Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Paw jest artystą, proszę państwa.
A oto jego ogrodowa scena.
Paw się pawi i stroszy w rytm tańca,
podryguje, drobi, kroki zmienia.

Brzmią grzechotki bajecznego wachlarza,
falujące jak zorza polarna.
Mistrz dwa razy żadnej frazy nie powtarza,
sztuka to nieregularna, unikalna.

Melodycznie drży korona koronkowa,
metalicznie łyska opal kołnierza.
Nie kłania się publice pełna dumy głowa.
Napawajcie się pawieniem tancerza!

Paw bez splendoru by nie przeżył.
Dajcie mu aplauz, bez którego skona.
Musi mieć fanów i blask, bo nie wierzy,
że można by go kochać bez tęczy ogona.

Opublikowano

Wiem, kto pierwszy się uwziął na to biedne ptaszysko.
Zazdrość nim m i o t a ł a, bądź podłego coś w strawie,
bo plugawiąc majestat znieważył też wygląd
szlakiem jaki pozostał po ochlaju w pub’ie.
;)
Wiersz ok., tylko w „łysce”, chyba „b” zniknęło. Z tego, co wiem, „łyska,
to kaczka, lub klacz albo krowa z białą plamą na czole.
Aha, ostatni wers nie za bardzo - „tych piór ogona”
trochę mi jednego artystę (dość charakterystyczny sposób pisania)
z org’a przypomina ;)
Pozdrawiam.

Opublikowano

Dzięki za koment i wiersz satyryczny, HAYQ. :-)
Istnieje tez czasownik "łyskać" (niemal to samo, co "błyskać").
Nie wiem, jak można by poprawić "tych piór ogon"?
Pozdrówko.
Oxy.

Opublikowano

No fajny wiersz, Oxy.
Oczywiście czepnąć się muszę: Ostatni wers za bardzo dosłowny. Chodzi mi o "kochać". Jest w nim sugestia, że paw się myli, bo można go kochać tak samo z ogonem i bez. A kto miałby kochać pawia. A co to za obiekt miłości? I czy ogon ma tu coś do rzeczy? I czy ktoś kocha słowika?
Ja bym ten wers napisała od nowa.
A tak w ogóle to OK.
Fanna.

Opublikowano

Kto miałby kochać pawia? Hmmm... "Paw jest artystą" - że zacytuję samą siebie. To o nas, Fanno. :-)
(Tylko mi nie mów, że się nie zaliczasz).

PS. Dostałaś zaproszenie ode mnie? Dlaczego nie byłaś? Żałuj... :-(((

Opublikowano

puenta spadła na główkę i rozbiła obraz wiersza, który brałem bez sprzeciwu z pierwszych dwóch strof.

końcówka powinna przyspieszyć i odwrócić pawia ogonem. :)))))

jakoś tak:

Paw bez splendoru by nie przeżył.
Dajcie mu aplauz, bez którego skona.
Musi mieć fanów i blask, aby wierzył,
że można go kochać bez piór ogona.




Z pawiem, wielki kłopot miał sam Darwin. Zwykł mawiać, że jak widzi pawia to chce wymiotować( może od tego jest - puszczać pawia ). Dlaczego? Paw, obalał ( był wyjątkiem ) teorię o rozwoju gatunków. Ogon tak wielki jak ma samiec pawia czyni z niego bezbronnego kurczaka, uniemożliwia ucieczkę, jest całkowicie zbędny - tak uważał uczony i odwracał głowę od pawia, przeżywał horror.:)))

Opublikowano

Dobry wiersz Oxy! Podoba się warsztatowo - dobra robota i fajne podteksty! Na szczęście nie jestem artystką, więc...ufff, to nie o mnie! Pozdrawiam, Para:)

A ostatni wers zrób po prostu:
że można go kochać i bez ogona ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję za pochwałę wiersza, Krzysztofie. :-)
U nas w Łazienkach czasami można znaleźć wiosną pawie pióro. Moja córka ma już dwa w wazonie, bardzo fajnie wyglądają, ale przeszkadzają okrutnie, bo są wysokie, powiewne i bujają się baletowo przy każdym dotknięciu.
Pozdrawiam również serdecznie.
Oxy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Właśnie, chyba nieświadomie połknęłam coś z Brzechwy i tutaj to widać. :-)

Hmmm... Nie wiem. Może byłoby można, gdyby on chciał... Ale może nie? Może ten paw ma rację?... :-)

Dzięki! Buziaki serdeczne, Magi! :-)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Almare, w Twojej wersji pointy jest sprzeczność: jeśli przyklaskujesz komuś za jego aparycję i zdolności, to utwierdzasz go w przekonaniu, że to są jego największe wartości i tylko za to można go "kochać" (czyli wielbić tak naprawdę). Jeśli ktoś miałby uwierzyć, że można go kochać bez splendoru i oklasków - za jakieś inne cechy, za które się nie błyszczy na estradzie czy "świeczniku" - to tylko wtedy, kiedy pokaże mu się jego ukryte, nie tak widoczne, a cenniejsze wartości. No, ale to bardzo trudne, prawie niemożliwe w przypadku "pawi". :-)

O, nie wiedziałam o tym wszystkim. Ale przecież nie tylko paw jest bezbronny wśród zwierząt, jest jeszcze wiele takich gatunków. A wobec człowieka w zasadzie wszystkie są bezbronne. Ewolucja po prostu wciska się nie tylko tam, gdzie najlepsze przystosowanie, ale też tam, gdzie po prostu... najpiękniej. Tego Darwin pewnie nie dostrzegł. Ewolucja to czasem niepraktyczna pani. W przeciwnym razie nie pchałaby żywych istot w ekstremalne warunki, np. w kratery wulkanów, w wieczne śniegi biegunów... Po co?

