Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



co mogę powiedzieć, sam tytuł wiersza , jak jego strofy mówią wyraźnie, że każda droga życia jednak wiedzie do rozpaczy , chyba, że jak ktoś umiera to należy się cieszyć , ale myślę iż jest Pan ,,katolikiem"

Odnośnie zaś ,,piedestału", to względne pojecie, tak jak poezji


serdecznie
Opublikowano

Mnie tylko zastanawia, jak można uznawać takie teksty za poezje współczesną i jeszcze upierać się przy tym, że nią są. Ano to oryginalne, ani zaskakujące, ot, typowy tekst jakich miliardy tworzą zaczynając swoją drogę poeci. Jeżeli nie będzie jakiejś zmiany, proponuje zmienić hobby.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




wielcy tego świata nie wiedzą , kim , czym jest poezja a tutaj widzę znawcę sztuki ars poetica zastanawia mnie jedno, dlaczego jeszcze Pana tomiku nie przeczytałem ,siedzi Pan tu na grzędzie i gada banialuki, Pan jest poważnym człowiekiem?
Pana komentarze jak znajomość poezji mnie śmieszy, kim Pan jest?

Pewnie nie przeczytam Pana spuścizny, bo jest

gniotem
banałem
idiotyzmem
kiczem
błazenadą
grafomanią................


teraz niech Pan biegnie po pomoc

jasno i wprost nie lubię Pana i promowania przez Pana i wbijania ludziom bredni

serdecznie Pan do poezji nie urósł ot takie moje wnioski jedynie do współczesności ale to dla innych wielkie nieporozumienie ludzkiego gatunku

mam gdzieś Pana laickie wywody
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




wielcy tego świata nie wiedzą , kim , czym jest poezja a tutaj widzę znawcę sztuki ars poetica zastanawia mnie jedno, dlaczego jeszcze Pana tomiku nie przeczytałem ,siedzi Pan tu na grzędzie i gada banialuki, Pan jest poważnym człowiekiem?
Pana komentarze jak znajomość poezji mnie śmieszy, kim Pan jest?

Pewnie nie przeczytam Pana spuścizny, bo jest

gniotem
banałem
idiotyzmem
kiczem
błazenadą
grafomanią................


teraz niech Pan biegnie po pomoc

jasno i wprost nie lubię Pana i promowania przez Pana i wbijania ludziom bredni

serdecznie Pan do poezji nie urósł ot takie moje wnioski jedynie do współczesności ale to dla innych wielkie nieporozumienie ludzkiego gatunku

mam gdzieś Pana laickie wywody

Bardzo ładna samokrytyka, brawo!
I wytnij tego kiksa stąd.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




wielcy tego świata nie wiedzą , kim , czym jest poezja a tutaj widzę znawcę sztuki ars poetica zastanawia mnie jedno, dlaczego jeszcze Pana tomiku nie przeczytałem ,siedzi Pan tu na grzędzie i gada banialuki, Pan jest poważnym człowiekiem?
Pana komentarze jak znajomość poezji mnie śmieszy, kim Pan jest?

Pewnie nie przeczytam Pana spuścizny, bo jest

gniotem
banałem
idiotyzmem
kiczem
błazenadą
grafomanią................


teraz niech Pan biegnie po pomoc

jasno i wprost nie lubię Pana i promowania przez Pana i wbijania ludziom bredni

serdecznie Pan do poezji nie urósł ot takie moje wnioski jedynie do współczesności ale to dla innych wielkie nieporozumienie ludzkiego gatunku

mam gdzieś Pana laickie wywody

Bardzo ładna samokrytyka, brawo!
I wytnij tego kiksa stąd.

Skoro ja się zwracam Pan to też sobie tego życzę, a nie cierpię ignorantów
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bardzo ładna samokrytyka, brawo!
I wytnij tego kiksa stąd.

Skoro ja się zwracam Pan to też sobie tego życzę, a nie cierpię ignorantów

Po tym bełkocie, który przeczytałem, nie masz na to szans.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




wielcy tego świata nie wiedzą , kim , czym jest poezja a tutaj widzę znawcę sztuki ars poetica zastanawia mnie jedno, dlaczego jeszcze Pana tomiku nie przeczytałem ,siedzi Pan tu na grzędzie i gada banialuki, Pan jest poważnym człowiekiem?
Pana komentarze jak znajomość poezji mnie śmieszy, kim Pan jest?

Pewnie nie przeczytam Pana spuścizny, bo jest

gniotem
banałem
idiotyzmem
kiczem
błazenadą
grafomanią................


teraz niech Pan biegnie po pomoc

jasno i wprost nie lubię Pana i promowania przez Pana i wbijania ludziom bredni

serdecznie Pan do poezji nie urósł ot takie moje wnioski jedynie do współczesności ale to dla innych wielkie nieporozumienie ludzkiego gatunku

mam gdzieś Pana laickie wywody
obserwując zupełnie z boku stwierdzam zupełny brak pokory u autora "Przeminie jak deszcz" (tytuł pasuje do wiersza w nawiasie pisząc). a rada Michała jest słuszna i moralnie bez zarzutu. nie każdy musi być policjantem, żołnierzem, piekarzem czy poetą. pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bardzo ładna samokrytyka, brawo!
I wytnij tego kiksa stąd.

