Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przepijasz
Ostatnią deskę ratunku,
Z której by można było zrobić solidny stół,
Usiedlibyśmy wówczas za jego blatem
I opowiadalibyśmy sobie
Nieprawdopodobne historie z życia jaskółek
Zniżających swój lot
Przed deszczem.

Opublikowano

Usiedlibyśmy wówczas za jego blatem
I opowiadalibyśmy sobie

opowiadalibyśmy sobie przyciąłbym o "byśmy" , drażnią duże litery .
Poza tym bardzo dobry wiersz z ornitologicznego punktu widzenia .
Poetycko też wierszysty :-)
No i ziomek - kiedy znowu na browara ? :-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To ładny wiersz, ładnie i trafnie przytoczone porównanie; lotów jak myśli dalekobieżnych
z męskiego gatunku do myśli realnie myślących żeńskiego gatunku/ które mają w naturze
swej głęboko zakodowane intuicyjne odróżnienie zła zaburzającego równowagę
od dobra/. Stąd pewne swojej intuicyjności w wierszu jaskółki, powyżej których latają np. drapieżne
ptaki :), wolą już zniżyć lot by tej równowadze instyktownie za wszelką cenę jakoś sprostać.
Stół otwartego spotkania w celu omówienia skrajnych zachowań wywołujących deszcz
/płacz umysłu czy ciała z powodu smutku lub poddania się np. skrajnym emocjom, ządzom/
jest dobrym pomysłem na wiersz, o ile wszystkich zebranych cechuje jasno określony i szczery,
czysty powód, którym może być wniosek, dający sposób na powrót do równowagi.

Pozdrawiam autora i Annę Myszkin

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...