Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ludzie twardo stąpający po ziemi - to nie ja
i nigdy taki nie będę ani mam taką potrzebę.
Skądże się więc tu wziąłem -
taki nieżyciowy. A choćby i z Księżyca
bo jeżeli to jest normalne
że z czegoś miłego robi się coś obrzydliwego
to ja już wolę taki być
a choćby i upośledzony i jestem
zresztą z miłą chęcią i z całego serca.
Acz trudno tu mówić o jakiejś mojej przyjemności
ale satysfakcję - nie powiem że nie - mam swoją.

Opublikowano

Intrygujące poprowadzenie myśli przez rys aspektu osobowości,
typu nie łatwa do odczytania za pierwszym,
ani za drugim razem. Za trzecim i za czwartym też nie tak łatwo,
jak dla mnie i to nie z powodu, że zagadkowe czy intrygujące
ale dlatego, że z pewnych względów, dla mnie interesujące.
Poza interesującym jest coś w wyrażeniu w wierszu, co jest
bardzo niemiłe, co przekonuje tylko do siebie samego, że jest
bardzo egoistycznie nastawione na otoczenie, nie czerpiąc z tego
żadnej przyjemności, a tylko satysfakcję. To dla mnie to jest nie
do przyjęcia i aż tak bardzo niezrozumiałe, że nie daje spokoju
na pominięcie lub zobojętnienie wobec takiego wypowiedzenia się
na sprawy bliższe wynikające ze współistnienia. Biorę pod uwagę
również tytuł i tutaj, jak staram się o domysł za przenośnią po
cieple jak i po zimnie, to jest to już bardziej osobiste i staje się
bardziej subiektywne spojrzenie, bo takie spojrzenie czy wyczucie
daje możliwość zwrócenia uwagi na efekt z zetknięcia się ze sferą
ożywioną też i w człowieku przez samo jej postrzeganie bez konieczności
opowiadania się za większą lub mniejszą satysfakcją bo wystarczy
wiedzieć, że bez tłumaczenia się z czegokolwiek śmiało ją można
mieć i z pełnym przekonaniem, bo właśnie dlatego jest.
Namęczyłam się nad twoim utworem WiJo, a właściwie to na napisaniu
komentarza z mojego czytania twojego wiersza. Mam na tę chwilę
satysfakcję, że przebrnęłam przez to co chciałam napisać i w tym
staraniu napisałam. Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"nie łatwa do odczytania za pierwszym,
ani za drugim razem. Za trzecim i za czwartym też nie tak łatwo"

"to nie z powodu, że zagadkowe czy intrygujące
ale dlatego, że z pewnych względów, dla mnie interesujące"

"nie czerpiąc z tego
żadnej przyjemności, a tylko satysfakcję"

"Biorę pod uwagę
również tytuł i tutaj, jak staram się o domysł za przenośnią po
cieple jak i po zimnie"

"bo takie spojrzenie czy wyczucie
daje możliwość zwrócenia uwagi"

"wystarczy
wiedzieć, że bez tłumaczenia się z czegokolwiek śmiało ją można
mieć i z pełnym przekonaniem, bo właśnie dlatego jest"

Pierwsze miejsce w kategorii krytyka literacka, Kacze Pióro 2010... ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"nie łatwa do odczytania za pierwszym,
ani za drugim razem. Za trzecim i za czwartym też nie tak łatwo"

"to nie z powodu, że zagadkowe czy intrygujące
ale dlatego, że z pewnych względów, dla mnie interesujące"

"nie czerpiąc z tego
żadnej przyjemności, a tylko satysfakcję"

"Biorę pod uwagę
również tytuł i tutaj, jak staram się o domysł za przenośnią po
cieple jak i po zimnie"

"bo takie spojrzenie czy wyczucie
daje możliwość zwrócenia uwagi"

"wystarczy
wiedzieć, że bez tłumaczenia się z czegokolwiek śmiało ją można
mieć i z pełnym przekonaniem, bo właśnie dlatego jest"

