Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a dawniej jak przeprowadzano takie eksperymenty (udane)? Dziś jeden komputer jest silniejszy niż superkomputery z lat 60-70 (2010-50=1960).
Tak nawiasem pisząc nawet najlepsze komputery ze złym algorytmem nic nie obliczą. Jak w czasie wojny wietnamskiej gdzie komputer amerykanom odpowiedział, że wygrają wojne w roku (który był 3 lata wstecz przed wybuchem wojny). Ale nonsensem jest twierdzenie, że nikt nie może posiadać dobrego sprzętu i dobrego oprogramowania. Tak samo jak amerykańscy eksperci na lotniskach twierdzą, że loty są bezpieczne. Bo mają zabezpieczenia, nikt nie porwie samolotu itp. a wieże w stanach spłonęły.
Jakie eksperymenty? do tej pory nie stworzono sensownego modelu komputerowego warunków pogodowych, bo to trochę tak, jak gdyby chciał Pan modelować stan kwantowy cząstek.
Nonsensem jest twierdzić, że każdy może taki sprzęt posiadać. Superkomputer kosztuje miliony dolarów, jest kilka instytucji na świecie, które są w stanie taki komputer zbudować i oprogramować. Na komputerze osobistym tego się nie da zrobić.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ani razu nie pominęłam pytania o życiorys księdza, kilka razy na ten temat pisałąm, proszę sobie przeczytać jeszcze z 5 razy.

Pan za to ominął pytanie (80% Pan omija), kto według Pana zalewa Polskę? może ich jest wielu? może każdy samolot troszkę sobie popuszcza? faktycznie, na Ursynowie była niedawno okropna nawałnica, pewnie pan słyszał. i faktycznie! kilkanaście samolotów tego dnia widziałam. wprawdzie niedaleko jest lotnisko, ale zaczynam podejrzewać, że to nie był Lot ani Lufthansa...

Naukowiec prowadzący badania obserwacyjne rejestruje za pomocą sprzętu zjawiska.
Ale chyba z nauką i obesrwacjami Pani nie miała do czynienia.
Czyli absurdem jest coś czemu nie da się Pani zdaniem zaprzeczyć? a zaprzeczyć nie da się bo Pani zdaniem tego nikt nie obserwuje. A chmury są podobno obserwowane właśnie przy analizie potrzebnej do prognozy pogody. Jak również do tego celu wykorzystuje się satelity, które obserwują.

ten fragment zupełnie nie jest napisany po polsku, więc dla bezpieczeństwa nie odpowiem.

ja też uważam, że nie można podwarzać, zdecydowanie. aa - proszę mi udowodnić, że ksiądz jest naukowcem:) bo jeśli nigdzie nie widać jego publikacji naukowych, nadal będę twierdzić, że jest hobbystą.

ja w swoim przekonaniu opieram się na faktach - brak publikacji, brak informacji o działalności naukowej. a Pan?

PS gdyby nie był księdzem, tylko sklepikarzem, piekarzem, kierowcą, finansistą - zareagowałabym na ten artykuł dokładnie tak samo. rechotem.
Opublikowano

Ksiądz sobie może publikować, co chce. Niech sobie założy bloga do tych celów. Ale jeżeli swoje dziwne teorie zamieszcza w komunikatach prasowych, to to zgroza jest. Biuro prasowe to nie jest forum dzielenia się pasjami i fantazjami. Choćby nawet i był najwyższej klasy specjalistą, to to nie jest miejsce na tego typu dywagacje. Nie rozumie Pan tej subtelnej różnicy? może Pan zrozumie, jak kiedyś za coś takiego wywalą Pana z roboty.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jako ksiądz to z pewnością magister. Jeżeli orientuje się Pani w studiach doktoranckich to wie Pani że doktoryzujący się piszą referaty, które w większości są publikowane przez profesorów pod ich nazwiskami, na różnych odczytach. (to przykład bo ja nie wiem czy to ksiądz czy zakonnik itp.)
Taka już jest polska nauka.
Skąd Pani pewność, że jest tylko teologiem?
no właśnie - w sumie nie wiadomo czy to ksiądz, czy tylko paulin - nie każdy paulin jest księdzem i ma wykształcenie. jeśli jest się zwykłym paulinem, wydaje mi się, że nie trzeba mieć nawet matury, ale nie jestem pewna. w każdym razie nie wiemy czy jest księdzem czy nie i brak tych danych przeszkadza.

ale ok, powiedzmy że ma mgr, jest po wyższym seminarium. ok. ale to nadal nie jest wykształcenie pomocne w obserwcji nieba - przynajmniej nie od tej strony.

skąd mam pewność, że jest tylko teologiem? jak pisałam, nie mam (ze 3 razy mogę jeszcze napisać, ale czwartego nie wytrzymam), ale założę się, że gdyby był liczącym się specjalistą, pojawiłby się chociaż krótki jego biogram, zakres badań, publikacje itp.

a teraz kolejne założenie:
to, że (jeśli) jest doktorantem i napisał 30 prac, które ktoś opublikował pod innym nazwiskiem, nie zmienia faktu, że większym autorytetem z większym doświadczeniem jest jednak prof. Haman (jeśli orientuje się Pan w hierarchii)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Co do tytulacji to nawet GW nie zawsze tytułuje kogoś tytułem naukowym. Czy zawsze w artykułach pisząc o politykach używa się tytułu naukowego? Czy zawsze pisze się np dr. Andrzej Olechowski czy pisze się powiedział Andrzej Olechowski?
Czy mówiąc o Cimoszewiczu podaje się jego tytuł naukowy? nie. Częściej można przeczytać że to były premier.
Tak samo z prezydentem Kaczyńskim w wielu artykułach jego tytuł naukowy był pomijany (nie tylko w GW). Przy nazwisku stawiano tylko przezydent Lech Kaczyński.
Co nie oznacza, że nie był Profesorem, ale czytając, że to "tylko" prezydent można podważać jego znajomość na dany temat, czy nie miałby prawa wypowiadać się na temat czegoś bo był prezydentem?

Nie podważam dorobku naukowego prof. KRZYSZTOF HAMAN, ale też nie przekona mnie on, że wie wszystko o niebie itp.
Na podstawie tego, że ktoś ma więcej publikacji naukowych nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że ma rację we wszystkim. Szczególnie naukowiec wie, że są prowadzone różne badania, jeśli nie obserwuje całego nieba, nie może powiedzieć, że 100% pewnością co się na nim dzieje. Nie jest w stanie powiedzieć czy na polskim niebie prowadzone są badania. Chyba, że odniósłby się do konkretnego przypadku. Bo nie sądzę, żeby i on miał wiedzę kto jakie badania prowadzi. Zazwyczaj informuje się o badaniach jak już są wyniki.
Autorytetem w dziedzinie nauk fizycznych był Albert Einstein, co nie oznacza, że wszystko co powiedział było brane od razu za pewnik. Ba, nawet studenci wdawali się w dyskusję z nim, próbując obalić jego teorię (kilka teori zostało obalonych).
Przy badaniach kosmosu zauważa się, pewne nieścisłości w dotąd pewnych i niezaprzeczalnych teoriach. Stwierdzenie, że Einstein miał większą wiedzę i więcej publikacji niż zespoły badające konkretne zjawisko i dlatego nie da się podważyć jego teori jest śmieszne. Pani zdaniem nic nowego nie da się odkryć? Bo nad tym pracują ludzie z mgr pod kierownictwem profesora?
Dyskusja jednak na portalu toczy się o to czy ksiądz ma prawo się wypowiadać.
Zgodzi się chyba Pani, że jeśli byłby naukowcem ma prawo?
Co do samej nauki ja nie jestem w stanie stwierdzić mając takie informacje, kto ma racje, a kto nie.
Co do samych samolotów to jestem ciekawy, co to zostało zaobserwowane, jak również czy samolot nie należał np. do Watykanu, ale na ten temat nic nie pisze ani Paulin, ani specjalista.
I małoprawdopodobne, że odpowiednie instytucje udzielą odpowiedzi w najbliższym czasie. Jak widzę, zainteresowanie tym co napisał Paulin wykazała tylko GW, chyba mająca się za rzecznika wszystkich instytucji.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Co do tytulacji to nawet GW nie zawsze tytułuje kogoś tytułem naukowym. Czy zawsze w artykułach pisząc o politykach używa się tytułu naukowego? Czy zawsze pisze się np dr. Andrzej Olechowski czy pisze się powiedział Andrzej Olechowski?
Czy mówiąc o Cimoszewiczu podaje się jego tytuł naukowy? nie. Częściej można przeczytać że to były premier.
Tak samo z prezydentem Kaczyńskim w wielu artykułach jego tytuł naukowy był pomijany (nie tylko w GW). Przy nazwisku stawiano tylko przezydent Lech Kaczyński.
Co nie oznacza, że nie był Profesorem, ale czytając, że to "tylko" prezydent można podważać jego znajomość na dany temat, czy nie miałby prawa wypowiadać się na temat czegoś bo był prezydentem?

