Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 55
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




strasznie lubię tę piosenkę :))


*


Wiersz w kontekście tytułu, brzydki., ze względu na podwójne zznaczenie słowa "coś" - mam coś, to jak mam rzecz w zderzeniu z dalszym tekstowym "miałem cię"
bez tytułu ot po prostu jest,
szału ni mo, ale też i specjalnej rozpaczy nie. taki zrobiony a la maskowana potrzeba egotyka. to taki wiersz (odrzucam tu tytuł), który nie nabroi, ale i nie poruszy koła w tomiku, natomiast może się w nim znaleźć


zastanawiam się też, że chyba zupełnie inny rodzaj dowcipu do mnie trafia, bo jakoś zawsze mi się ten dowcip wydaje taki mocno gruby, a to może być spowodowane innymi przedziałami wrażliwości i ironii, tak sobie pomyślałam, może to dlatego lubię te liryczne, stare wiersze, a tych dowcipkujących jakoś nie czuję


ahahahaah i ja lubię być poważnie uroczysta, dlaczego nie, świat jest pełen różnorodności
;]


Pozdrawiam :)


dzie wuszko, ja także "strasznie" lubię tę piosenkę :))
Opublikowano

wiesz z gatunku: cóś pięknego - szepnął autor utworu tego.

nie podzielam opinii autora, czytałem lepsze pańskie wiersze, panie Jacku.

A, posyłanie kobiet po wino, to nowa rzeczywistość, którą należy doceniać i smakować, ale w której nie mogę się odnaleźć. Wiem, stary grzyb jestem.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zapewniam szanownego poetę, że śmiać się umiemy, nawet z siebie, ale Tobie przychodzi to niezmiernie trudno. To nie jest śmieszny wiersz, a poeta, który ma problemy ze zrozumieniem tak oczywistej kwestii, że nie można rozśmieszyć mniemaniem o sobie i nieomylnością swojej twórczości, która zamiast ubawić, przypomina męki podczas tarcia chrzanu domowym sposobem, pierwszy powinien zasięgnąć konsultacji psychiatrycznej, i wreszcie zrozumieć, że na siłę nawet z orzełka nie da się wycisnąć...
Jeżeli to Cię zasmuciło, to nic nie poradzę - miało rozbawić, podobnie, jak Twój kabaretowy pochówek ironicznie błąkającego się uśmiechu... litości.
Pozdrawiam i życzę mniej zapalczywości a więcej dystansu do tego tekstu, bo jest marnością nad marnościami i jeszcze marniej. :)
Opublikowano

w piwnicy czuję się jak spiskowiec...coś mi się wydaje że mój śmiech obraża moich uroczystych czytelników, ale jakoś nie mogę się powstrzymać - cha!cha! yeah! oj! cha! cha! ludzie, dajcie spokój, nie mogę utrzymać szklanicy z winem...cha! cha! cha!
i kto by się spodziewał takiej okazji do śmiechu - dziękuję!
dziękuję!
- czy ktokolwiek ze sprawców mojego śmiechu sądzi, że z tego powodu, że trafiłem do piwnicy sam będzie lepiej pisał niż pisał? małe, prymitywne, żałosne odruchy zemsty - polaczkowie, rrrrrodacy....
zastanawiam się, czy nie zostać obywatelem Szyszkostanu, Świerkostanu....byle dalej, byle dalej....
J.S
Pa - najmilsi, obgryzajcie piórka, ko-ko-ko!
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




otóż i wyszło szydło z worka :)

to, czemuś sekundował Jacku (niby), czyli pokora i luz, wzięło w łeb,
:)

nikogo z tzw sprawców prawdopodobnie nie obchodzi pognębianie Ciebie w ramach poprawy własnego pisania - tu polecam przeczytane wytłuszczonego druku
a nie masz wrażenia, ze patrzysz na czytaczy dokładnie w taki sposób, jaki sam uprawiasz? :)

oj Sojanie, Sojanie, szczerze, otwarcie i możliwe, ze wrednie (bo otwarcie i szczerze) pisze Ci - brakuje Ci pokory , którą postulujesz
brakuje Ci otwartości, którą postulujesz
brakuje Ci zrozumienia, które postulujesz
moze po prostu Ci brakuje?

wrednie iale nie złośliwie
dziewek
Opublikowano

no nie !!

