Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

generalnie wszystko:)

zawsze na dzień dobry odwiedzam strony z najświeższymi informacjami, żeby wiedzieć, co tam słychać w polityce. dziś w Gazecie na głównej króluje Jasna Góra, która ostatnio podjęła - ważną dla świata - współpracę z Fundacją Nautilus.

chciałam tylko napisać, że boję się tych ludzi, ich teorii spiskowych i chorych umysłów. nie uważacie, że duchowni powinni odzywać się (ewentualnie) tylko w kwestiach religii? dlaczego mieszają się w politykę i jątrzą, podjudzają? przecież ciemny lud to bierze, a potem k*rwi w tv na rosyjskich agentów i dziennikarzy Tomka Lisa;>

być może to nie miejsce na takie dywagacje, ale ostatnio rozprawia się tu o wszystkim, zatem zapraszam do lektury:)

enjoy

Pytania z Jasnej Góry. Czy powodzie w Polsce powodują tajemnicze samoloty?
Marek Mamoń. Częstochowa


Igranie z chmurami na polskim niebie? - to pytanie zadaje publicznie rzecznik Jasnej Góry ojciec Stanisław Tomoń. Swoje przemyślenia na temat ewentualnych przyczyn powodzi w Polsce opublikował na jasnogórskiej stronie internetowej.

- Z wielu rejonów Polski, a zwłaszcza z miejsc na terenach dotkniętych w ostatnim okresie ulewnymi deszczami i burzami, otrzymujemy od licznych osób niepokojące sygnały. Według tych - pokrywających się ze sobą informacji - wszystkie one mówią o pojawianiu się co pewien czas samolotów pozostawiających za sobą dziwne smugi na niebie. Według naocznych świadków samoloty te widoczne były w tych rejonach polskiej przestrzeni powietrznej, w których - wkrótce po ich przelocie - powstawały niespodziewanie potężne chmury deszczowe i niebawem występowały nadzwyczaj obfite opady - pisze na stronie internetowej biura prasowego Jasnej Góry o. Stanisław Tomoń,

- We wszystkich przypadkach obecność takich samolotów została odnotowana przez naocznych świadków jako szybko przemieszczających się, na dużych wysokościach, i w kolejnych sektorach powietrznych. Samoloty te zostały zauważone wielokrotnie, o różnych porach dnia, i przez wiele osób.(...) Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że owe "ślady" na niebie to normalne smugi kondensacyjne powstające po przelotach samolotów odrzutowych. Jednak obserwujący zauważyli, że wszystkie te długie na kilometry smugi, w przeciwieństwie do smug kondensacyjnych powstających po wielu innych przelatujących samolotach odrzutowych, ani - w takim samym czasie - nie znikają z nieba, ani nie wydają się być dla obserwujących takie same. Zdaniem oglądających smugi te swoim wyglądem różnią się od innych! Utrzymują się, stopniowo rozrastają i w widoczny sposób coraz bardziej rozpraszając się, wkrótce pokrywają sobą coraz większe połacie nieba - pisze paulin.

Według ojca Tomonia na zdjęciach wykonywanych w maksymalnych zbliżeniach przez teleobiektywy a nawet astroteleobiektyw widać, że "powstające smugi nie są normalnym efektem pracy działania silników samolotowych". Paulin domaga się od " kompetentnych służb państwowych" odpowiedzi: czyje to są samoloty i do kogo one należą? Kto za taki stan rzeczy ponosi odpowiedzialność? I jak to w ogóle możliwe, by ktoś latał w polskiej przestrzeni powietrznej i rozpowszechniał jakiekolwiek środki bez powszechnego i publicznego informowania o tym wszystkich mieszkańców na danym obszarze?

W końcu radzi: "Patrzmy więc w niebo! Warto częściej i z większą uwagą spoglądać... w niebo! I to nad własną głową! Zwłaszcza, że któregoś pięknego poranka lub popołudnia na własne oczy moglibyśmy na nim zaobserwować coś tak niewiarygodnie oczywistego jak np. sztuczne wywoływanie przy użyciu samolotów zmian pogodowych. Jak planowe wzbudzanie różnych zjawisk atmosferycznych o czasowo późniejszych - i jednak już możliwych do przewidzenia - skutkach. Zjawisk, o wywoływaniu których na tak szeroką skalę nie tylko, że dotąd mogliśmy nie mieć najmniejszego pojęcia, ale i o których wciąż nie możemy mieć prawie żadnej głębszej wiedzy". I ubolewa, że w mediach nie ma na ten temat żadnych informacji

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

  • Odpowiedzi 127
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Jestem katolikiem i widziałem ten program Lisa. Ja tych ludzi nie uważam za kotolików - to Rydzykanie, którzy rano gadają o Chrystusie, a wieczorem krzyczą: WON STĄD, WYPIERDALAJ ROSYJSKI AGENCIE!

