Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ehe. Więc wszyscy złapmy się za ręce, wyjdźmy na ulicę i wspólnie wznośmy modły, by zjednoczyć się w obliczu katastrofy. Tak, kochajmy się!
Jak długo to ma trwać? Tyle, ile po śmierci papieża? Dłużej, krócej? Ile?

Pokażmy wszystkim, jak głęboko wstrząsnęła nami tragedia!
Pokażmy, że ta katastrofa zmieni na zawsze Polskę!
A jak zmieni? Tak jak i zmieniła po śmierci papieża. Za miesiąc wszyscy znów zaczną kłamać, kraść, nienawidzić. Po miesiącu wszyscy założymy na powrót (a może ściągniemy?) maski i wrócimy do trywialnych cykli dobowych.

Ciekawe ile z tych ludzi, którzy stali x godzin, by zobaczyć grób prezydenta i darli koszule z żalu, okaże się prawdziwymi patriotami i rzeczywiście zrobi coś dla Polski, cokolwiek?
Ilu z nich za dwa miesiące pójdzie na wybory?

Ps. Nie twierdzę, że to co się stało nie jest prawdziwą tragedią i że cynizm mnie irytuje. Ale smutku nie chcę podkreślać; nie chcę wokół siebie zasmuconej Warszawy. To nie o to chodzi.

Gdzie ja mówiłem o modłach? Jestem zwolennikiem środka, nie skrajności. Piszę o tym od pierwszego postu

Od pierwszego postu, to ty robisz szopkę Pancolek, i autorem szopki jesteś właśnie ty; a jak ja napisałem, że robisz szopkę taką jaką inni robią "zapalając" wirtualne gromnice, to wtedy dostałem bana, a posta tego już nie ma, bo powiedziałem wtedy inaczej niż się adminowi widziało, a szanowna Magda Tara, co to najpierw raczyła okazać swoją ignorancje, za konfidencje i donosicielstwo dostała liść laurowy. Tera wielce Pancolek się dziwi, jaki to był wówczas niemądry, a zaraz mi powie, że jestem cyniczny. Poza tym to Erlin wrócił, więc zaraz zrobi się wybitnie; także lepiej Pancolku, posłuchaj se Erlina, bo on jest zazwyczaj odpowiednio stonowany, dlatego admin nie widzi zastrzeżeń, cieszy się i dumnie nosi uśmiechniętą minę, bo bardzo dobrym i sprawiedliwym adminem jest.

Zresztą...po co mi te wszystkie głupie spostrzeżenia, ja tu wpadłem na chwilkę tylko zadać jedno pytanie adminowi: powiedz mi pan panie Andrzeju, za co, dlaczego i po co dostałem bana? Mów pan, bo głupszy jestem od tamtego czasu jeszcze bardziej niż byłem przedtem, a sprawa mnie nurtuje, bo jestem całym tym procederem szczerze zdziwiony; zdziwiony, że taki mądry admin, a zachowuje się jakby w ogóle nie wiedział o tym, że taki jest. Łaskawie proszę.
  • Odpowiedzi 68
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Gdzie ja mówiłem o modłach? Jestem zwolennikiem środka, nie skrajności. Piszę o tym od pierwszego postu

Od pierwszego postu, to ty robisz szopkę Pancolek, i autorem szopki jesteś właśnie ty; a jak ja napisałem, że robisz szopkę taką jaką inni robią "zapalając" wirtualne gromnice, to wtedy dostałem bana, a posta tego już nie ma, bo powiedziałem wtedy inaczej niż się adminowi widziało, a szanowna Magda Tara, co to najpierw raczyła okazać swoją ignorancje, za konfidencje i donosicielstwo dostała liść laurowy. Tera wielce Pancolek się dziwi, jaki to był wówczas niemądry, a zaraz mi powie, że jestem cyniczny. Poza tym to Erlin wrócił, więc zaraz zrobi się wybitnie; także lepiej Pancolku, posłuchaj se Erlina, bo on jest zazwyczaj odpowiednio stonowany, dlatego admin nie widzi zastrzeżeń, cieszy się i dumnie nosi uśmiechniętą minę, bo bardzo dobrym i sprawiedliwym adminem jest.

