Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
7337

chodź
rozbiłem dla nas namiot
suche gałęzie złożyłem na stos

chodź
ukradłem dla ciebie
wszystkie księgi Aleksandrii

w twoich włosach wiatr się rodzi
spod twych stóp wypływa źródło
podmuch światła jaśniejszego
niż latarnia morska w Faros

śpiewaj ze mną
śpiewaj ze mną
twoje imię pachnie wrzosem

nasi święci są nietrzeźwi
a bóg nie wierzy sam w siebie
ale mam gdzieś resztkę wiary
na strychu w butelce

dzisiaj będziemy gotowi

(W-w; 22 II 2010)
Opublikowano

w twoich włosach wiatr się rodzi
spod twych stóp wypływa źródło
podmuch światła jaśniejszego
niż latarnia morska w Faros

ta strofa najbardziej sie podoba bardzo ciekawe metafory , całość na tak

szacuneczek

be

Opublikowano

"nasi święci są nietrzeźwi
a bóg nie wierzy sam w siebie
ale mam gdzieś resztkę wiary
na strychu w butelce"

To mi się spodobało. Zwłaszcza ta butelka brzmi dziwnie znajomo. Też w niej zamknąłem parę rzeczy.

Tylko to źródło wypływające spod stóp, kojarzy się trochę z załątwianiem potrzeb w plenerze. Ale to pewnie tylko mnie, także się nie przejmuj.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...