Co ciekawe, w tym samym programie młodzi ludzie naprawdę wypowiadali się w sposób wyważony. Nie chodzi o to, aby wszyscy wierzyli w to samo i mieli te same poglądy, ale chodzi o to, żeby niewierzący nie mówił do katolików: ciemnogród i sekta, ogłupiony lud, a katolik do niewierzącego: rosyjski agent, szatański lewak etc. I przy okazji z bluzgami jedni na drugich.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zgadzam się w całej rozciągłości:)
najbardziej wkurza mnie to, kiedy 'rydzykanie' oskarżają 'rosyjskich agentów' o rządy nienawiści itp., siejąc przy tym nienawiść wszędzie, gdzie tylko można.

użyłam wyżej pewnego skrótu myślowego - wytłumaczę, zanim przyjdą tu tacy, co będą wypisywać 100 złośliwych komentarzy odnoszących się do jednego niefortunnego sformułowania: 'ciemny lud' nie jest tu określeniem katolików, które wyszło z ust niekatolika. chodziło mi o ludzi niemyślących samodzielnie.

ale w zasadzie nie o podziałach miał być ten temat:) tylko o powodziach spowodowanych tajemniczymi samolotami:D podejrzewam, że te same samoloty zmusiły Noego do zbudowania olbrzymiej arki.
Opublikowano

- a Gazeta Wybiórcza to wyjątkowo wiarygodne i jedynie wiarygodne źródło;
to że w Gazecie siedzieli i chyba nadal siedzą "agenci" to o tym wiemy na przykładzie ketmana; to takie typy co są nawet gotowi zmyślać rzeczywistość byleby kogoś sponiewierać, spotwarzyć, skompromitować - dyżurne tematy zjawiają się o zastanawiających porach, np. tuż przed beatyfikacją księdza Jerzego Popiepułszki...
- to ja już Wolę "Bajki o Leninie" Michaiła Zoszczenki....przynajmniej jest się z czego szczerze pośmiać;

J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie widzę nic dziwnego w tym akurat, że temat pojawił się teraz;)
nie mógł pojawić się wcześniej, bo szanowny paulin dopiero teraz upublicznił swoje domysły na stronie biura prasowego Jasnej Góry;)
nie dyskutujemy tu o (nie)wiarygodności wybiórczej, bo nie jest to artykuł jednego z jej dziennikarzy. gdyby 'artykuł' przekopiowała "Rzeczpospolita" odebrałbyś go inaczej? masz różny stosunek do tej samej rzeczy w zależności od tego, w jakim piśmie ją znajdziesz?

PS czy w artykule jest coś o agentach? naprawdę muszę 'moderować' wątek, żebyśmy się nei pożarli o politykę?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



che che che czekałem kto w tym kierunku poleci...
:)))))))))))
"Bajki o Leninie" wydano w PRL-u, jako książeczkę dla dzieci (z ilustracjami dla dzieci), bo tylko w takiej formie mogła iść.
cieszę się, że teraz można ją wydawać, jako satyrę - legalnie, również dzięki "typom z Gazety".

no i mamy odpowiedź!
powódź zainicjowali dziennikarze z Gazety, celem potraktowania jej(powodzi), jako tematu zastępczego przed beatyfikację!!!!!!!!!

a ja, kretynka, myślałam, że to natura... :(( i "fatalny zbieg okoliczności" klimatycznych!!!!!!!

dzięki, Jacku Sojanie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie uważam, natomiast uważam, że każdy ma prawo do nieskrępowanej wypowiedzi na interesujące go tematy. Swoją drogą to ciekawe, że ludzie mieniący się demokratami odmawiają prawa istnienia mediom typu Radio Maryja itp.
Opublikowano

