Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jednak interes mam w tym kochaniu
ładnie umarszcza kartkowy brzeżek
niewielkie pole do popisania
kwitnie i więdnie lecz na papierze
ma dookoła cztery granice
nie muszę lęku w buty obuwać
może to strata a może szczęście
ręki ni nosa z nich nie wysuwa

Dziękuję Emilu, uśmiecham się zawsze :)


w margines musi przestać szlochać
a może właśnie niech nos wysunie
życie nie czeka na zawsze minie
a może nie chce czy wręcz nie umie?

:):):)

www.youtube.com/watch?v=rHUJBkiZK44&feature=related
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


witaj, Alicjo :)
czytałam kilka razy - zaciekawił mnie temat. tak się złożyło, że niedawno miałam okazję rozmawiać z kobietami, które ten problem bezpośrednio przerabiały - chyba mogę powiedzieć, że żadnej z nich nie przyszłoby do głowy napisać o tym w tak romantycznej, koronkowej wręcz formie - w ażurowej/wachlarzykowej oprawie.
mnie taki "syndrom sztokholmski" kojarzy się z zaburzeniem emocjonalnym i o ile sam temat wart jest głośnego halo, o tyle forma nie przekonuje. piszesz tak, jakbyś gloryfikowała, wręcz namaszczała taki stan. dlatego mz wiersz ze względu na cukierkowość i rozmydlone intencje jest nieprzekonujący. brak mi jakiegoś akcentu z pazurkiem, albo chociaż jakiegoś wewnętrznego"nie" - jeśli nie z ust peelki, to chociaż Autorki - ale pozdrawiam serdecznie Twoje wprawne pióro - poważnie zdziwiona.
kasia.
Opublikowano

jeszcze inaczej, bo nie chcialabym być zrozumiana, że złośliwie, a mam problem z poczuciem, jak mogą zrozumiec moje słowa inni :) zatem zmieniam.
powiem tak
oczywiście, Alis - to jasne, ze jeśli chcesz, możesz pisać nawet w kółko to samo :)

Pozdrawiam serdecznie :)

Opublikowano

"Śladów po biciu nie widać" więc zbliżałbym się do psychicznego znęcania się, jednak ujętego w formie mocniej działającej na nasze wyobrażenie sytuacji lirycznej itd. Sugestywny obraz widziany wzrokiem całkowicie trzeźwym.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witaj Kasiu :)
no widzisz, tak to sobie wymyśliłam, może nie do końca po Twojemu. Tyle chorób jest na tym świecie i chora miłość też. Pewnie dlatego jest pozawijana w cukierkowate koronki, ma się źle
i trzeba o nią dbać. Wiem, wiem, co niektórym trudno nadążyć za taką filozofią, wiersz to wiersz i logiki w nim być nie musi, kaczka dziwaczka pisała list drobnym maczkiem.
Dobrze Kasieńko, że nie było Cię przy tym :)
Z pazurkiem ewentualnie spróbuję (drapieżność i agresja nie leży w mojej naturze) jak zdarzy się naprawdę.
A póki co, pomaluję je na zielono i uśmiechnę się do wiosny i do Ciebie :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Może jednak odniosę się pokrótce do tego co usunęłaś.
Na tym portalu jest może z dziesięć procent moich bazgrołów i choć lubię pisać o tym co mi w duszy gra, to jakoś nie słyszę w kółko tego samego.
Zostawiam na dowód nutki do przesłuchania.
Również pozdrawiam :)

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=44021
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=40093
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=28802
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=39589
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=52606
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Może jednak odniosę się pokrótce do tego co usunęłaś.
Na tym portalu jest może z dziesięć procent moich bazgrołów i choć lubię pisać o tym co mi w duszy gra, to jakoś nie słyszę w kółko tego samego.
Zostawiam na dowód nutki do przesłuchania.
Również pozdrawiam :)