Skoro ja się zwracam Pan to też sobie tego życzę, a nie cierpię ignorantów

Akurat po tym człowieku nie oczekiwałbym kultury osobistej, miałem okazję już tego doświadczyć ;)

Swoją drogą to dziwne, wszedłem w pierwszy lepszy temat w tym dziale i schemat ten sam, wpada M.Krzywak z okrzykiem, że to nie poezja i w ogóle spalić na stosie, bo nie umie pisać. Gdyby tak 1/10 czasu, które poświęca na krytykanctwo przeznaczył na zrobienie czegoś z własnym pisaniem... Ale do niektórych ludzi pewnie nigdy nie dotrze, że pyskówki i plucie żółcią w internecie nie przystoi już po przekroczeniu granicy wieku kilkunastu lat.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



co mogę powiedzieć, sam tytuł wiersza , jak jego strofy mówią wyraźnie, że każda droga życia jednak wiedzie do rozpaczy , chyba, że jak ktoś umiera to należy się cieszyć , ale myślę iż jest Pan ,,katolikiem"

Odnośnie zaś ,,piedestału", to względne pojecie, tak jak poezji


serdecznie
no niestety, też się nie zgadzam z tak postawioną tezą. Niektórzy umierają całkiem zadowoleni z życia i tego, co (być może), dokonali.
Zastanawia mnie tylko, co ma z tym wspólnego "katolicyzm" :)
Czy niekatolik, to jakiś odmieniec?
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Skoro ja się zwracam Pan to też sobie tego życzę, a nie cierpię ignorantów

Akurat po tym człowieku nie oczekiwałbym kultury osobistej, miałem okazję już tego doświadczyć ;)

Swoją drogą to dziwne, wszedłem w pierwszy lepszy temat w tym dziale i schemat ten sam, wpada M.Krzywak z okrzykiem, że to nie poezja i w ogóle spalić na stosie, bo nie umie pisać. Gdyby tak 1/10 czasu, które poświęca na krytykanctwo przeznaczył na zrobienie czegoś z własnym pisaniem... Ale do niektórych ludzi pewnie nigdy nie dotrze, że pyskówki i plucie żółcią w internecie nie przystoi już po przekroczeniu granicy wieku kilkunastu lat.

Zastanawiam się, czy pan ma świadomość tego, że to właśnie pan upierdliwie wręcz pojawia się pod każdym moim wątkiem i upierdliwie wręcz się czepia. W dodatku od każdej merytorycznej dyskusji ucieka z podwiniętym ogonem. Dlatego pańskie słowa doskonale pasują do pańskiego zachowania - jak na typowego, anonimowego nicka przystało. Ten poziom, ta klasa - dno. I w dodatku piszesz całkowicie nie na temat.
Bywaj.

PS - a wiersz i tak beznadziejny, niezależnie od tego ile "mondrych marcinów b." się znajdzie :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Skoro ja się zwracam Pan to też sobie tego życzę, a nie cierpię ignorantów

Akurat po tym człowieku nie oczekiwałbym kultury osobistej, miałem okazję już tego doświadczyć ;)

Swoją drogą to dziwne, wszedłem w pierwszy lepszy temat w tym dziale i schemat ten sam, wpada M.Krzywak z okrzykiem, że to nie poezja i w ogóle spalić na stosie, bo nie umie pisać. Gdyby tak 1/10 czasu, które poświęca na krytykanctwo przeznaczył na zrobienie czegoś z własnym pisaniem... Ale do niektórych ludzi pewnie nigdy nie dotrze, że pyskówki i plucie żółcią w internecie nie przystoi już po przekroczeniu granicy wieku kilkunastu lat.


Swoją drogą to dziwne, wszedłem w pierwszy lepszy temat w tym dziale i schemat ten sam, wpada Marcin B. z okrzykiem : biją naszych... ;)
Gdyby tak napisać coś o wierszu a nie o Krzywaku...
Trudniej prawda ;)
Opublikowano

zgoda z tytułem - przeminie jak deszcz;
tylko taki deszcz niczego nie nawodni i nie użyźni;
dlaczego? wiersz w każdym wersie wtórny, bez wyrazu, bez nicjatywy i okrutnie banalny w tezach;
nawet te opadłe "pożółkłe liście" czernieją i plamią...
może najpierw Warsztat?
J.S

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Grzech

       