to jest Olesiu polityka - w odpowiednim czasie ( a można byłoby z tym poczekać po uroczystościach warszawskich) napisać artykuł o księdzu katolickim z Jasnej Góry - klasztoru, jakby nie było, jakiejś narodowej świętośći jak klasztor na górze Atos dla prawosławnych, a Ściana Płaczu dla judaistów;
napisać ośmieszający kapłana artykuł podważający nie tyle tego księdza, nie bądźmy naiwni! -co Wszystkich Paulinów, przedstawicieli kleru kościoła katolickiego - takie sączenie trucizny w umysły wierzących na zasadzie: "patrzcie, jakie cymbały i nieuki, jakie oszołomy w tym Kościele!"; każdy myśli podług siebie - fakt, idiotów nigdzie nie brakuje, także w redakcji GW;
manipulowanie pogodą nie jest zmyśleniem ale naukowym faktem i sztaby wojskowe zaawansowanych technologicznie państw zastanawiajają się nad strategicznym wykorzystaniem takiej możliwości...
inną kwestią jest prosty błąd logiczny takiej insynuacji autora - owego Paulina; naruszenie przestrzeni powietrznej danego kraju, nawet na bardzo dużych wysokościach raczej nie jest możliwe gdyż takie zdarzenie natychmiast jest zauważone i tylko konkretne zgłoszenia przemieszczania się jakiegoś statku powietrznego mają zgodę na rejs nad danym terenem...
tylko dlaczego Paulin albo ja nie mam się prawa interesować np. lotnictwem czy chemią jako swoistym hobby?
- błąd w rozumowaniu, zwłaszcza amatorów jest rzeczą ludzką, po co więc robić z niej chucpę na całą Polskę?
- to innych tematów już nie ma? tylko nieudolny artykuł?
a innych artykułów mądrych księży nie można nagłaśniać w GW!
- są takie, zaręczam...trzeba tylko dobrej woli w doborze tematu - zamiast głupiego, można było wybrać coś mądrego, prawda?

J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1. to ja się pytam - jakie to kraje w tym momencie czyhają na naszą biedną Polskę? bo tu nie ma mowy o 'się zastanawianiu', że mogą manipulować pogodą. pojawiły się insynuacje, że TO ROBIĄ. i kto wpuścił je do naszej strefy powietrznej? sam już sobie odpowiedziałeś, że to niemożliwe.
2. artykuł wisi na stronie biura od wczoraj - no to chyba sobie sami strzelili w kolano, że nie opublikowali go np. jutro. poza tym naprawdę sądzisz, że tekst, który wisiał na gazecie jako główny przez ok. godzinę, może w jakiś sposób wpłynąć na uroczystości warszawskie? no nie wiem, jak niby miał to zrobić. jeśli coś takiego miałoby wywołać cokolwiek niepożądanego, proponuję, żeby w podobne dni blokować w internecie strony z gołymi d*pami i inne takie - bo są bardziej zniesmaczające strony (i dla katolików i dla niekatolików).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



che che che czekałem kto w tym kierunku poleci...
:)))))))))))
"Bajki o Leninie" wydano w PRL-u, jako książeczkę dla dzieci (z ilustracjami dla dzieci), bo tylko w takiej formie mogła iść.
cieszę się, że teraz można ją wydawać, jako satyrę - legalnie, również dzięki "typom z Gazety".

no i mamy odpowiedź!
powódź zainicjowali dziennikarze z Gazety, celem potraktowania jej(powodzi), jako tematu zastępczego przed beatyfikację!!!!!!!!!

a ja, kretynka, myślałam, że to natura... :(( i "fatalny zbieg okoliczności" klimatycznych!!!!!!!

dzięki, Jacku Sojanie.
Tarka:D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie uważam, natomiast uważam, że każdy ma prawo do nieskrępowanej wypowiedzi na interesujące go tematy. Swoją drogą to ciekawe, że ludzie mieniący się demokratami odmawiają prawa istnienia mediom typu Radio Maryja itp.
naprawdę podoba Ci się, że setki, tysiące ludzi zaraża się HIV, bo księża zabraniają im używać prezerwatyw, bo to złe? nie mówię o tych, którzy zarażają się przez igły, nie ze swojej winy itp.
swoją drogą - katolik nie powinien cudzołożyć. ale jednak jakoś ci ludzie zarażają się na prawo i lewo, i jako katolikom nie przeszkadza im sypianie z partnerami bez ślubu, ale już używanie prezerwatyw - tak.
to się nazywa wybiórczość.