Pierwsze miejsce w kategorii krytyka literacka, Kacze Pióro 2010... ;)
Fly Elika -
Zasadniczo nie prowadzę polemiki, ani z osobami (krytykami) przychylnie mi nastawionymi, ani negatywnie (a choćby dlatego, że dobrze wiem co robię, choćbym źle robił, co do twórczości poetyckiej i krytycznej /jeżeli to w moim wypadku, nie jedno i to samo, a przynajmniej coś bardzo podobnego/). Jednak, kto zabiera głos (wystarczy, że nie negatywny, a więc nie koniecznie pozytywny) na temat mojej twórczości (również krytycznej), ten tym samym naraża się na to właśnie, co Cię spotkało. Nie Ciebie więc to pierwszą spotyka, ale oszczędź Boże więcej tego innym, żeby się dowiadywali, czego…, jakich przykrości mogą sobie oszczędzić, po prostu nie komentując mojej twórczości. Chyba, że (jak już mówiłem) mają na temat mojego pisania, jak najgorsze zdanie, to nawet wszystkich takich zachęcam, bo zdobędą wtedy uznanie pewnych i to nie w ciemię bitych, a raczej kutych na cztery łapy, osób. Przepraszam więc Ciebie i wszystkich takich i nie takich.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"nie łatwa do odczytania za pierwszym,
ani za drugim razem. Za trzecim i za czwartym też nie tak łatwo"

"to nie z powodu, że zagadkowe czy intrygujące
ale dlatego, że z pewnych względów, dla mnie interesujące"

"nie czerpiąc z tego
żadnej przyjemności, a tylko satysfakcję"

"Biorę pod uwagę
również tytuł i tutaj, jak staram się o domysł za przenośnią po
cieple jak i po zimnie"

"bo takie spojrzenie czy wyczucie
daje możliwość zwrócenia uwagi"

"wystarczy
wiedzieć, że bez tłumaczenia się z czegokolwiek śmiało ją można
mieć i z pełnym przekonaniem, bo właśnie dlatego jest"

Pierwsze miejsce w kategorii krytyka literacka, Kacze Pióro 2010... ;)
Fly Elika -
Zasadniczo nie prowadzę polemiki, ani z osobami (krytykami) przychylnie mi nastawionymi, ani negatywnie (a choćby dlatego, że dobrze wiem co robię, choćbym źle robił, co do twórczości poetyckiej i krytycznej /jeżeli to w moim wypadku, nie jedno i to samo, a przynajmniej coś bardzo podobnego/). Jednak, kto zabiera głos (wystarczy, że nie negatywny, a więc nie koniecznie pozytywny) na temat mojej twórczości (również krytycznej), ten tym samym naraża się na to właśnie, co Cię spotkało. Nie Ciebie więc to pierwszą spotyka, ale oszczędź Boże więcej tego innym, żeby się dowiadywali, czego…, jakich przykrości mogą sobie oszczędzić, po prostu nie komentując mojej twórczości. Chyba, że (jak już mówiłem) mają na temat mojego pisania, jak najgorsze zdanie, to nawet wszystkich takich zachęcam, bo zdobędą wtedy uznanie pewnych i to nie w ciemię bitych, a raczej kutych na cztery łapy, osób. Przepraszam więc Ciebie i wszystkich takich i nie takich.

Rozumiem autorze, że "takie spojrzenie czy wyczucie dające możliwość zwrócenia uwagi", nie daje ci "powodu do czerpania żadnej przyjemności a tylko satysfakcję" ? ;)
Pytam, bo twoja odpowiedź "nie jest łatwa do odczytania za pierwszym ani za drugim razem, za trzecim i za czwartym, też nie tak łatwo" ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"nie łatwa do odczytania za pierwszym,
ani za drugim razem. Za trzecim i za czwartym też nie tak łatwo"

"to nie z powodu, że zagadkowe czy intrygujące
ale dlatego, że z pewnych względów, dla mnie interesujące"

"nie czerpiąc z tego
żadnej przyjemności, a tylko satysfakcję"

"Biorę pod uwagę
również tytuł i tutaj, jak staram się o domysł za przenośnią po
cieple jak i po zimnie"

"bo takie spojrzenie czy wyczucie
daje możliwość zwrócenia uwagi"

"wystarczy
wiedzieć, że bez tłumaczenia się z czegokolwiek śmiało ją można
mieć i z pełnym przekonaniem, bo właśnie dlatego jest"

Pierwsze miejsce w kategorii krytyka literacka, Kacze Pióro 2010... ;)