Nie podważam dorobku naukowego prof. KRZYSZTOF HAMAN, ale też nie przekona mnie on, że wie wszystko o niebie itp.
Na podstawie tego, że ktoś ma więcej publikacji naukowych nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że ma rację we wszystkim. Szczególnie naukowiec wie, że są prowadzone różne badania, jeśli nie obserwuje całego nieba, nie może powiedzieć, że 100% pewnością co się na nim dzieje. Nie jest w stanie powiedzieć czy na polskim niebie prowadzone są badania. Chyba, że odniósłby się do konkretnego przypadku. Bo nie sądzę, żeby i on miał wiedzę kto jakie badania prowadzi. Zazwyczaj informuje się o badaniach jak już są wyniki.
Autorytetem w dziedzinie nauk fizycznych był Albert Einstein, co nie oznacza, że wszystko co powiedział było brane od razu za pewnik. Ba, nawet studenci wdawali się w dyskusję z nim, próbując obalić jego teorię (kilka teori zostało obalonych).
Przy badaniach kosmosu zauważa się, pewne nieścisłości w dotąd pewnych i niezaprzeczalnych teoriach. Stwierdzenie, że Einstein miał większą wiedzę i więcej publikacji niż zespoły badające konkretne zjawisko i dlatego nie da się podważyć jego teori jest śmieszne. Pani zdaniem nic nowego nie da się odkryć? Bo nad tym pracują ludzie z mgr pod kierownictwem profesora?
Dyskusja jednak na portalu toczy się o to czy ksiądz ma prawo się wypowiadać.
Zgodzi się chyba Pani, że jeśli byłby naukowcem ma prawo?
Co do samej nauki ja nie jestem w stanie stwierdzić mając takie informacje, kto ma racje, a kto nie.
Co do samych samolotów to jestem ciekawy, co to zostało zaobserwowane, jak również czy samolot nie należał np. do Watykanu, ale na ten temat nic nie pisze ani Paulin, ani specjalista.
I małoprawdopodobne, że odpowiednie instytucje udzielą odpowiedzi w najbliższym czasie. Jak widzę, zainteresowanie tym co napisał Paulin wykazała tylko GW, chyba mająca się za rzecznika wszystkich instytucji.
co do tytułów naukowych - nie ma po prostu zwyczaju tytułowania, zwłaszcza polityków - nie pisze się przecież dr taki a taki tylko np. minister tego a tego, premier itp. chyba że przytacza się opinie eksperckie - wtedy owszem, tytuły naukowe są zawsze - na potwierdzenie rzetelności (to również dotyczy polityków, no i duchownych zapewne też). mam wrażenie, że zgadzamy się w tej kwestii.

jako szaraczki nie możemy z pewnością stwierdzić, czy Haman ma rację w 100% czy nie. jednak gdy ja widzę dwie postawy, dwie sylwetki, ufam wypowiedzi tej osoby, która ma większy dorobek naukowy, zdecydowanie.

gdzie napisałam, że nic nowego nie da się odkryć?

badania nad chemtrails, o których wspomina duchowny, są prowadzone od wielu lat i teorie skutecznie są obalane, uważane za niedorzeczne. nie będę przytaczać nazwisk, bo materiału jest mnóstwo w sieci, można przejrzeć bibliografię, zapoznać się z pozycjami wielu innych tytułowanych i doświadczonych osób. Haman nie jest jedynym na świecie, który podważa to zjawisko. proszę sobie poczytać - tylko nie na portalach typu Nautilus;) znalazłam bardzo przyjemną stronę, na której zjawisko zostało wyjaśnione w bardzo rzetelny sposób, przystępny dla laika takiego jak ja. zaznaczam tylko, że artykuły nie są pisane przez jakąś osobistość, ale powstały na podstawie m.in. książkowych publikacji poważnych naukowców. mnie takie wyjaśnienie wystarcza, ale chętni i odważni mogą oczywiście zajrzeć do książek.

podaję adres str do poczytania: http ://www.gfspl.rootnode.net/BLOG/?s=chemtrails

i pytanie końcowe - u nas powodzie są wywołane samolotami, natomiast w Czechach to już sprawka natury?;)

w dyskusji nie idzie o to, czy ksiądz ma prawo się wypowiadać, tylko czy ma prawo pisać bzdury na oficjalnej stronie poważnej instytucji.

guzik prawda, że sprawą zajmuje się wyłącznie GW. powiem więcej - list prof. Hamana najpierw pojawił się na stronie biura prasowego Jasnej Góry, GW go tylko znowu przedrukowała. powinno to rozwiać zarzuty, że GW wynajęła sobie naukowca. on sam widocznie odczuł, że ma obowiązek wyjaśnić coś czytelnikom.
temat podjął też Dziennik - o dziwo ta gazeta, nie GW, raczej ironizuje w tej sprawie. GW nie produkuje własnych komentarzy na ten temat, nie wyśmiewa.
temat obecny jest również w Angorze, której papierową wersję czytałam wczoraj.
jestem pewna, że zajmowały się tym też inne media, ale aż takiego monitoringu nie prowadzę.

Pana dziwi, że różne media przetwarzają informacje, które ukazują się w biurze prasowym, więc SĄ przeznaczone dla różnych agencji?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Modeluje się mniejsze od kwantów cząsteczki, czy jak to się nazywa, co jest wykorzystywane do produkcji procesorów w jakiej dziś technologi, bo już nie wiem (zatrzymałem się na poziomie 0,14 mikrona) jak firma INTEL za oblicza jeszcze mniejsze technologie jak również IBM prowadzi badania i symulacje na poziomie kwantowym. o NASA już nie wspominając.. Jeżeli udawało się opracować technologię rozbijania chmur ok. 50 lat temu (czyli wtedy po raz pierwszy udało się doprowadzić sztucznie do opadów) to komputery były słabsze. Teraz mała sieć ma większą moc obliczeniową niż superkomputery z lat 60/70, kiedy przeważały 8 bitowe komputery. Początek lat 90 to dopiero komputer 32 bitowy. Proszę sobie uruchomić nawet 10.000 komputerów 8/16 bitowych i porównać ich moc obliczeniową z jednym komputerem 64 bitowym, taktowanym zegarem pare gigacherców, kiedy komputery z tamtych lat nie osiągały kilkunastu herców. O pamięci komputerów już nie wspomnęm gdyż 8 bitowce dobrze radziły sobie z małą ilością Pamięci (ok. 64 kb), więc po połączeniu w tak wielką sieć dałoby to około 2 GB ramu. System jak wiadomo powszechnie stosowany nawet przez NASA to UNIX. Domową wersją całkiem zgodną z UNIXEM jest LINUX. Oprogramowanie m.in. UNIX jest własnością uiwersytetu amerykańskiego. Podziwiam, Pańską wiarę w to, że danych i oprogramowania nie da się skopiować. Sam Pan w poprzednim wątku napisał, że to co miało wartość kilka milionów dolarów dawniej teraz może być warte grosze.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jak również forum poetyckie to chyba nie miejsce na dyskusje tego typu?
Też raczej można sobie założyć bloga i tam pisać, a nie wstawiać czyjeś teksty na forum poetyckie. Chyba, że były jakoś poetycko napisane...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



więc osoba duchowna zadając pytanie, a nie wypowiadając się jako ekspert w jakiejś dziedzinie nie musi podawać tytułu naukowego? prawda?
chociaż zaprzeczyć ani potwierdzić, że jest związany z nauką się nie da.
Ani ja ani Pani nie znamy biografi Paulina.



Na razie kto ma jaki dorobek nie wiemy dokładnie;)


Zadawać pytania każdy może, tak było w konstytucji 3 RP, nie wiem jak jest w 4 RP;)


Ale to GW upowszechnia tę wiedzę, nie sądzę by rzeczynika jasnej góry tak na prawdę czytały nawet same "mohery";)
Czemu Pani jako żródło podaje GW? a nie, że to zostało opublikowane przez jasną górę, czyli przez jej rzecznika? Tym samym spowodowała Pani dodatkowe zamieszanie. Gdyby Pani napisała, że opublikowała tę informację jasna góra, byłoby jasne, że ksiądz pytał, a nie wmawiał coś. Tym samym nie prowokował skłócania społeczeństwa itp. jak również nie była to teoria spiskowa tylko pytanie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



więc osoba duchowna zadając pytanie, a nie wypowiadając się jako ekspert w jakiejś dziedzinie nie musi podawać tytułu naukowego? prawda?
chociaż zaprzeczyć ani potwierdzić, że jest związany z nauką się nie da.
Ani ja ani Pani nie znamy biografi Paulina.