      Grzech jako pojęcie na pewno ma już ponad dwa tysiące lat. Moja definicja grzechu jest następująca: jest to błąd moralny, błąd postępowania, błąd uczynkowy, mający swoje konsekwencje nie tylko doczesne ale i wykraczające poza wymiar doczesny, konsekwencje metafizyczne, transcendentalne. Błąd moralny wynikający z porzucenia, zaniechania mądrości zapisanej w etyce, na przykład „Etyce nikomachejskiej”, „Etyce katolickiej” itd. itp. W zamierzchłych czasach obowiązywał „Kodeks Hammurabiego”, później doskonalszy kodeks „Dziesięciu Przykazań Bożych”. Jeśli ktoś myśli, iż błędy moralne wynikające z nieprzestrzegania owych przykazań należą już do przeszłości tkwi w podstawowym błędzie. Dlaczego? Ponieważ mamy do czynienia z tą samą formą ludzkiej egzystencji, niezmienną od tysięcy lat pomimo tego, że zmienił się i wciąż zmienia tzw. „postęp naukowo-techniczny”. Mamy jeden mózg złożony z dwóch półkul, dwoje oczu, jeden nos z dwiema dziurkami, jedną szyję, jeden tors, dwie ręce, dwie nogi, liczne członki, jedno serce. Jednym z fundamentalnych błędów moralnych ludzkości był i jest „grzech pierworodny”. Grzech zaniechania posłuszeństwa Bogu-Stwórcy, Bogu-Ojcu. Wręcz wypowiedzenia tego posłuszeństwa i uległości wobec koncepcji etycznej upadłego anioła (anioła buntu) zwanego szatanem. Na samym początku rajskiego bytowania była tylko para ludzi: Adam i Ewa. Ktoś powie, że to nieprawda, że ludzi mogło być więcej. Jednak kierując się logiką stwierdzam co następuje: jest nas wiele miliardów ludzi na całym świecie, obecnie w dzisiejszych czasach. Idąc zaś w głąb historii ludzkości, we wcześniejszych czasach, było nas znacznie mniej, a na samym początku była tylko para. Najprawdopodobniej. Szatan domyśliwszy się większej słabości i podatności na manipulację u pra-matki Ewy, skusił niewiastę podpowiadając, że wbrew temu co Bóg-Ojciec mówił, owoce jakie znajdują się na drzewie wiadomości o dobru i złu są dobre do jedzenia i mają cudowny, wspaniały smak. Rozkosz dla oczu i podniebienia. Ewa uległa namowie diabła i potwierdziła, że to prawda. Zaraz też postanowiła namówić Bogu ducha winnego Adama do spożycia tegoż owocu. Adam uległ niewieście, przecież to ta, która powstała z żebra adamowego, ta, która miała być jego podporą życiową, pomocą w życiu. I stało się. Rozkoszny owoc utkwił w przełyku Adama. W anatomii nazywa się to „jabłko Adama”. Zaraz też poznali oboje gorycz porażki swego błędu moralnego: zrozumieli, że są nadzy i ukryli się, przed Bogiem-Ojcem. Konsekwencje grzechu pierworodnego ludzkość ponosi po dziś dzień. Ludzie mocno muszą się zastanawiać nad rozróżnieniem dobra od zła, a ponieważ czynią to wbrew Bogu, błądzą. 

       

      W Kościele Katolickim rozróżniono siedem błędów moralnych, siedem grzechów głównych. Pierwszym jest grzech pychy. W dawnych czasach zrozumienie grzechu pychy było takie same jak i obecnie. Nic nie zmieniło się w tym względzie wbrew stanowczym oponentom współczesnej, ateistycznej ideologii i zwolennikom tzw. „ewolucji moralnej” człowieka. Człowiek stawiał i stawia siebie w miejsce Boga. Kiedy indziej w ogóle neguje potrzebę wyznawania wiary, istnienia Boga, czy idei Boga, nauczania Kościoła Katolickiego czy szerzej rzecz ujmując chrześcijańskiego. To są sprawy zupełnie zbędne w jego życiu. Niepotrzebny balast. Jeszcze inni pyszałkowie zwalczają wszelkimi sposobami religie uważając je za szkodliwe względem idei „postępu” szeroko rozumianego. Stają się „apostołami” ateizmu. Jeszcze inni nie potrafią pogodzić cierpienia z miłosiernym Bogiem. To były i są oblicza pychy człowieczej.

       

      Drugim grzechem kardynalnym jest chciwość. Co wydaje się sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, chciwcami są nie ci ludzie, którzy mają niewiele lub nic ale ci, którym nic nie brakuje, a nawet mają nadmiar bogactw. Zachłanność chciwców prowadzi ich na krawędź przepaści. Doprowadzają siebie do takiego stanu, w którym dopuszczają się kradzieży tylko po to aby więcej posiadać, ciągle coraz więcej. Niektórzy kradną dla dreszczyku emocji i partykularnej korzyści, dla rozrywki. Pieniądz, dobra materialne stają się dla nich nowym bogiem. Bywa i tak, że zaharowują się na kilku etatach, na granicy zdrowia fizycznego i psychicznego aby mieć... więcej, coraz więcej, ponad miarę. Inni udają ubogich, żebrzą choć na kontach bankowych mają miliony. Chciwość, zachłanność, żądza posiadania to oblicza tego grzechu.

       

