Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

na poczekaniu pokrótce
mogę ci opowiedzieć siebie
w najciekawszych fragmentach i telegraficznym skrócie
film akcji z kolorami cyfrowo nałożonymi później
emisja punktualnie o nie wiadomo której
będziesz siedzieć w pierwszym rzędzie
w pokoju z jednym miejscem
moim
przy drzwiach rozdają darmowym popcorn
i gazety gdyby ktoś przysypiał
chociaż to się jeszcze nie zdarzyło
pewnie dlatego że jesteś pierwszą
która przyszła
ale ludzie i tak przychodzą po to tylko
żeby odejść
do brak braków
bez zapowiedzi
i z końcem takim jak kartka
czyli zapisanym mnóstwem białych słów

Opublikowano

Dzięki za komentarze, bardzo mi miło :)
Sądziłem, że już wyrzuciłem wszystko co zbędne, no nie wiem pomyśle jeszcze. A z tym wersem to chodzi o przeformułowanie czy wyrzucenie, bo jeśli przeformułowanie to coś popróbuję, ale z wyrzuceniem bym się nie zgodził, chociażby ze względu na to, że jest w nim słowo film? :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"na poczekaniu, pokrótce" a serwujesz popcorn i gazety, jakieś zachwianie w czasie tu jest
"do brak braków" nie rozumiem tego wersu, nawet w połączeniu z powyższym i poniższym jest z kosmosu
tak sobie wyszło, jakaś historia jest, ale dopracować by się zdało
podzieliłbym też na strofy, zlało się wszystko
pisz dalej
pozdrawiam
r
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"na poczekaniu, pokrótce" a serwujesz popcorn i gazety, jakieś zachwianie w czasie tu jest
"do brak braków" nie rozumiem tego wersu, nawet w połączeniu z powyższym i poniższym jest z kosmosu
tak sobie wyszło, jakaś historia jest, ale dopracować by się zdało
podzieliłbym też na strofy, zlało się wszystko
pisz dalej
pozdrawiam
r
Gazety są kolorowe, do przeglądnięcia jak u fryzjera a popcorn opcjonalny gdyby kogoś jednak zainteresowało chociaż trochę ;P Brak braków to inaczej miejsce, w którym wszystko jest, może być też zwane Niebem :) Pomyśle nad podziałem, ale nie przepadam, w każdym razie dzięki za opinię :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...