Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Byłem wielkim poetą,
tak długo, póki nikt z ludzi nie widział moich wierszy.

Zawsze wierzyły we mnie trawa, rzeki i drzewa.
Śniegi za oknem witały mą samotność;
do szyb podfruwały śnieżynki
aby czytać i czytać.

Wiem, że On również siłował się zbliżyć,
nad ręką zaciskającą pióro
czułem Jego ciepło.

Aż zaglądnęli tu ludzie
( i to z mojej winy - o przeklęty grzechu nieokiełzanej pychy!).
Moje słowa skurczyły się i zatrzęsły,
zwiędły, opadły, prawie znikły.

W bezwartościowy popiół liter zamieniły się moje wiersze-modlitwy.

Tak, to człowiek rzucił cień między Nim a mną
i zerwał się wiatr przerażająco zimny.

O nie! Nie pozwolę wam.
Chcecie to zabierzcie
słowa, rymy, rytmy,
lecz tego z ręki ciepła
nie pozwolę wam zdmuchnąć,
nigdy!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nic tak nie cenię jak szczerość - ślicznie dziękuję za bardzo zwięzly komentarz.

Ps. Chcąc sprawdzić powód twojej ostrej krytyki zaglądnąłem do twoich wierszy -
widzę, że masz duży dorobek - i przyznam, że jakoś nie mogę się wczuć w ich atmosferę.
Może to wynikać z prostego faktu, że jestem grafomanem, albo z tego, że dzieli nas przepaść
stylów. Ty jestś wmieszany w wrzawę życia i sprawy egzystencjonalne, jeżeli je poruszasz, traktujesz jak wieszcz, to znaczy jak ktoś wszystkowiedzący i z autorytetem. Ja, natomiast,
podchodzę do tego tematu bardziej nieśmiało i intymnie. Obawiam się, iż zajmując tak skrajne
podejście do opisywania swoich wersji rzeczywistości, nigdy się nie zgodzimy. Czy przypadkiem
nie irytuje cię w mym wierszu to, że, jakkolwiek może nieułomnie, chcę powiedzieć w nim coś
od siebie i prawdziwego raczej niż coś, co za jednym zamachem ma strząsnąć wszyskie jabłka
z drzewa wiedzy?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wiem.
W wierszu tym przedstawiam rozterkę: poeta szukający boga poprzez piękno natury,
a jednocześnie nie potrafiący się oprzeć pokusie aby swoje wiersze pokazać ludziom, a więc czy
takie wiersze faktycznie można nazwać modlitwą? Co to jest modlitwa? - intymny i bezpośredni
stosunek z bogiem, dlaczego więc poeta szuka aprobacji u ludzi, czyż nie staje się to grzechem
pychy? To jeden temat, a drugi -to moja osobista obawa przed krytyką i brakiem zrozumienia, bo kto naprawdę może zrozumieć nasze prywatne modlitwy. Mój kontakt z bogiem jest szczery
(nie wyobrażam sobie innego), ja go faktycznie odczówam jako ciepło. Wiem, że takie stwierdzenia
mogą obrażać ludzi. Może w tym wierszu jest też ochota prowokacji, a to tylko pogłębia grzech
zdrady w stosunku do boga.
Dziękuję za cmoook, to też bardzo ciepłe.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Drogi Kleksie jak nazwiesz ten moment, gdy ksiądz wznosi do góry ręce - nie egzaltacją?
Tamta jest nie kwestiowana, bo zaakceptowana przez tradycję. Czy oznacza to, że nie
wolno mi się po swojemu modlić? Nawiasem mówiąc, powiem ci szczerze, że ten wiersz też
mi się nie zabardzo podoba. Miałem już wcześniej pomysł na niego i szkic, ale pisałem go
tuż przed wyjściem z domu i jest on zlepkiem szybko formujących się uczuć. Być może chciałem
w nim ująć za dużo i w za dużym pośpiechu. Wiem tylko tyle, że na prawdę nie chciałem krzyczeć - krzykliwość nie jest w mojej naturze. Dziękuję za przeczytanie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wiem.
W wierszu tym przedstawiam rozterkę: poeta szukający boga poprzez piękno natury,
a jednocześnie nie potrafiący się oprzeć pokusie aby swoje wiersze pokazać ludziom, a więc czy
takie wiersze faktycznie można nazwać modlitwą? Co to jest modlitwa? - intymny i bezpośredni
stosunek z bogiem, dlaczego więc poeta szuka aprobacji u ludzi, czyż nie staje się to grzechem
pychy? To jeden temat, a drugi -to moja osobista obawa przed krytyką i brakiem zrozumienia, bo kto naprawdę może zrozumieć nasze prywatne modlitwy. Mój kontakt z bogiem jest szczery
(nie wyobrażam sobie innego), ja go faktycznie odczówam jako ciepło. Wiem, że takie stwierdzenia
mogą obrażać ludzi. Może w tym wierszu jest też ochota prowokacji, a to tylko pogłębia grzech
zdrady w stosunku do boga.
Dziękuję za cmoook, to też bardzo ciepłe.
śpiewajacawodo, jednak wolę twoje komentarze, ale mniemam, że jeszzce nauczysz się brać uczucia w ryzy i pokazywać to co najważniejsze, bez patosu i zbytnich słów, a póki co pomyśl nad wierszem i spróbuj jeszcze raz,
z szacunkiem do ciebie
Sława :))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wiem.
W wierszu tym przedstawiam rozterkę: poeta szukający boga poprzez piękno natury,
a jednocześnie nie potrafiący się oprzeć pokusie aby swoje wiersze pokazać ludziom, a więc czy
takie wiersze faktycznie można nazwać modlitwą? Co to jest modlitwa? - intymny i bezpośredni
stosunek z bogiem, dlaczego więc poeta szuka aprobacji u ludzi, czyż nie staje się to grzechem
pychy? To jeden temat, a drugi -to moja osobista obawa przed krytyką i brakiem zrozumienia, bo kto naprawdę może zrozumieć nasze prywatne modlitwy. Mój kontakt z bogiem jest szczery
(nie wyobrażam sobie innego), ja go faktycznie odczówam jako ciepło. Wiem, że takie stwierdzenia
mogą obrażać ludzi. Może w tym wierszu jest też ochota prowokacji, a to tylko pogłębia grzech
zdrady w stosunku do boga.
Dziękuję za cmoook, to też bardzo ciepłe.
śpiewajacawodo, jednak wolę twoje komentarze, ale mniemam, że jeszzce nauczysz się brać uczucia w ryzy i pokazywać to co najważniejsze, bez patosu i zbytnich słów, a póki co pomyśl nad wierszem i spróbuj jeszcze raz,
z szacunkiem do ciebie
Sława :))))
Sławo, dziękuję ci, że chcesz we mnie, mimo wszystko, uwierzyć...ale przygnębia mnie to jeszcze bardziej, bo wiem, że nie ma dla mnie nadziei...piszę za długo i stylu swego nie potrafię już zmienić...
Wypada mi tylko ostatnią modlitwę wyszeptać...
wybacz Panie
że muszę o tobie zaptrzestać...
bo me modlitwy - zakazane
teraz już tylko cisza
Opublikowano

