Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

spostrzeżenia „papparazzi”*

kiedy on tego nie dostaje
mówi
to kurwa była
jej niewygodną rację
kwituje
do garów kuchto
lub
kotku nie kłopocz główki

jeśli ona nie jest dla niego kotkiem
a ma gdzieś takie reakcje
dostaje od niego w gębę
albo…

potem już nic nie jest takie samo

on nadal pisze cudne wiersze o miłości

na szczęście
czasem ona
może spotkać mężczyznę


* "papparazzi" (wyłącznie na poezja.org,) - to u ż y t k o w n i k forum, który odzywa się rzadko, ale ma odwagę skrytykować "tuzów" tego miejsca

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



...czasem ...., a może raczej czasami...!!!!
Wybacz. Idiotyczny koment. Ktoś inny go wywołał.
Papparazzi, to na tym forum ktoś myślący. Dzięki, że odważyłaś się odezwać i.... chyba bez szyderstwa.Cześć.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie, Kasia! Ja mam kiepski refleks(to o migawkach).Awantura - tak. Domowa - nie! Niedawno doświadczyłaś, więc co Ci będę tłumaczyć!Hej!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie, Kasia! Ja mam kiepski refleks(to o migawkach).Awantura - tak. Domowa - nie! Niedawno doświadczyłaś, więc co Ci będę tłumaczyć!Hej!

pierwszy raz żałuję, że nie zgłaszam żalów do administracji; jakie to niskie.. a jakie tuzinkowe.
no, ale kogoś widać kręci

żenada
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie, Kasia! Ja mam kiepski refleks(to o migawkach).Awantura - tak. Domowa - nie! Niedawno doświadczyłaś, więc co Ci będę tłumaczyć!Hej!

pierwszy raz żałuję, że nie zgłaszam żalów do administracji; jakie to niskie.. a jakie tuzinkowe.
no, ale kogoś widać kręci

żenada

Niestety zawsze znajdą kogoś, żeby odreagować porażki (czy co tam innego) z realu. Tyle razy, to widziałam. Płakać n a p e w n o, nie będę.
Szkoda tylko, że to są zwykle nauczyciele - czego?....
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



pierwszy raz żałuję, że nie zgłaszam żalów do administracji; jakie to niskie.. a jakie tuzinkowe.
no, ale kogoś widać kręci

żenada

Niestety zawsze znajdą kogoś, żeby odreagować porażki (czy co tam innego) z realu. Tyle razy, to widziałam. Płakać n a p e w n o, nie będę.
Szkoda tylko, że to są zwykle nauczyciele - czego?....
ty o sobie mówisz, to ty odreagowujesz, avals; masz na moim punkcie obsesję.
zrób coś z tym literalnym prymitywizmem chromej empatii i chromego pióra - to nie jest wiersz.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Niestety zawsze znajdą kogoś, żeby odreagować porażki (czy co tam innego) z realu. Tyle razy, to widziałam. Płakać n a p e w n o, nie będę.
Szkoda tylko, że to są zwykle nauczyciele - czego?....
ty o sobie mówisz, to ty odreagowujesz, avals; masz na moim punkcie obsesję.
zrób coś z tym literalnym prymitywizmem chromej empatii i chromego pióra - to nie jest wiersz.