Jacku, gdy poczucie humoru w literaturze spada miejsce kpiarza jest w koszu.
czy jakoś tak, albo coś pokręciłam ;)

trzymaj się i czasem nie kasuj. to świadectwo braku poczytalności orga :))
(przy okazji, poczytalność - jakie ładne słowo :))

Pozdrawiam Serdecznie
/b

Opublikowano

dzie wuszka.;
to ja sobie sam wybieram temat z którego się mam ochotę śmiać i czas ku temu.;
normalnie - umoralniasz mnie;
gratuluję czujności i trafności diagnozy co do mojego stanu;
tak trzymaj!
:)
J.S

Bea 2u.;
- kto mnie zna wie, że kpiarza mam w naturze, a natury się nie wybiera;
licząc ilość komentarzy w stosunku do moich prowokacji, stan poczytalności orga wyszedł całkiem okazale, i to bez względu na niepoczytalność autora i jego komentatorów...

pozdr. Naj...!

:))
i całuję stópkę
:)
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Widzę pewne braki: nie ma pan pojęcia jak często występuje dupa i fiut

na każdym niemal polu sztuki - i na szczęście, bo jeśli mamy czytać wiersze oklepane,

powielane, naśladujące naśladowanie, to zaczynam na poważnie martwić się o stan

polskiej inteligencji... Skoro Pan obraża się na tak oczywisto-nieoczywiste słowa,

to tylko wypada współczuć: bodajże Dostojewski powiedział, że zły to znak, gdy przestaje

rozumieć się ironię i żart.

W ramach wyjaśnień, bo nie idzie o fiuta, który nosimy przy naszym sercu - rzecz idzie

o pisanie konwencjonalne, powielanie stereotypów, tych samych konwencji, bratanie

się z tandetą... Więc nie widzę powodów, by obrażać się o te nibykolokwializmy, a dupa,

no cóż, chyba nie czytał pan Dzienników Gombrowicza, albo przynajmniej Ferdydurki.

Pozdrawiam,
:::)

pańskie tłumaczenie się ze słów jest tak prymitywne, jak pańskie wierszyki;
od dziś wyrazy takie jak dupa i fiut zawsze będą się kojarzyć z pańskim nazwiskiem, na co pan zasłużył całą swoją postawą połety i czytelnika;
ma pan u mnie honorową odznakę buraka -
bywaj zdrów!
J.S

" bo nie idzie o fiuta, który nosimy przy sercu" - dobrze, że mnie pan poinformował, gdzie pan nosi fiuta, nawet bym nie podejrzewał że tam też można - uważaj pan zatem na serducho, może pan sobie niechcący obsikać;
o ile, sądząc bo pańskich "dziełach" - już się tak nie stało...
J.S

ps.;
a z pana taki Gombrowicz jak z buraka szmpan

J.S
  • 2 tygodnie później...
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ban, bye.

a.

??

wybiórczo nasz angello patrzy na swoje baranki. jakby same czarne miał ochotę hodować.


bo widzisz, pan Rakoski albo Jolanta S poleciała ze skargą do angello i angello zareagował;
mógłbym zrobić w małym odwecie to samo i podesłać angellowi pierwszy komentarz Rakoskiego pod wierszem i miałby taki sam murowany ban - ale ja to nie Rakoski a z przedszkolem miałem coś wspólnego 10 lat temu odprowadzając do i zabierając córeczkę z przedszkola;
poza tym - mam litość i współczucie nad ubogimi pomiędzy uszami;
ta zasadnicza różnica powstrzymuje mnie od gówniarstwa w postaci skarżenia na swoje otoczenie - to jak widać niektórym nigdy nie przechodzi i jak trądzik już na zawsze szpeci obmierzłe małe duszyczki;
J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



??

wybiórczo nasz angello patrzy na swoje baranki. jakby same czarne miał ochotę hodować.


bo widzisz, pan Rakoski albo Jolanta S poleciała ze skargą do angello i angello zareagował;
mógłbym zrobić w małym odwecie to samo i podesłać angellowi pierwszy komentarz Rakoskiego pod wierszem i miałby taki sam murowany ban - ale ja to nie Rakoski a z przedszkolem miałem coś wspólnego 10 lat temu odprowadzając do i zabierając córeczkę z przedszkola;
poza tym - mam litość i współczucie nad ubogimi pomiędzy uszami;
ta zasadnicza różnica powstrzymuje mnie od gówniarstwa w postaci skarżenia na swoje otoczenie - to jak widać niektórym nigdy nie przechodzi i jak trądzik już na zawsze szpeci obmierzłe małe duszyczki;
J.S

Jacku,

niektórym tylko ban pomaga. sama się brzydziłam donosami, dopóki jakiś łachmyta nie zaczął donosić na mnie, mimo, że nie miał powodu. to była niezła akcja, pluje mi w twarz i jeszcze się rzuca, że nie mam ochoty być opluwana :) efekt: zajrzyj w moją stópkę ;) ale coś się zaczyna zmieniać. albo się zmieni na lepsze, albo to koniec sławetnej Zetki. tak mi się.