Zresztą...po co mi te wszystkie głupie spostrzeżenia, ja tu wpadłem na chwilkę tylko zadać jedno pytanie adminowi: powiedz mi pan panie Andrzeju, za co, dlaczego i po co dostałem bana? Mów pan, bo głupszy jestem od tamtego czasu jeszcze bardziej niż byłem przedtem, a sprawa mnie nurtuje, bo jestem całym tym procederem szczerze zdziwiony; zdziwiony, że taki mądry admin, a zachowuje się jakby w ogóle nie wiedział o tym, że taki jest. Łaskawie proszę.

Kiedy wówczas? Mam zupełnie inne zdanie niż Ty, sorx. Takie życie, uszanuj je. Ja Twoje szanuję - jak sądzisz, że to ja robię szopkę, cóż zrobić.
Opublikowano

Poza tym jak mogę robić szopkę, skoro nikogo z poezja.org nie atakuję? Personalnie póki co, to ja dostaję ataki. Wyraziłem opinię na temat JEDNEGO rodzaju cynizmu. Skoro Ciebie on nie denerwuje, Twoja sprawa. A moja sprawa, że denerwuje ;)

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Gdzie ja mówiłem o modłach? Jestem zwolennikiem środka, nie skrajności. Piszę o tym od pierwszego postu

Od pierwszego postu, to ty robisz szopkę Pancolek, i autorem szopki jesteś właśnie ty; a jak ja napisałem, że robisz szopkę taką jaką inni robią "zapalając" wirtualne gromnice, to wtedy dostałem bana, a posta tego już nie ma, bo powiedziałem wtedy inaczej niż się adminowi widziało, a szanowna Magda Tara, co to najpierw raczyła okazać swoją ignorancje, za konfidencje i donosicielstwo dostała liść laurowy. Tera wielce Pancolek się dziwi, jaki to był wówczas niemądry, a zaraz mi powie, że jestem cyniczny. Poza tym to Erlin wrócił, więc zaraz zrobi się wybitnie; także lepiej Pancolku, posłuchaj se Erlina, bo on jest zazwyczaj odpowiednio stonowany, dlatego admin nie widzi zastrzeżeń, cieszy się i dumnie nosi uśmiechniętą minę, bo bardzo dobrym i sprawiedliwym adminem jest.

Zresztą...po co mi te wszystkie głupie spostrzeżenia, ja tu wpadłem na chwilkę tylko zadać jedno pytanie adminowi: powiedz mi pan panie Andrzeju, za co, dlaczego i po co dostałem bana? Mów pan, bo głupszy jestem od tamtego czasu jeszcze bardziej niż byłem przedtem, a sprawa mnie nurtuje, bo jestem całym tym procederem szczerze zdziwiony; zdziwiony, że taki mądry admin, a zachowuje się jakby w ogóle nie wiedział o tym, że taki jest. Łaskawie proszę.

Twój ban - nie moja sprawa. Za mną nikt się nie wstawiał, jak dostawałem, więc co mnie Twój interesuje? ;) dostałeś to dostałeś - według administratora słusznie, według Ciebie - nie. Nie mam zdania w tej sprawie, bo nie zdążyłem doczytać Twoich postów
Opublikowano