Na razie kto ma jaki dorobek nie wiemy dokładnie;)


Zadawać pytania każdy może, tak było w konstytucji 3 RP, nie wiem jak jest w 4 RP;)


Ale to GW upowszechnia tę wiedzę, nie sądzę by rzeczynika jasnej góry tak na prawdę czytały nawet same "mohery";)
Czemu Pani jako żródło podaje GW? a nie, że to zostało opublikowane przez jasną górę, czyli przez jej rzecznika? Tym samym spowodowała Pani dodatkowe zamieszanie. Gdyby Pani napisała, że opublikowała tę informację jasna góra, byłoby jasne, że ksiądz pytał, a nie wmawiał coś. Tym samym nie prowokował skłócania społeczeństwa itp. jak również nie była to teoria spiskowa tylko pytanie.
1. myślałam, że w tym punkcie doszliśmy już do porozumienia, ale widzę, że będzie Pan to i tak będzie ciągnął w nieskończoność.
jednak w tym samym akapicie potwierdza Pan to, o czym piszę od dawna - tak, ten duchowny NIE JEST ekspertem:D bardzo ładnie potwierdził Pan moje przypuszczenia.
2. myślę, że skoro największe polskie biblioteki naukowe nie mają jego pozycji, a internet też o tym milczy, duchowny nie wydał nic specjalistycznego poza biografiami świętych.
ja to sprawdziłam, a Pan? proszę spróbować, może fantom zniknie.
3. właśnie o tym już wspominałam - nieodpowiadanie na pytania, nieodnoszenie się do argumentów, omijanie nieprzyjemnych gruntów - w ten sposób ciężko z Panem dyskutować.
4. jako źródło podaję GW, ponieważ tam pierwszy raz przeczytałam artykuł. gdybym tego dnia jako pierwszy otworzyła Dziennik, jako źródło podałabym Dziennik. nadąża Pan?

hmm, GW rozpowszechnia tę wiedzę - jako jedyne, rozumiem?:D i w dodatku nie ma do tego prawa? czy jednak ma? a podane przeze mnie tytuły jej nie upowszechniają. miałam omamy, że temat jest omawiany w Angorze i innych, na pewno. naturalnie, TYLKO GW drąży temat.

nie wiem, czy biuro prasowe JG czyta ogół społeczeństwa, ale sądzę, że nie. robi się przedruki, żeby tekst mógł dotrzeć do różnych ludzi, czytających różne pisma. tak trudno to zrozumieć? i po to jest biuro prasowe. nie wiem, czy pan jest świadomy, ale takie biura są przeznaczone na pierwszym miejscu do tego, żeby korzystały z nich inne media. jednostkowy czytelnik - owszem, ale to nie jest główny cel.

spowodowałam zamieszanie? to jest to, o czym pisałam w poprzednim wątku - są ludzie, którzy oceniają wartość informacji w zależności od miejsca, w którym zostaje zamieszczona (w tej samej formie). tylko mnie wydaje się to tylko lekko dziwne?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Modeluje się mniejsze od kwantów cząsteczki, czy jak to się nazywa, co jest wykorzystywane do produkcji procesorów w jakiej dziś technologi, bo już nie wiem (zatrzymałem się na poziomie 0,14 mikrona) jak firma INTEL za oblicza jeszcze mniejsze technologie jak również IBM prowadzi badania i symulacje na poziomie kwantowym. o NASA już nie wspominając.. Jeżeli udawało się opracować technologię rozbijania chmur ok. 50 lat temu (czyli wtedy po raz pierwszy udało się doprowadzić sztucznie do opadów) to komputery były słabsze. Teraz mała sieć ma większą moc obliczeniową niż superkomputery z lat 60/70, kiedy przeważały 8 bitowe komputery. Początek lat 90 to dopiero komputer 32 bitowy. Proszę sobie uruchomić nawet 10.000 komputerów 8/16 bitowych i porównać ich moc obliczeniową z jednym komputerem 64 bitowym, taktowanym zegarem pare gigacherców, kiedy komputery z tamtych lat nie osiągały kilkunastu herców. O pamięci komputerów już nie wspomnęm gdyż 8 bitowce dobrze radziły sobie z małą ilością Pamięci (ok. 64 kb), więc po połączeniu w tak wielką sieć dałoby to około 2 GB ramu. System jak wiadomo powszechnie stosowany nawet przez NASA to UNIX. Domową wersją całkiem zgodną z UNIXEM jest LINUX. Oprogramowanie m.in. UNIX jest własnością uiwersytetu amerykańskiego. Podziwiam, Pańską wiarę w to, że danych i oprogramowania nie da się skopiować. Sam Pan w poprzednim wątku napisał, że to co miało wartość kilka milionów dolarów dawniej teraz może być warte grosze.
Chodzi o to, że nie słyszałem o algorytmie, który byłby w stanie modelować niewyobrażalnie gigantyczną liczbę stanów kwantowych cząstek, tym bardziej, że ponoć przechodzenie z jednego stanu w drugi ma charakter całkowicie losowy, tzn może nie, ale nie znaleziono prawidłowości. Jeżeli nie widzi Pan różnicy pomiędzy symulacją kwantową układu o powierzchni kilometrów kwadratowych a chipem o rozmiarach 15x15mm, to gratuluję matematyki. Nie znam tajników projektowania procesorów, ale sądzę, że raczej prowadzi się je na poziomie aktualnej technologii, czyli pojedynczych jednostek logicznych, czy 32nm.
Tak aż mi dech zapiera, jak Pan sobie to wszystko ładnie składa. W ten sposób pierwszy lepszy polski bystrzak mógłby zbudować superkomputer! bo bystrzaki komputerowe to nasza narodowa specjalność. Nic Panu nie dadzą pojedyncze procesory połączone tak słabo szyną jak sieć ethernetowa i to jeszcze przy każdym procesorze obciążonym osobnym HAL-em, API i software'ową platformą sieciowej wymiany danych. Żeby zrobić superkomputer prawdziwie mocny obliczeniowo, musi Pan połączyć procesory w konglomerat, który jest maksymalnie bliski jednorodnemu organizmowi, w którym prędkość wymiany danych pomiędzy jednostkami to terabity na sekundę. Może Panu się to wyda dziwne, ale sprzętowe i software'owe ogarnięcie tego wymaga licznego zespołu fizyków, inżynierów, programistów, samych geniuszy w swoich dziedzinach. Kosztowność tego przedsięwzięcia nie bierze się z kosztów sprzętu, ale z wartości dodanej jaką jest umiejętność złożenia złomu w coś pożytecznego.
Sam unix nic nikomu nie da. To tak jak z kompilatorem języka C - jest powszechnie dostępny, co nie znaczy, że każdy może sobie napisać produkt równorzędny np z pakietem Office. Właściwie to nie można się posługiwać nazwą UNIX, a raczej systemy uniksowe. Bo tutaj chodzi o ideę systemu, a nie o gotowy produkt dostępny dla każdego. Ten Linux, o którym Pan pisał, to wersja zbudowana specjalnie z myślą o bezpłatnym systemie operacyjnym dla ludzi do komputerów osobistych. Ale i Linux nie jest jednorodnym systemem, bo istnieje masa dystrybucji, które potrafią się drastycznie różnić od siebie. Idea systemów uniksowych polega na tym, że wokół jądra systemu można dobudować komponenty o właściwie dowolnych funkcjonalnościach. Ale żeby stworzyć taki system, który zintegruje tysiące dedykowanych jednostek przetwarzających dane, to trzeba być instytucją dość poważną. Geniusz się ceni.
Sądząc po tym, jak żongluje Pan pojęciami typu bity, RAM i gigaherce, to nie posiada Pan żadnej specjalistycznej wiedzy na ten temat, więc właściwie nie ma o czym gadać. Powiem Panu tylko tyle, że zintegrowanie dwóch jednostek przetwarzających (nawet pod systemem Linux i z gigahercami) pod kątem jednego zadania jest tak trudne, że przerasta możliwości czlowieka określanego powszechnie jako wysoce wyspecjalizowanego. To jest tak dalece skomplikowane na wielu płaszczyznach, że nie jest Pan w stanie sobie tego wyobrazić. To nie działa na zasadzie prostego dodawania, że 2 gigaherce + 2 gigaherce dają 4. Trochę wiedzy na temat zagadnień sieciowych posiadam, bo tak się składa, że z tego żyję nie od dziś.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jak również forum poetyckie to chyba nie miejsce na dyskusje tego typu?
Też raczej można sobie założyć bloga i tam pisać, a nie wstawiać czyjeś teksty na forum poetyckie. Chyba, że były jakoś poetycko napisane...
Proszę zapytać o to właściciela forum. Natomiast biuro prasowe ma ściśle określoną funkcję, której nie będę podawał po raz trzydziesty pierwszy, bo skoro za drugim, czy trzecim do Pana nie dotarło, to i tysiąc nie pomoże.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ad 1. Ponieważ nie ma żadnych informacji na temat wykształcenia duchownego nie bedę się spierał czy ma czy nie. I w tej kwestii się zgadzam, że większym autorytetem jest Profesor.

ad. 2. Próbowałem, nie znalazłem.

ad. 3. Niczego nie omijałem.

ad. 4. Zawsze nadążam. Jednak w pierwszym wątku napisała Pani o podjudzaniu, prawda? Wspomnienie, o tym, że zdanie eksperta ukazało się najpierw w publikacji z Jasanej Góry, a potem w GW nie zmienia mojej opini co do tego co napisał naukowiec. Jednak skutecznie obala Pani twierdzenie, że Paulin podjudza. Gdyby podjudzał nie pojawiłaby się taka publikacja na Jasnej Górze wogóle, bo w jakim celu? Widać, że Paulin zadał pytanie i oczekiwał odpowiedzi. A czy pytał w swoim imieniu czy reagował na listy od kogoś itp. to nie ma znaczenia. I odpowiedź na postawione pytanie w pierwszym wątku brzmi jasno: Ma prawo pytać. Nawet o seks;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja napisałem o modelowaniu ogólnie stanów kwantowych. Nigdzie nie napisał Pan o jakiej ilości kwantów piszemy. Założyłem więc, że ogólnie.