Pochlebiasz sobie.
Opublikowano

kuba skawa! Ani kompleksy, ani anonim. Posumowanie prawdziwej historyjki. Szkoda by na nią słów, jednak powtarza się co jakiś czas, a prymitywizm (zamierzony) tego wierszopodobnego tworu, jest w pewnym sensie repliką sytuacji. Za to bez metafor.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pani gratuluje?
kloacznych wypocin, omamów i pomówień niezrównoważonej/zakompleksionej prowokatorce, która wyssała coś sobie z chromego palca i nazywa faktem? gratuluję wyczucia i smaku. od ponad roku molestuje mnie swoją fascynacją, a że ignoruję pajaca, posuwa się do prymitywnego atakowania równie prymitywnymi metodami. czuję się jak John Lennon, z tą różnicą, że psycholka nie może strzelić do mnie z ekranu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • żar leje się z nieba ostre promienie niczym języki wściekłych psów liżą Annę po karku w rozchełstanej koszuli jakby zachęcała głaszcz ino pomału zniszczonymi dłońmi zagarnia naręcz wrotyczu żółte kulki drażnią napęczniałe piersi odurzona zapachem dziurawca i mięty przystaje powoli przeżuwa listeczki bylicy rozgniatając językiem delikatną strukturę gorąc może w cieniu starej ulęgałki znajdzie ukojenie
    • @karenka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • "Bóg umarł" Friedrich Nietzsche    Tłum na tym placu  nie był niczym szczególnym. W końcu ludzie zbierali się tutaj od setek lat. By dzień święty święcić. By w południe  odpowiedzieć na boże wezwanie. Anioł pański zwiastował im zawsze  i błogosławił wszelką łaską i pomyślnością. Uciszał ich ból,  osuszał łzy. Budził pokłady miłości i miłosierdzia. Namawiał do przekazywania znaku pokoju między zwaśnionymi ludami.  Modlił się z nimi  a ich prośby ulatywały  do uszu samego Stwórcy.     Dziś jednak plac  był pokornie zastygły  w drętwocie dojmującego bólu i żalu. Twarze ludzi zdawały się  umartwionymi maskami, rozświetlonymi słabym światłem świec. Prawie każdy miał je w dłoniach. Niektórzy razem z różańcem czy krzyżem. Byli też tacy, głównie zakonnicy i zakonnice, którzy głucho czytali ustępy biblijne, pieśni i hymny. Licząc na cud, który nie nadchodził.     Czułem się we wnętrzu tłumu tak jakbym kroczył  ciemną doliną dusz potępionych. Każdy bał się tutaj zła i grzechu. Apatyczny lęk wyzierał z zapłakanych oczu. Dając przykład temu,  że wiara jest oznaką słabych. Rok kończył się za trzy dni. Zegar śmierci,  przestawi kolejną cyfrę  w kalendarzu doczesnym. Z czasem wszyscy tu obecni odejdą. Wszystkie ślady i wspomnienia  staną się jedynie zapomnianą rysą na linii niebytu.     Ledwie kilka dni temu  świętowali tu narodziny Boga. Ich nadzieję na zbawienie. Życie wieczne  w bliżej nieokreślonej przestrzeni. Wierzą, że mogą pokonać śmierć. Odrzucić ciała lecz nie dusze. Ale są na to zbyt słabi. Zbyt ograniczeni by porzucić  żądzę swych prymitywnych chuci.     Teraz modlą się by przetrwał, by odrodził się jak niegdyś, By pokonał znów śmierć. By nie umarł na wieki. Lecz co uczyniliście dla niego  gdy był w potrzebie? Wydaliście go za srebrniki. Osądziliście go,  uwalniając w to miejsce mordercę. Zaparliście się go nie po trzykroć a często na stałe. Umęczyliście go biczami swoich występków. Przybyliście do krzyża i patrzyliście na mękę. Wybaczył Wam choć powinien przekląć.     A teraz patrzycie z trwogą maluczkich  czy światło w apartamencie nadal się świeci. Bo wiecie, że gdy zgaśnie, Wy zgaśniecie wraz z nim. I zgasło wreszcie. Lecz koniec świata nie nastał nagle. Nie było błyskawic, burz, trzęsień ziemi czy erupcji wulkanów. Był tylko płacz i zgrzytanie zębów. I śmiech legionów piekła. Smok mógł odrodzić się na nowo. Baranek poległ pod butem swego ludu.     Na balkon wyszli delegaci i kardynałowie. By ogłosić sąd ostateczny. Zdanie nadające sens nowemu. Dziejom współczesnym. Triumfu małego człowieka  w starciu z absolutem. Kamerling objął wzrokiem zatrwożony tłum i jakby wbrew swemu sercu i ustom wyrzekł. Bóg umarł! Zaprawdę umarł! Pieczęć została złamana. Czas na apokalipsę jego ludu. Wiele dni później ten sam tłum na placu patrzył już nie w okno a komin. Czarny dym sączący się gęsto  zwiastował to co nowe. Wybór. Człowieka. Antychrysta.    
    • Świetny wiersz z twórczym polotem jak na poetę przystało, może to i mądre rady, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana...pozdrawiam z uśmiechem*)
    • @Sylwester_Lasota dziękuję za miłą gościnę i słowo komentarza- czasami  przez żołądek do serca łatwiej trafić...pozdrawiam serdecznie*
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...