Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A zgłosiłaś takie zdania do administracji? Nie wymagajmy od Angello czytania każdej takiej dyskusji. Czujesz się pokrzywdzona, zgłaszasz to i czekasz na odzew. Teraz jakieś uwagi poniewczasie są nie na miejscu.

zgłosiłam, w tym sęk, że zgłosiłam, nie wymagam nadzorowania każdego postu, bo to byłoby bez sensu.

Ano, to sorry. A co tam było w tych postach? Były aż tak obelżywe, jak mówisz? ;)
ps: ja na przykład jestem przewrażliwiony na punkcie ostrzejszych słów w moim kierunku i wielokrotnie zgłaszałem posty np. Katarzyny, które się nie kwalifikowały na bana po głębszym przemyśleniu sprawy ;)
  • Odpowiedzi 73
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zgłosiłam, w tym sęk, że zgłosiłam, nie wymagam nadzorowania każdego postu, bo to byłoby bez sensu.

Ano, to sorry. A co tam było w tych postach? Były aż tak obelżywe, jak mówisz? ;)
ps: ja na przykład jestem przewrażliwiony na punkcie ostrzejszych słów w moim kierunku i wielokrotnie zgłaszałem posty np. Katarzyny, które się nie kwalifikowały na bana po głębszym przemyśleniu sprawy ;)

zdaję sobie sprawę, że ocena przekroczenia granic bywa dyskusyjna, ale oczekiwałabym od najwyższego jednakowo "głębokiego przemyślenia sprawy". si? bo co na razie, to widzę stronniczość, a to powoduje dodatkowe napięcia i niepotrzebnie.

ale może komuś ta zadyma służy, może oglądalności strony ???
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dlatego idę włączyć horror... od-czekam na te arcydzieła, przynajmniej po-zrywałem boki ze śmiechu,

też tak można.

pzdr.

Pzdr.

O, a oprócz czytania takich wierszy jak ten jaki fajny horror pan oglądał?

W odpowiedzi na zapytanie:

"Sierota" - reż. Collet-Serra, 2009 - tutaj rzucałem mięsem od początku do końca filmu, świetny thriller psychologiczny

"Ruiny" - reż. C,. Smith, 2008 - tu wymiotowałem, wyłączyłem film (na serio), jednak ciekawi "co dalej", ryzykuję zdrowiem i dobrym samopoczuciem, i zaraz włączę - miskę mam w pogotowiu.

Gdyby ten "apel" do Pańskiej osoby :D spowodował wcale nie byle jaki odruch, no to by penegiryk się wy-bronił, niestety tutaj nic nie grzeje i nie mrozi. Ja jestem cool człowiek, ale gdybym był moderatorem tego Forum, to bez zastanowienia skreśliłbym wierszyk z listy, jakiejkolwiek. Niestety: - nie umiemy dość stanowczo wzgardzać tandetą, ponieważ jest nasza, i to czyni nas bezbronnymi wobec tandety - W. Gombrowicz

A do-piszę, żeby nie było, że nie na temat: nikt nie napisze idealnego wiersza z prostej przyczyny, by tak na chłopski język: każdy jest inny i ma równe inne widzimisię, jednak rzecz nie w tym, by pisać idealne wiersze i robić z siebie rewolucyjnego ducha narodu, lecz dążyć do usprawniania własnego aparatu językowego, a tym samym klawiaturowego. Indywidualizm, bunt jest jak najbardziej w porządku, nie wyobrażam sobie inaczej: jednak tutaj jest on po prostu nieuzasadniony, jest śmieszny, jest niedojrzały, dziecinny (bo nawet nie dziecięcy). Poza tym szczególnie denerwuje totalitaryzm autora wiersza, który zdaje się, że wysłałby wszystkich anty - i starych gdzieś na bezludną wyspę. Więcej samokrytyki i dystansu: nie ten mocny kto zdziera gardło, ale ten, co się śmieje.

