine, arystokratycznego pochodzenia paryskiej studentki teologii i żarliwej kandydatki na zakonnicę o imieniu Hadewijch, w jednym. Nawiasem mówiąc, imię „Hadewijch” w filmie pada dwa, może trzy razy, bez żadnej bliższej informacji. Gdyby nie kinowe ulotki, nie wiedziałabym wcale, że „w oryginale” należało do średniowiecznej flamandzkiej mistyczki i poetki ”przepełnionej bezgraniczną miłością, tęsknotą i potrzebą fizycznej bliskości z Bogiem”. W relacjach średniowiecznych - OK, takie sformułowanie nie zgrzyta, ale kto kupi taki język i takie potrzeby współcześnie? I za jaką cenę? Ano właśnie. Religijnej egzaltacji dziewczyny (a właściwie, nazywając rzecz po imieniu: religijnej obsesji) nie wyjdą naprzeciw ani przełożone w klasztorze, bez oporów pozbywając się kłopotliwej postulantki, ani wręcz karykaturalnie chłodni i obojętni rodzice. Celine samotnie pogrąża się w namiętnym pragnieniu osobowego zespolenia z Jezusem, dla Jego Miłości jest gotowa cierpieć głód i chłód, bez słowa skargi przyjąć odrzucenie, ponieść wszelkie ofiary. Trudno o bardziej podatny grunt dla przygodnie spotkanego, islamskiego fundamentalisty, Nassira, który skrupulatnie wykorzysta okazję. Uśmiech Boga. Gdyby nie litościwy Samarytanin w osobie zagadkowego recydywisty, pracownika budowlanego z klasztoru, w finałowej scenie Celine dołączyłaby do świetnego grona męczenników. Za wiarę? Nie wydaje się. Mnóstwo jest w tym filmie scen niejasnych, niepoddających się łatwym ocenom i łatwym interpretacjom, a przez to długo po zakończeniu uwierających jak włosiennica. Nie daje się po prostu wzruszyć ramionami: Nawiedzona małolata, miała nierówno pod sufitem, biedna mała, mnie to na szczęście nie dotyczy. Długo nie sposób usunąć z pamięci twarzy Celine, trochę topornej, bez śladu upiększania, momentami irytująco bezmyślnej, a chwilami dziecinnie niewinnej. Natarczywie cisną się pytania: Gdzie przebiega granica „normalnej” wiary? Jak nie być „letnim”, ale nie wpaść w pułapkę nadgorliwości? Jak wymierzyć „właściwe” proporcje miłości własnej i do Boga? Czy i jaki sens dla dzisiejszego człowieka wierzącego, ma umartwianie się, posty, nakazy i zakazy? Czy to rzeczywiście może być drogą do Boga? A mistycyzm? Między bajki włożyć? Sala była pełna. Czy może ktoś z Was też widział ten film? Fajnie byłoby się przekonać, że na kimś jeszcze zrobił równie duże wrażenie. Pozdrawiam - Ania
Magda_Tara Opublikowano 4 Stycznia 2011 Zgłoś Opublikowano 4 Stycznia 2011 Aniu, kolejna, kapitalna recenzja. dziekuję, bo dzięki Tobie jestem na bieżąco w wydarzeniach filmowych. jesteś świetna w tym, co robisz i jak TO piszesz. brawo a filmu nie omieszkam obejrzeć, mając w pamięci Twoją zachętę :) wszystkiego dobrego na nowy rok :*
Ania_Ostrowska Opublikowano 4 Stycznia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Stycznia 2011 Dzięki, Moja Niezawodna Czytelniczko :) za obecność, za ciepłe słowa, a życzenia z serca odwzajemniam :) Ania
Sam jeden Opublikowano 5 Stycznia 2011 Zgłoś Opublikowano 5 Stycznia 2011 Może mógłbym coś więcej powiedzieć, gdybym film widział, a tak zostaje mi jedynie szacunek i pewien rodzaj wdzięczności dla piszącej recenzję, za rozbudzenie we mnie chęci pochłonięcia filmu. Napisane sprawnie - to i przeczytałem gładko :) Dzięki. Dróg do Boga jest tyle, ilu jest ludzi na Ziemi. Każdy z nas musi w sobie odnaleźć jedynie tę najwłaściwszą ( wiem, wiem, łatwo powiedzieć, a trudniej wykonać... ) dla siebie. Pozdrowienia śniegi topiące :) M.