Pozdrawiam i dzięki za ciekawy wpis. :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jak to: nie jesteś artystką? Już Ty się tu nie wymiguj! Spryciara dopiero! :-)
I dzięki za podobaśkę, i za "dobrą robotę" - bardzo się cieszę!

No nie wiem... Brzmi jakoś dwuznacznie. ;-)
Ale pomyślę nad zmianą, bo mi samej troszkę to wszystko zgrzyta.
Pozdrawiam ciepło.
Oxy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @APM Właśnie to. Dobrze kombinujesz.
    • @MigrenaTwój tekst zawiera w sobie odwagę podmiotu, który nie waha się przed eksploracją przestrzeni, gdzie uwolniona zostaje prawdziwa siła witalna. Namiętność nie musi się nigdzie ukrywać, gdyż wiersz pozwala jej na suwerenność, odrzucając lękliwe schematy.   Moją uwagę przykuł wątek imion. Nadałeś im bardzo ważną funkcję - tożsamościowotwórczą. Jak każde słowo, imię wyodrębnia byt z chaosu. W seksualnym zespoleniu kochankowie stali się bezimienni, czyli powrócili do pierwotnego stanu, w którym mogą być wszystkim.   Utwór nie czyni ciemności kategorią czysto fizyczną (brak światła), ani etyczną (mrok psychologiczny), lecz eksponuje ją jako naturalny instynkt przyciągający do siebie pierwiastek męski i żeński, oraz jako ukryty w nich potencjał do nieustannej rekonstrukcji wzajemnej obecności jednego wobec drugiego.   Akt miłosny implikuje bezgraniczność, rozumianą jako powrót do pramaterii. Z niej, dzięki otwarciu się na wymianę energetyczną, będącą warunkiem autentycznie spełnionej miłości, powstaje nowa rzeczywistość (świat wybucha z nas), w której można się zdefiniować w inny sposób i poprzez inne zasady, niż wszystkie znane do tej pory.   Formalnie, podział wiersza na pojedyncze linijki bądź krótkie dwuwersy przywołuje na myśl szybki, urywany oddech, co współgra z całokształtem tego lirycznego założenia.   (Po prawie roku mojej nieobecności tutaj z przyjemnością zauważam, że potrafisz jednak zdyscyplinować swoje pisanie, co wychodzi mu  tylko na korzyść).   AH
    • Wchodzę do pokoju, w którym nikt nie czeka, choć na stole wciąż leżą moje własne klucze. Patrzę na swoje odbicie w szybie piekarnika – jakaś obca twarz, której już się nie uczę. Zmieniłem się w kogoś, kto tylko obsługuje ciało: karmi je, kładzie spać, ubiera w czyste rzeczy, ale w środku, pod skórą, nic się nie ostało, żadnej myśli, której mógłbym zaprzeczyć. Na klatce schodowej sąsiad pyta: „co słychać?”, a ja mam w gardle tylko suchy piach i żwir. Udaję, że szukam kluczy, żeby nie oddychać tym samym powietrzem, co ten ludzki wir. Świat jest za szybą. Jest jak telewizor, w którym ktoś wyłączył dźwięk i kolory. Wszyscy dokądś biegną, coś widzą, coś słyszą, ja tylko sprawdzam, czy zamek jest skory zamknąć mnie szczelnie przed każdym pytaniem. Znowu patrzę na telefon. Świeci pustym ekranem. Nikt nie pisze, bo przestałem odpisywać pierwszy. To nie jest ból, który krzyczy nad ranem, to jest ból, który cicho układa się w wiersze, żeby potem spłonąć w koszu na pulpicie. Zostałem cieniem na własnym podwórku. Tak wygląda moje – nie moje – życie: powolne ścieranie się kredy na murku, którą ktoś kiedyś napisał moje imię, a teraz deszcz płucze je, aż całkiem zginie.
    • @Aleksander Hoorn dzięki, a tak:   Zieleń w niebieskości   Wysoko W kołysce z patyczków Rodzi się życie Taniec na klawiaturze Puchem drży   czy coś innego miałeś na myśli?
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - święte słowa - miło Alicjo że byłaś  -                                                                             Pzdr.serdecznie. Witaj - może i nie działa  - ale dziecko inaczej myśli - zawsze tak było -             serdecznie ci dziękuję za przeczytanie i komentarz -                                                                                               Pzdr.wiosennie. Witam - ucieszył mnie twój komentarz ozdobiony pięknem - dziękuję -                                                                                        Pzdr.miłym porankiem. @Poet Ka - @Posem - @wiedźma - serdecznie dziękuję - 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...