Pozdrawiam
Opublikowano

to forum jest nie sprawiedliwe !!! jak nie wiem niektórzy wysmiewają się tak z innych że szkoda o tym wspominać i nikt nei reaguje a jak ktos odpowie z młodszych to zaraz ban ban i ban i co t uza wolność wypowiedzi? Kto operuje tym forum! ? od kiedy to sie tak robi ? ban i koniec a gdzie argumenty
jestem za cofnieciem kary andriusowi i to natychmiast atmosfera na tym forum jest nie do zniesienia jednych sie faworyzuje innych gnębi... kto tu rzadzzI??

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To jest bardzo źle napisane. Gdyby autor dźgnął był żartem jakimś, satyrą lub kpiną w adwersarzy. Wyszedł - bełkocik żalu i frustracji. Słabo! Tym bardziej, że przeciwnik wojowniczy i dobrze wyposażony w argumenty. Należało skonstruować mocną w wymowie filipikę. :)))
Chińczycy mówią: unikaj bitwy, której nie możesz wygrać - mądry Chińczyk przed bitwą.
Ja wiem, poeta nie musi - on z innego świata.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O, a oprócz czytania takich wierszy jak ten jaki fajny horror pan oglądał?

W odpowiedzi na zapytanie:

"Sierota" - reż. Collet-Serra, 2009 - tutaj rzucałem mięsem od początku do końca filmu, świetny thriller psychologiczny

"Ruiny" - reż. C,. Smith, 2008 - tu wymiotowałem, wyłączyłem film (na serio), jednak ciekawi "co dalej", ryzykuję zdrowiem i dobrym samopoczuciem, i zaraz włączę - miskę mam w pogotowiu.

Gdyby ten "apel" do Pańskiej osoby :D spowodował wcale nie byle jaki odruch, no to by penegiryk się wy-bronił, niestety tutaj nic nie grzeje i nie mrozi. Ja jestem cool człowiek, ale gdybym był moderatorem tego Forum, to bez zastanowienia skreśliłbym wierszyk z listy, jakiejkolwiek. Niestety: - nie umiemy dość stanowczo wzgardzać tandetą, ponieważ jest nasza, i to czyni nas bezbronnymi wobec tandety - W. Gombrowicz

A do-piszę, żeby nie było, że nie na temat: nikt nie napisze idealnego wiersza z prostej przyczyny, by tak na chłopski język: każdy jest inny i ma równe inne widzimisię, jednak rzecz nie w tym, by pisać idealne wiersze i robić z siebie rewolucyjnego ducha narodu, lecz dążyć do usprawniania własnego aparatu językowego, a tym samym klawiaturowego. Indywidualizm, bunt jest jak najbardziej w porządku, nie wyobrażam sobie inaczej: jednak tutaj jest on po prostu nieuzasadniony, jest śmieszny, jest niedojrzały, dziecinny (bo nawet nie dziecięcy). Poza tym szczególnie denerwuje totalitaryzm autora wiersza, który zdaje się, że wysłałby wszystkich anty - i starych gdzieś na bezludną wyspę. Więcej samokrytyki i dystansu: nie ten mocny kto zdziera gardło, ale ten, co się śmieje.

Pozdrawiam

Polecam "Paranarmal Activity" (chyba tak ten tytuł brzmi), "Czwarty stopień" - dobre są.

A co do reszty - no życie płynie i każdy wyciąga wnioski. Grunt to obserwacja i nie uleganie wpływom. Ja tam sam wyskoczyłem przeciwko wielu i chyba się opłaciło. Lepiej mieć własne zdanie, niż szukać kolegów na forum. To nie jest randka.pl.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W odpowiedzi na zapytanie:

"Sierota" - reż. Collet-Serra, 2009 - tutaj rzucałem mięsem od początku do końca filmu, świetny thriller psychologiczny

"Ruiny" - reż. C,. Smith, 2008 - tu wymiotowałem, wyłączyłem film (na serio), jednak ciekawi "co dalej", ryzykuję zdrowiem i dobrym samopoczuciem, i zaraz włączę - miskę mam w pogotowiu.