Lecterze, nie wiem jak dziękować za to wyróżnienie, bo to dla mnie zaszczyt,
a ponieważ jestem nie tylko z pozoru a raczej z natury osobą skromną, to za przyrzeczeniem
nie wiem, czy napewno zasłużyłam sobie aż na taką nagrodę, a ponieważ satysfakcja jako,
że jeszcze jestem i nie tylko dlla satysfakcji czasem napiszę, to chętnie bym
zobaczyła najpierw to pióro. Jako, że mam tyle już i tak takich i podobnych nagród, itp., że dobrze by było to zobaczyć, żeby bliżej wiedzieć też z czego i za co ?.
Bo tak, jak piszę, to nie tylko dla siebie, ale jak mówię to to tylko jest nagrodą już dla samej
mnie, ale czym ja sobie zasłużyłam na tą nagrodę, to ty mi powiedz chociaż w jednym słowie,
i gdzie ja będę mogła się po nią udać się i odebrać, to chciałabym najbardziej wiedzieć ...:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"nie łatwa do odczytania za pierwszym,
ani za drugim razem. Za trzecim i za czwartym też nie tak łatwo"

"to nie z powodu, że zagadkowe czy intrygujące
ale dlatego, że z pewnych względów, dla mnie interesujące"

"nie czerpiąc z tego
żadnej przyjemności, a tylko satysfakcję"

"Biorę pod uwagę
również tytuł i tutaj, jak staram się o domysł za przenośnią po
cieple jak i po zimnie"

"bo takie spojrzenie czy wyczucie
daje możliwość zwrócenia uwagi"

"wystarczy
wiedzieć, że bez tłumaczenia się z czegokolwiek śmiało ją można
mieć i z pełnym przekonaniem, bo właśnie dlatego jest"

Pierwsze miejsce w kategorii krytyka literacka, Kacze Pióro 2010... ;)

Lecterze, nie wiem jak dziękować za to wyróżnienie, bo to dla mnie zaszczyt,
a ponieważ jestem nie tylko z pozoru a raczej z natury osobą skromną, to za przyrzeczeniem
nie wiem, czy napewno zasłużyłam sobie aż na taką nagrodę, a ponieważ satysfakcja jako,
że jeszcze jestem i nie tylko dlla satysfakcji czasem napiszę, to chętnie bym
zobaczyła najpierw to pióro. Jako, że mam tyle już i tak takich i podobnych nagród, itp., że dobrze by było to zobaczyć, żeby bliżej wiedzieć też z czego i za co ?.
Bo tak, jak piszę, to nie tylko dla siebie, ale jak mówię to to tylko jest nagrodą już dla samej
mnie, ale czym ja sobie zasłużyłam na tą nagrodę, to ty mi powiedz chociaż w jednym słowie,
i gdzie ja będę mogła się po nią udać się i odebrać, to chciałabym najbardziej wiedzieć ...:)


"Bez tłumaczenia się z czegokolwiek śmiało ją można mieć (nagrodę Kaczego Pióra") i z pełnym przekonaniem, bo właśnie dlatego jest".

Proste...? ;)
Opublikowano

Ambiwalentnie jestem teraz. Po pierwszym przeczytaniu miałam powiedzieć, że nie, a teraz po drugim już nie wiem.
Trochę jest taki dziecięco chwytliwy, wiec działa na rozbudzone matczyne instynkty;p
Jeśli chodzi o stronę poetycko formalną to pierwsze wrażenie zostaje.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Lecterze, nie wiem jak dziękować za to wyróżnienie, bo to dla mnie zaszczyt,
a ponieważ jestem nie tylko z pozoru a raczej z natury osobą skromną, to za przyrzeczeniem
nie wiem, czy napewno zasłużyłam sobie aż na taką nagrodę, a ponieważ satysfakcja jako,
że jeszcze jestem i nie tylko dlla satysfakcji czasem napiszę, to chętnie bym
zobaczyła najpierw to pióro. Jako, że mam tyle już i tak takich i podobnych nagród, itp., że dobrze by było to zobaczyć, żeby bliżej wiedzieć też z czego i za co ?.
Bo tak, jak piszę, to nie tylko dla siebie, ale jak mówię to to tylko jest nagrodą już dla samej
mnie, ale czym ja sobie zasłużyłam na tą nagrodę, to ty mi powiedz chociaż w jednym słowie,
i gdzie ja będę mogła się po nią udać się i odebrać, to chciałabym najbardziej wiedzieć ...:)


"Bez tłumaczenia się z czegokolwiek śmiało ją można mieć (nagrodę Kaczego Pióra") i z pełnym przekonaniem, bo właśnie dlatego jest".

