Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O widzisz, można nawet urządzić konkurs pod tytułem:

"DOPASUJ ELEMENTY!!!"

Oto lista:

bestia be
andrejh
Mariusz Rakoski
Bea2u
Jadwiga Graczyk
wija
aluna
Tango


Nagroda:
Koszyk ze święconką!

wanienka
Opublikowano

Już wiem , co Pana boli na 29 wierszy w dziale ZET, 27 nie ma żadnego głosu, to oznacza wiadomo co? Każdy czytelnik może to sprawdzić. Wiersze nie nadające się do niczego, bardzo proste i logiczne, gdyż minusy świadczą, że coś trzeba poprawić, plusy, że czytelnicy jednak się zgadzają z poezją , ale brak głosów oznacza?
2 wiersze uzyskują same plusu, to znaczy o Pana układach w tym dziale ponieważ czytając te 2 wiersze nigdy i jaszcze raz nigdy nie będzie jednoznaczności
Zastanawia mnie jednak iż Pan nie ma żadnego minusa, więc to świadczy o naprawdę poważnym adorowaniu pańskiej osoby i tutaj nagle pojawia się Bestia , co sie temu przeciwstawia, gdyż to co Pan pisze to wychodzi ponad wszystkie ramy polonistyki i już układanka skończona Panie M Krzywak. Każdy tutaj zalogowany niech zobaczy Pana historię wierszy bez punktów, czyli jest Pan w dziele Z jednak dla mnie Pan tam nie istnieje
Pisze Pan listę, czyli tak przez cały czas Pana głaskano, można poznać następną listę, bo dziwne, ze nikt Panu nie dał minus, czyli wszystko jasne dlaczego Pan tak postępuje

Też mam czas:):):):)

Proszę Autorów o prześledzenie Pana historii wstąpienia do działu Z może wtedy przewidzą na oczy:):):):):)):)

ps. książka bez tytułu nie ma żadnej literackiej wartości , a wiersze bez punktów również

szacuneczek teraz instrukcja pasuje do pańskiej osoby:):):):):):):)

bestia

Opublikowano

z całym szacunkiem popieram odpowiedzi na problem Pana Krzywaka
szlachetnych kolegów i koleżanek : Jolanty S. ,Mariusza Rakoskiego, Besti Be, Tomasza Biela,

natomiast Panu Krzywak dobrą spowiedź, dobre piwo, relaks i na forum przeproszenie bliźnich.

Wszystkim Zdrowych i Wesołych Świąt.

życzy:

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ojojojoj!
ojojoj...

jo!

Jo-jo to zabawka ,,,,pasuje?!!!
A myślałam ,ze Pan jest konkretnym, dżentemenem w poezji i nie tylko?
Zawody ....bolą!
No cóż ,mamy tylko jedno "ja"!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ojojojoj!
ojojoj...

jo!

Jo-jo to zabawka ,,,,pasuje?!!!
A myślałam ,ze Pan jest konkretnym, dżentemenem w poezji i nie tylko?
Zawody ....bolą!
No cóż ,mamy tylko jedno "ja"!