Gdyby ten "apel" do Pańskiej osoby :D spowodował wcale nie byle jaki odruch, no to by penegiryk się wy-bronił, niestety tutaj nic nie grzeje i nie mrozi. Ja jestem cool człowiek, ale gdybym był moderatorem tego Forum, to bez zastanowienia skreśliłbym wierszyk z listy, jakiejkolwiek. Niestety: - nie umiemy dość stanowczo wzgardzać tandetą, ponieważ jest nasza, i to czyni nas bezbronnymi wobec tandety - W. Gombrowicz

A do-piszę, żeby nie było, że nie na temat: nikt nie napisze idealnego wiersza z prostej przyczyny, by tak na chłopski język: każdy jest inny i ma równe inne widzimisię, jednak rzecz nie w tym, by pisać idealne wiersze i robić z siebie rewolucyjnego ducha narodu, lecz dążyć do usprawniania własnego aparatu językowego, a tym samym klawiaturowego. Indywidualizm, bunt jest jak najbardziej w porządku, nie wyobrażam sobie inaczej: jednak tutaj jest on po prostu nieuzasadniony, jest śmieszny, jest niedojrzały, dziecinny (bo nawet nie dziecięcy). Poza tym szczególnie denerwuje totalitaryzm autora wiersza, który zdaje się, że wysłałby wszystkich anty - i starych gdzieś na bezludną wyspę. Więcej samokrytyki i dystansu: nie ten mocny kto zdziera gardło, ale ten, co się śmieje.

Pozdrawiam

Polecam "Paranarmal Activity" (chyba tak ten tytuł brzmi), "Czwarty stopień" - dobre są.

A co do reszty - no życie płynie i każdy wyciąga wnioski. Grunt to obserwacja i nie uleganie wpływom. Ja tam sam wyskoczyłem przeciwko wielu i chyba się opłaciło. Lepiej mieć własne zdanie, niż szukać kolegów na forum. To nie jest randka.pl.

"Paranormal Activity": podczas pierwszego seansu zrywałem boki ze śmiechu. Wiem jednak, że wynikało to z uprzedzenia, uprzedniego i negatywnego nastawienia. Film w ostatecznym rozrachunku dobry, ale nie aż tak, jak "The Blair Witch Project" - tutaj nie spałem przez cztery noce w Internacie (no byłem też młodym człowiekiem).
"Czwarty stopień" - słyszałem opinie, i jakoś też podchodzę z dystansem. Ale się przymierzam, może dzisiaj wieczorem.

No jest jest to randka.pl, tym nardziej n-k, nie zamierzam zbierać znaczków do albumu.

Pzdr.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Polecam "Paranarmal Activity" (chyba tak ten tytuł brzmi), "Czwarty stopień" - dobre są.

A co do reszty - no życie płynie i każdy wyciąga wnioski. Grunt to obserwacja i nie uleganie wpływom. Ja tam sam wyskoczyłem przeciwko wielu i chyba się opłaciło. Lepiej mieć własne zdanie, niż szukać kolegów na forum. To nie jest randka.pl.

"Paranormal Activity": podczas pierwszego seansu zrywałem boki ze śmiechu. Wiem jednak, że wynikało to z uprzedzenia, uprzedniego i negatywnego nastawienia. Film w ostatecznym rozrachunku dobry, ale nie aż tak, jak "The Blair Witch Project" - tutaj nie spałem przez cztery noce w Internacie (no byłem też młodym człowiekiem).
"Czwarty stopień" - słyszałem opinie, i jakoś też podchodzę z dystansem. Ale się przymierzam, może dzisiaj wieczorem.

No jest jest to randka.pl, tym nardziej n-k, nie zamierzam zbierać znaczków do albumu.

Pzdr.