      Trzecim grzechem głównym jest nieczystość. Szydercy mówią w tym miejscu o czystości cielesnej, o konieczności higieny całego ciała. Nie o to tu idzie. Chodzi o nieczystość w sensie moralnym. Nieczystość, która dotyka sfery intymnej człowieka ale nie tylko, także sfery umysłowej i duchowej. W dawnych czasach szczególnie nieczystymi byli ludzie chorzy na trąd, trędowaci; ich ciała puchły i stawały się nieczułe na ból. Egzystowali z dala od miasta w odosobnieniu. Słowo trąd nabrało znaczenia także w dzisiejszych czasach. Znaczenia pejoratywnego, odnoszącego się do wyrzutków społecznych. Trąd jako taki jest chorobą uleczalną ale trąd odrzucenia społecznego ma się całkiem dobrze. Do nieczystych uczynków należy zaliczyć te uczynki, które dotyczą sfery erotycznej. Wszystko to co pochodzi od erosa wszetecznego czyni człowieka nieczystym. Jeśli człowiek używa erosa do zabawy, rozrywki, uprzyjemniania sobie nudy, popełnia grzech nieczystości. Tak samo ma się rzecz jeśli idzie o sprośne myśli; ten kto je ma popełnia grzech nieczystości. Grzech grzechowi nierówny. Grzech nieczystych myśli to grzech lekki, a nieczysty uczynek z drugą osobą lub bez jej udziału to grzech ciężki. Grzech nieczystego uczynku to także grzech przeciw zdrowemu rozumowi, przeciw duchowi. Człowiek wiedząc co jest dobre, a co jest złe, co jest złym uczynkiem wybiera jednak zło. Dlaczego? Woluntaryści uważają, że o wszystkim decyduje ludzka wola, która często bywa w konflikcie ze zdrowym rozumem. Konsekwencje nieczystych uczynków bywają żałosne: choroby weneryczne potrafią się szerzyć jak epidemie. Do dziś nie znaleziono leku na AIDS. Dlaczego czynię zło, którego nienawidzę, a odwracam się od dobra, które kocham?

       

      Czwartym grzechem jest zazdrość. Świetną ilustracją grzechu zazdrości jest anegdota o dwóch gospodarzach. Jeden był dobrym gospodarzem, zaradnym i miał pięć dorodnych, mlecznych krów. Drugi był gospodarzem leniwym, mało zaradnym i miał tylko jedną jałówkę. Pan Bóg widząc niezadowolenie i rozżalenie ubogiego gospodarza posłał mu anioła. Anioł zapytał się nieudacznika co chciałby aby mu Pan Bóg uczynił? Czy chciałby mieć drugą, mleczną krowę? Ubogi i leniwy gospodarz odparł, że chciałby aby wszystkie krowy bogatszego gospodarza zdechły, że nie chce drugiej, mlecznej krowy. W najważniejszej księdze ludzkości znajdujemy podobną przypowieść o dwóch braciach: Kainie i Ablu. Ofiara Abla była miła Bogu-Ojcu, a ofiara, którą złożył Kain nie. To stało się przyczyną zazdrości Kaina do tego stopnia, iż posunął się do zabójstwa swego brata Abla. Innym przykładem zazdrości jest uczucie. Żona potrafi być tak bardzo zazdrosna o swego męża, że gdy tylko spojrzy na inną kobietę czyni jemu nie tylko wymówki ale wręcz awanturę. Podobnie mąż będąc zazdrosnym o żonę, traktuje ją jak niewolnicę, wiecznie podejrzewa o zdradę, o to, że ma kochanka. Taka zazdrość prowadzi najczęściej do rozkładu pożycia małżeńskiego,a nierzadko nawet do zbrodni. Ponieważ świat jest bogaty w formy, a i w treść niebiedny przykładów zazdrości można podać znacznie więcej i o znacznie większym stopniu komplikacji. Podłożem ich wszystkich jest jednak zawsze mniej lub bardziej skrywana zazdrość.

       

      Piątym grzechem głównym jest brak umiaru w jedzeniu i piciu. W starożytnym Rzymie patrycjusze i dostojnicy lubowali się w wystawnych ucztach, podczas których serwowano najróżniejsze, wymyślne potrawy, a wina i inne trunki lały się strumieniami. Kiedy wszyscy goście byli już tak bardzo najedzeni, że na potrawy nie mogli patrzeć, udawali się do stosownych pomieszczeń, brali pióra ptasie i łechtali gardła wywołując tym sposobem wymioty. Gdy opróżnili żołądki z całej treści pokarmowej wracali na dalszy ciąg uczty. W dzisiejszych czasach rozbuchanego konsumpcjonizmu mamy do czynienia z tymi samymi błędami postępowania. Ale nie tylko. Są osoby, które przeciwnie, mają chorobliwy tzw. „jadłowstręt psychiczny”. Nie tolerują w ogóle jedzenia i popadają w tak dalece posuniętą szczupłość, że wymagają leczenia w szpitalu. Powodem tego stanu rzeczy jest lansowana moda w środkach masowego przekazu, gdzie modele i modelki są bardzo i wręcz nienaturalnie szczupli.

       