Ciżeko się z tobą rozmawia, bo nie rozumiesz, że nie nie chodzi o to, że kogoś zaatakowałeś i w ten sposób wytworzyła się szopka, tylko mnie chodzi o to, że natychmiast po tragedii, wlepiłeś wątek pt. "spoczywajcie w spokoju" i zapaliłeś świeczke, o taką - > [*]. Zasadniczo nie byłoby w tym nic złego, gdyby można było również w tym samym wątku wyrazić opinię, że tego typu inicjatywy są sztuczne i tak samo autentyczne, jak żałobna szata naszej-klasy, onetu, czy nawet pudelka.pl, co już jest szczytem sprowadzania żałoby do absurdu, bo nie może być tak, że portal który na co dzień zajmuję się popkulturowymi nowinkami ze świata amoralnych praktyk, naraz jednoczy się w szczerym bólu z rodzinami ofiar czy tam innymi, którzy ową stratę odczuli realnie i boleśnie. Dla mnie to jest rodzaj skomercjalizowanej do szczętu niegodnej praktyki dostosowywania się do przewidywanych oczekiwań społeczeństwa, a nie odwrotnie - coś jak Donald Tusk, który se najpierw robi sondaż, a później dopiero zaczyna myśleć. Nie mówię też że mam rację, ale mówię, że mam prawo dociekać, tym bardziej, że to FORUM DYSKUSYJNE, a nie księga kondolencyjna. Poza tym mi się nie chce tłumaczyć, bo zaraz idę do roboty i mi ręce odpadną znowu, a skoro nie rozumiesz, to nie zrozumiesz. A co do bana to rzecz jasna nie jest to ban z twojej przyczyny i nie mam do ciebie żalu - skąd taki głupi pomysł ej? - tylko nie rozumiem, dlaczego nie mogłem wyrazić własnej opinii, skoro jednocześnie robiąc to ani nikogo nie znieważyłem, ani wyraźnie nie drwiłem z tragicznych zdarzeń, ani też nie miałem nawet takiego zamiaru; za to otrzymałem szereg niewybrednych aluzji i posądzeń o cynizm od grona urażonych użytkowników poezji.org, którzy nawet chyba nie potrafią czytać ze zrozumieniem. O to idzie, a ty sobie tam dryfuj w stronę w którą chcesz - mnie to nic nie obchodzi, mnie obchodzą tylko moje prawa, kapiszi?

Problem cały polega na tym, że nie każdy ma prawo do żałoby niestety, ale jeśli uważasz, że wszyscy mogą żałobnikować i udawać, że przed tragedią nie złorzeczyli temu, którego teraz opłakują... I jeśli to ci odpowiada... To niech se tak będzie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zwróc też uwagę, że mój wątek został skasowany i do tej chwili nie wiedziałem czemu ;) No okej, dajmy sobie obaj prawo do odrębnych opinii. Gdyby to ode mnie zależało, pewnie bym Ci bana nie dał, ale Angello widocznie chciał wątek z kondolencjami bez żadnych wątków pobocznych.
ps: powiem Ci, że w moim odczuciu szata graficzna jakoś nie gra roli. Ani nie wymagam od np. poezja.org, żeby zmieniała ją na łeb na szyję, ani od naszej-klasy, żeby jej nie zmieniała, pomimo że nigdy nie byłem tam zalogowany i ten portal wywołuje u mnie jednoznaczne reakcje ;)

pps: ale czy tu sytuacja nie jest taka sama? Tobie tam wkładali w usta inne rzeczy, a mnie wkładają teraz. W sumie też mógłbym napisac, że pod tamtym wątkiem próbowałeś szopkę robic ;) Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zwróc też uwagę, że mój wątek został skasowany i do tej chwili nie wiedziałem czemu ;) No okej, dajmy sobie obaj prawo do odrębnych opinii. Gdyby to ode mnie zależało, pewnie bym Ci bana nie dał, ale Angello widocznie chciał wątek z kondolencjami bez żadnych wątków pobocznych.
ps: powiem Ci, że w moim odczuciu szata graficzna jakoś nie gra roli. Ani nie wymagam od np. poezja.org, żeby zmieniała ją na łeb na szyję, ani od naszej-klasy, żeby jej nie zmieniała, pomimo że nigdy nie byłem tam zalogowany i ten portal wywołuje u mnie jednoznaczne reakcje ;)