kto tu odmawia istnienia Radiu Maryja? RM - ok, Radio Mieszanie Się W Politykę i Nawoływanie Do Nienawiści - nie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie uważam, natomiast uważam, że każdy ma prawo do nieskrępowanej wypowiedzi na interesujące go tematy. Swoją drogą to ciekawe, że ludzie mieniący się demokratami odmawiają prawa istnienia mediom typu Radio Maryja itp.
naprawdę podoba Ci się, że setki, tysiące ludzi zaraża się HIV, bo księża zabraniają im używać prezerwatyw, bo to złe? nie mówię o tych, którzy zarażają się przez igły, nie ze swojej winy itp.
swoją drogą - katolik nie powinien cudzołożyć. ale jednak jakoś ci ludzie zarażają się na prawo i lewo, i jako katolikom nie przeszkadza im sypianie z partnerami bez ślubu, ale już używanie prezerwatyw - tak.
to się nazywa wybiórczość.

kto tu odmawia istnienia Radiu Maryja? RM - ok, Radio Mieszanie Się W Politykę i Nawoływanie Do Nienawiści - nie

Tzn. że nie używają prezerwatyw, bo księża im tego zabraniają (?), a jednocześnie uprawiają seks pozamałżeński już pomimo zakazu ze strony KK. Fakt, to jest wybiórczość.
Ciekawe jest to, że Ugandzie, jako jedynemu państwu w Afryce udało się zahamować wzrost liczby zakażeń HIV poprzez zastosowanie programu, który w największym stopniu opiera się na abstynencji seksualnej i wierności (czyli w dużej mierze na nauce Kościoła), a tylko w małym stopniu na antykoncepcji. Nie bronię Kościoła, ale wydaje mi się, że w tym świetle, oskarżanie go o istnienie epidemii AIDS jest nie na miejscu.
Wierz mi - jest w Polsce wielu ludzi, którzy odmawiają (uwaga nie tyczyła się Ciebie ani nikogo innego). Nie rozumiem dlaczego w "religijnym" radiu nie można mówić o polityce, a w innym o religii jak najbardziej. Czy RM nawołuje do nienawiści - nie wiem, bo nie słuchałem i nie słucham, ale jeśli tak: myślę, że są rozwiązania prawne, na które można się w takim przypadku powołać i po problemie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


naprawdę podoba Ci się, że setki, tysiące ludzi zaraża się HIV, bo księża zabraniają im używać prezerwatyw, bo to złe? nie mówię o tych, którzy zarażają się przez igły, nie ze swojej winy itp.
swoją drogą - katolik nie powinien cudzołożyć. ale jednak jakoś ci ludzie zarażają się na prawo i lewo, i jako katolikom nie przeszkadza im sypianie z partnerami bez ślubu, ale już używanie prezerwatyw - tak.
to się nazywa wybiórczość.

kto tu odmawia istnienia Radiu Maryja? RM - ok, Radio Mieszanie Się W Politykę i Nawoływanie Do Nienawiści - nie

Tzn. że nie używają prezerwatyw, bo księża im tego zabraniają (?), a jednocześnie uprawiają seks pozamałżeński już pomimo zakazu ze strony KK. Fakt, to jest wybiórczość.
Ciekawe jest to, że Ugandzie, jako jedynemu państwu w Afryce udało się zahamować wzrost liczby zakażeń HIV poprzez zastosowanie programu, który w największym stopniu opiera się na abstynencji seksualnej i wierności (czyli w dużej mierze na nauce Kościoła), a tylko w małym stopniu na antykoncepcji. Nie bronię Kościoła, ale wydaje mi się, że w tym świetle, oskarżanie go o istnienie epidemii AIDS jest nie na miejscu.
Wierz mi - jest w Polsce wielu ludzi, którzy odmawiają (uwaga nie tyczyła się Ciebie ani nikogo innego). Nie rozumiem dlaczego w "religijnym" radiu nie można mówić o polityce, a w innym o religii jak najbardziej. Czy RM nawołuje do nienawiści - nie wiem, bo nie słuchałem i nie słucham, ale jeśli tak: myślę, że są rozwiązania prawne, na które można się w takim przypadku powołać i po problemie.
abstynencja seksualna i wierność - to mi się podoba. po to kościół jest, żeby nawoływać do zachowań etycznych, to się chwali.
nie oskarżam Kościoła o istnienie epidemii AIDS, bo ludzie prawdziwie wierzący mają nikłe szanse na zarażenie się HIV (jeden partner). uważam tylko, że Kościół nie powinien aż tak ingerować w sprawach antykoncepcji (która w niektórych miejscach ma chronić życie, a nie jemu zapobiegać). swego czasu przeczytałam całą Biblię, ale nie pamiętam, żeby było tam coś o zakazie stosowania antykoncepcji;) ten zakaz został wymyślony dużo później. czym jest poparty? nie bo nie? antykoncepcja to nie morderstwo, nie aborcja, nie spędzanie płodu.
Opublikowano