      Szóstym grzechem głównym, któremu chcę poświęcić uwagę jest grzech gniewu. Podzieliłem go na grzech pospolity i niepospolity. Do pospolitych grzechów gniewu zaliczyłem takie jak furia spowodowana, czy lepiej mówiąc wywołana oburzeniem, u którego podstawy tkwi kłamstwo, fałsz, pomówienie, inwektywa. One to najczęściej wywołują prostą reakcję nawet agresji. Osoba o niskim poziomie kultury gniewa się w ten sposób. Osoba o wyższym poziomie kultury odwraca się od takiej osoby i zrywa wszelkie relacje interpersonalne. Dobrze jeśli na takiej reakcji kończy się ale nie zawsze tak bywa. Bywa i tak, że zagniewana osoba stara się zniszczyć, czy nawet unicestwić tego kogoś, kto stał się powodem gniewu. Jeśli jest wpływowa i na wysokim stanowisku może tego kogoś omotać taką siecią intryg i zależności, że wpędzi ją nie tylko w kłopoty ale nawet zaprowadzi do więzienia. Czy istnieje gniew w słusznej sprawie? Tak. Moim zdaniem gniew w słusznej sprawie należy do tych niepospolitych. Takim sztandarowym przykładem „świętego oburzenia”, „świętego gniewu” jest reakcja Jezusa Chrystusa w świątyni. Mesjasz sporządził bat ze sznurów, powywracał stoły kupców, handlarzy mamoną, lichwiarzy. Uczynił tak aby wypełniły się pisma prorockie lecz także dlatego, iż zabolało Jego, że z świątyni, przybytku Boga samego, ludzie uczynili „jaskinię zbójców”. Swoje brudne interesiki uskuteczniali w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Grzech „świętego oburzenia”, „świętego gniewu” nie stanowi w istocie swej grzechu ciężkiego, gdyż wynika z cnót teologicznych, rozgrzeszających grzesznika. Do niepospolitych grzechów gniewu należy także gniew z powodu ewidentnej niesprawiedliwości, wadliwego podziału dóbr, braku solidaryzmu społecznego, kiedy jedna, uprzywilejowana grupa społeczna czerpie korzyści z niesprawiedliwego systemu, ustroju, kosztem najbiedniejszych. Można wtedy mówić o tzw. „grzechu strukturalnym”.

       

      Siódmym grzechem, na który zwracam uwagę jest grzech lenistwa. Podzieliłem go na trzy wymiary: grzech lenistwa fizycznego, lenistwa duchowego i lenistwa umysłowego. Z lenistwem fizycznym mamy do czynienia nie tylko na płaszczyźnie higieny osobistej, dbania o czystość własnego ciała czy otoczenia, w którym najczęściej przebywamy ale mamy do czynienia z lenistwem, gdy brzydzimy się wykonywaniem jakiejkolwiek pracy fizycznej. Jesteśmy leniwi fizycznie także wtedy, gdy nie klękamy do modlitwy porannej i wieczornej, gdy zniechęcamy się do odmawiania takich modlitw, jak na przykład „różańca”, gdy zaniedbujemy posty (wstrzemięźliwość od niektórych pokarmów), nie dbamy o właściwe relacje interpersonalne z przyjaciółmi, zniechęcamy się do pielęgnowania przyjaźni w rzeczywistości poza wirtualnej. Lenistwo duchowe, moim zdaniem, polega na zniechęcaniu się (lub zaniechaniu) do „mycia własnej duszy” z błędów moralnych, które obciążają nasze sumienia; człowiek leniwy duchowo będzie unikał np. konfesjonału, jak diabeł święconej wody. Lenistwo duchowe wiąże się z lenistwem umysłowym. Nie chce się „marnować czasu” na analizę własnego sumienia pod kątem tego co je obciąża i przytłacza ducha. Wymówki mogą mieć przeróżne formy: od rzekomej „straty czasu” poczynając, a na byciu człowiekiem postępu (naukowo-technicznego, moralnego), który nie „babrze się” w coś tak archaicznego, kończąc. Lenistwo umysłowo-duchowe potrafi odciągnąć człowieka od dobrej, prawdziwej i pięknej lektury wartościowych publikacji, filmów czy muzyki. Na ogół człowiek leniwy wybiera najprymitywniejszą „rozrywkę” o tyle, o ile rzeczywistość w jakiej żyje, prędzej czy później, zmusi go do tego. Łatwiej jest zaniechać trudu samodzielnego przemyślenia zjawisk, które nas dotyczą, niż w samotności podjąć się gruntownej analizy skomplikowanych relacji człowieka z człowiekiem, czy człowieka z siłą wyższą (naturą, losem, Bogiem). Inną formą lenistwa umysłowo-duchowego stanowi zaniechanie obowiązków wynikających z przynależności do określonej grupy społecznej, zawodowej, wyznaniowej. A inną formą lenistwa jest lenistwo serca, o którym warto wspomnieć. Serce ma swoje racje, których rozum nie zna. Łatwiej jest nam miłować to co jest niegodne miłowania, a trudniej to co jest wartościowe, warte miłowania. Łatwiej jest miłować sercem niskie instynkty, odruchy, niskie namiętności niż wzniosłe ideały Miłości. Łatwiej i prościej jest miłować bliższą ciału koszulę niż wróble na dachu. Dlaczego czynię zło, którego nienawidzę, a odwracam się od dobra, którego pragnę?

       

      Oczywiście „błędów moralnych” lub jak kto woli, grzechów, można doliczyć się znacznie więcej niż te, które wymieniłem powyżej ale na te właśnie chciałem położyć szczególny nacisk.