pps: ale czy tu sytuacja nie jest taka sama? Tobie tam wkładali w usta inne rzeczy, a mnie wkładają teraz. W sumie też mógłbym napisac, że pod tamtym wątkiem próbowałeś szopkę robic ;) Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Ja wiem, że jak się chce, to można tak pisać, żeby nie dojść do żadnego wniosku - wiem to. Ja nie jestem od tego żeby domniemywać jakie zamierzenia ma angello; ja ci powiem jeszcze inaczej: angello jest tu od tego, aby dozorować czy nikt nie łamie regulaminu forum, a kiedy tak się dzieje - uargumentować wykroczenie i dać bana. Jednocześnie sam nie jest wyjęty spod prawa i także powinien regulaminu przestrzegać. Administrator to nie jest funkcja autorytarna. A zresztą Pancol, ja nie mam czasu, serio ci mówię - mogę odpowiedzieć jutro z rana - ale jeszcze chciałem tylko zaznaczyć, że moja definicja "szopki" w tym konkretnym kontekście jest zgoła odmienna od twojej, dlatego mam wrażenie, że nasza wzajemna dyskusja nie ma większego sensu. Powiem tak: nieważne.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zwróc też uwagę, że mój wątek został skasowany i do tej chwili nie wiedziałem czemu ;) No okej, dajmy sobie obaj prawo do odrębnych opinii. Gdyby to ode mnie zależało, pewnie bym Ci bana nie dał, ale Angello widocznie chciał wątek z kondolencjami bez żadnych wątków pobocznych.
ps: powiem Ci, że w moim odczuciu szata graficzna jakoś nie gra roli. Ani nie wymagam od np. poezja.org, żeby zmieniała ją na łeb na szyję, ani od naszej-klasy, żeby jej nie zmieniała, pomimo że nigdy nie byłem tam zalogowany i ten portal wywołuje u mnie jednoznaczne reakcje ;)

pps: ale czy tu sytuacja nie jest taka sama? Tobie tam wkładali w usta inne rzeczy, a mnie wkładają teraz. W sumie też mógłbym napisac, że pod tamtym wątkiem próbowałeś szopkę robic ;) Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Ja wiem, że jak się chce, to można tak pisać, żeby nie dojść do żadnego wniosku - wiem to. Ja nie jestem od tego żeby domniemywać jakie zamierzenia ma angello; ja ci powiem jeszcze inaczej: angello jest tu od tego, aby dozorować czy nikt nie łamie regulaminu forum, a kiedy tak się dzieje - uargumentować wykroczenie i dać bana. Jednocześnie sam nie jest wyjęty spod prawa i także powinien regulaminu przestrzegać. Administrator to nie jest funkcja autorytarna. A zresztą Pancol, ja nie mam czasu, serio ci mówię - mogę odpowiedzieć jutro z rana - ale jeszcze chciałem tylko zaznaczyć, że moja definicja "szopki" w tym konkretnym kontekście jest zgoła odmienna od twojej, dlatego mam wrażenie, że nasza wzajemna dyskusja nie ma większego sensu. Powiem tak: nieważne.

I Twoja szopka jest mniej szopkowa od mojej szopki ;)
3m się
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja wiem, że jak się chce, to można tak pisać, żeby nie dojść do żadnego wniosku - wiem to. Ja nie jestem od tego żeby domniemywać jakie zamierzenia ma angello; ja ci powiem jeszcze inaczej: angello jest tu od tego, aby dozorować czy nikt nie łamie regulaminu forum, a kiedy tak się dzieje - uargumentować wykroczenie i dać bana. Jednocześnie sam nie jest wyjęty spod prawa i także powinien regulaminu przestrzegać. Administrator to nie jest funkcja autorytarna. A zresztą Pancol, ja nie mam czasu, serio ci mówię - mogę odpowiedzieć jutro z rana - ale jeszcze chciałem tylko zaznaczyć, że moja definicja "szopki" w tym konkretnym kontekście jest zgoła odmienna od twojej, dlatego mam wrażenie, że nasza wzajemna dyskusja nie ma większego sensu. Powiem tak: nieważne.