Pozdrawiam :)

PS
nie podejrzewam Rakoskiego o takie zagrania.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




bo widzisz, pan Rakoski albo Jolanta S poleciała ze skargą do angello i angello zareagował;
mógłbym zrobić w małym odwecie to samo i podesłać angellowi pierwszy komentarz Rakoskiego pod wierszem i miałby taki sam murowany ban - ale ja to nie Rakoski a z przedszkolem miałem coś wspólnego 10 lat temu odprowadzając do i zabierając córeczkę z przedszkola;
poza tym - mam litość i współczucie nad ubogimi pomiędzy uszami;
ta zasadnicza różnica powstrzymuje mnie od gówniarstwa w postaci skarżenia na swoje otoczenie - to jak widać niektórym nigdy nie przechodzi i jak trądzik już na zawsze szpeci obmierzłe małe duszyczki;
J.S

Jacku,

niektórym tylko ban pomaga. sama się brzydziłam donosami, dopóki jakiś łachmyta nie zaczął donosić na mnie, mimo, że nie miał powodu. to była niezła akcja, pluje mi w twarz i jeszcze się rzuca, że nie mam ochoty być opluwana :) efekt: zajrzyj w moją stópkę ;) ale coś się zaczyna zmieniać. albo się zmieni na lepsze, albo to koniec sławetnej Zetki. tak mi się.

Pozdrawiam :)

PS
nie podejrzewam Rakoskiego o takie zagrania.
ode mnie odpier papier, nie mam tendencji do skarżenia głupoty!
Jacek napisz do anioła niech Ci wyjaśni, nie oskarżaj bez podstaw, bo czasem mogą Ciebie tak oskarżyć bez podstaw.
Przecholowałeś - należą mi się wyjaśnienia i przeprosiny.
  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



oj, nieładnie tak obrażać swoich bądź co bądź czytelników

skoro miał być żart to trzeba chyba z takim samym dystansem
podejść do jego konsekwencji, czyż nie ?


uroczysty dureń to właśnie istota boża pozbawiona dystansu;
po prostu rozpacz....
:)!
J.S

- jesteście cudownie uroczyści!

Brawo Panie Jacku, zgadzam sie z Panem w 100%-ach.
Napisalem kiedyś:
Myśl to zapewne niezbyt jest nowa
i przez stulecia słuszna w swej treści:
tego co geniusz zawrze w trzech słowach
partacz na kilku stronach nie zmieści


Dobry pomysł i świetne wykonanie pana humoreski świadczą o dużym poczuciu humoru i dystansie do tego co sie robi. Brawo !

A co do "uroczystych durniów" ?

Doświadczenie uczy, że w każdej dziedzinie najbardzie ortodoksyjni są świeżo upieczeni adepci, albo tacy, którzy poczucie własnego niedowartościowania chcą sobie powetować dołowaniem innych.
Do drugiej kategorii zaliczyłbym jakże licznych na tym forum "zawodników", którzy z prostackiego "dowalania" komu tylko się da uczynili sobie swoiste "hobby".
No i trzecia kategoria - zawodowi, nieuleczalni ponuracy.

Pozdrawiam serdecznie
AD

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dusza

       

      Wieki temu ludzie używali żelazka do prasowania ubrań i innych tego typu rzeczy w taki sposób aby nadać im jakiś schludny wygląd. Były to urządzenia z tak zwaną „duszą”, to jest z pustym wnętrzem do którego wsypywało się rozżarzone węgle lub kawałki żarzącego się drewna. Żelazne okowy żelazka rozgrzewały się, a następnie można było prasować nim odpowiednie materiały, gdyż włożone polana czy węgle ogrzały dostatecznie „machinę”. Ta materialistyczna metafora duszy nasunęła mi się względem osób wierzących inaczej, które lubią mawiać, że mają „wewnętrzny ogień” rozgrzewający ich ciała.

