Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

trudno nie liczyć bez szczęścia
tak łatwo tracić gdy dobrze
w bólu przepycham wskazówki
dziurawię tarczę na oślep
poganiam drania groźbami
(marchewką go nie uproszę)
niemiłosierny to kompan
lubi ustawiać się w poprzek
kiedy jest dobrze ucieka
lub w przewrotności swej goni
jakby zazdrością wiedziony
że się na miłość go trwoni
wie dobrze że kiedy minie
będę wrzeciono mu szarpać
zawracać albo wyprzedzać
przeklinać i słać do czarta
a przecież on tylko wierny
trwa sekundując codziennie
dlaczego kiedy go mijam
patrzy mi w twarz obojętnie

pokaż jak siebie przytulać
w dekadach jesieniach chwilach
nie cofać i nie poganiać
gdy jestem będę lub byłam

Opublikowano

złodziej chwili

cholerny drań z ciebie
przeklęte twe ograniczenia
ciągle sypiesz złote piaski
wiecznie młody strącasz dzień

mgnieniem rzęs zapisuję kadr
cisza na planie nie będzie filmu
miniatura zakodowanych słów
i został jeden obraz za dużo

poetka ceruje w oknie deszcz
spadają konstelacje słów
po hebrajsku czy włosku
tłumacz przepadł jak kamień

on został głód na ustach
pośpiech wyznaczone ma tory
widziałam przecież
dupek wysiadł za wcześnie


to też o czasie, mój chyba inaczej go maluje...

ostatnio dostaję od niego same niespodzianki
nie są zjadliwe :(((
gdybym mogła - nie mogę...


serdecznie - Jola.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pięknie i inaczej, Jolu, bo z wyrzutem i pasją, a u mnie żartobliwie i bardziej w kierunku: "To my mijamy, a cykają nasze zegarki. "
Tanga Ci życzę ognistego z tym, który nadejdzie nieoczekiwanie :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dziękuję za "ładnie", Jacku. Z tym podziałem, to raz jest, raz go nie ma - sama się nie mogę zdecydować. Tu akurat wersję prawie stychiczną zastałeś, ale nie wiem, jak długo się utrzyma ;) Pozdrawiam :)
  • 2 tygodnie później...
  • 1 rok później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 @Wiechu J. K. Dziękuję Wam. Berenika to jest tak jak piszesz, choć ja Ci powiem, że ja nie odczuwam tak tej melancholii, i muszę nieraz przeczytać swój wiersz, by to poczuć. Dla mnie to Twoje spojrzenie, wiele mówi. Bo odsłania to, czego ja nie widzę.  Wiechu J. K. To prawda. Noc też stawia na swoim. Podobnie jak dzień, chyba o to Ci chodziło? 
    • @Trollformel fajnie, że zajrzałaś, fandom "Enigma" pozdrawiam ;)
    • Notujemy wspomnienia    I szukamy ucieczki  Ukojenia    Od tego całego znoju   Bo tak bardzo  Pragniemy spokoju    W tym świecie  Z miliona obrazków    Ale te obrazki  Nie były nigdy prawdziwe     
    • Każdy się o moje nogi podtyka, w proch się zamienia i nagle gdzieś znika I nie wiadomo czy Diabła za rogi, Boga za nogi, czy też brzytwy się chwyta Zapewne nie będe znał odpowiedzi, ale szanuję, że akurat mnie o to pytasz W świecie, w którym jedni są spragnieni, a drudzy się topią warto umieć pływać.   Jeśli nie zaśmiałeś się ze swojego żartu to znaczy, że był on słaby Wiem, że chciałbyś być synem koleżanki twojej mamy, bo to pies na baby Obserwuje ludzi w moim wieku, w ciągłym biegu, ciągle na mieście kebaby  Na sali zajęte kanapy, dobierając się w pary, organizują do kina wypady   Nie mam odwagi ani siły by cokolwiek tu zmieniać Mogę w spokoju czekać lub jedynie w kółko narzekać Nie poszedłem do Mam talent, bo go nie mam a gdybym kiedyś zmienił zdanie to najpewniej bym przegrał.
    • W swojej ciemności mam wtórną twarz I każdy niepewny krok pozbawia mnie tchu  Tak chciałabym móc wychylić się  Poza krawędź luster poza krawędź drzwi  Lecz między nami powiem nic nie jest po staremu  Mam w sobie okruchy otuchy  A mową odsłaniam się niby lilie tulipany  A mową podlewam swój cień w upale Dopiero kiedy mrużę powieki   Wszystko wydaje się podobne  Pozbawione prawdy  Najchętniej więc otwieram oczy  Niechaj ciemność mnie tak nie tuli   Nie chcę umrzeć w objęciach życia  Splamionego czarnym tuszem omotania   Owijam się w kokon modlitwy łez  Udając liść, suchy jak zwój  Bez podsłuchiwań pająka       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...