Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zaopatrzeni w linie papilarne
barwę głosu tęczówkę i dno oka
przechodzimy w atomową ponad miarę

wszystkie etykiety zedrzyj zakop spal
noś zegarek z uśmiechem na twarzy
jest tylko 10 typów ludzi na świecie
w tym ci którzy rozumieją kod binarny
oraz ci którzy go nie pojmują
i nie chodzi o to czy jesteś zerem czy jedynką
ten czasomierz przeznaczony jest dla każdego

10.10.10

Opublikowano

Czy indywidualizacja czasu, "zaopatrzenie" w niepowtarzalność jest możliwe ? Autorka nie pozostawia złudzeń, zegar jest ortodoksyjnym demokratą, sprowadzającym nas do ciągu zero -jedynkowego. Cóż, jak czegoś nie można pokonać, to trzeba to polubić i robić swoje :)
Fajny.

Opublikowano

W urzekający sposób oswajasz, udomawiasz wszelkie "ponad miary", odciskasz na nich swoje linie papilarne... Świat, jest czymś poza "etykietami" wiedzy i definiowania, to właściwie mikroświat, możliwy do objęcia jedynie indywidualnym doświadczeniem, "uśmiechem", który jest radością życia w czystej postaci...
To wiersz pod dobrą datą...
:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przyznaję się mam jeszcze kilka pomysłów :))
Ale od pomysłu do realizacji droga czasem daaaaaaleeeeekaaaaa ;)
Ale znam już barwę Twojego głosu, błysk w Twoim oku, kolor Twoich...
Linie papilarne zostawiam dla T. :)))
Dziękuję za wszystkie rozczytania, iluminacje, olśnienie i tłumaczenia.
Nieczęsto rozumiem się z kobietami, jesteś jednym z tych nielicznych przypadków.
Pozdrowienia :*
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a czy ten zegarek posiada wskazówki ? ;)

Można powiedzieć tak:
wskazówka ogólna dla wszystkich to ta godzinowa ;)
wskazówka idnywidualna - minutowa ;)
Za tą drugą każdy z nas musi nadążyć sam ;))
Ale i tak najlepszy ze wszystkich jest zegar słoneczny (w moim odczuciu), a kiedy brak słońca - wodny :))
Mogłabym tak w kółko na ten temat ;))))
Wyjątku czuły pomóż wspomóż dopomóż odeprzeć tłumne armie reguły...
Powiem krótko - ajlafju :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a czy ten zegarek posiada wskazówki ? ;)

Można powiedzieć tak:
wskazówka ogólna dla wszystkich to ta godzinowa ;)
wskazówka idnywidualna - minutowa ;)
Za tą drugą każdy z nas musi nadążyć sam ;))
Ale i tak najlepszy ze wszystkich jest zegar słoneczny (w moim odczuciu), a kiedy brak słońca - wodny :))

Mogłabym tak w kółko na ten temat ;))))
Wyjątku czuły pomóż wspomóż dopomóż odeprzeć tłumne armie reguły...
Powiem krótko - ajlafju :))

ten zegar słoneczny "chodzi" mi po twarzy,
a po głowie - marchewka... ;)))

ps. a propos tego słonecznego na twarzy - gdyby tak nos potraktować jako gnomon....?
zobacz jakie to otwiera perspektywy ;)
bo i wyczucie (czasu) i zadzieranie (z czasem, czasem ) i kichanie (na czas, od czasu do czasu)....
...........................................
;)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Można powiedzieć tak:
wskazówka ogólna dla wszystkich to ta godzinowa ;)
wskazówka idnywidualna - minutowa ;)
Za tą drugą każdy z nas musi nadążyć sam ;))
Ale i tak najlepszy ze wszystkich jest zegar słoneczny (w moim odczuciu), a kiedy brak słońca - wodny :))

Mogłabym tak w kółko na ten temat ;))))
Wyjątku czuły pomóż wspomóż dopomóż odeprzeć tłumne armie reguły...
Powiem krótko - ajlafju :))

ten zegar słoneczny "chodzi" mi po twarzy,
a po głowie - marchewka... ;)))

ps. a propos tego słonecznego na twarzy - gdyby tak nos potraktować jako gnomon....?
zobacz jakie to otwiera perspektywy ;)
bo i wyczucie (czasu) i zadzieranie (z czasem, czasem ) i kichanie (na czas, od czasu do czasu)....
...........................................
;)))

Zegar słoneczny na twarzy - jasna sprawa :))
W tym wszystkim nie wolno lekceważyć nosa, przeciwnie
gnonom jak się patrzy !;)
Plus trzy poziomy:
fizyczny, emocjonalny, intelektualny
Plus pięć typów: odkrywczy, twórczy, wartościujący, operacyjny, przewidywawczy.
;))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...