       

      W pięknym zakątku Polski centralnej, znajduje się wspaniały pałac (w Nieborowie), a w nim mnóstwo zabytkowych wnętrz, obrazów, mebli, dzieł sztuki, itp. Znajduje się tam również biblioteka. W niej zaś można zauważyć wielotomowe dzieło pod wspólnym tytułem: „Historia duszy ludzkiej”. Aby ją przeczytać w całości i podzielić się wiedzą, potrzeba by było mnóstwo czasu, zatem trzeba dokonać pewnego skrótu, syntezy, trawestacji, własnej adaptacji na temat pojęcia duszy.

       

      Wedle tego co powyżej, dusza ludzka zaistniała od tego momentu, w którym człowiek stanął na dwóch nogach, przyjął postawę wyprostowaną. Właśnie wtedy zaczął posługiwać się rozumem. Jego świat był pełen lęków i obaw, pełen złych duchów, którym musiał oddawać cześć, których musiał obłaskawić, aby zyskać przychylność w łowach. Składał rozmaite ofiary całopalne, mnożył zaklęcia. Zaczął grzebać zmarłych oddając im w ten sposób należny szacunek. Pojawiła się sztuka w postaci rysunków naskalnych, przedstawiających świat zwierząt (animizm), w jaskiniach, które zamieszkiwał.

       

      Dla starożytnych Egipcjan dusza składała się z kilku kluczowych aspektów, które powstawały w momencie narodzin: Ka (siła życiowa) – to sobowtór człowieka, który potrzebował jedzenia i picia. Dary składano w grobowcach. Taka siła odróżniała żywego człowieka od zmarłego. Ba (osobowość) – część, która mogła opuszczać ciało i podróżować między światem żywych, a światem umarłych (przedstawiana jako ptak z ludzką głową). Ach (duch świetlisty) – to wyższa forma duszy, powstająca dopiero po śmierci, jeśli zmarły pomyślnie przeszedł sąd Ozyrysa. Ten duch zamieszkiwał wśród gwiazd. Ren (imię) – starożytni Egipcjanie wierzyli, że człowiek żyje tak długo, jak długo jest wymawiane jego imię. Ono stanowiło integralną część tożsamości duchowej. Szut (cień) – był uważany za nierozerwalny element istoty ludzkiej, który zawiera cząstkę istoty ludzkiej, zawiera cząstkę jego mocy. Według mitologii egipskiej, życie i iskra duchowa pochodziły bezpośrednio od bogów – stwórców takich, jak Atum, Ra, czy Chnum. Źródłem mądrości dla Egipcjan było serce, nie zaś rozum. Śmierć nie była końcem, lecz przejściem do innego świata. Podróż była długa, niebezpieczna i składała się z kilku etapów. 

       

      Starożytni Grecy zauważyli, że ciałami porusza coś niematerialnego, coś co nazwali „nous”. Zauważyli też, że to nie dusza podąża za ciałem, ale ciało za duszą. Podzielili więc duszę na rozumną, popędliwą i pożądliwą. Dusza rozumna „zawiaduje” wszystkimi popędami i pożądliwościami. To ona decyduje o wyborze etyki, a co za tym idzie moralności. Ona przeprowadza działanie na tych trzech zbiorach. W duszy pożądliwej ma miejsce chęć posiadania cudzego majątku, cudzego talentu, cudzego ciała, cudzej żony, cudzego męża, cudzego mienia, władzy nad innymi, itp. Dusza popędliwa jest niemal bliźniaczo podobna do duszy pożądliwej. Ktoś ma popęd w kierunku uprawiania lekkiej atletyki, ktoś inny turystyki pieszej, jeszcze inny ma popęd do kolekcjonowania złotych monet, a jeszcze inny do „sukcesów” erotycznych czy alkoholu. Charakterystyczny był dualizm duszy i ciała, przeciwstawienie duszy ciału i ciała duszy. Dla niektórych Greków dusza stanowiła formę ciała i była z nią nierozerwalnie związana.

       

      Dla starożytnych Rzymian dusza ludzka składała się z kilku niematerialnych elementów: 1) anima: duszy biologicznej, „tchnienia życia”, które ożywia ciało i jest wspólne dla wszystkich istot żywych; 2) animus: dusza racjonalna, siedlisko intelektu, woli, emocji; utożsamiana z męskim pierwiastkiem psychiki; spiritus: duch, „tchnienie”, kojarzony z siłą witalną i łącznością z boskim pierwiastkiem wszechświata; 3) mens: umysł, intelekt to taka część duszy, która dąży do gwiazd (per aspera ad astra).

