6 kilo Opublikowano 31 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 w poczekalni parkowa ławka jedyny ślad wolności on nasz pan na horyzoncie korytarza pawilonu trzeciego posadzki brudne smród moczu w oknach kraty i matowe szyby zbrojone paranoicy katatonicy hebefrenicy nie patrzy na nas idzie wielki jak nasze cierpienia ułamki życia skrawki uczuć a on wstrząsy i wstrząsy wstrząsy czasami pękają kości dla niego to nic wychudzeni zaszczuci wylęknieni już bez nadziei wczoraj odeszło dwóch w środę jeden bardzo młody nie rokowali i poszedł Bóg bez serca siadamy na łóżkach łachmaniarze życia w łachmanach
Dorota_Jabłońska Opublikowano 31 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 łachmaniarze nadziei w łachmanach życia Dobry ten wiersz. Zdrówka!
6 kilo Opublikowano 31 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 Doroto, "zdrówka" ? wolałbym śmierć prostą, cichą, bez głosów obok, bez szemrań współczucia, bez twarzy złych, pustych, gdy śmierć przy skroni zimnem stali chłodzi, przyjdź miła bo się ciebie nie lękam, i obejmij mnie ramieniem mocnym, niech.......... jacek.
Dorota_Jabłońska Opublikowano 31 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ano sory jeśli uraziłam egzaltacji brakiem ale już takie ze mnie pindowatopodobnestworzysko :)) poprawiam się: pozdrawiam Cię Jacku z wariacją czerwcową ;)
6 kilo Opublikowano 31 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 czerwcową wariacją na dwa świerszcze? to poproszę Dorotko!!! jacek.
6 kilo Opublikowano 31 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 a z tą pindo......., nie zawstydzaj mnie, proszę, j.
HAYQ Opublikowano 31 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 ja tam wiszę na żyrandolu - niesklasyfikowany ;)) Ciekawy wiersz, pozdrawiam.
6 kilo Opublikowano 31 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 HAYQ, na żyrandolu? gdzieś kiedyś czytałem o facecie wiszącym na żyrandolu, a było tak: jednego gościa zdradzała żona, on, głupek jeden był o żonę zazdrosny, pracował jako kierowca autobusowy w komunikacji miejskiej, mieszkał z żoną w starej kamienicy na trzecim piętrze, sceny zazdrości, pretensje, płacz czy groźby w końcu, nie robiły na frywolnej kobiecie żadnego wrażenia, pewnej nocy żona nie wróciła na noc do domu, mąż czekał na nią następnego poranka w oknie swojego mieszkania, kiedy ją wracającą zobaczył, wlazł na ustawione dwa stołki i powiesił się na żyrandolu właśnie, ale wcześniej wykonał z pasków uprząż na którą nałożył marynarkę, przyczepił się do haka w suficie za tę uprząż, kopnął stołki i zawisł, jego puszczalska żona weszła do pokoju, zobaczyła wiszącego męża, wybiegła drąc się potwornie na klatkę schodową i zemdlała, z mieszkania obok wybiegła sąsiadka i z ciekawości zajrzała do pokoju, zobaczyła wiszącego pana domu, otworzyła szafę typu bieliźniarka, wsadziła łapę pod pościel i wyciągnęła plik forsy, dla wiszącego tego było już za dużo, kopnął sąsiadkę w plecy aż ta ciężko upadła tracąc przytomność, następnie odczepił się z szelek, zeskoczył na podłogę i wyszedł z mieszkania na ulicę, tam spojrzał na zegarek, zobaczył, że dochodzi pora rozpoczęcia drugiej zmiany w pracy i udał się na przystanek gdzie się kierowcy jego linii MPK zmieniali, usiadł za kierownicą autobusu i ruszył na trasę, początkowo zatrzymywał się na przystankach jak należy, ale w końcu opuścił jeden, drugi, trzeci aż wyjechał za miasto, pasażerowie przelęknięci cholernie zaczęli walić w szybę rozdzielającą ich od kierowcy, wtedy wisielec uchylił szybę i powiedział: bażanty zwijajcie skrzydła, zasunął szybę i przejechał dwieście kilometrów aż zatrzymała go zaalarmowana przez dyspozytora policja, wisielca zatrzymano, przesłuchiwany zeznał, że nie pamięta swoich słów o bażantach, nigdy takiego ptaka nie jadł ani nawet nie widział, i to byłoby na tyle, HAYQ, dziękuję, że zajrzałeś, bardzo mi miło, pozdrawiam, jacek.
Eunicee Opublikowano 31 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 Wiersz z pomysłem i z treścią. Podoba się Jacku, taki z życia wzięty. Pozdrawiam
Fly Elika Opublikowano 31 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 Nie umiem się na temat tego tekstu wypowiedzieć, jedynie zanim przeszłam do rozwinięcia twojej myśli, zatrzymało mnie to najbardziej obiektywne:w poczekalni parkowa ławka jedyny ślad wolności potem coraz ciężej w tekście zrozumieć ten świat, z bardzo prozaicznych, także i bardzo różnych powodów, i mniej subiektywnej wzajemnej a także i autodeterminacji, co wcale nie musi być takie trudne, wystarczy wpaść na tę myśl przewodnio - decydującą, jeśli niektórzy bohaterowie wiersza nie umieją, a może się nie nadają po prostu umiesz pisać teksty prozaickie, ten drugi dobry numer, bażantów też nie chciała jeść ani widzieć, szkoda męki na dzikie ptactwo, wiesz, też nie jadłam bażanta, nie miałam ochoty, nie przepadam jakoś za drobiem, chyba że indor od święta, jako rarytas no i bez piór - lecz on ma ich tyle że aż w sumie niegroźne, kiedy mógłby zgubić razem z gulgul :)) pozdrawiam
6 kilo Opublikowano 31 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 Eunicee, bardzo dziękuję, cholera, to suche słowa ale naprawdę bardzo, i miło Cię pozdrawiam, jacek.