Nudzisz już.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w kontekście dwoistości dobra i zła, musi być też takim światło, niebeskie zabija też bakterie w sterylizacji i przyciąga komary... białe ożywia. a może to fioletowe?? fala elektromagnetyczna, chyba polscy naukowcy odkryli materiał na niebieski laser? ciekawe czy to podświadomość bo miałem napisać o rozbrajaniu bomby nuklearnej i jonizacji... wiersz lepki jak zawsze...  
    • nie mogę dać nic ponad sny wśród mchu krzaków kamieni na pogorzelisku pokręconych sosen wiesz dziś srebrno opadały chmury mgła z szarości przyoblekła szatę nie uciekaj już jestem spokojna w posmaku truskawkowo świeża na chwilę jeszcze zmruż oczy makowe mleko jak twoje nasienie rozcieram w kącikach ust spójrz
    • Przyciąga mnie ta sama woda Na wskazówkach zegara Minuta za minutą   Płynę zygzakiem   Przypływ   Zatapia mnie ta sama woda Między 6 a 6:30   Odpływ   Budzik dzwonił Nie słyszałam   Ciężkie powieki Cięższe dłonie   Jak dzika rzeka   Samotna Niesterowalna   Biorę oddech   Znajomy Obcy   Zachłystuję się
    • Idę przed siebie. Idę na wprost. W światło. W to jaskrawe jarzenie. W puls. Idę i nasłuchuję. Nic. Słucham wciąż… W nikłych oddechach pustki. W tym chłodzie. W toni olśnionej miliardem gwiazd. Idę. I słyszę jak mówią. I słyszę, że ono mówi. Że wszystko mówi… Że TO mówi...   Wszystko mi się kotłuje . W zamęcie. W rozgorączkowanej głowie. W snach wariackich pełnych splątanych ze sobą zjaw o nieustalonych rysach twarzy. O nieznanej proweniencji.   Przeciskają się przez ciasne korytarze, przedpokoje, długie podziemne tunele w półmroku katakumb. W rozwichrzonych płomieniach świec, łuczyw, lampionów.   I oto drzwi do pokoju. I kolejnego pokoju, w którym obskurne światło wiszącego żyrandola rozsyła wokół mdławą poświatę żółtawego blasku.   Idą. Idą. Obijają sobą ściany stłoczeni ciasno, trącają gliniane figurki, które spadają, rozbijając się z trzaskiem, z chrzęstem szklanych, porcelanowych skowytów. Obijają się o kanty przedmiotów ustawionych w nieładzie. O krzesła, pufy, taborety i inne czworonożne stwory przebierające w miejscu wygiętymi w łuk wątłymi, kościstymi odnóżami w takt pajęczych zalotów. Nerwowo stukają, pukają, łomoczą... (skąd ich tu się tyle wzięło?)   I wszystko milczy, i szepcze zarazem.   I znowu chrzęst. I pierzchanie kroków wśród szurań i pokasływań, i chrząknięć. W nagłym ataku delirycznej ekstazy. W obfitości piany. Wymiocin i ślinotoku…   Pełznę… Taplam się w wątrobowej żółci. Dużo tu tego. I będzie jeszcze więcej. Mnóstwo.   Lecz znowu pusto… O, Boże! Jak pusto…   Gdzie ty jesteś? Spójrz! Wokół mnie trwa deliryczna ekstaza zwidów. Królujących wokół fantomów. Tańczą. Kołyszą się. Stąpają po moich śladach te widma...   Przechodzę. Przenikam. Przepływam z pokoju do pokoju. Przez niezliczone komnaty z drewna i muru. Z cegieł i kamieni. Wśród rur żeliwnych. Splątanych. Skorodowanych. Spleśniałych płócien czarnych, naddartych tapet, które liżą mnie z przymilnym łkaniem po twarzy, po włosach. Po skroni...   Przede mną jeszcze tak wiele. Jakieś załomy. Mansardy… A więc płynę, czołgam się. Wspinam (Ja? Czy oni, one… ?)   I szepcze wiatr w liściach zawieszonych wysoko. W gałęziach, łodygach. Na strychu, w deskach. W połaci dachu.   W dębach, kasztanach. W klombach. W topolach trzeszczących. W przechyłach konarów. W tę i we w tę.   W noc prawie pustą. W noc pustą, lecz drżącą od nadmiaru powietrza. Pełną słów czyichś i szeptów ugrzęzłych w nieruchomych, kamiennych, martwych ustach.   A więc idę tam, tam, gdzie TO zabiło nas. W promieniowanie. W światło nocy. W ten puls. W to drżenie. W ten blask niebieskawy…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-10)        
    • @obywatel Logiczny-osobliwy!! Dobry na noc !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...