       

      Zupełnie inaczej ma się rzecz z duszą ochrzczoną. To tak jakby w duszy rozumnej Greka, gdzieś tam wysoko, na dachu znajdowało się okienko skierowane ku błękitnemu niebu, na którym widać złożoną z obłoków, twarz jedynego Pana Boga. Dusza ludzka nie ma nic wspólnego z tak zwaną „teorią ewolucji”, którą nieliczni łączą z chrześcijaństwem, dopuszczając się kolejnej herezji, gdzie wraz z ewolucją ciała ewoluowała i dusza ludzka. Każda dusza jest stwarzana bezpośrednio przez Boga w momencie poczęcia. Dusza nie jest uwięziona w ciele, ale stanowi jego formę. Człowiek jest jednością cielesno – duchową. Dusza nie ginie wraz z śmiercią ciała. Po rozłączeniu z materialną postacią egzystencji zachowuje świadomość i zdolności poznawcze. Bezpośrednio po śmierci, dusza podlega sądowi szczegółowemu, który określa jej stan: niebo, czyściec lub piekło.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Je indor. Uwaga, u agaw urodniej
    • O, cacy! Raciborowi piwo robi caryca, co?  
    • @Berenika97 Kolejny Twój przeciekawy i zatrzymujący wiersz. Przedmioty, jako kotwica, czy balast w miejscu, budynku, który ma być domem, ale same w sobie nie zatrzymają peelki, bo kiedy nie ma czegoś więcej, bez żalu je pozostawi. Takie refleksje przypominają mi bohaterki książki,  "Żony Konstancina", którą znam z opisów i dyskusji przeróżnych. Pozdrowionka
    • Dusza   Wieki temu ludzie używali żelazka do prasowania ubrań i innych tego typu rzeczy w taki sposób aby nadać im jakiś schludny wygląd. Były to urządzenia z tak zwaną „duszą”, to jest z pustym wnętrzem do którego wsypywało się rozżarzone węgle lub kawałki żarzącego się drewna. Żelazne okowy żelazka rozgrzewały się, a następnie można było prasować nim odpowiednie materiały, gdyż włożone polana czy węgle ogrzały dostatecznie „machinę”. Ta materialistyczna metafora duszy nasunęła mi się względem osób wierzących inaczej, które lubią mawiać, że mają „wewnętrzny ogień” rozgrzewający ich ciała.   W pięknym zakątku Polski centralnej, znajduje się wspaniały pałac (w Nieborowie), a w nim mnóstwo zabytkowych wnętrz, obrazów, mebli, dzieł sztuki, itp. Znajduje się tam również biblioteka. W niej zaś można zauważyć wielotomowe dzieło pod wspólnym tytułem: „Historia duszy ludzkiej”. Aby ją przeczytać w całości i podzielić się wiedzą, potrzeba by było mnóstwo czasu, zatem trzeba dokonać pewnego skrótu, syntezy, trawestacji, własnej adaptacji na temat pojęcia duszy.   Wedle tego co powyżej, dusza ludzka zaistniała od tego momentu, w którym człowiek stanął na dwóch nogach, przyjął postawę wyprostowaną. Właśnie wtedy zaczął posługiwać się rozumem. Jego świat był pełen lęków i obaw, pełen złych duchów, którym musiał oddawać cześć, których musiał obłaskawić, aby zyskać przychylność w łowach. Składał rozmaite ofiary całopalne, mnożył zaklęcia. Zaczął grzebać zmarłych oddając im w ten sposób należny szacunek. Pojawiła się sztuka w postaci rysunków naskalnych, przedstawiających świat zwierząt (animizm), w jaskiniach, które zamieszkiwał.   