       

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Bardzo dziękuję.   A nie wiedziałam, dziś jest dzień gołębia. Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Spoko. Ja już po drugiej stronie :) Pzdr

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Grzech   Grzech jako pojęcie na pewno ma już ponad dwa tysiące lat. Moja definicja grzechu jest następująca: jest to błąd moralny, błąd postępowania, błąd uczynkowy, mający swoje konsekwencje nie tylko doczesne ale i wykraczające poza wymiar doczesny, konsekwencje metafizyczne, transcendentalne. Błąd moralny wynikający z porzucenia, zaniechania mądrości zapisanej w etyce, na przykład „Etyce nikomachejskiej”, „Etyce katolickiej” itd. itp. W zamierzchłych czasach obowiązywał „Kodeks Hammurabiego”, później doskonalszy kodeks „Dziesięciu Przykazań Bożych”. Jeśli ktoś myśli, iż błędy moralne wynikające z nieprzestrzegania owych przykazań należą już do przeszłości tkwi w podstawowym błędzie. Dlaczego? Ponieważ mamy do czynienia z tą samą formą ludzkiej egzystencji, niezmienną od tysięcy lat pomimo tego, że zmienił się i wciąż zmienia tzw. „postęp naukowo-techniczny”. Mamy jeden mózg złożony z dwóch półkul, dwoje oczu, jeden nos z dwiema dziurkami, jedną szyję, jeden tors, dwie ręce, dwie nogi, liczne członki, jedno serce. Jednym z fundamentalnych błędów moralnych ludzkości był i jest „grzech pierworodny”. Grzech zaniechania posłuszeństwa Bogu-Stwórcy, Bogu-Ojcu. Wręcz wypowiedzenia tego posłuszeństwa i uległości wobec koncepcji etycznej upadłego anioła (anioła buntu) zwanego szatanem. Na samym początku rajskiego bytowania była tylko para ludzi: Adam i Ewa. Ktoś powie, że to nieprawda, że ludzi mogło być więcej. Jednak kierując się logiką stwierdzam co następuje: jest nas wiele miliardów ludzi na całym świecie, obecnie w dzisiejszych czasach. Idąc zaś w głąb historii ludzkości, we wcześniejszych czasach, było nas znacznie mniej, a na samym początku była tylko para. Najprawdopodobniej. Szatan domyśliwszy się większej słabości i podatności na manipulację u pra-matki Ewy, skusił niewiastę podpowiadając, że wbrew temu co Bóg-Ojciec mówił, owoce jakie znajdują się na drzewie wiadomości o dobru i złu są dobre do jedzenia i mają cudowny, wspaniały smak. Rozkosz dla oczu i podniebienia. Ewa uległa namowie diabła i potwierdziła, że to prawda. Zaraz też postanowiła namówić Bogu ducha winnego Adama do spożycia tegoż owocu. Adam uległ niewieście, przecież to ta, która powstała z żebra adamowego, ta, która miała być jego podporą życiową, pomocą w życiu. I stało się. Rozkoszny owoc utkwił w przełyku Adama. W anatomii nazywa się to „jabłko Adama”. Zaraz też poznali oboje gorycz porażki swego błędu moralnego: zrozumieli, że są nadzy i ukryli się, przed Bogiem-Ojcem. Konsekwencje grzechu pierworodnego ludzkość ponosi po dziś dzień. Ludzie mocno muszą się zastanawiać nad rozróżnieniem dobra od zła, a ponieważ czynią to wbrew Bogu, błądzą.    W Kościele Katolickim rozróżniono siedem błędów moralnych, siedem grzechów głównych. Pierwszym jest grzech pychy. W dawnych czasach zrozumienie grzechu pychy było takie same jak i obecnie. Nic nie zmieniło się w tym względzie wbrew stanowczym oponentom współczesnej, ateistycznej ideologii i zwolennikom tzw. „ewolucji moralnej” człowieka. Człowiek stawiał i stawia siebie w miejsce Boga. Kiedy indziej w ogóle neguje potrzebę wyznawania wiary, istnienia Boga, czy idei Boga, nauczania Kościoła Katolickiego czy szerzej rzecz ujmując chrześcijańskiego. To są sprawy zupełnie zbędne w jego życiu. Niepotrzebny balast. Jeszcze inni pyszałkowie zwalczają wszelkimi sposobami religie uważając je za szkodliwe względem idei „postępu” szeroko rozumianego. Stają się „apostołami” ateizmu. Jeszcze inni nie potrafią pogodzić cierpienia z miłosiernym Bogiem. To były i są oblicza pychy człowieczej.   Drugim grzechem kardynalnym jest chciwość. Co wydaje się sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, chciwcami są nie ci ludzie, którzy mają niewiele lub nic ale ci, którym nic nie brakuje, a nawet mają nadmiar bogactw. Zachłanność chciwców prowadzi ich na krawędź przepaści. Doprowadzają siebie do takiego stanu, w którym dopuszczają się kradzieży tylko po to aby więcej posiadać, ciągle coraz więcej. Niektórzy kradną dla dreszczyku emocji i partykularnej korzyści, dla rozrywki. Pieniądz, dobra materialne stają się dla nich nowym bogiem. Bywa i tak, że zaharowują się na kilku etatach, na granicy zdrowia fizycznego i psychicznego aby mieć... więcej, coraz więcej, ponad miarę. Inni udają ubogich, żebrzą choć na kontach bankowych mają miliony. Chciwość, zachłanność, żądza posiadania to oblicza tego grzechu.   