O, "Nostalgia anioła" - tyż dobry.
A "Sierota" ma dość takie już ograne schematy, ja od okładki już wiedziałem o czym ten film będzie. To już lepiej zarzucić "Sierociniec"
"Riuny" to Uwe Boll, a to już równa się porażce.
Ale jak już jesteśmy przy rzeźniach wczoraj obejrzałem "Necromantie". O klasykach typu trylogia "August Undergraund" nie wspominam, bo to już patologia ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"Paranormal Activity": podczas pierwszego seansu zrywałem boki ze śmiechu. Wiem jednak, że wynikało to z uprzedzenia, uprzedniego i negatywnego nastawienia. Film w ostatecznym rozrachunku dobry, ale nie aż tak, jak "The Blair Witch Project" - tutaj nie spałem przez cztery noce w Internacie (no byłem też młodym człowiekiem).
"Czwarty stopień" - słyszałem opinie, i jakoś też podchodzę z dystansem. Ale się przymierzam, może dzisiaj wieczorem.

No jest jest to randka.pl, tym nardziej n-k, nie zamierzam zbierać znaczków do albumu.

Pzdr.

O, "Nostalgia anioła" - tyż dobry.
A "Sierota" ma dość takie już ograne schematy, ja od okładki już wiedziałem o czym ten film będzie. To już lepiej zarzucić "Sierociniec"
"Riuny" to Uwe Boll, a to już równa się porażce.
Ale jak już jesteśmy przy rzeźniach wczoraj obejrzałem "Necromantie". O klasykach typu trylogia "August Undergraund" nie wspominam, bo to już patologia ;)

Ha, "Nostalgia anioła" jest na Pecetowcu; na filmweb ma całkiem przyzwoitą recenzję, prawie 8^^, także coś w tym musi być, muszę zobaczyć... ładuję.

Co do "Sieroty" - na ten film przypadkiem przypadkowo trafiłem na Pecetowcu (to chyba nie jest kryptoreklama?) - od razu mnie wciągnął, mimo, iż po przeczytaniu niby-recenzji na stronie, to miałem pewne wątpliwości. No mnie film zachwycił, pozytywnie się rozczarowałem (do takiego eforiogazmu, że musiałem zakupić DVD). Nie wiem czy widziałeś alternatywne zakończenie, jest na płycie - no szkoda, bo bardziej kontrowersyjne i takie niekonwencjonalne (Ester żyje i ma się dobrze).

"Eden Lake" na pewno widziałeś, jeśli nie polecam.

No i "Frontieres" - dobry, niekoniecznie zrobiony w stylu hollywoodzkiego shitu, francuski horror, fabuła nie grzeszy intelektualizmem i zmysłem kinematograficznym, ale trzyma w napięciu. No utrwalam się w przekonaniu, że to Francja staje się europejską stolicą horroru. Włosi mają problem.