I Twoja szopka jest mniej szopkowa od mojej szopki ;)
3m się

;D;D
wzajemnie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Powiem ci, że po pierwszym dniu wyłączyłem się z tej zbiorowej histerii. Starałem się nie śledzić kretyńskich domysłów dobiegających zewsząd. A komentarze, o których wspomniałeś świadczą o głupkowatości ich autorów i na tym kończyć się powinien ten temat. Mnie poruszyła ogromna rzesza ludzi, którzy nagle odkryli swój patriotyzm. Snuli się po mieście w wielkim bólu i żalu, przeżywali w uniesieniu. Ciekawe, że Ci sami ludzie zapewne, którzy ten patriotyzm tak odkryli, zapewne oszukują Urząd Skarbowy (bo nie jest ich, to jest urząd masoński, albo europejski), wyłudzają renty i przechodzą na wcześniejsze emerytury (mnie się należy, mam już 55 lat i już się napracowałem) itp itd. Ja widziałem w Warszawie ludzi, którzy przyszli "pożegnać prezydenta" na trasie przejazdu karawanu; tego raczej telewizje nie pokazywały, że co drugi przynajmniej obywatel przyszedł z aparatem lub kamerą, że debile wpychali na drzewa swoje dzieci, wszystkie kosze na śmieci były obstawione, nawet na dachy ludzie włazili, jeżeli tylko się dało. Ulice były otoczone nieznoszącym próżni szpalerem, nie do przebicia nawet przez policję, bo jeżeli tylko potrzeba było zrobić wyłom z powodów obiektywnych, natychmiast na miejsce odsuniętych wchodzili inni. Moim zdaniem motywacją masy była tylko i wyłącznie chora ciekawość. Byli też ci, którzy chcieli się pojawić w telewizji. Łazili przed Pałacem Prezydenckim i wdzięczyli się. Byli też ci, którzy przyszli po to, by odnalazł ich Pospieszalski...

Co do Lecha Kaczyńskiego, to podobała mi się jego polityka historyczna. Pamiętam zdanie z czasów, kiedy był prezydentem Warszawy i na kwestię roszczeń niemieckich w związku z wysiedleniami, odpowiedział, że w takiej sytuacji Warszawa wystawi Niemcom rachunek za Powstanie Warszawskie. W tych sprawach faktycznie był nie do pobicia, tyle że polityka historyczna i walka na gruncie niezałatwionych kwestii przeszłych to tylko jeden drobny elemencik polityki ogólnie.

Niestety nie uważam, aby można było nazywać Wielkimi Polakami ludzi, którym uciekła rzeczywistość. Zresztą, to dotyka wielu polityków i nie tylko. Jest cała masa ludzi, którzy pozostali mentalnie w dziwnej alternatywnej rzeczywistości będącej pomieszaniem szklanych domów z prlowską szarzyzną. Odczuwam osobliwą przyjemność ze słuchania wywodów ludzi, którzy dryfują w takich miazmatach (dlatego też jestem wiernym widzem "Warto rozmawiać". Takie wypowiedzi też uwielbiam:

"Gdybyś nie czytał tylko wybiórczej i innych gazet wydawanych przez inne nacje w polskim języku i nie oglądał tylko popularnych kanałów telewizyjnych zwłaszcza finansowanych przez inne nacje a wszedł na strony wydawnictw polskich to od początku miałbyś inne zdanie i nie pisał takich bzdur.
Wielcy tego świata swoją obecnością poświadczą jaki był Kaczyński.
Ja mogę powiedzieć, że ten Człowiek nigdy nie skompromitował Polski ani Polaków w przeciwieństwie do poprzedników.
A Pospieszalski nie robi nie robi z niego Chrystusa tylko przekazuje to co naprawdę myślą ludzie przed pałacem prezydenckim (sam słyszałem) zamiast bajdurzyć o "potrzebach społecznych"'.
Na tle tych wydarzeń rysuje się miałkość wielu obecnych i to media starają się tuszować
Wawel jest miejscem pochówku wielkich Polaków, tych którzy życie poświęcali dla dobra Ojczyzny."