6 kilo Opublikowano 31 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 Eliko, ławka odrapana, szara, zaschły bród, ale to parkowa ławka, park? słowo jak z bajki, kwitnące kasztanowce, klony, jesiony, dęby i brzoza ciepła biała, i z tej brzozy nie krzyż, prosty żołnierski, tylko jej ciepło, natchnienie, trawa zielona, stokrotki, mlecz żółty, a tam - aluminiowe miski i z niej chlipiemy wodnistą ciecz - zupę ponoć, i pielęgniarz z kijem od szczotki, wali ten bandyta po głowach i karkach, dźga tym kijem w brzuch namiętnie, niemożliwe? o tak, możliwe, jeszcze jak, a szkoda słów, dziękuję Eliko, a bażanta też nie jadłem, i bym nie zjadł bo ma oczy które patrzą na swoja śmierć, a niech to diabli wezmą, pozdrawiam Cię, jacek.
HAYQ Opublikowano 31 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. haha ;))) jak widać wisielec bogate czasem ma życie. A czy to przypadkiem nie jest historia, którą Wiech napisał? Tak mi jakoś pasuje, tylko gdzie szwagier Piekutoszczak? Po Gieni jednak nocnych eskapad bym się nie spodziewał - no chyba, że u mamy przesiedziała, coby staremu dopiec. :)) Dzięki za historię, jeszcze raz pozdrawiam.
6 kilo Opublikowano 31 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2010 HAYQ, no to fajnie, że Cię opowiastka ubawiła, nie, to nie Wiech ją napisał, prawdopodobnie inny fidrygał, ale nazwiska nie wymienię bo to osoba publiczna i czynna w życiu politycznym, ale to tylko prawdopodobnie, w każdym razie była to historia arcyciekawa, więc ją sobie zapamiętałem, pozdrawiam najmilej, jacek.
teresa943 Opublikowano 1 Czerwca 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Czerwca 2010 Jacku, piszesz niesamowicie i przejmująco, jak ktoś, kto "dotykał" miejsc, wydarzeń osobiście... wydaje mi się, że mógłbyś zadziwić prozą poetycką :) serdecznie pozdrawiam - Krysia
6 kilo Opublikowano 1 Czerwca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Czerwca 2010 Krysiu, bardzo uprzejma dla mnie jesteś, serdeczna i miła, a ja tak lubię fantazjować, Krysiu, miłe uśmiechy Ci przesyłam, i dziękuję pięknie za Twoją obecność, i słoneczka życzę, jacek.
Judyt Opublikowano 2 Czerwca 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Czerwca 2010 pełen uczuć, emocji ten wiersz przepełniony przeczytałam dwa razy i dopiero pojęłam o czym on... postura tego co szedł w ich kierunku być może wskazywała na siłę, ale o jaką siłę chodziło? bo chyba nie tą fizyczną jedynie Bóg bez serca- może nie oskarżać, do Niego należy wszystko no nie wiem, tak poczytałam i z wachlarzem uczuć się spotkałam J. serdecznie Jacuniu
6 kilo Opublikowano 2 Czerwca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Czerwca 2010 Judytko, może jeszcze zajrzysz więc wyjaśniam, zamknięty oddział psychiatryczny, ordynator bez serca, współczucia, ludzkich odruchów, może kiedyś je miał ale już nie zostało po nich śladu, pan życia i śmierci, dla nas, pacjentów którym śmierć zagląda w oczy, piszę o nim: "Bóg bez serca", nie o Bogu wszechświata tylko o tym szpitalnym panie naszego życia, to spostrzeżenie na wyrost? może dla kogoś kto siedzi na kanapie w bezpiecznym domu, ale nie dla nas, zamkniętych, bez duszy ludzkiej, Judytko, dziękuję Ci bardzo, i pozdrawiam ciepłem i urokami wszelkimi, jacek.
Marek Konarski Opublikowano 2 Czerwca 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Czerwca 2010 Zakończyłbym na "siadamy na łóżkach". Po "wychudzonych zaszczutych wylęknionych", dalsze stopniowanie beznadziei "łachmaniarstwa", jest już zbytecznym podbijaniem bębenka -niczego nie wzmacnia, tylko rozmywa.
Judyt Opublikowano 2 Czerwca 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Czerwca 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. zajrzałam- tylko wiadomo kto jest tym Panem prawdziwym to dzieje się i teraz w biały dzień, terminy choćby osób które czekają w sytuacji nowotworowej(wiesz kto) na swój termin- długosiężny sprawia, że każdy dzień może stać się ostatnim. Nikt z ludzi Bogiem nie jest i nie będzie, choćby mu się wydawało, że jest tym Ordynatorem świata całego, o bezduszności pisałam w swoim "przykro mi że mam duszę" jak znajdziesz chwilę to spojrzyj... (czy na wyrost? nie wiem, nie nam oceniać czasem...czy ktoś jest taki czy siaki, ten O. może po prostu działać zgodnie z systemami które go potwornie ograniczają...i nie chce się im przeciwstawiać), temat bardzo trudny, ważny, bo dot. życia i śmierci, a ma się jedno. J. serdeczności! i lecę
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się