Pozdro.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Cylinder zastygł w bezruchu  a tuba zamilkła. Tym razem nawet igła fonografu  zdawała się nie mieć ochoty  wracać na powierzchnię cylindra  po raz setny tej przeklętej nocy. Obiecałem, że pomogę w poszukiwaniach, lecz po tym czego się tu dowiedziałem  i po tym co usłyszałem i zobaczyłem, stwierdzam jasno,  choć z dozą  naprawdę przejmującej rozpaczy, że mój nieodżałowany ojciec, został pochłonięty w odmęty,  bezdennej paszczy szaleństwa. Po czym uleciał w kompletny niebyt, bagiennych wrzosowisk północnej Szkocji. Przeszukano cały dom od piwnicy po strych. Wszystkie pozostałe obejścia i budynki. Studnie, staw a nawet rozkopano przydomowy ogródek ze wspaniałymi krzewami piwonii o które tak dbał. Bardziej niż o jedyne dziecko. Wszystko zaczęło się  gdy byłem jeszcze dzieckiem. Ojciec był  szanowanym profesorem archeologii  na uniwersytecie oksfordzkim. Był najlepszy w swoim fachu i dzięki temu pozostawał w kontakcie z najtęższymi umysłami z całego świata.     Pamiętam doskonale zimowy poranek, jakieś piętnaście lat wstecz. Zakładałem szkolny mundurek  i z teczką w prawej dłoni  zmierzałem ku drzwiom domu. Ojciec szedł za mną. Trzymał mnie delikatnie za ramię, tłumaczył mi że jeśli  nie zakończy  zaplanowanego wykładu na czas  to odbierze mnie ze szkoły  nasza sąsiadka panna Stevenson. A jeśli wszystko zakończy się  zgodnie z planem  to obiecuję zabrać mnie potem na łyżwy.     Nic nie poszło zgodnie z planem. Otworzyłem drzwi i o mało co  nie zderzyłem się w nich  z ponurym, wysokim  i dość postawnym jegomościem  w szarym, długim, dwurzędowym płaszczu  o prostym kroju. Jego fason nie był typowym dla wyspiarza a raczej obywatela zbuntowanej kolonii. Dziwny gość otarł mnie ledwie wzrokiem  zza przyciemnianych, wąskich szkieł i zwrócił się do mojego ojca. Bardzo przepraszam za tak nagłe najście  ale na uniwersytecie powiedziano mi, że jest Pan jeszcze w domu panie Fodden a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który z pewnością pana zainteresuję.     Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko i wręczył je ojcu. Nazywam się Peter Noyes  i jestem zastępcą profesora Clarka  na uniwersytecie Miscatonic w Arkham. Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia. Profesor liczy na Pana pomoc w tej sprawie. Jeśli tak w istocie będzie  czekam na Pana  w dniu jutrzejszym w południe  na nabrzeżu numer dwa, celem odbycia podróży najpierw do Bostonu  a potem do Arkham. Proszę pamiętać,  że nie ma czasu do stracenia. Gwiazda czy też planeta, powoli pojawia się  w naszych snach nieprawdaż? Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się na pięcie i szybko znikł za zakrętem skrzyżowania. Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson i nakazał jej  by zajęła się mną przez jakiś czas  bo czeka go długi i pilny wyjazd do Bostonu.     Zostałem u niej długie lata. A ojciec wrócił podobno kilka lat temu. Nikt nie wiedział skąd ani po co. Uważano go za zmarłego. Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii  razem z tym całym Noyesem i Clarkiem. Nadal gdzieś w szufladzie biurka  mam jego nekrolog z jednej z gazet z Arkham. Żył ale przypłacił to szaleństwem. Nie widziałem go już nigdy później. A teraz zaginął po raz wtóry. Podobno planeta  znów nawiedzała go w snach.     Odebrałem telefon z policji  i obiecałem przybyć na miejsce  by jakkolwiek pomóc śledczym. Bo sami nie rozumieli  w środek jak wielkiego szaleństwa  przyszło im wpaść i brnąć dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom. Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne. Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth? To miasteczko, osada czy może  jakaś kodowa nazwa  jakiejś świątyni czy wykopalisk? Znaleźli pamiętnik ojca, gdzie ta nazwa pojawia się ciągle. Ten krótki wpis ołówkiem  sprzed wielu tygodni. Wreszcie odezwali się do mnie Ci z Yuggoth. Będą czekać w oktawę święta  ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach. Zabiorą mnie znowu… Brzmiało to jak żart. Lecz jedno było pewne. Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.    
    • @vioara stelelor Spalić pamiątki, zniszczyć wspomnienia te nie po drodze nam.Jest tylko Kosmos i nasza Ziemia to teraz nasz ludzki czas..,
    • @hollow man   :) tak! Na przedmieściach, masz w oczach czerwień, neonu :)))  @KOBIETA hollow man:)))) uśmiechnij się:)))        
    • @KOBIETA Z każdej perspektywy.
    • @hollow man   od tyłu ;)))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...