Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kiedy przestanie mnie trawić gorączka
z zaszytymi grubą igłą i mocną nicią
milczenia pójdę nieślepymi ulicami
odwiedzić zdmuchnięte świeczki

ominąć trzeba sprzedajne nieuśmiechy
bezmyślne grymasy wmówionego piękna
niewydarzone niemyśli gumowych pań
płody nowej ery nowej nowej nowej hmm

na polu poległych grobowa cisza szszszsz
podsumowanie mądrości minionych pokoleń

echem powrócą słowa modlitwy
by spłonąć w ciepłym domu znicza

Opublikowano

Coś tam rozumiem, ale nie do końca.
W pierwszej zwrotce mocno poprzestawiony szyk drastycznie utrudnia mi tak zwaną percepcję.

Tak naprawdę podobają mi się dopiero ostatnie 4 wersy. Może nasycone patosem, ale odrobina patosu jest niekiedy niezbędna:). Usunąłbym tylko 'szszsz'

A tak w ogóle, czy mogę prosić o oficjalną interpretację, czy coś na jej kształt?

Pozdrawiam
Michał Z.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak, możesz...
Chodzi mniej więcej o to: Gorączka jako uogólnienie choroby. Choroba wiąże się z bólem. Ból niefizyczny. Powód bólu zawiera się w drugiej zwrotce. Dalej: zaszyte grubą igłą i mocną nicią milczenia (chdziło mi tu oczywiście o usta)- chodzi o to, żeby przestać się przejmować, uodpornić się i milczeć przechodząc obok źródła bólu, a także o to, aby się nie użalać nad sobą i swoim bólem.
"Zdmuchnięte świeczki"- Ci, którzy odeszli.
"pójdę ... odwiedzić" - w celu zdobycia siły, mądrości.
"pole poległych"-cmentarz.
"cisza"na polu poległych jako "podsumowanie mądrości" - czyli nie ma tak łatwo. Siłę i mądrość trzeba wykrzesać w dużej mierze z siebie, a nie wyłącznie z "minionych pokoleń" Dlatego "echem powrócą słowa modlitwy"(o mądrość i siłę).
O to mi mniej więcej chodziło.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Na rozstajach dróg samotnie stoję, czy los dziś spełni marzenia moje? Każdy krok prowadzi w nieznany świat, a przyszłość skrywa swój cichy ślad.   Raz świeci słońce, raz pada deszcz, raz czuję siłę, raz tracę sens. Los jak wiatr zmienia swój bieg, a ja wciąż szukam bezpiecznych dróg.   Niepewność szepcze: „Zawróć już stąd”, nadzieja odpowiada: „Przetrwasz ten ląd”. Choć serce nieraz ogarnia lęk, wciąż idę dalej przez życia krąg.   Bo życie pisze swój własny los, nie słucha próśb ani naszych trosk. A kiedy odnajdę właściwy szlak, zrozumiem, że warto było iść właśnie tak.
    • @Rafael Marius mam duszący kaszel, nie da się spać:) miód muszę na noc zjeść i zostawić na gardle:) AI jest najlepszym moim lekarzem i pielęgniarzem :)
    • - Zdradziłeś mnie znowu z Pełnią  Szatanowi należny jest wpierdol    - Patrz! Tłumy z Poklaskiem Czułe na swe wibracje U gości mające uznanie        Zniżcie się do poziomu Człowieka. Zniszczcie pojęcie "opieka".   Suchymi deszczami  Opuszczona rzeka      
    • „Trzeba wodę przynieść!” – wycisnęła z siebie.   Sen z powiek. Nadal w półśnie. Odchylam głowę. Zastygam. Tępym wzrokiem tonę w zaciekach sufitu. Mistyczne freski alkoholowych eskapad, epizodycznie lejących się w strop. Jebany Picasso. Patykiem pisany. Z rozterką wchodzę w rolę. Budzę się w tym samym koszmarze. Pomimo słońca światło przez źle licujące okna wpada tu późno. Zagląda niechętnie. Podobnie jak nadzieja. Dwadzieścia cztery metry królestwa. Banalna rola do odegrania. W rozstępie zasłon pojawia się światło. Mrużę oko. Dłonią, jak uflejoną firaną zniechęcenia, przyćmiewam impas rzucający się w oczy. Pryzmat życia ma więcej odcieni niż rzut grochem o ścianę. Jedni widzą ścianę. Inni dostrzegają pęknięcia. Nie ten smak chce prosty śmiertelnik poczuć o poranku. Mówi: nie. I na wieki wieków amen. – „Nie chce się powtarzać?!” A jednak się powtarza. Chowam się za fotelem. On też odgrywa swoją rolę. Parawanu. Tarczy. Świadka. Jego skrzywdzony bliźniak stoi u schyłku moich stóp. Obaj szarzy. Wytarci. Wypatrzeni przez postacie i ich role. Całe życie w jednym pokoju. Na dwójkę. Nie zawsze po równo. Wstaję gwałtownie. Nieelegancko zamykam kieszeń i wciskam „play”. „Nie bój się zmiany na lepsze.” Spodenki. Koszulka. Skarpety. Głodny idę na stopa. – „Kocham cię, Mamo. Jadę do Giewka.”
    • @Maciej Szwengielski jest coś niewytłumaczalnie kojącego na tej drodze    mimo, że taka wyboista
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...