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=44021
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=40093
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=28802
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=39589
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=52606

gros twojego pisania jest na ten sam temat. :)
zzasem z użyciem takiego, czy innego obrazka, albo metafory. Alis, to ciągle jest to samo. ale rozumiem, w myśl tego, co mi napisałaś wcześniej.
dlatego usunęłam swój wpis, Ty nie chcesz pisać-szukać w poezji, znalazłas temat w którym się czujesz i w nim chcesz się obracać. rozumiem, nie cenię tego,bo jak rzekłam, to dla mnie stagnacja poetycka, ale szanuję wybór, jako człowieka


pozdrawiam
Opublikowano

a jak się ma te parę linków do tych kilkudziesięciu wierszy o tym samym? ;)
wiesz, na tomik 5,, to jeszcze malo ;)
acz oczywiscie odpowiesz mi, ze nie ma potrzeby tomiku, acz to co teraz rzekłam to tylko metafora, tylko metafora. po prstu5 to malo :)


sp
adam
;)
pa

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


brak reakcji na hasło "rzuć", koronkowo - namaszczeniowa forma tekstu /zgadzam się z kat/ i dla mnie wszystko jasne. On leje - ona cierpi, bo..... chyba lubi. Kiedy czytam coś takiego - mam watpliwości czy to tylko peelka, czy tylko fikcja? Skad pomysł? Niestety, prawie zawsze kolejność jest taka: on zlał ją, dzieci, czasem teściową też /przyszła interweniować/, jest policja, separacja agresora, raport, uwolnienie bo obdukcji nie zrobiły poszkodowane... po tygodniu przytuleni w kolejce po browarek, grill z sąsiadami, wódeczka, łomot....itd.... aż do tragedii lub opamiętania.
P.S. odpowiadaj na komentarze jeśli upubliczniasz - wszystkie. Nie będę gadać do siebie!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


brak reakcji na hasło "rzuć", koronkowo - namaszczeniowa forma tekstu /zgadzam się z kat/ i dla mnie wszystko jasne. On leje - ona cierpi, bo..... chyba lubi. Kiedy czytam coś takiego - mam watpliwości czy to tylko peelka, czy tylko fikcja? Skad pomysł? Niestety, prawie zawsze kolejność jest taka: on zlał ją, dzieci, czasem teściową też /przyszła interweniować/, jest policja, separacja agresora, raport, uwolnienie bo obdukcji nie zrobiły poszkodowane... po tygodniu przytuleni w kolejce po browarek, grill z sąsiadami, wódeczka, łomot....itd.... aż do tragedii lub opamiętania.
P.S. odpowiadaj na komentarze jeśli upubliczniasz - wszystkie. Nie będę gadać do siebie!
Czy myślisz Doroto, że malarz który namalował akt musiał spać z modelką?
To dobrze, że masz wątpliwości, parę osób mi uwierzyło. Co niektórych wzruszył, innych irytuje.
Jest reakcja jak przy oglądaniu filmu.
Ja na ten przykład nie raz się pobeczę, bo ktoś dobrze zagrał mi na uczuciach i myślę, że reżyser by się ucieszył. Może to była ekranizacja powieści i spory udział ma w tym jeszcze autor książki.
Film, książka czy obraz może być fikcją, może być faktem. Autorowi wszystko wolno, jest 'stwórcą' tego co stwarza. Jeśli sobie tak wymyśli, to księżyc będzie świecił w dzień, a słońce w nocy.
Odbiorca ma prawo do różnych reakcji, Twoja jest również przewidywalna :)
Żeby uspokoić Twoje wrażliwe serduszko, dodam, że moja prawda dzieje się tylko w mojej głowie. Którędy wylazła na papier, nie wiem :)

Nie odpowiadam na komentarze wtedy, kiedy odpowiedź już padła.

Pięć lat temu napisałam wiersz, jest tez dla Ciebie


Dziewczyno

Oj wierszem można nakłamać
dziewczyno, nie wierz poecie!
poeta dotknięty jest szałem,
ty z rymu życia nie spleciesz.