Trzecim grzechem głównym jest nieczystość. Szydercy mówią w tym miejscu o czystości cielesnej, o konieczności higieny całego ciała. Nie o to tu idzie. Chodzi o nieczystość w sensie moralnym. Nieczystość, która dotyka sfery intymnej człowieka ale nie tylko, także sfery umysłowej i duchowej. W dawnych czasach szczególnie nieczystymi byli ludzie chorzy na trąd, trędowaci; ich ciała puchły i stawały się nieczułe na ból. Egzystowali z dala od miasta w odosobnieniu. Słowo trąd nabrało znaczenia także w dzisiejszych czasach. Znaczenia pejoratywnego, odnoszącego się do wyrzutków społecznych. Trąd jako taki jest chorobą uleczalną ale trąd odrzucenia społecznego ma się całkiem dobrze. Do nieczystych uczynków należy zaliczyć te uczynki, które dotyczą sfery erotycznej. Wszystko to co pochodzi od erosa wszetecznego czyni człowieka nieczystym. Jeśli człowiek używa erosa do zabawy, rozrywki, uprzyjemniania sobie nudy, popełnia grzech nieczystości. Tak samo ma się rzecz jeśli idzie o sprośne myśli; ten kto je ma popełnia grzech nieczystości. Grzech grzechowi nierówny. Grzech nieczystych myśli to grzech lekki, a nieczysty uczynek z drugą osobą lub bez jej udziału to grzech ciężki. Grzech nieczystego uczynku to także grzech przeciw zdrowemu rozumowi, przeciw duchowi. Człowiek wiedząc co jest dobre, a co jest złe, co jest złym uczynkiem wybiera jednak zło. Dlaczego? Woluntaryści uważają, że o wszystkim decyduje ludzka wola, która często bywa w konflikcie ze zdrowym rozumem. Konsekwencje nieczystych uczynków bywają żałosne: choroby weneryczne potrafią się szerzyć jak epidemie. Do dziś nie znaleziono leku na AIDS. Dlaczego czynię zło, którego nienawidzę, a odwracam się od dobra, które kocham?   Czwartym grzechem jest zazdrość. Świetną ilustracją grzechu zazdrości jest anegdota o dwóch gospodarzach. Jeden był dobrym gospodarzem, zaradnym i miał pięć dorodnych, mlecznych krów. Drugi był gospodarzem leniwym, mało zaradnym i miał tylko jedną jałówkę. Pan Bóg widząc niezadowolenie i rozżalenie ubogiego gospodarza posłał mu anioła. Anioł zapytał się nieudacznika co chciałby aby mu Pan Bóg uczynił? Czy chciałby mieć drugą, mleczną krowę? Ubogi i leniwy gospodarz odparł, że chciałby aby wszystkie krowy bogatszego gospodarza zdechły, że nie chce drugiej, mlecznej krowy. W najważniejszej księdze ludzkości znajdujemy podobną przypowieść o dwóch braciach: Kainie i Ablu. Ofiara Abla była miła Bogu-Ojcu, a ofiara, którą złożył Kain nie. To stało się przyczyną zazdrości Kaina do tego stopnia, iż posunął się do zabójstwa swego brata Abla. Innym przykładem zazdrości jest uczucie. Żona potrafi być tak bardzo zazdrosna o swego męża, że gdy tylko spojrzy na inną kobietę czyni jemu nie tylko wymówki ale wręcz awanturę. Podobnie mąż będąc zazdrosnym o żonę, traktuje ją jak niewolnicę, wiecznie podejrzewa o zdradę, o to, że ma kochanka. Taka zazdrość prowadzi najczęściej do rozkładu pożycia małżeńskiego,a nierzadko nawet do zbrodni. Ponieważ świat jest bogaty w formy, a i w treść niebiedny przykładów zazdrości można podać znacznie więcej i o znacznie większym stopniu komplikacji. Podłożem ich wszystkich jest jednak zawsze mniej lub bardziej skrywana zazdrość.   Piątym grzechem głównym jest brak umiaru w jedzeniu i piciu. W starożytnym Rzymie patrycjusze i dostojnicy lubowali się w wystawnych ucztach, podczas których serwowano najróżniejsze, wymyślne potrawy, a wina i inne trunki lały się strumieniami. Kiedy wszyscy goście byli już tak bardzo najedzeni, że na potrawy nie mogli patrzeć, udawali się do stosownych pomieszczeń, brali pióra ptasie i łechtali gardła wywołując tym sposobem wymioty. Gdy opróżnili żołądki z całej treści pokarmowej wracali na dalszy ciąg uczty. W dzisiejszych czasach rozbuchanego konsumpcjonizmu mamy do czynienia z tymi samymi błędami postępowania. Ale nie tylko. Są osoby, które przeciwnie, mają chorobliwy tzw. „jadłowstręt psychiczny”. Nie tolerują w ogóle jedzenia i popadają w tak dalece posuniętą szczupłość, że wymagają leczenia w szpitalu. Powodem tego stanu rzeczy jest lansowana moda w środkach masowego przekazu, gdzie modele i modelki są bardzo i wręcz nienaturalnie szczupli.   