jestem też ciekawa, dlaczego jeden rodzaj antykoncepcji jest dobry a inny zły. współżycie w czasie bezpiecznym, kalendarzyk małżeński - o którym uczy się na naukach przedmałżeńskich - też jest formą antykoncepcji, też powinien chronić przed zajściem w ciążę, chodzi dokładnie o to samo, o co przy prezerwatywach. ale sama schodzę z tematu powodzi wywołanej przez samoloty, sorry;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tzn. że nie używają prezerwatyw, bo księża im tego zabraniają (?), a jednocześnie uprawiają seks pozamałżeński już pomimo zakazu ze strony KK. Fakt, to jest wybiórczość.
Ciekawe jest to, że Ugandzie, jako jedynemu państwu w Afryce udało się zahamować wzrost liczby zakażeń HIV poprzez zastosowanie programu, który w największym stopniu opiera się na abstynencji seksualnej i wierności (czyli w dużej mierze na nauce Kościoła), a tylko w małym stopniu na antykoncepcji. Nie bronię Kościoła, ale wydaje mi się, że w tym świetle, oskarżanie go o istnienie epidemii AIDS jest nie na miejscu.
Wierz mi - jest w Polsce wielu ludzi, którzy odmawiają (uwaga nie tyczyła się Ciebie ani nikogo innego). Nie rozumiem dlaczego w "religijnym" radiu nie można mówić o polityce, a w innym o religii jak najbardziej. Czy RM nawołuje do nienawiści - nie wiem, bo nie słuchałem i nie słucham, ale jeśli tak: myślę, że są rozwiązania prawne, na które można się w takim przypadku powołać i po problemie.
abstynencja seksualna i wierność - to mi się podoba. po to kościół jest, żeby nawoływać do zachowań etycznych, to się chwali.
nie oskarżam Kościoła o istnienie epidemii AIDS, bo ludzie prawdziwie wierzący mają nikłe szanse na zarażenie się HIV (jeden partner). uważam tylko, że Kościół nie powinien aż tak ingerować w sprawach antykoncepcji (która w niektórych miejscach ma chronić życie, a nie jemu zapobiegać). swego czasu przeczytałam całą Biblię, ale nie pamiętam, żeby było tam coś o zakazie stosowania antykoncepcji;) ten zakaz został wymyślony dużo później. czym jest poparty? nie bo nie? antykoncepcja to nie morderstwo, nie aborcja, nie spędzanie płodu.

Nie napisałem, że oskarżasz, ale sama przyznasz, że pogląd iż KK przyczynia się do wzrostu liczby zachorowań jest dość popularny, a w zasadzie jest to jeden z głównych argumentów przeciwników tej instytucji. Wydaje mi się, że zakaz antykoncepcji poparty jest jakimiś fragmentami Biblii (w końcu Bóg kazał się ludziom rozmnażać, czy coś w ten deseń ;), z tym, że ja również nie mam pojęcia czym różni się antykoncepcja naturalna od sztucznej. Pożądany efekt jest w końcu jeden. Pamiętam lekcje religii w LO, kiedy nawet ksiądz nie potrafił tego "rozdziału" logicznie uzasadnić.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ale ka-u-czuk jest be, a liczenie rozwija zdolności matematiczne oraz je utrwala!!!!! oraz rozwija przemysł termometryczny!
w produkcji termometrów jesteśmy na...(zajrzeć do rocznika statystycznego)...miejscu wsi wiecie!
buźka! umisz liczyć Oleśka????????
to spoko!
:)))))))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ale ka-u-czuk jest be, a liczenie rozwija zdolności matematiczne oraz je utrwala!!!!! oraz rozwija przemysł termometryczny!
w produkcji termometrów jesteśmy na...(zajrzeć do rocznika statystycznego)...miejscu wsi wiecie!
buźka! umisz liczyć Oleśka????????
to spoko!
:)))))))))
powiem tak - umiesz liczyć, licz na siebie:D