Ania_Ostrowska Opublikowano 5 Stycznia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Stycznia 2011 Chyba już w ten weekend film wchodzi "normalnie" do kin, trzeba tylko poszperać w repertuarach, bo chyba ten rodzaj filmu w multipleksach na szeroką widownię raczej liczyć nie może. Gdybyś się skusił i film zobaczył, odezwij się potem koniecznie, proszę, bardzo jestem ciekawa Twojej opinii :)
Carmen Morena Opublikowano 8 Stycznia 2011 Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2011 Recenzja nawet ciekawa, ale prędzej nadaje się na forum a nie w dziale prozy. Wiele osób myśli, że proza to takie "coś", co nie jest wierszem. Bez obrazy.
Ania_Ostrowska Opublikowano 8 Stycznia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. W zasadzie masz stuprocentową rację. Problem w tym, że forum dla prozy jest zupełnie nieuczęszczane, a uczęszczane forum dla poezji, tym bardziej nie jest właściwym miejscem dla recenzji. Pat :( Napisz, jeśli zdecydowanie Ci przeszkadza, całkiem ją stąd zabiorę. Pozdrawiam - Ania
Carmen Morena Opublikowano 9 Stycznia 2011 Zgłoś Opublikowano 9 Stycznia 2011 Aż tak źle nie jest ;) Kiedyś napisałaś o swojej podróży na pewną wyspę. Nawet było ciekawe.
Ania_Ostrowska Opublikowano 9 Stycznia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Stycznia 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ja??? O podróży na wyspę? A to zagadka! Czy Ty mnie z kimś nie mylisz?
Sam jeden Opublikowano 16 Stycznia 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Stycznia 2011 Polazłem w końcu na Hadewijch. Może, nie tyle religia, co sama religijność, stymuluje rozwój rozłożystego wachlarza interpretacji, szczególnie, jeżeli powodem tego jest rozczarowanie faktem, że bohaterka nie może (wg mnie - nie potrafi ) odnaleźć Boga. Nawet przeczytałem kilka recenzji. Ale - ’’Dumont to brutalista kina’’, ’’Dumont opowiada o świecie, wypranym z religijności’’, czy ’’Dumont pokazuje, że granica między szaleństwem, mistycyzmem a głęboką wiarą jest płynna’’ - to standardy, dla mnie zbyt oczywiste. Wszystko jest płynne, wciąż się zmienia, skrystalizowane są jedynie nasze uprzedzenia :) Równie dobrze, mógłbym wysnuć wniosek, że w żadnej religii nigdy nie znajdziemy Boga. On jest w nas, jest jak tryliardy rozrzuconych kawałków, a ich różnorodność składa się na coś, co zwiemy życiem. Mało jest takich filmów, a szkoda...
Ania_Ostrowska Opublikowano 16 Stycznia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Stycznia 2011 Bardzo dziękuję, że się odezwałeś "po". Mówisz, że skrystalizowane są jedynie nasze uprzedzenia? Skądinąd wiadomo, że uprzedzenia rodzą się ze strachu, a nie da przestać się bać - trzeba by wrócić do Edenu, zanim nieszczęsna Ewa zgrzeszyła....
Sam jeden Opublikowano 16 Stycznia 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Stycznia 2011 Przełamywanie tego strachu jest właśnie naszym rozwojem - tak ja sobie myślę :) No, a uprzedzenia mogą wynikać z naszej niedoskonałości - jak najbardziej nam naturalnej, i z chęci szufladkowania wszystkiego, szczególnie tego, czego nie rozumiemy do końca ( chociaż niezrozumiałe rzeczy upychamy zawsze na samym dnie, w najniższej szufladzie... ). A co tam z tym Edenem? Dlaczego Ewa zgrzeszyła?
Ania_Ostrowska Opublikowano 16 Stycznia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Stycznia 2011 Trop wiedzie do Księgi Rodzaju...
Otori Mononoke Opublikowano 9 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 9 Lutego 2011 po takiej recenzji zrobię wszystko, aby ten film obejrzeć. :) cudownie napisane, niebanalnie. regards K.
Ania_Ostrowska Opublikowano 9 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Lutego 2011 Ucieszę się, jeśli obejrzysz. Potem wróć tu i podziel się :) Ania
Sanestis_Hombre Opublikowano 15 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 15 Lutego 2011 Nie byłem na tym filmie. Zmyliło mnie, bo myślałem, że będzie prozą. Recenzja jedna z lepszych. Czego chcieć więcej? A miałem się rozpisać, ponarzekać i pomarudzić, jednak nie dałaś mi powodu. Ty!
Ania_Ostrowska Opublikowano 15 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Lutego 2011 Spokojnie, Hombre, powodów do ponarzekania i pomarudzenia będziesz miał skolko ugodno :) np. bardzo jestem ciekawa Twojej opinii nt. opowiadanka "Już czas". Mógłbyś??? Dzięki, że zajrzałeś do mnie z dobrym słowem - Ania
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się