No tak ja piszę o sprzęcie jaki był dawniej, o dawniejszych superkomputerach w porównaniu do dzisiejszego jednego zwykłego komputera. Rozumie Pan to? A Pan pisze o dzisiejszym superkomputerze.
Co do samych algorytmów i programowania, to dobry programista mający odpowiednie wzory da radę stworzyć sobie pakiet office czy inny, jeżeli oczywiście ma na to ochotę (bo może wystarczają mu drobne poprawki do istniejących. Nie piszę tutaj o naszych przeciętnych specjalistach, którzy nie znają język C, i tak nie napiszą nawet prostego notatnika bo nie umieją wymyśleć algorytmu, tyle że taki "specjalista" za granicą nie byłby uznawany za programistę. Dość dużo oprogramowania powstaje na uniwersytetach. Potem niektóre modyfikowane są udostępniane. Niektóre publikowane na stronach uniwersytetu. To oczywiście, jesli ktoś chciałby stworzyć coś sensownego.
Jednak najprostszym sposobem byłoby skorzystanie z tego co już jest;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja napisałem o modelowaniu ogólnie stanów kwantowych. Nigdzie nie napisał Pan o jakiej ilości kwantów piszemy. Założyłem więc, że ogólnie.


No tak ja piszę o sprzęcie jaki był dawniej, o dawniejszych superkomputerach w porównaniu do dzisiejszego jednego zwykłego komputera. Rozumie Pan to? A Pan pisze o dzisiejszym superkomputerze.
Co do samych algorytmów i programowania, to dobry programista mający odpowiednie wzory da radę stworzyć sobie pakiet office czy inny, jeżeli oczywiście ma na to ochotę (bo może wystarczają mu drobne poprawki do istniejących. Nie piszę tutaj o naszych przeciętnych specjalistach, którzy nie znają język C, i tak nie napiszą nawet prostego notatnika bo nie umieją wymyśleć algorytmu, tyle że taki "specjalista" za granicą nie byłby uznawany za programistę. Dość dużo oprogramowania powstaje na uniwersytetach. Potem niektóre modyfikowane są udostępniane. Niektóre publikowane na stronach uniwersytetu. To oczywiście, jesli ktoś chciałby stworzyć coś sensownego.
Jednak najprostszym sposobem byłoby skorzystanie z tego co już jest;)
Proszę Pana, co to znaczy "modelowanie ogólnie stanów kwantowych"? Niech się Pan nie ośmiesza. Porównał Pan inżynierię półprzewodnikową do modelowania stanów pogodowych, to podałem Panu pierwszą z brzegu różnicę, która świadczy o większej komplikacji tego drugiego. Poza tym odnoszę wrażenie, że nie widzi Pan różnicy pomiędzy układami charakteryzującymi się wysokim stopniem uporządkowania materii a takimi, w których materia hula w sposób nieuporządkowany. Co do ilości - w każdym z przypadków mówimy o niewyobrażalnej "ilości kwantów". :D

Ależ pisze Pan o starych superkomputerach, ale co z tego. Założył Pan błędnie, że te stare świetnie poradziły sobie z zagadnieniem modelowania pogody. Jak się dobiera założenia według własnego uznania a wbrew faktom, to można wykazać wszystko, co dusza zapragnie.

Nawet wybitny programista nie jest w stanie samodzielnie stworzyć takiego pakietu oprogramowania. Jest to zbyt skomplikowany twór, który przy okazji wymagałby programisty omnibusa, który jest świetny na wszystkich polach tej pojemnej dziedziny.

Żeby zrobić poprawki do istniejącego oprogramowania, to najpierw trzeba je mieć (a ja cały czas mówię o oprogramowaniu, które służy do integracji wielu procesorów i o takim do skomplikowanej analizy pogody), a to nie jest oprogramowanie ogólnie dostępne, wręcz chronione na tyle, że to obiekt walk wywiadów gospodarczych. Po drugie, trzeba mieć kod źródłowy, co jest jeszcze trudniejsze, bo dokonanie dekompilacji programu jest rzeczą praktycznie niemożliwą. Czyli trzeba by pójść na przykład do MITu i poprosić ładnie, żeby dali kod źródłowy, potem oni by się uśmiali, a my razem z nimi.

Wie Pan, tak zupełnie ogólnie, to ja się zgadzam - bardzo dużo oprogramowania powstaje, również na uniwersytetach. :D I tak na koniec: niewielu jest programistów, którzy "nie znają język C", choćby z tego powodu, że tego obowiązkowo uczą na studiach, poza tym również dość powszechnie na niższych szczeblach edukacji. Zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że większość ludzi zajmujących się różnymi dziedzinami informatyki posiada przynajmniej postawową wiedzę z zakresu tego języka taką, która pozwala prawie na napisanie prostego notatnika. :) Nawet ja, osobnik, którego zapewne uznajesz Pan za istotę bardzo mało inteligentną, skoro wypisujesz takie bzdury, potrafiłbym napisać programik, który służyłby do zapisywania myśli. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Myslełem, że dyskutujemy tutaj o tym co możliwe, albo nie. Widzę jednak, że jest to jednak dyskusja o wszystkim i o niczym.
Ja się odnoszę do czegoś innego, Pan stale wyciąga co innego. Trudno tak Panu odpisywać.
Ja odpisuję Panu co do pakietu office (dlaczego nie są tworzone na nowo), Pan to podstawia pod pogodę itp.
Co do stanów kwantowych, to za pewne Pan wie, ze symulacje przeprowadza się odnośnie badanego zjawiska. Sądząc, po tej niewyobrażalnej ilości kwantów, o której Pan pisze to mam wrażenie, że chodzi Panu o liczbę kwatnów jaka jest w całym wszechświecie. Tylko czemu miałoby służyć zmodelowanie wszcheświata? Bo nawet grupa uczonych nie zdołaby za wiele z tego zaobserwować. (musiałoby być potem niewyobrażalnie dużo naukowców, żeby z tego korzystać, jak napisała Olesia:"podejrzewam, że naukowiec nie jest w stanie śledzić każdej jednej rozwijającej się chmury, sekunda po sekundzie i zapisywać w pamiętniczku: "o k***! 3 sekundy temu mogli wpuścić w chmurę substancję XXX i zmieść z powierzchni ziemi żuczki gnojowniczki".
Tym bardziej obserwacja nieskończonej ilości kwantów, byłaby trudniejsza i bardziej bezcelowa.)
Przeprowadza się modelowanie, odnośnie tego co chce się zaobserwować, np. działanie bomby atomowej, budowy półprzewodników itp.
Twierdzenie, że coś co powstało w danym miejscu (uniwersytet i inne instytucje) i tam zostaje na zawsze jest błędem, bo musielibyśmy założyć ze 100% pewnością, że :
1. komputery są tak zabezpieczone, że nie da się wykraść danych.
2. Programiści tworzą tylko jeden kod źródłowy (pracują nad nim tylko w instytucji).
3. Prawa autorskie posiadają tylko instytucje i żaden program powstający na uniwersytecie nie jest własnością programisty.

Twierdzi Pan, że sztuczne wywołanie opadów nie miało miejsca (czyli badania nie zostały ukończone)?
żeby powiedzieć, że coś jest znane, badania musiały być wykonane. Z modelowaniem całej pogody (domyślam się że chodzi Panu o pogodę na świecie;)),dawniejsze komputery z pewnością sobie nie radziły, ale wybranego fragmentu tak. Ale wątpię, żeby do obserwacji faz powstawania chmury potrzebna była wiedza o pogodzie z całego świata.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • RONDO ALLA POLACA

      Jeśli Twój majestat żąda, bym
      Zamilkł jak po zachodzie ptak,
      Ciemności nie skalam głosem mym,
      Nie ubliżę nim urodzie dnia.

      Nic nie powiem już,
      Będę tylko trwał, aż
      Policzony będzie każdy oddech mój,
      Jeśli taka wola Twa.