Poetom wolno nazmyślać
że zamiast oczu masz gwiazdy,
i w serce uleją miód złoty
okruszkiem ich cieszysz się każdym.

Choć lubią zawijać wianki
bukiety ze snów twoje ręce,
to nie masz dla siebie poety
i tyle jest z wierszy
mniej więcej.

:)
Opublikowano

Alu, ja na ogół lubię Twoje wiersze-piosenki, bo są lekkie, ładne, rozrywkowe, sentymentalne, liryczne, melodyjne, relaksujące. Lubię dobrą sztukę rozrywkową, nie tylko Wielką Sztukę i poszukiwanie nowych światów (chociaż to też, oczywiście, o ile jest równie dobre).
Jednak w tym wierszu wkurza mnie Peelka. Jest zupełnie "nie moja". W życiu też okrutnie denerwują mnie baby, które pozwalają się okładać, maltretować , znęcać się, a potem płaczą, żalą się, skarżą i oczekują współczucia od świata; ale kiedy "prześladowca" wraca w lepszym humorze, tulą się do niego, łaszą, usługują mu, przymilają się, pokazując, jakie są malutkie, słabiutkie, bezbronne - i wydaje im się, że to takie śliczne i kobiece. Jest to dewiacja - masochizm, wymagający leczenia psychiatrycznego - albo przynajmniej głupota. Jedno i drugie jest tak samo wkurzające dla mnie.
Wiersz jest napisany wprawnie i rytmicznie, ale jego wymowa tak mnie wpienia, że nie może mi się podobać. Nie tym razem, Ala.
Rzuć tę głupią Peelkę, a nie drania! On sobie pójdzie za nią. :-)
No to - do następnego!
Oxy.

Opublikowano

Alu, czytałam ten wiersz już kilka razy. Wydaje mi się, że kobieca słabość i kruchość w Twoim wierszu nie jest dosłowna, tu nie chodzi o kobietę - ofiarę, ktora pozwala się fizycznie maltretować - nadstawianie drugiego policzka ma głębszą wymowę (duchową, biblijną). Tu chodzi o nie mszczenie się, lecz przebaczenie, brak odwetu. Nie każdego na to stać, bo to jest bardzo trudne i wymaga często heroizmu, stąd to mataforyczne "jęczenie".
Nie wiem, czy dośc zrozumiale wyraziłam swoją interpretację, ale odbieram ten wiersz pod tym kątem i dlatego wiersz mi się podoba. Opisałaś poetycko wewnętrzną postawę tego typu kobiety, być może nieco przejaskrawioną, ale przez to uzykałaś efekt takich a nie innych komentarzy. Wiersz zadziałał, a to chyba dobrze?

Serdecznie i ciepło pozdrawiam :)
Krysia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oczywiście, że tylko wiersz. Gdybym utożsamiała Autorkę z Peelką, to bym nie napisała, co myślę o Peelce. Wiem, że to nie Ty. :-)
Pozdrówka i dobranoc.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Krysiu jesteś psychoanalitykiem? Moją peelkę wyślę do Ciebie, na pewno
jej pomożesz :)

Również serdecznie :)
Dlaczego nie? Spotykam takie "jęczałki" dość często i nieskromnie powiem, że same chętnie się do mnie garną, bo je rozumiem ...hehe, sama nieraz podobnie "jęczę"...gdzieś w głębi duszy, tam jest to najczulsze miejsce :) trzeba samemu odczuć, by zrozumieć drugiego.