Ciekaw jestem, co to znaczy "wydawane przez inne nacje". Chodzi o właściciela tytułu? że nie z Polski? a czy autor sprawdził, jak to wygląda? "Rzepę" wydaje brytyjski fundusz inwestycyjny. Dziennik "Polska" wydaje niemiecka grupa wydawnicza. TVP jest polska, co prawda kadencyjność tej własności jest pewnym kłopotem, ale jednak. Agora jest w strategicznej części własnością Polaków. Solorz też jest Polakiem. Wejchertowie i Mariusz Walter (Szwajcar ma najmniej do gadania) to Polacy. To są spółki publiczne, więc dokładnie wiadomo, kto jest właścicielem. "Wprost" jest w ręku Polaka, "Politykę" wydaje od lat spółdzielnia pracy. Więc co jest obce? "Newsweek" (gazeta bez opinii, więc to nie przeszkadza), "Przekrój" (nikt chyba tego nie czyta), i "Fakt", również RMF (Niemcy), i Radio Zet (Francja).

Rozumiem zatem, że zarzuca się, że ktoś czyta "wybiórczą" wszak należącą w głównej mierze do Polaków, oraz "Rzepę", "Newsweek" oraz "Dziennik". Złych telewizji w obrocie ogólnodostępnym nie ma, więc duża buźka. Co do rynku radiowego za to, to wolno słuchać tylko radia publicznego i radia maryja.

Rozumiem też, że zaraz się okaże, że ci Polacy są nieodpowiedni. Rapaczyńska ponoć nie ma polskiego obywatelstwa, a reszta właścicieli Agora-Holding to np "Żydzi, którzy kiedyś przez pomyłkę dostali świstek z orzełkiem". Solorz też jest niewłaściwym Polakiem, bo nie wiadomo, jak się dorobił (masa takich Polaków jest, podejrzewam, że przytłaczająca większość tych, co się dorobili), Wejchert i Walter zaczęli sprzedawać kasety wideo jeszcze za komuny, co skreśla ich jako Polaków z definicji. Nie wiem, co Prawdziwi Polacy mają na Michała Lisieckiego, ale na pewno coś mają. Na Spółdzielnię Pracy "Polityka" też - o, chociażby to, że spółdzielnia komuną zalatuje na kilometr. Generalnie chodzi o to, że Prawdziwy Polak z definicji jest nieudacznikiem, więc nie może się dorobić, zatem ten, co się dorobił, Prawdziwym Polakiem nie jest.

Pospieszalski pokazuje prawdę, owszem. Jest to prawda grupy Polaków ze świata pomiędzy szklanymi domami a PRL-em, którzy na wszystko patrzą przez pryzmat wiecznej porażki i ciągłego otoczenia przez wrogów oraz zagubienia we współczesnych realiach. To nie są Prawdziwi Polacy. Prawdziwi Polacy to ci, którzy w pocie czoła zachrzaniają i kombinują jak zwiększać PKB i jak zarobić na emerytury rozmodlonych babć słuchających o. Rydzyka i na wcześniejsze emerytury grup nacisku, które sprzedały swoje głosy politykom, którzy kupili je za nasze pieniądze. Prawdziwi Polacy to ci, którzy wiedzą, że muszą pracować o dwa razy więcej, 50% na nadrabianie zaległości do świata a drugie 50% na własną emeryturę. Prawdziwi Polacy są bohaterami tragicznymi, bo wspierają dziś liczne grupy społeczne, a wiedzą, że na wzajemność nie będą mogli liczyć.

A Wielkim Polakiem to ja nazwę kogoś, kto zrobi porządek z tym emerytalnym burdelem i z rozdawnictwem politycznym, to będzie coś, zdecydowanie więcej niż zrobienie muzeum i odznaczenie iluś tam osób, o których wcześniej zapomniano, to więcej niż przemówienie na wiecu gdzieś na Kaukazie i więcej niż ględzenie o "Polsce solidarnej". Gdyby mnie to miało nic nie kosztować, to też bym sobie o tym bez przerwy ględził.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...