      By głos nie zadrżał mi,
      Gdy z kurhanu złych sław
      Będę śpiewał Ci

      Z tego kurhanu lat,
      Śpiewał Chwałę Twą,
      Jeśli tylko dasz
      Wciąż śpiewać ją 

      Z tego kurhanu dni
      Twa chwała będzie grzmieć,
      Jeśli pozwolisz mi
      Mą śpiewać pieśń

      Na sam rozkaz Twój,
      Lub gdy wybór dasz,
      Rzekom daj nabrać wód,
      Wzgórzom radość wskaż.

      Niech łaska Twa udzieli się
      Sercom zgorzałym w piekielny czas
      Jeśli tak Pan chce -
      Chce uzdrowić nas

      I zgarnąć do rąk,
      Na rękach zacieśnić więź,
      Twym dziatkom tu,
      Jeśli Ty tak chcesz.

      W tych z lumpexu snach,
      Wszystkie w na zabój sznyt
      I dać, by śpiew pokonał strach,
      Jeśli zechcesz Ty.

      W Twych w szmaciankę grach
      I w strzelankach, gdzie każdy to wróg,
      I dać by odszedł strach,
      (Jeśli tak zechce Bóg...).

      Jeśli Twój majestat chce,
      bym nie mówił nic,
      Mój głos skryje się
      Jak w ciemnościach widz

      Nic nie powiem już
      Będę tylko trwał, aż
      Policzone będą me dni
      Jeśli taka wola Twa

      Jak pan Władza chce,
      Żebym zamknął ryj,
      Z chęcią zamknę się
      Jak w komórce stryj

      Jak tak, to tak
      Jak mam być twój błękitny ptak,
      Jak chcesz, zamknę się
      W klatce, jak papug ten

      To co?
      Stul pysk, bo....
      Z tulipana ci....
      Ci, ci, ciuciubabko,
      Won

      Casino Royale

      Wciąż pamiętam, w Chelsea Hotel, jak ty 
       Mężnie i słodko piałaś jak grecki chór 
      Na rozebranym łóżku dobrze robiąc mi
       A na ulicy czekał limuzyn sznur...

      To był powód, to był Nowy Jork
      W kolejce po szmal i po szał ciał
      To zwali miłością do mas śpiewających ten song
      Pewnie wciąż ją tak zwą, dla tych, co  jeszcze są...

      Lecz ty  uciekłaś jej, więc po co ten szum? 
      Po prostu poszłaś w drugą stronę, niż tłum,
      Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust:

      "Potrzebuję cię: nie, nie potrzebuję. Cię
      Nie potrzebuję; nie: jednak potrzebuję."
      Wiesz, całe to paplanie mnie denerwuje

      Pamiętam cię z  Chelsea Hotel wciąż:
      Podawano  z ust do ust twe serce wiecznieżyjące...
      I mówisz, że wolisz, jak przystojni są,
      Ale, że dla mnie zrobisz wyjątek...

      I twardo bierzesz w dłoń takich jak ja,
      Co jęczą pod jarzmem piękna,
      Po wszystkim ogarniasz się, i mówisz: „No tak:Urody nam brak, ale mamy pieśni dźwięki”...

      Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust:

      "Nie potrzebuję cię: nie, potrzebuję. Cię
      Potrzebuję; nie, nie potrzebuję."
      Twoje paplanie mnie wciąż denerwuje...

      Nie mówię, że kochałem najbardziej cię 
      Nie  zliczę ile razy wróbli trup padał gęsto 
      Dobrze cię pamiętam, z Chelsea Hotel 
      To wszystko, nawet nie myślę o tobie zbyt często...

      Pamiętam cię, z Chelsea Hotel, lecz jak przez mgłę,
      Brałaś wszystko, co leci, do ust, twoje wdzięki już gasnące...

      Wciąż biorą do ust twój biust więdnący...
      Wciąż mówisz, że wolisz, by przystojny był,
      Ale ten jeden raz zrobisz wyjątek... 

      "Potrzebujesz mnie: ja nie potrzebuję Cię
      Nie, potrzebuję; nie: nie potrzebuję."

      Ja też miałem w ustach smak 
      Na życie pieśnią tętniące..
      Też wolę, jak ładne są pół tak 
      Lecz dla ciebie zrobiłem wyjątek... 

      "Wcale nie żałuję: nie, jednak żałuję. 
      Trochę żałuję; nie: mi cię nie brakuje.
      Tango Anus

       

      TANGO ANUS 


      Tańcz mnie, poprzez strach,  po schronienia próg
      Wznieś mnie, gdzie mirtu gałązkę będę nieść,
      Gdy będę gołąbkiem, co leci, gdzie chce Bóg,
      Stańcz mnie w piękna płonących skrzypiec piec
      Stańcz mnie, gdzie miłość nie wytrzyma prób,
      Wtańcz mnie, gdzie miłości s grób..

      Pokaż mi swe piękno,
      Gdy świadczyć miał nie będzie kto
      Daj  poczuć, jak tętni
      W tobie Babilonu noc 
      Pokaż to, czego tylko granice znam, chodź,
      Wtańcz mnie, gdzie miłość traci swą moc..

      Tańcz mnie tam, gdzie nasz ślub, wciąż i wciąż
      Wytańcz mnie czule, zatańcz mnie po krag,
      Jesteśmy oboje mniejsi niż ta miłość, lecz też ponad nią 
      Wtańcz mnie, gdzie miłość ma granicę swą,
      Wtańcz mnie, gdzie miłość wie że koniec to...

      Dotańcz do tych dzieci, którym rodzić się nie dał czas,
      Przetańcz przez zasłony, które  starł pożegnań żar,
      Wznieś namiot azylu, choć pękła ich nić,
      Odtańcz  mnie tam, gdzie miłość nie znaczy już nic...

      Tańcz mnie poprzez strach,  po schronienia próg
      Wtańcz mnie w płonących skrzypiec piec
      Dotknij nagą dłonią lub łachmanem choć
      Tańcz mnie tam, gdzie miłości kres


      Tańcz mnie, gdzie miłość wchodzi w noc
      Wtańcz, gdzie zechce Bóg
      ""Tańcz mnie, po miłości kres..."


      z POPULARNE


      Wszyscy wiemy, że kości tu chrzczone
      Lecz rzucamy, zaciskając kciuk
      Wiemy, że wojna jest skończona;
      Wszystko świetnie: wygrał wróg...

      Wszyscy wiemy, że ta walka to sztos
      Biedni bez grosza, bogatym pęcznieje trzos
      Już taki los. Tak chce populi Vox...

      [Zwrotka 2]
      Wszyscy wiedzą, że łajba bierze wodę
      I myślą, że kapitan to łgarz
      Lecz w tych okolicznościach przyrody
      Zawsze tak, jakby ojciec lub pies ci zmarł....

      Wszyscy zapatrzen są w konta stan:
      Każdy na bombonierkę z dyskontu ma smak 
      I bukiet że stu róż
      Tak tu jest już...

      [Zwrotka 3]
      I wiedzą, że mnie kochasz niezmienne
      Wszyscy wiedzą, że tak dokładne jest
      Wiedzą wszyscy, że mi byłaś wierna
      Wyjąwszy tysiąc nocy +/- dwie

      Wiedzą, że Święty ci małżeński próg
      Lecz tak monitują do Twych ud
      Że przyjmujesx jak cię stworzył Bóg
      Taki masz drobny druk

      [Refren]
      Wszyscy wiemy, że taki klimat jest tu
      Taki razem ciągniemy drut
      Tak czytamy z nut
      Maestra Ubu
      Taki hołd składamy mu
      Nie licz więc na cud

      [Zwrotka 4]
      Oboje wiemy, że nigdy, jak nie teraz
      Wiemy, że na dwoje: albo ja, albo ty
      I wiemy, że jak żyć, to nie umierać
      Gdy wciągnąć kreskę Biała Śmierć, czarny film..

      Wszyscy wiedzą, że układ jest zamknięty
      Że murzynek Bambo zrobił swoje, jak z Nel Staś
      Nawet Kali ma nieswoje momenty
      I wszyscy odkładają wszystko na zaś

      [Zwrotka 5]
      I wszyscy wiedzą, że nadchodzi pandemia
      Wiemy, że po kościach rozeszła się, lecz...
      A nadzy on i ona na planecie Ziemia
      To dziś niezwykle niezwykła rzecz

      Wszyscy wiemy, jaki rozkład ról
      Lecz przy twoim łóżku będzie siedział mól,
      Który zaksięguje jak wół
      To, co wiemy już

      [Zwrotka 6]
      I wszyscy znają ten twój zapaszek
      I się zakładają, jak wcielasz im cel,
      Od krwawego krzyża na Górze Czaszek
      Do plaży na półwyspie Hel

      Wszyscy wiedzą, że przemija ten świat, 
      A Najświętsze Serce jest pełne łat
      Zaraz pęknie jak Albert brat,
      Totus Eium już od lat..