Serdecznie i ciepło, Alu -
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Żeby być dobrze rozumianą: jeśli komuś przytrafia się nieszczęście, zazwyczaj bardzo mu współczuję. Natomiast do wściekłości doprowadzają mnie dorosłe kobiety, które lubują się w znoszeniu poniżania i przemocy ze strony swego mężczyzny i uważają to za swoją zaletę, swój urok, swoją wartość. Ich "jęczenie" ma wtedy wymowę ukrytego samochwalstwa: popatrz, jaka jestem biedna, bezbronna, delikatna, wytrzymała, cierpliwa, tolerancyjna, męczeńska, bohaterska, jak kocham i umiem się poświęcać dla miłości.
TO NIE JEST MIŁOŚĆ.
Ja też mam często do czynienia z takim "pojęczałkami", ale w wieku szkolnym. Są to dziewczyny z rodzin, w których zdarza się w mniejszym lub większym stopniu przemoc. Dla nich taki układ to normalka, tak są wychowane. W domu wmawia się im, że miłość to cierpienie i że ono jest miernikiem tego, jak bardzo się kocha i jest się kochanym. To oczywista patologia. Tego typu dziewczęta, kiedy obiekt uczuć np. woła za nimi na zatłoczonym korytarzu szkolnym: "Ej, lala! Bucik ci się rozp...dala!" - aż piszczą z radości, biorąc to za przejaw adoracji.
Jeśli w odpowiednim wieku nie zareaguje na to odpowiednio wychowawca, pedagog, psycholog, psychiatra lub policjant z prewencji, takie dziewczyny (zresztą nie tylko dziewczyny!) idą pod przemoc jak pod ochronę - wiążą się wyłącznie z sadystami, sądząc, że trafia im się miłość; pozwalają się poniżać, wyzywać, ubliżać sobie publicznie, kontrolować swoje życie, pomawiać się, oczerniać, wyśmiewać, bić i maltretować, pozwalają na wybuchy zazdrości, na zaborczość, na rządzenie sobą. I ciągle poczytują to sobie za miłość tak żywo reagującego na nie wybranka, a swoje zachowania za zalety i wartości.
Co gorsza - pozwalają tak samo znęcać się nad swoimi dziećmi, wychowując je w przekonaniu, że tatuś jest więcej wart niż one.
O ile współczuję młodym dziewczynom (uczennicom), które nie mają na tyle samokrytycyzmu ani wiedzy o świecie, żeby samodzielnie umieć wyjść z tego, o tyle dorosłe kobiety "pojęczałki" doprowadzają mnie do wściekłości. Nie mogę słuchać tych "męczennic" na własne życzenie. Budzą we mnie tylko agresję, zero współczucia.
Chyba że chcą z tego wyjść, wyzwolić się, rozumiejąc, że coś tu nie tak, ale nie bardzo wiedzą, co i jak to zmienić. Wtedy chętnie im pomogę, wtedy współczuję, owszem, zaprowadzę, gdzie trzeba, pomogę opowiedzieć o sobie, nawet będę świadczyć w sądzie po ich stronie, nawet za cenę zagrożenia ze strony ich wybranków.

Nawiasem, właśnie na temat tychże problemów w związkach jest ostatni "Głos Pedagogiczny", który dzisiaj dostałam w szkole i przewertowałam od dechy do dechy, ponieważ problemy przemocy w związkach nastolatków oraz przemocy w rodzinie bardzo żywo mnie obchodzą.

Pozdrawiam, Krysiu i Alu.
Oxy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Raihaifathum Oj, ciekawy Przypadek trafił mi się na dobranoc :) Wiersz stylizowany na dawną polszczyznę - coś między: gawędą ludową, a balladą. Na pierwszy rzut oka wygląda brutalnie, prawie jak jakaś scena przemocy wobec dziewczyny. Ale -  'z szyi kukiełeczki próchnęły trociny”  To nie jest dziewczyna - to jest lalka. Masz wyobraźnię i odwagę. Momentami aż gęsto od obrazów. Czuję tu duży potencjał, choć chwilami język tak się rozrasta, że trudno za nim nadążyć. Jesteś kimś kto:  dużo czytał  dużo pisał  i bawi się językiem świadomie.   Zapowiada się ciekawie :)    
    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
    • @Czarek Płatak dzięki:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...