Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

był ciepły poranek
ciepłe powietrze pod kołdrą
Twoje słowa

-Nie czuję do ciebie nic, poza przyjaźnią.

płyty chodnikowe
nie są aż tak szare wieczorami
może trochę zimne
ale ich serce cieplejsze
od mego tchnienia
powoduje śmierć
nagłych przebłysków nadziei

z krawawych nocy
pamiętam tylko Ciebie
z niemych dni
Twoje słowa
zabrałeś ciszę
podpaliłeś święty spokój

"Myślę sobie, co za wstyd,
ja tak wielka i tak skończyłam..."

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • ,,My ludem Pana  i Jego owcami ,, Ps 100    szybujemy jak ptaki  wolność zabiera  nas w kosmos  na szczyty gór  przemierzamy oceany    atom gen komórka  poznajemy zgłębiamy  zamysł Boży  bez ograniczeń    to wielki dar    jedyna przeszkoda drzwi za którymi  mieszka zło  być dobrym  czy ... dziś możliwe    to już nie drzewo poznania  wybór jest ten sam    jesteśmy owocami  kto idzie za pasterzem  skosztuje zbawienia    Jezu ufam Tobie    6.2026 andrew  Niedziela ,dzień Pański   
    • @Charismafilos Myślę, że takie pojęcia jak 'grzech' mają silną konotację religijną, więc automatycznie pojawia się KK i jego wykładnia w moim polu rozważań - kulturowo od tego nie ucieknę.   Pokusa przychodzi...  Moim zdaniem to taki chwyt, bo pokusę plasujemy na zewnątrz - przychodzi i nas kusi. To dobre jest, bo ja taki niewinny, a tu pokusa przyszła (częsty motyw spalenia jakiejś kobiety na stosie). I podobnie z 'tym, który ją wysłał' - diabelska siła mnie zwiodła.    Rozumiem potrzebę wytłumaczenia sobie swoich niegodnych czynów, natomiast wolę do tematu podejść w ten sposób: Jeśli chcę zjeść zakazany owoc, to zrywam z drzewa i jem. Nie zrzucam na Ewę czy węża - sam zeżarłem i biorę na klatę konsekwencje nie tłumacząc się pokusą wszeteczną czy przepotężnymi mocami Inferno. 
    • @Nata_Kruk Mamy tylko teraz, bo wczoraj już nie utkamy, a jutra może nie być.     Pozdrawiam serdecznie.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - fajnie że miłe - dzięki -                                                           Pzdr. niedzielnie. Witaj - cieszy mnie że tak jak iwonaroma czujesz ten wierszyk -                                                                                                               Pzdr.serdecznie. Witam - za owe podobanie uśmiechem ci dziękuję -                                                                                             Pzdr. Witam - miło że wiersz brzmi naturalnie - tak ma być bez kombinacji -                                                                                                                           Pzdr.zadowoleniem. 
    • A da Wieluń ule? Iwa da   A ma Wieluń ule? ....
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...