      [Refren]
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Och, wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą

      ŚNIEŻYNKA I STRACH
      (Dialog na cztery kopyta)


      [STRACH]
      Przyszłaś do mnie dziś rano
      I obrobiłaś jak sztukę mięs.
      Tylko facet ci powie, jaki to
      Delikatny, jaki czuły gest.


      Tyś w lustrze jest odbiciem mym,
      Krwią z mojej krwi, poznam cię we स्नेह,
      Bo kto inny by mnie zechciał wziąć
      W tysiąca swych pocałunków toń?


      (Dla tych, którzy przywitali mnie)
      Nieważne, że droga nam dłuży się,
      Nieważne, że pod górę wciąż,
      Nieważne, że księżyc już zszedł
      I zapanował mrok.


      Nieważne, że gubimy szlak,
      Spisane jest, że spotkasz mnie.
      Na pewno mi mówiłaś tak
      Na pocałunków dnie.


      I kocham cię, gdy na słońca blask
      Jak lilia otwierasz płatki swe,
      A ja – to na wróble strach,
      Którego smaga deszcz.


      Strach, co strachliwie kocha cię,
      Choć ma z lumpeksu twarz,
      Ciało i wszystko, czym był i jest,
      Aż do pocałunków dna.


      Wiem, że znasz ten kłamstwa smak
      I oszustw bez zbędnych słów:
      Nauczyłaś się operować tak
      Na kolanach ojca i u matki stóp...


      Ale czy musiałaś się bić,
      By ulicę w ogniu przejść,
      Jeśli całe to nasze mieć i być
      Wisi u pocałunków tajnych miejsc.


      Numerki, odwyk i jasna rzecz:
      Wracam na Square du Blues.
      Chciałbym rzucić już tę robotę, lecz
      Podchodzi mi już do ust.


      Lecz o tobie myśl daje mi nabrać tchu,
      A akta sprawy twej kompletne są,
      Brak tylko w nich tego, czego nie zdziałałem tu
      Płynąc w pocałunków głąb.


      Nieważne, czy masz moc sił i dóbr,
      Czy opuściła cię moc,
      Czy napiszesz te kilka słów,
      Które słowiki cytują co noc.


      Nieważne, czy masz zaszczyt robić w HR,
      Czy nieregulowany czas,
      Rzucasz życie w kąt, bo masz
      Przeżyć pocałunków tysiąc pięć.


      Biegną poszły, a dziewczyny młode są,
      Bieg ten jest szansy wart.
      Los bierze stronę twą,
      Lecz szybko kończy się fart.


      Wezwanie: masz być jak widz
      W kinie, co twą pyrrusową klęskę gra,
      Lecz żyjesz, jak gdyby nigdy nic,
      Odbijasz się od pocałunków dna.


      Słyszę głosy ich na kufla dnie,
      Co czasem tak woła mnie.
      Jak ta orkiestra, co cover gra – czyżby to moja pieśń?


      Lecz gwardia nie cofa się;
      Gdy woła to, co kochasz, serce odpowie na zew,
      Choćbyś oddał tu swój życia skok,
      Tak świadczą nasz czas, nasza krew
      I tysiąca pocałunków twych mrok.


      Tak wiem: musiałaś kłamać
      I oszukiwać bez słów:
      Tak jak gdy ojciec na kolana cię brał,
      A matka tuliła do stóp...


      Wiem, że musisz tak kłamać im,
      By system ograć, zamiast się położyć na wznak,
      Lecz majątek nic nie gwarantuje ci,
      Gdy Cnota i Podstęp zerwą pakt.


      Prawdę wpędzili w szok, piękno wypędzili na bruk,
      Styl dawny ma dziś naftaliny woń,
      Bo Duch przeszedł przez próg
      W tysiąca pocałunków toń.


      A Wewnętrzne Światło twe, co
      Nie ma równych i ma gest?
      Garbię się w kolejną noc,
      Po tysiąca pocałunków kres


      Zaklinam los, nastrajam głos,
      I wracam na Avenue du Blues.
      Chciałbym rzucić to, lecz nie mogę, bo
      Jestem za cienki tchórz.


      Lecz czasem, gdy noc grzeczna jest,
      A my potulnie zapijamy żal,
      Burzymy się, zbieramy zabawki serc
      I odchodzimy w pocałunków dal.


      Tym pachnie ta o tobie myśl,
      Mam o tobie komplet akt –
      Poza tym, co mi nie umknęło dziś
      W pocałunków niski takt.


      Grałem z Dizem raz i z Dantem też –
      Brak mi było tego ich „coś”,
      Lecz raz czy dwa przygarnęli mnie,
      Wciągnęli w pocałunków blues.


      Odstawić wino chcę, jak Bóg chciał,
      Wchodzę w parkietu tłum gęsty jak w dym.
      Zespół wpadł już w weny twórczy szał,
      Serce nie cofnie się przed morzem win.


      Może musiałem jechać drogi szmat
      I obietnic tysiąc złamać, lecz
      Rzuca się wszystko, ot tak,
      By przeżyć twych pocałunków treść.


      Teraz jesteś jak Anioł Śmierć,
      Potem jak Parakleta szał,
      Czasem jak Zbawiciela Dech,
      Potem – w Belsen stos ciał.


      Nie ma odwrotu już od miłości gróźb,
      Czy meta to skoku w bok –
      Jak zaświadczono czasem i krwią
      W pocałunków równy krok.


      Przyszłaś do mnie tu skoro świt,
      Przyniosłaś słowo jak ciała strzęp.
      Tylko człowiek powie ci, że to nie wstyd,
      Tak delikatnie, czule zrobić wstęp.


      Tak delikatnie, czule w materię wejść.
      Tylko mężczyzna wie, nawet bez przejść,
      Że przynieść miłość jak kwiatu pąk –
      To przyjść bez pustych rąk.


      [ŚNIEŻYNKA]
      Tyś mój brat z lustra, krewny mój
      Z najczarniejszych snów.
      Kto, jak nie ty, by dał mi znój
      Podróży w tysiąc pocałunków znów?


      Czekałam, aż otworzysz się
      Na ulic skwar. Jeden z wielu tak...
      A ja jestem jak kula śnieżna łez,
      Tocząca deszczu z deszczem ślad.


      Topniejącą miłością wciąż kocham cię
      I fizis tą z drugiej ręki –
      Całą sobą, wszystkim, czym chcesz,
      Tysiącem pocałunków namiętnych.


      Cała ja, aż do granicy mórz,
      Przeniknięta przez seks,
      Widzę, że oceany tu wyschły już
      Modliszce, co we mnie jest...


      Docieramy na dziób,
      Syreną daję znak, że twej floty wrak
      Ma mi się rozbić tu
      Na tysiąc pocałunków. Odzewu brak.


      Przychodzisz do mnie co noc
      I ubijasz jak stek,
      Lecz baba powie ci, że większą moc
      Ma czułych obelg stek.


      Tyś mój w krzywym lustrze wizerunek jest,
      Jesteś jak koszmar śniony dzień w dzień,
      Jak zapomniany chrześniak, co już wchodząc w sień,
      Woła na ratunek i składa ci
      Na czole obśliniony pocałunek.


      (Dla tych, którzy mnie powitali w tym...)
      Weszliśmy tu nie do siebie jak w dym,
      Wgryźliśmy się w seks jak w steak tartare.
      Sami, choć dwoje nas jest, bo chce nam się wbić
      W ten słodko-kwaśny smaku czar...


      Mój bliźniaku z lustra, mój bliski krewny,
      Poznałbym cię przez sen.
      Kto, jeśli nie ty, przyjąłby mnie
      W tysiąc pocałunków namiętnych?


      Wzdychamy na los; poprawiamy włos
      I wjeżdżamy na Autoroute du Blues.
      Próbowaliśmy rzucić to nasze coś –
      Cóż, na inny rejs sił nie mamy już.


      Lecz śnieżynka i strach wciąż mają to... cóż,
      Miast miłości – z wyprzedaży twarz,
      Miast szału ciał – goryczy czar,
      A pocałunków czar dna dosięgł już.


      Lecz gonitwa trwa, wieczór młody wciąż,
      Śnieżynka i Strach wciąż nie są bez szans.
      Za chwilę wygramy, a potem raut –
      Dzisiaj zacznie się nasza passa pass!


      A kiedy wezwą nas, byśmy zdali rzecz,
      Jaką im odpowiedź dasz?
      Jakie życie? Życie poszło precz.
      Pocałunki? Ważne, co w kieszeni masz...


      A kiedy mnie wezwie On, bym spowiadała się
      Ze stanu, w jakim jest cały ten kram,
      Odpowiem: życie? Życie przeszło w cień,
      Lecz tysiąc pocałunków w kieszeni mam.


      Przyszliśmy tu w ostatnie dni,
      Podtarliśmy się o Twego Słowa strzęp.
      Skalaliśmy wszystko, to co dałeś Ty,
      Na Twą czułość ogarniał nas śmiech.


