Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Najbardziej frapują mnie te sikorki i zatruta studnia. Lubię sobie pogadać przy Twoich wierszach, to już wiesz. Teraz mam kolejny szyfr - największą w tym wszystkim radochę. Mamy swoje studnie i lawiny - absolutnie do ukrycia. Firanki bym zaciągała długo jeszcze. Pozdrowienia dla Pojazdów. E.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




dlaczego masłem do dołu to nie wiem ale wiem że statystycznie częściej - ktoś to zbadał, uwierzycie?!
kiedyś na moim balkonie zagościła gołębica i zniosła dwa jajka; młode wykluły się i szybko przystąpiły do nauki latania; jeden wyfrunął, drugi nie bardzo jakoś się kwapił; tłukł się po tym balkonie, podskakiwał śmiesznie i nieporadnie - okazało się, że skrzydło było jakoś "przyczepione" do nogi - ptasiek sobie sam je pokalał własnymi odchodami. Tak, natura sama tworzy paralele poetyckie niemal...

świetny utwór, lubię metafory przemawiające natychmiast do wyobraźni
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




dlaczego masłem do dołu to nie wiem ale wiem że statystycznie częściej - ktoś to zbadał, uwierzycie?!
kiedyś na moim balkonie zagościła gołębica i zniosła dwa jajka; młode wykluły się i szybko przystąpiły do nauki latania; jeden wyfrunął, drugi nie bardzo jakoś się kwapił; tłukł się po tym balkonie, podskakiwał śmiesznie i nieporadnie - okazało się, że skrzydło było jakoś "przyczepione" do nogi - ptasiek sobie sam je pokalał własnymi odchodami. Tak, natura sama tworzy paralele poetyckie niemal...

świetny utwór, lubię metafory przemawiające natychmiast do wyobraźni
:)
Nie muszę nic badać, mnie zawsze spadnie masłem:) Ja za to mam gołębie w przewodzie wentylacyjnym - w łazience i w ubikacji, gruchają jak najęte - najczęściej rano, a jeszcze niedawno pisklaki się darły.
Dziękuję za "świetny" i pozdrawiam:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


pierwsza strofa jest zła, za drugi wers to lanie się należy;) i zdrobnienie na koniec, nie dobrze, nie dobrze
druga strofa lepsza, tyle że wiersz poległ
r
Wiersz emocjonalny, więc przyjmuję lanie na dupsko:) Dziękuję za komentarz, uwagi na pewno się przydadzą. Pozdrawiam:)
Opublikowano

Ładnie się rozplata i się plecie ale nieładnie się zaplata. Końcówka sprawiła mi zawód ;((( buuu

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oj Cezary, nie zauważyłam wpisu, bo umknął na drugą stronę:) Dzięki za sikorki, a dwa ostatnie wersy masz prawo nie skapować, bo wiersz osobisty. Czasem mam wątpliwości nad zbyt enigmatycznymi fragmentami, ale nic to:) Pozdrawiam miło:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...