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Cylinder zastygł w bezruchu  a tuba zamilkła. Tym razem nawet igła fonografu  zdawała się nie mieć ochoty  wracać na powierzchnię cylindra  po raz setny tej przeklętej nocy. Obiecałem, że pomogę w poszukiwaniach, lecz po tym czego się tu dowiedziałem  i po tym co usłyszałem i zobaczyłem, stwierdzam jasno,  choć z dozą  naprawdę przejmującej rozpaczy, że mój nieodżałowany ojciec, został pochłonięty w odmęty,  bezdennej paszczy szaleństwa. Po czym uleciał w kompletny niebyt, bagiennych wrzosowisk północnej Szkocji. Przeszukano cały dom od piwnicy po strych. Wszystkie pozostałe obejścia i budynki. Studnie, staw a nawet rozkopano przydomowy ogródek ze wspaniałymi krzewami piwonii o które tak dbał. Bardziej niż o jedyne dziecko. Wszystko zaczęło się  gdy byłem jeszcze dzieckiem. Ojciec był  szanowanym profesorem archeologii  na uniwersytecie oksfordzkim. Był najlepszy w swoim fachu i dzięki temu pozostawał w kontakcie z najtęższymi umysłami z całego świata.     Pamiętam doskonale zimowy poranek, jakieś piętnaście lat wstecz. Zakładałem szkolny mundurek  i z teczką w prawej dłoni  zmierzałem ku drzwiom domu. Ojciec szedł za mną. Trzymał mnie delikatnie za ramię, tłumaczył mi że jeśli  nie zakończy  zaplanowanego wykładu na czas  to odbierze mnie ze szkoły  nasza sąsiadka panna Stevenson. A jeśli wszystko zakończy się  zgodnie z planem  to obiecuję zabrać mnie potem na łyżwy.     Nic nie poszło zgodnie z planem. Otworzyłem drzwi i o mało co  nie zderzyłem się w nich  z ponurym, wysokim  i dość postawnym jegomościem  w szarym, długim, dwurzędowym płaszczu  o prostym kroju. Jego fason nie był typowym dla wyspiarza a raczej obywatela zbuntowanej kolonii. Dziwny gość otarł mnie ledwie wzrokiem  zza przyciemnianych, wąskich szkieł i zwrócił się do mojego ojca. Bardzo przepraszam za tak nagłe najście  ale na uniwersytecie powiedziano mi, że jest Pan jeszcze w domu panie Fodden a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który z pewnością pana zainteresuję.     Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko i wręczył je ojcu. Nazywam się Peter Noyes  i jestem zastępcą profesora Clarka  na uniwersytecie Miscatonic w Arkham. Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia. Profesor liczy na Pana pomoc w tej sprawie. Jeśli tak w istocie będzie  czekam na Pana  w dniu jutrzejszym w południe  na nabrzeżu numer dwa, celem odbycia podróży najpierw do Bostonu  a potem do Arkham. Proszę pamiętać,  że nie ma czasu do stracenia. Gwiazda czy też planeta, powoli pojawia się  w naszych snach nieprawdaż? Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się na pięcie i szybko znikł za zakrętem skrzyżowania. Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson i nakazał jej  by zajęła się mną przez jakiś czas  bo czeka go długi i pilny wyjazd do Bostonu.     Zostałem u niej długie lata. A ojciec wrócił podobno kilka lat temu. Nikt nie wiedział skąd ani po co. Uważano go za zmarłego. Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii  razem z tym całym Noyesem i Clarkiem. Nadal gdzieś w szufladzie biurka  mam jego nekrolog z jednej z gazet z Arkham. Żył ale przypłacił to szaleństwem. Nie widziałem go już nigdy później. A teraz zaginął po raz wtóry. Podobno planeta  znów nawiedzała go w snach.     Odebrałem telefon z policji  i obiecałem przybyć na miejsce  by jakkolwiek pomóc śledczym. Bo sami nie rozumieli  w środek jak wielkiego szaleństwa  przyszło im wpaść i brnąć dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom. Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne. Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth? To miasteczko, osada czy może  jakaś kodowa nazwa  jakiejś świątyni czy wykopalisk? Znaleźli pamiętnik ojca, gdzie ta nazwa pojawia się ciągle. Ten krótki wpis ołówkiem  sprzed wielu tygodni. Wreszcie odezwali się do mnie Ci z Yuggoth. Będą czekać w oktawę święta  ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach. Zabiorą mnie znowu… Brzmiało to jak żart. Lecz jedno było pewne. Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.    
    • @vioara stelelor Spalić pamiątki, zniszczyć wspomnienia te nie po drodze nam.Jest tylko Kosmos i nasza Ziemia to teraz nasz ludzki czas..,
    • @hollow man   :) tak! Na przedmieściach, masz w oczach czerwień, neonu :)))  @KOBIETA hollow man:)))) uśmiechnij się:)))        
    • @KOBIETA Z każdej perspektywy.
    • @hollow man   od tyłu ;)))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...