Szóstym grzechem głównym, któremu chcę poświęcić uwagę jest grzech gniewu. Podzieliłem go na grzech pospolity i niepospolity. Do pospolitych grzechów gniewu zaliczyłem takie jak furia spowodowana, czy lepiej mówiąc wywołana oburzeniem, u którego podstawy tkwi kłamstwo, fałsz, pomówienie, inwektywa. One to najczęściej wywołują prostą reakcję nawet agresji. Osoba o niskim poziomie kultury gniewa się w ten sposób. Osoba o wyższym poziomie kultury odwraca się od takiej osoby i zrywa wszelkie relacje interpersonalne. Dobrze jeśli na takiej reakcji kończy się ale nie zawsze tak bywa. Bywa i tak, że zagniewana osoba stara się zniszczyć, czy nawet unicestwić tego kogoś, kto stał się powodem gniewu. Jeśli jest wpływowa i na wysokim stanowisku może tego kogoś omotać taką siecią intryg i zależności, że wpędzi ją nie tylko w kłopoty ale nawet zaprowadzi do więzienia. Czy istnieje gniew w słusznej sprawie? Tak. Moim zdaniem gniew w słusznej sprawie należy do tych niepospolitych. Takim sztandarowym przykładem „świętego oburzenia”, „świętego gniewu” jest reakcja Jezusa Chrystusa w świątyni. Mesjasz sporządził bat ze sznurów, powywracał stoły kupców, handlarzy mamoną, lichwiarzy. Uczynił tak aby wypełniły się pisma prorockie lecz także dlatego, iż zabolało Jego, że z świątyni, przybytku Boga samego, ludzie uczynili „jaskinię zbójców”. Swoje brudne interesiki uskuteczniali w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Grzech „świętego oburzenia”, „świętego gniewu” nie stanowi w istocie swej grzechu ciężkiego, gdyż wynika z cnót teologicznych, rozgrzeszających grzesznika. Do niepospolitych grzechów gniewu należy także gniew z powodu ewidentnej niesprawiedliwości, wadliwego podziału dóbr, braku solidaryzmu społecznego, kiedy jedna, uprzywilejowana grupa społeczna czerpie korzyści z niesprawiedliwego systemu, ustroju, kosztem najbiedniejszych. Można wtedy mówić o tzw. „grzechu strukturalnym”.   Siódmym grzechem, na który zwracam uwagę jest grzech lenistwa. Podzieliłem go na trzy wymiary: grzech lenistwa fizycznego, lenistwa duchowego i lenistwa umysłowego. Z lenistwem fizycznym mamy do czynienia nie tylko na płaszczyźnie higieny osobistej, dbania o czystość własnego ciała czy otoczenia, w którym najczęściej przebywamy ale mamy do czynienia z lenistwem, gdy brzydzimy się wykonywaniem jakiejkolwiek pracy fizycznej. Jesteśmy leniwi fizycznie także wtedy, gdy nie klękamy do modlitwy porannej i wieczornej, gdy zniechęcamy się do odmawiania takich modlitw, jak na przykład „różańca”, gdy zaniedbujemy posty (wstrzemięźliwość od niektórych pokarmów), nie dbamy o właściwe relacje interpersonalne z przyjaciółmi, zniechęcamy się do pielęgnowania przyjaźni w rzeczywistości poza wirtualnej. Lenistwo duchowe, moim zdaniem, polega na zniechęcaniu się (lub zaniechaniu) do „mycia własnej duszy” z błędów moralnych, które obciążają nasze sumienia; człowiek leniwy duchowo będzie unikał np. konfesjonału, jak diabeł święconej wody. Lenistwo duchowe wiąże się z lenistwem umysłowym. Nie chce się „marnować czasu” na analizę własnego sumienia pod kątem tego co je obciąża i przytłacza ducha. Wymówki mogą mieć przeróżne formy: od rzekomej „straty czasu” poczynając, a na byciu człowiekiem postępu (naukowo-technicznego, moralnego), który nie „babrze się” w coś tak archaicznego, kończąc. Lenistwo umysłowo-duchowe potrafi odciągnąć człowieka od dobrej, prawdziwej i pięknej lektury wartościowych publikacji, filmów czy muzyki. Na ogół człowiek leniwy wybiera najprymitywniejszą „rozrywkę” o tyle, o ile rzeczywistość w jakiej żyje, prędzej czy później, zmusi go do tego. Łatwiej jest zaniechać trudu samodzielnego przemyślenia zjawisk, które nas dotyczą, niż w samotności podjąć się gruntownej analizy skomplikowanych relacji człowieka z człowiekiem, czy człowieka z siłą wyższą (naturą, losem, Bogiem). Inną formą lenistwa umysłowo-duchowego stanowi zaniechanie obowiązków wynikających z przynależności do określonej grupy społecznej, zawodowej, wyznaniowej. A inną formą lenistwa jest lenistwo serca, o którym warto wspomnieć. Serce ma swoje racje, których rozum nie zna. Łatwiej jest nam miłować to co jest niegodne miłowania, a trudniej to co jest wartościowe, warte miłowania. Łatwiej jest miłować sercem niskie instynkty, odruchy, niskie namiętności niż wzniosłe ideały Miłości. Łatwiej i prościej jest miłować bliższą ciału koszulę niż wróble na dachu. Dlaczego czynię zło, którego nienawidzę, a odwracam się od dobra, którego pragnę?   Oczywiście „błędów moralnych” lub jak kto woli, grzechów, można doliczyć się znacznie więcej niż te, które wymieniłem powyżej ale na te właśnie chciałem położyć szczególny nacisk.      
    • @Proszalny ale również przed ludźmi z Niniwy, bo byli tak groźni, jak ci z Sodomy. Bardziej bał się prorokowania, niż odmówienia Jahwe. @Proszalny komizm w tym,że myślał, że przed Jahwe można uciec dla ateisty- że przed sobą można uciec
    • Witaj - podoba mi się ten bezwstydny wiatr - przyjemny wiersz -                                                                                                          Pzdr.uśmiechem.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...