Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dokument o Korei Północnej, wyemitowany swego czasu na TVP 2. Oznaczony czerwonym kwadracikiem, a więc wyłącznie dla widzów dorosłych!

Kraj Cichej Śmierci: www.youtube.com/watch?v=h9HyNO2UZOY
Link prowadzi do części 1. Obok znajdują się kolejne części (łącznie: sześć). Trzecią znalazłem dopiero przez wyszukiwarkę youtube.
Polecam. Ja dopiero jestem w trakcie oglądania i nie mogę wyjść z szoku.

Opublikowano

Spróbuj później albo se na YT wpisz "Kraj Cichej Śmierci", bo ja niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na twoje pytanie. Po prostu nie wiem, co leciało na TVN24. W każdym razie w tym filmiku jest o dzieciach i ich "wiedzy" na temat Ameryki, a także o torturach. Ale idę o zakład, że na wszystkich dokumentach o Korei Płn. jest coś takiego.

Obok tego wideo, do którego dałem linka, są też inne dokumenty, np. "Korea Północna: Kraj Pod Czerwoną Gwiazdą". Możliwe, że to oglądałeś, możliwe, że jeszcze coś innego. Musisz sam sprawdzić.

Opublikowano

Phi, Piłsudski też założył obóz koncentracyjny w dawnej Polsce, a leży jako bohater na Wawelu, polskie dzieci wychowują się same, bo starzy wyjechali za granicę, wały przeciwpowodziowe nie są budowane z powodu zielonego terroru, a Korę molestował katolicki ksiądz...ja to dopiero jestem w szoku. Koreańczyk.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Taa, rzeczywiście. W Polsce to dopiero syf i pożoga. Szkoda, że bilety do KRLD takie drogie, co nie?
Jedź na Wawel i powiedz to Józkowi.
Opublikowano

To chyba ten sam, co był w TVN24, tak mi się zdaje. Te same typki media oprowadzają i te same dzieci się wypowiadają. Potem będzie o doświadczeniach na ludziach i babka będzie opowiadała o torturach, nie?

Ciężko to jakoś skomentowac. Nie rozumiem takich państw i cieszę się, że jestem Polakiem

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...