Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ten sen gdzieś się zapętla zazębia
w języku którego nie znamy
mówimy do siebie capella
- tak wschodzą siostrzane gwiazdy
promienie rozszczepionego słońca
dlatego nie wymawiamy imion śpiących

w ogóle już nic nie mówimy
bo drżenie gardeł to ciągłość
ubywanie na każdym polu
obrazom nie nadajemy kształtu
żadna przypowieść się nie spełni
w tej dychotomii- to jedyna podzielność

Opublikowano

No właśnie, tak trochę dziwnie jest z tym wierszem, że się podoba, chociaż nie wiadomo dlaczego. Tzn. nie wiadomo do końca (całkowicie) dlaczego, bo coś tam zawsze można się doczytać, domyśleć. Ale z drogiej strony patrząc, wiersze również dlatego są dobre, bo są do końca nieodgadnione, bo zawsze więcej, a przynajmniej trochę trzeba sobie samemu dopowiedzieć. Ten wiersz więc (niewiele odbiegając od tematu) jest o jednym w przeciwieństwach (w „przeciwległościach”, w podzielności), albo też jest o dwóch stanach w jednym celu. Jeszcze inaczej mówiąc, to, co jest daleko od siebie, tak samo, a nawet bardziej łączy, jak dzieli to, co jest blisko, czy wręcz jest całością; jakoż dychotomia to też/przecież podział na dwie części, wzajemnie się wykluczające i uzupełniające do całości. Trochę jednak mnie zbijają z tropu ostatnie dwa wersy wiersza, chociaż może tyle zbijają z tropu, co wszystko wyjaśniają, że wszystkie podzielności są skutkiem jednej podzielności (jednego podziału). Ale też podzielność, najbardziej chyba jest po to, żeby się połączyć. Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pani Wando, a jeżeli za autorem kryje się (czyli przemawia jakiś poetycki) James Joyce, no to kto wie, czy tak nie ma być, i chyba nie można temu (utworowi) odmawiać racji bytu. Przecież Joyce’a utwory (przynajmniej niektóre) charakteryzuje „brak linearności i kontekstu, fabuły i harmonii”, i jeżeli nawet nie są czytelne, są jednak czytane, a nawet doceniane. Oczywiście, że przypominam o tym półżartem, ale też lepiej chyba podchodzić do powyższego wiersza z poczuciem humoru, niż ze śmiertelną powagą, tym bardziej, że poezja miała i ma swoje tajemnice (przejawiania się), to znaczy, nie zawsze ukazuje się kiedy chcemy, bądź powinna być, a ukazuje się kiedy się jej nawet nie spodziewamy. Pozdrawiam
Opublikowano

dobrze sie czyta, jednakże nieco przegadane w końcówce, jak dla mnie wystarczy:

ten sen gdzieś się zapętla.
w języku, którego nie znamy,
mówimy do siebie capella:
tak wschodzą siostrzane gwiazdy,
promienie rozszczepionego słońca:
dlatego nie wymawiamy imion śpiących.

w ogóle już nic nie mówimy,
obrazom nie nadajemy kształtu,
żadna przypowieść się nie spełni:
to jedyna podzielność.

pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



myślę, że za bardzo zwróciłyby się do wewnątrz: coś na zasadzie relacji śpiący- śniony: zawężyłyby go, pozbawiły dodatkowych interpretacji
Opublikowano

stoimy na przeciwległych końcach
...
nie wymawiamy imion śpiących
...
drżenie gardeł, to ciągłość,
ubywanie na każdym polu

Udało się w wierszu nie wymówić imion/ zapobiec ubywaniu (spełnieniu przypowieści)...

Świetne.
:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Natuskaa świetne porównania! Szczególnie z tym zakalcem mi siadło... jakiś czas temu pochowałem ponad 4letni zakwas... no nie dało się ratować... demencja go pożarła ;)  
    • @Ewelina oj jakże znane mi uczucie... może nawet proporcje mam w tą stronę zachwiane ;)
    • @Proszalny ten monolog pod lirycznego jest wielowymiarowy. Różnorodność podejmowanych tematów na pewno zaciekawia. Doszukałam się między wersami poszukiwania sensu życia i własnej tożsamości. Zainteresował mnie fragment o tym, że sztuką jest zrozumieć drugiego człowieka , gdy często on sam siebie nie rozumie...   "A teraz chodź i powiedz: kto widział mnie prawdziwego? Komu udała się ta sztuka?"   "Ta sztuka " jest tak trudna, że wątpię, aby komukolwiek się udała, być może w jakimś stopniu, ale na pewno nie w całości...   Podoba mi się motyw podróży ciężarówką i mijanych aut po drodze...Interesująca metafora życia , gdy ludzie mijają się w pędzie zbierając przywołane mandaty.  Wspomnienie o babci nastraja natomiast nostalgicznie, bo często doszukujemy się prawdy o sobie wracając myślami do naszych przodków jak byśmy chcieli coś z tej przeszłości " wydrapać"- zrozumieć i tym samym doszukać się sensu życia...   @Proszalny na pewno interesująca jest końcówka, gdzie widzimy obraz Boga , który bawi się bączkiem, będącym metaforą naszego życia. I teraz rodzi się pytanie, czy nasze żecie kończy się z chwilą, aż On sam zatrzyma to kręcenie, czy poczeka aż wirowanie zakończy się samo. Ot tak wyłania się wielka tajemnica istnienia, kóra nurtuje wielu od wieków...kto tym wszystkim " steruje" i w jakim celu... Bardzo mi się podoba Twój wiersz, bo pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi...no chyba ,że znajdzie się ktoś kto na nie odpowie...
    • @Berenika97 ta cisza wyeksponowana w wierszu jest tak namacalna, że czuje się ją wszystkimi zmysłami. Tu słowa są zbędne- jest tylko wspomnienie i pamięć i ten wiersz " pamięta". Ujął mnie spokój bijący z wersów...Nie pozostaje nic innego jak również zamilknąć...
    • @Ewelina Niech nadejdzie Dobra flauta Cicha Bez pracy Na żaglach Niech nic się Nie zdarzy Co trzebaby Nazwać
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...