      Lecz delikatnie chcemy wciąż w tę materię wejść.
      Wiemy, przeszedłszy przez ucho Twych przejść,
      Że miłość trzeba nieść jak kwiatu pąk –
      I do Ciebie przyjść bez pustych rąk.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka ... a gdyby na początek z ptakami podzielić się myślami   polecam wróble są wielkimi gaduałami ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Dwóch turystów w knajpie, w Sopocie  Miało ochotę na pyszne łakocie  Pytają więc gości  Skąd takie pyszności? Oni im mówią, to resztki po kocie 
    • RONDO ALLA POLACA Jeśli Twój majestat żąda, bym Zamilkł jak po zachodzie ptak, Ciemności nie skalam głosem mym, Nie ubliżę nim urodzie dnia. Nic nie powiem już, Będę tylko trwał, aż Policzony będzie każdy oddech mój, Jeśli taka wola Twa. By głos nie zadrżał mi, Gdy z kurhanu złych sław Będę śpiewał Ci Z tego kurhanu lat, Śpiewał Chwałę Twą, Jeśli tylko dasz Wciąż śpiewać ją  Z tego kurhanu dni Twa chwała będzie grzmieć, Jeśli pozwolisz mi Mą śpiewać pieśń Na sam rozkaz Twój, Lub gdy wybór dasz, Rzekom daj nabrać wód, Wzgórzom radość wskaż. Niech łaska Twa udzieli się Sercom zgorzałym w piekielny czas Jeśli tak Pan chce - Chce uzdrowić nas I zgarnąć do rąk, Na rękach zacieśnić więź, Twym dziatkom tu, Jeśli Ty tak chcesz. W tych z lumpexu snach, Wszystkie w na zabój sznyt I dać, by śpiew pokonał strach, Jeśli zechcesz Ty. W Twych w szmaciankę grach I w strzelankach, gdzie każdy to wróg, I dać by odszedł strach, (Jeśli tak zechce Bóg...). Jeśli Twój majestat chce, bym nie mówił nic, Mój głos skryje się Jak w ciemnościach widz Nic nie powiem już Będę tylko trwał, aż Policzone będą me dni Jeśli taka wola Twa Jak pan Władza chce, Żebym zamknął ryj, Z chęcią zamknę się Jak w komórce stryj Jak tak, to tak Jak mam być twój błękitny ptak, Jak chcesz, zamknę się W klatce, jak papug ten To co? Stul pysk, bo.... Z tulipana ci.... Ci, ci, ciuciubabko, Won Casino Royale Wciąż pamiętam, w Chelsea Hotel, jak ty   Mężnie i słodko piałaś jak grecki chór  Na rozebranym łóżku dobrze robiąc mi  A na ulicy czekał limuzyn sznur... To był powód, to był Nowy Jork W kolejce po szmal i po szał ciał To zwali miłością do mas śpiewających ten song Pewnie wciąż ją tak zwą, dla tych, co  jeszcze są... Lecz ty  uciekłaś jej, więc po co ten szum?  Po prostu poszłaś w drugą stronę, niż tłum, Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust: "Potrzebuję cię: nie, nie potrzebuję. Cię Nie potrzebuję; nie: jednak potrzebuję." Wiesz, całe to paplanie mnie denerwuje Pamiętam cię z  Chelsea Hotel wciąż: Podawano  z ust do ust twe serce wiecznieżyjące... I mówisz, że wolisz, jak przystojni są, Ale, że dla mnie zrobisz wyjątek... I twardo bierzesz w dłoń takich jak ja, Co jęczą pod jarzmem piękna, Po wszystkim ogarniasz się, i mówisz: „No tak:Urody nam brak, ale mamy pieśni dźwięki”... Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust: "Nie potrzebuję cię: nie, potrzebuję. Cię Potrzebuję; nie, nie potrzebuję." Twoje paplanie mnie wciąż denerwuje... Nie mówię, że kochałem najbardziej cię  Nie  zliczę ile razy wróbli trup padał gęsto  Dobrze cię pamiętam, z Chelsea Hotel  To wszystko, nawet nie myślę o tobie zbyt często... Pamiętam cię, z Chelsea Hotel, lecz jak przez mgłę, Brałaś wszystko, co leci, do ust, twoje wdzięki już gasnące... Wciąż biorą do ust twój biust więdnący... Wciąż mówisz, że wolisz, by przystojny był, Ale ten jeden raz zrobisz wyjątek...  "Potrzebujesz mnie: ja nie potrzebuję Cię Nie, potrzebuję; nie: nie potrzebuję." Ja też miałem w ustach smak  Na życie pieśnią tętniące.. Też wolę, jak ładne są pół tak  Lecz dla ciebie zrobiłem wyjątek...  "Wcale nie żałuję: nie, jednak żałuję.  Trochę żałuję; nie: mi cię nie brakuje. Tango Anus   TANGO ANUS  Tańcz mnie, poprzez strach,  po schronienia próg Wznieś mnie, gdzie mirtu gałązkę będę nieść, Gdy będę gołąbkiem, co leci, gdzie chce Bóg, Stańcz mnie w piękna płonących skrzypiec piec Stańcz mnie, gdzie miłość nie wytrzyma prób, Wtańcz mnie, gdzie miłości s grób.. Pokaż mi swe piękno, Gdy świadczyć miał nie będzie kto Daj  poczuć, jak tętni W tobie Babilonu noc  Pokaż to, czego tylko granice znam, chodź, Wtańcz mnie, gdzie miłość traci swą moc.. Tańcz mnie tam, gdzie nasz ślub, wciąż i wciąż Wytańcz mnie czule, zatańcz mnie po krag, Jesteśmy oboje mniejsi niż ta miłość, lecz też ponad nią  Wtańcz mnie, gdzie miłość ma granicę swą, Wtańcz mnie, gdzie miłość wie że koniec to... Dotańcz do tych dzieci, którym rodzić się nie dał czas, Przetańcz przez zasłony, które  starł pożegnań żar, Wznieś namiot azylu, choć pękła ich nić, Odtańcz  mnie tam, gdzie miłość nie znaczy już nic... Tańcz mnie poprzez strach,  po schronienia próg Wtańcz mnie w płonących skrzypiec piec Dotknij nagą dłonią lub łachmanem choć Tańcz mnie tam, gdzie miłości kres Tańcz mnie, gdzie miłość wchodzi w noc Wtańcz, gdzie zechce Bóg ""Tańcz mnie, po miłości kres..." z POPULARNE Wszyscy wiemy, że kości tu chrzczone Lecz rzucamy, zaciskając kciuk Wiemy, że wojna jest skończona; Wszystko świetnie: wygrał wróg... Wszyscy wiemy, że ta walka to sztos Biedni bez grosza, bogatym pęcznieje trzos Już taki los. Tak chce populi Vox... [Zwrotka 2] Wszyscy wiedzą, że łajba bierze wodę I myślą, że kapitan to łgarz Lecz w tych okolicznościach przyrody Zawsze tak, jakby ojciec lub pies ci zmarł.... Wszyscy zapatrzen są w konta stan: Każdy na bombonierkę z dyskontu ma smak  I bukiet że stu róż Tak tu jest już... [Zwrotka 3] I wiedzą, że mnie kochasz niezmienne Wszyscy wiedzą, że tak dokładne jest Wiedzą wszyscy, że mi byłaś wierna Wyjąwszy tysiąc nocy +/- dwie Wiedzą, że Święty ci małżeński próg Lecz tak monitują do Twych ud Że przyjmujesx jak cię stworzył Bóg Taki masz drobny druk [Refren] Wszyscy wiemy, że taki klimat jest tu Taki razem ciągniemy drut Tak czytamy z nut Maestra Ubu Taki hołd składamy mu Nie licz więc na cud [Zwrotka 4] Oboje wiemy, że nigdy, jak nie teraz Wiemy, że na dwoje: albo ja, albo ty I wiemy, że jak żyć, to nie umierać Gdy wciągnąć kreskę Biała Śmierć, czarny film.. Wszyscy wiedzą, że układ jest zamknięty Że murzynek Bambo zrobił swoje, jak z Nel Staś Nawet Kali ma nieswoje momenty I wszyscy odkładają wszystko na zaś [Zwrotka 5] I wszyscy wiedzą, że nadchodzi pandemia Wiemy, że po kościach rozeszła się, lecz... A nadzy on i ona na planecie Ziemia To dziś niezwykle niezwykła rzecz Wszyscy wiemy, jaki rozkład ról Lecz przy twoim łóżku będzie siedział mól, Który zaksięguje jak wół To, co wiemy już [Zwrotka 6] I wszyscy znają ten twój zapaszek I się zakładają, jak wcielasz im cel, Od krwawego krzyża na Górze Czaszek Do plaży na półwyspie Hel Wszyscy wiedzą, że przemija ten świat,  A Najświętsze Serce jest pełne łat Zaraz pęknie jak Albert brat, Totus Eium już od lat.. [Refren] Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą Tak to jest Wszyscy wiedzą Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą Tak to jest Och, wszyscy wiedzą Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą Tak to jest Wszyscy wiedzą Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą ŚNIEŻYNKA I STRACH (Dialog na cztery kopyta) [STRACH] Przyszłaś do mnie dziś rano I obrobiłaś jak sztukę mięs. Tylko facet ci powie, jaki to Delikatny, jaki czuły gest. Tyś w lustrze jest odbiciem mym, Krwią z mojej krwi, poznam cię we स्नेह, Bo kto inny by mnie zechciał wziąć W tysiąca swych pocałunków toń? (Dla tych, którzy przywitali mnie) Nieważne, że droga nam dłuży się, Nieważne, że pod górę wciąż, Nieważne, że księżyc już zszedł I zapanował mrok. Nieważne, że gubimy szlak, Spisane jest, że spotkasz mnie. Na pewno mi mówiłaś tak Na pocałunków dnie. I kocham cię, gdy na słońca blask Jak lilia otwierasz płatki swe, A ja – to na wróble strach, Którego smaga deszcz. Strach, co strachliwie kocha cię, Choć ma z lumpeksu twarz, Ciało i wszystko, czym był i jest, Aż do pocałunków dna. Wiem, że znasz ten kłamstwa smak I oszustw bez zbędnych słów: Nauczyłaś się operować tak Na kolanach ojca i u matki stóp... Ale czy musiałaś się bić, By ulicę w ogniu przejść, Jeśli całe to nasze mieć i być Wisi u pocałunków tajnych miejsc. Numerki, odwyk i jasna rzecz: Wracam na Square du Blues. Chciałbym rzucić już tę robotę, lecz Podchodzi mi już do ust. Lecz o tobie myśl daje mi nabrać tchu, A akta sprawy twej kompletne są, Brak tylko w nich tego, czego nie zdziałałem tu Płynąc w pocałunków głąb. Nieważne, czy masz moc sił i dóbr, Czy opuściła cię moc, Czy napiszesz te kilka słów, Które słowiki cytują co noc. Nieważne, czy masz zaszczyt robić w HR, Czy nieregulowany czas, Rzucasz życie w kąt, bo masz Przeżyć pocałunków tysiąc pięć. Biegną poszły, a dziewczyny młode są, Bieg ten jest szansy wart. Los bierze stronę twą, Lecz szybko kończy się fart. Wezwanie: masz być jak widz W kinie, co twą pyrrusową klęskę gra, Lecz żyjesz, jak gdyby nigdy nic, Odbijasz się od pocałunków dna. Słyszę głosy ich na kufla dnie, Co czasem tak woła mnie. Jak ta orkiestra, co cover gra – czyżby to moja pieśń? Lecz gwardia nie cofa się; Gdy woła to, co kochasz, serce odpowie na zew, Choćbyś oddał tu swój życia skok, Tak świadczą nasz czas, nasza krew I tysiąca pocałunków twych mrok. Tak wiem: musiałaś kłamać I oszukiwać bez słów: Tak jak gdy ojciec na kolana cię brał, A matka tuliła do stóp... Wiem, że musisz tak kłamać im, By system ograć, zamiast się położyć na wznak, Lecz majątek nic nie gwarantuje ci, Gdy Cnota i Podstęp zerwą pakt. Prawdę wpędzili w szok, piękno wypędzili na bruk, Styl dawny ma dziś naftaliny woń, Bo Duch przeszedł przez próg W tysiąca pocałunków toń. A Wewnętrzne Światło twe, co Nie ma równych i ma gest? Garbię się w kolejną noc, Po tysiąca pocałunków kres Zaklinam los, nastrajam głos, I wracam na Avenue du Blues. Chciałbym rzucić to, lecz nie mogę, bo Jestem za cienki tchórz. Lecz czasem, gdy noc grzeczna jest, A my potulnie zapijamy żal, Burzymy się, zbieramy zabawki serc I odchodzimy w pocałunków dal. Tym pachnie ta o tobie myśl, Mam o tobie komplet akt – Poza tym, co mi nie umknęło dziś W pocałunków niski takt. Grałem z Dizem raz i z Dantem też – Brak mi było tego ich „coś”, Lecz raz czy dwa przygarnęli mnie, Wciągnęli w pocałunków blues. Odstawić wino chcę, jak Bóg chciał, Wchodzę w parkietu tłum gęsty jak w dym. Zespół wpadł już w weny twórczy szał, Serce nie cofnie się przed morzem win. Może musiałem jechać drogi szmat I obietnic tysiąc złamać, lecz Rzuca się wszystko, ot tak, By przeżyć twych pocałunków treść. Teraz jesteś jak Anioł Śmierć, Potem jak Parakleta szał, Czasem jak Zbawiciela Dech, Potem – w Belsen stos ciał. Nie ma odwrotu już od miłości gróźb, Czy meta to skoku w bok – Jak zaświadczono czasem i krwią W pocałunków równy krok. Przyszłaś do mnie tu skoro świt, Przyniosłaś słowo jak ciała strzęp. Tylko człowiek powie ci, że to nie wstyd, Tak delikatnie, czule zrobić wstęp. Tak delikatnie, czule w materię wejść. Tylko mężczyzna wie, nawet bez przejść, Że przynieść miłość jak kwiatu pąk – To przyjść bez pustych rąk. [ŚNIEŻYNKA] Tyś mój brat z lustra, krewny mój Z najczarniejszych snów. Kto, jak nie ty, by dał mi znój Podróży w tysiąc pocałunków znów? Czekałam, aż otworzysz się Na ulic skwar. Jeden z wielu tak... A ja jestem jak kula śnieżna łez, Tocząca deszczu z deszczem ślad. Topniejącą miłością wciąż kocham cię I fizis tą z drugiej ręki – Całą sobą, wszystkim, czym chcesz, Tysiącem pocałunków namiętnych. Cała ja, aż do granicy mórz, Przeniknięta przez seks, Widzę, że oceany tu wyschły już Modliszce, co we mnie jest... Docieramy na dziób, Syreną daję znak, że twej floty wrak Ma mi się rozbić tu Na tysiąc pocałunków. Odzewu brak. Przychodzisz do mnie co noc I ubijasz jak stek, Lecz baba powie ci, że większą moc Ma czułych obelg stek. Tyś mój w krzywym lustrze wizerunek jest, Jesteś jak koszmar śniony dzień w dzień, Jak zapomniany chrześniak, co już wchodząc w sień, Woła na ratunek i składa ci Na czole obśliniony pocałunek. (Dla tych, którzy mnie powitali w tym...) Weszliśmy tu nie do siebie jak w dym, Wgryźliśmy się w seks jak w steak tartare. Sami, choć dwoje nas jest, bo chce nam się wbić W ten słodko-kwaśny smaku czar... Mój bliźniaku z lustra, mój bliski krewny, Poznałbym cię przez sen. Kto, jeśli nie ty, przyjąłby mnie W tysiąc pocałunków namiętnych? Wzdychamy na los; poprawiamy włos I wjeżdżamy na Autoroute du Blues. Próbowaliśmy rzucić to nasze coś – Cóż, na inny rejs sił nie mamy już. Lecz śnieżynka i strach wciąż mają to... cóż, Miast miłości – z wyprzedaży twarz, Miast szału ciał – goryczy czar, A pocałunków czar dna dosięgł już. Lecz gonitwa trwa, wieczór młody wciąż, Śnieżynka i Strach wciąż nie są bez szans. Za chwilę wygramy, a potem raut – Dzisiaj zacznie się nasza passa pass! A kiedy wezwą nas, byśmy zdali rzecz, Jaką im odpowiedź dasz? Jakie życie? Życie poszło precz. Pocałunki? Ważne, co w kieszeni masz... A kiedy mnie wezwie On, bym spowiadała się Ze stanu, w jakim jest cały ten kram, Odpowiem: życie? Życie przeszło w cień, Lecz tysiąc pocałunków w kieszeni mam. Przyszliśmy tu w ostatnie dni, Podtarliśmy się o Twego Słowa strzęp. Skalaliśmy wszystko, to co dałeś Ty, Na Twą czułość ogarniał nas śmiech. Lecz delikatnie chcemy wciąż w tę materię wejść. Wiemy, przeszedłszy przez ucho Twych przejść, Że miłość trzeba nieść jak kwiatu pąk – I do Ciebie przyjść bez pustych rąk.  
    • nie szukam  naszych śladów  jeszcze nie jest pora    patrzę na czas  już bez makijażu  zabiorę ze sobą  nie tylko złudzenia  wezmę  uśmiechy emocje   wizytówka z marzeń  zostanie    spojrzenie z mola  zatopiło się w morzu  niebo rzuca cień  zaglądam do zatłoczonych myśli  przystanki zbyt długie  oczekiwanie poza skalą    otworzę drzwi do jutra  nie zostawiając śladów  most na drugą stronę  już nie daje azylu przeprowadza  przypadkowych  przechodniów    może kiedyś … zapiszemy kartkę  z drugiej strony    6.2026 andrew   
    • A za groby cywil da wina
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...