Dla starożytnych Egipcjan dusza składała się z kilku kluczowych aspektów, które powstawały w momencie narodzin: Ka (siła życiowa) – to sobowtór człowieka, który potrzebował jedzenia i picia. Dary składano w grobowcach. Taka siła odróżniała żywego człowieka od zmarłego. Ba (osobowość) – część, która mogła opuszczać ciało i podróżować między światem żywych, a światem umarłych (przedstawiana jako ptak z ludzką głową). Ach (duch świetlisty) – to wyższa forma duszy, powstająca dopiero po śmierci, jeśli zmarły pomyślnie przeszedł sąd Ozyrysa. Ten duch zamieszkiwał wśród gwiazd. Ren (imię) – starożytni Egipcjanie wierzyli, że człowiek żyje tak długo, jak długo jest wymawiane jego imię. Ono stanowiło integralną część tożsamości duchowej. Szut (cień) – był uważany za nierozerwalny element istoty ludzkiej, który zawiera cząstkę istoty ludzkiej, zawiera cząstkę jego mocy. Według mitologii egipskiej, życie i iskra duchowa pochodziły bezpośrednio od bogów – stwórców takich, jak Atum, Ra, czy Chnum. Źródłem mądrości dla Egipcjan było serce, nie zaś rozum. Śmierć nie była końcem, lecz przejściem do innego świata. Podróż była długa, niebezpieczna i składała się z kilku etapów.    Starożytni Grecy zauważyli, że ciałami porusza coś niematerialnego, coś co nazwali „nous”. Zauważyli też, że to nie dusza podąża za ciałem, ale ciało za duszą. Podzielili więc duszę na rozumną, popędliwą i pożądliwą. Dusza rozumna „zawiaduje” wszystkimi popędami i pożądliwościami. To ona decyduje o wyborze etyki, a co za tym idzie moralności. Ona przeprowadza działanie na tych trzech zbiorach. W duszy pożądliwej ma miejsce chęć posiadania cudzego majątku, cudzego talentu, cudzego ciała, cudzej żony, cudzego męża, cudzego mienia, władzy nad innymi, itp. Dusza popędliwa jest niemal bliźniaczo podobna do duszy pożądliwej. Ktoś ma popęd w kierunku uprawiania lekkiej atletyki, ktoś inny turystyki pieszej, jeszcze inny ma popęd do kolekcjonowania złotych monet, a jeszcze inny do „sukcesów” erotycznych czy alkoholu. Charakterystyczny był dualizm duszy i ciała, przeciwstawienie duszy ciału i ciała duszy. Dla niektórych Greków dusza stanowiła formę ciała i była z nią nierozerwalnie związana.   Dla starożytnych Rzymian dusza ludzka składała się z kilku niematerialnych elementów: 1) anima: duszy biologicznej, „tchnienia życia”, które ożywia ciało i jest wspólne dla wszystkich istot żywych; 2) animus: dusza racjonalna, siedlisko intelektu, woli, emocji; utożsamiana z męskim pierwiastkiem psychiki; spiritus: duch, „tchnienie”, kojarzony z siłą witalną i łącznością z boskim pierwiastkiem wszechświata; 3) mens: umysł, intelekt to taka część duszy, która dąży do gwiazd (per aspera ad astra).   Zupełnie inaczej ma się rzecz z duszą ochrzczoną. To tak jakby w duszy rozumnej Greka, gdzieś tam wysoko, na dachu znajdowało się okienko skierowane ku błękitnemu niebu, na którym widać złożoną z obłoków, twarz jedynego Pana Boga. Dusza ludzka nie ma nic wspólnego z tak zwaną „teorią ewolucji”, którą nieliczni łączą z chrześcijaństwem, dopuszczając się kolejnej herezji, gdzie wraz z ewolucją ciała ewoluowała i dusza ludzka. Każda dusza jest stwarzana bezpośrednio przez Boga w momencie poczęcia. Dusza nie jest uwięziona w ciele, ale stanowi jego formę. Człowiek jest jednością cielesno – duchową. Dusza nie ginie wraz z śmiercią ciała. Po rozłączeniu z materialną postacią egzystencji zachowuje świadomość i zdolności poznawcze. Bezpośrednio po śmierci, dusza podlega sądowi szczegółowemu, który określa jej stan: niebo, czyściec lub piekło.  
    • @[email protected] Tak właśnie- czas jest bezcenny. Dziękuję pięknie, pozdrawiam ciepło :)   @Andrzej_Wojnowski cieszę się, że dostrzegłeś zarówno żartobliwość jak i powagę w wierszu. Dziękuję pięknie i pozdrawiam serdecznie :)   ****************************   @Stukacz   @Poet Ka    @APM   @aniat.   @Łukasz Jurczyk   @Intersubiektywny   @Posem   @MIROSŁAW C.     Dziękuję Wam za pozytywny odbiór wiersza i reakcję :) Serdecznie pozdrawiam! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...