Proste...? ;)

Dzięki, dobrze wiedzieć.

Że co ? ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"nie łatwa do odczytania za pierwszym,
ani za drugim razem. Za trzecim i za czwartym też nie tak łatwo"

"to nie z powodu, że zagadkowe czy intrygujące
ale dlatego, że z pewnych względów, dla mnie interesujące"

"nie czerpiąc z tego
żadnej przyjemności, a tylko satysfakcję"

"Biorę pod uwagę
również tytuł i tutaj, jak staram się o domysł za przenośnią po
cieple jak i po zimnie"

"bo takie spojrzenie czy wyczucie
daje możliwość zwrócenia uwagi"

"wystarczy
wiedzieć, że bez tłumaczenia się z czegokolwiek śmiało ją można
mieć i z pełnym przekonaniem, bo właśnie dlatego jest"

Pierwsze miejsce w kategorii krytyka literacka, Kacze Pióro 2010... ;)
Fly Elika -
Zasadniczo nie prowadzę polemiki, ani z osobami (krytykami) przychylnie mi nastawionymi, ani negatywnie (a choćby dlatego, że dobrze wiem co robię, choćbym źle robił, co do twórczości poetyckiej i krytycznej /jeżeli to w moim wypadku, nie jedno i to samo, a przynajmniej coś bardzo podobnego/). Jednak, kto zabiera głos (wystarczy, że nie negatywny, a więc nie koniecznie pozytywny) na temat mojej twórczości (również krytycznej), ten tym samym naraża się na to właśnie, co Cię spotkało. Nie Ciebie więc to pierwszą spotyka, ale oszczędź Boże więcej tego innym, żeby się dowiadywali, czego…, jakich przykrości mogą sobie oszczędzić, po prostu nie komentując mojej twórczości. Chyba, że (jak już mówiłem) mają na temat mojego pisania, jak najgorsze zdanie, to nawet wszystkich takich zachęcam, bo zdobędą wtedy uznanie pewnych i to nie w ciemię bitych, a raczej kutych na cztery łapy, osób. Przepraszam więc Ciebie i wszystkich takich i nie takich.


Nie ma sprawy, ja się nie gniewam.
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




"Bez tłumaczenia się z czegokolwiek śmiało ją można mieć (nagrodę Kaczego Pióra") i z pełnym przekonaniem, bo właśnie dlatego jest".

Proste...? ;)

Dzięki, dobrze wiedzieć.

Że co ? ;)

...a to :

"dla mnie to jest nie
do przyjęcia i aż tak bardzo niezrozumiałe, że nie daje spokoju
na pominięcie lub zobojętnienie wobec takiego wypowiedzenia się
na sprawy bliższe wynikające ze współistnienia"

Nie rozumiesz sama siebie ? :)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dzięki, dobrze wiedzieć.

Że co ? ;)

...a to :

"dla mnie to jest nie
do przyjęcia i aż tak bardzo niezrozumiałe, że nie daje spokoju
na pominięcie lub zobojętnienie wobec takiego wypowiedzenia się
na sprawy bliższe wynikające ze współistnienia"

Nie rozumiesz sama siebie ? :)))

To jest "konstruktywna krytyka" - wymagania są proste - 50 zdań, nieważne o czym :)
a wiersz taki, jakie i plusy pod nim.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dzięki, dobrze wiedzieć.

Że co ? ;)

...a to :

"dla mnie to jest nie
do przyjęcia i aż tak bardzo niezrozumiałe, że nie daje spokoju
na pominięcie lub zobojętnienie wobec takiego wypowiedzenia się
na sprawy bliższe wynikające ze współistnienia"

Nie rozumiesz sama siebie ? :)))


ja dobrze siebie rozumiem, a nawet bardzo dobrze,
natomiast coraz mniej rozumiem Ciebie,
a już abstrahując o wykwintności satysfakcji:)
z nagrody to mogę się z tobą podzielić,
bo mam jakąś nieokreślonej miary przyjemność, ale czy mam satysfakcję
to nie wiem. I ot co.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • ───

      I. Moskwa – Odessa
      Który już raz lecę z Moskwy do Odessy –
      I znów złapali mnie w nie linii lot!
      Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy,
      Niezawodna niby Wołga wszystkich flot.

      Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów,
      I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie,
      albo w Trieście...
      Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów,
      Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie...

      Mówili mi: „Nie licz na te adresy,
      Na żaden z niebios komunizmu dar”.
      A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy –
      Teraz jest oblodzony pas na start!

      A w Leningradzie z dachu woda kapie,
      Więc może mi pisane lecieć do Leningradu?
      Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie,
      Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie!

      Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs!
      A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy,
      Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy,
      I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust!

      Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód,
      Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg,
      Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród,
      To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg!
      Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam,
      Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic –
      Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam,
      A z góry na nas patrzy tej całej floty widz!

      Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort,
      Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą.
      Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port!
      I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę.

      No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom,
      Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak,
      Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą!
      Znajdą powody nawet, gdy powodów brak...

      Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła,
      Gdzie jutro gradobicie zapowiadają.
      Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają,
      Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra!

      Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach,
      I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot –
      I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa,
      Tak przystępna, jak ten cały fłot,

      Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk,
      A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg,

      Mam tego dość już, psia kość,
      I lecę tam, gdzie mi pozwalają!
      Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość,
      I lecę tam, gdzie mi otwierają!
      II. Polowanie na wilki
      Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem,
      Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem
      Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem
      Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty.

      Dwururki schowały się w cień jódł
      Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą;
      Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł
      Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów,

      Refren:
      Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie!
      Na szare samce, matki i szczenięta.
      Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -.
      To na śniegu krew i plamy krwawych flag.

      W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw,
      Strzelającym nie zadrży ręka,
      Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami,
      Biją bez litości, a ich kula celu sięga.

      Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej;
      Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione
      Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak
      Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!”

      Refren 

      Łapy u nas i szczęki wytrwałe.
      Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi,
      Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem,
      Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić!

      Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo.
      A moje dni już są policzone.
      Myśliwy już broń ujął w rękę prawą
      Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną.

      Refren

      Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag —
      Chęć życia jest we mnie silniejsza!
      I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask
      I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza.

      Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna,
      Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze.
      Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach,
      Ale gończym nic nie zostanie w rękach!

      Refren
      III. Polowanie z helikopterów
      Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy,
      I otwarła się brama hangaru,
      A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy
      Most chrzęsci pod naszym ciężarem.

      A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą,
      A śnieg wolno spada z gałęzi świerków.
      A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką,
      Śmigłowca huk był jak psa warkot.

      Refren:
      Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!!
      Na wilki szare, uparte i gniewne
      Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch,
      Już zapomnieli o litości pewnie—

      A kule koszą wsio stworzenie.
      Biegnę i wdycham te mroźne opary,
      Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem.

      Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary.
      A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk,
      Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej,
      A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg
      Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!”

      I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz.

      Refren

      Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się;
      Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku.
      I niech ci na górze próżno szukają mnie –
      Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku!

      A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem;
      Znów śnieg na bagnach wolno pada;
      Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę,
      Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady!

      ───
       

       

      @Michał PawicaWstęp:

       

      Cień Arbacie, Cień Łubianki

       

      Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.

       

      Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.

       

      Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.

       

      Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.

       

      Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.

       

      Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.

       

      Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.

       

      Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dzięki Marku. Również pozdrawiam.       To napisz o tym...   Jeśli możesz,                                     bez wulgaryzmów.   Pozdrawiam.
    • ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren  Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───     @Michał PawicaWstęp:   Cień Arbacie, Cień Łubianki   Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.   Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.   Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.   Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.   Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.   Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.   Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.   Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...
    • ,, Eucharystia jednoczy  przyjmujących ją ,, 1 Kor.10 , 16-17    jak ocean łączy kropel wiele  tak Eucharystia  wiąże ludzi w kościele    dar wolności  Bóg nie wymusza  zaprasza    lubimy kochamy  po swojemu    świat  zamiast się radować  walczy    a jest  jest ... cudem  cudem  wartym miłości szacunku   rysy skazy rany widać z daleka  wolna wola … problemem   komunia łączy  owoc  życie w zgodzie  z sobą z Bogiem   Jezu ufam Tobie    6.2026 andrew  Czwartek, święto Bożego Ciała  
    • @hania kluseczka Peelek taki, że jednej chciałby dać miłość, a resztę nienawidzić.
    • @Alicja_Wysocka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...