Srebrny Jeleń Opublikowano 26 Listopada 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Listopada 2010 Teraz, gdym już spaceruję po ścieżce otwartej Tej ścieżce dla mnie godnej, Przyglądam się na nią coraz to zuchwalej Dążąc do nieśmiertelności dla mnie dalej Wy tam na dole Składajcie za mnie modły Bom jam grzeszny jest i podły Niegodny i chciwy Módlcie się za mnie Za me rodziny Tegoć dnia przybył I syn mój, W kaplicy uklęknąwszy Modły słał do niebios, Modły głosił całą krtanią swą I Bóg mu zapłać za to I Bogu za to dzięki Jam go słuchał Grzeszny i niegodziwy Lecz gdym już dawno spróchniał Moje gardło straciło wdzięki Gdym ja się ciągle modlił Tak i wy pozwolić raczcie Bym nie skonał w piekle z męki Mój niegodziwy los wybaczcie I powiadam, wybaczyć raczcie Za me męki i o ziemie otarcia Bym wpatrywał się w Boga wdzięki Tego mi dajcie Bracia Tegoć dnia przybyła i żona ma Uklęknąwszy na kolanach Padła do Boga Jak zwykle skromna i okazała Zmysły swe postradawszy Oddać się sama zawsze raczy I zbierzcie się bracia i siostry Modlitwą swą mnie uraczcie Bym nie konał w piekle z Meki Mój niegodziwy los wybaczcie Bym ducha swego odnalazł Bym duszę swą oczyścił Bym do niebios wstąpił zaraz By mi grali uroczyście
Rekomendowane odpowiedzi