jednak dla mnie to dobry wiersz i madre przesłanie w nim , co własciwie daje mu miano wiersza, zazwyczaj nie wnikam w niuanse ale np

Zawsze wierzyły we mnie trawa, rzeki i drzewa.
Śniegi za oknem witały mą samotność;
do szyb podfruwały śnieżynki
aby czytać i czytać.

zobacz ,, mą" jak już to moją ale nie o to chodzi gdyż zaimek ,,mój" występuje w dwóch wersach, więc jest zbędny jakiś z nich, gdyż to tylko literacka wata.

Opinii nie zmieniam, gdyż liczy się myśl przewodnia, a Twój wiersz ją zawiera, jak ciekawą puentę

serdecznie

bestia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szanowna Bestio, jest uznana zasadą, że swoich wierszy nie powinno się tumaczyć, ale przeprowadzę tu szybką analizę jeżeli miałaby ona pomóc moim krykykom dostrzeć w tym wierszu sens, i aby wreszcie ten temat zakończyć.
Ja naprawdę wiedziałem co chcę powiedzieć i próbowałem to ująć jak najmniejszą ilością słów.
Tak więc werset po wersecie (każdy z nich zawiera jedną główną myśl):
1. byłem wielkim poetą...
Świat można rozbić na pół: ten na zewnątrz i ten w nas. Stwierdzam tu, iż świat zewnętrzny
poznaję jako poeta. Czy jestem nim naprawdę? - nie wiem, ale takie mam podejście do
zewnętrznego świata. Czuję się wielki, bo wiem, że jestem tą połową świata, która analizuje
tą - drugą. Ale zapowiadam zaraz swoją tragedię: muszę tu wpuścić człowieka, muszę
pozwolić mu zrujnować mój świat, moją ułudną i dziecinną wielkość - rezultat poetyckiej
samotności.
2. Zawsze wierzyły we mnie...
Tak jak ja wierzę w zewnętrzny świat, chcę również aby on uwierzył w mój, wewnętzny.
My widzimy śnieżynki a czy one widzą nas? - oczywiście, że nie! Ale poeta odczówa tą
mistyczną obecność na zewnątrz, nie wie jak ją nazwać, więc ją materjaluzuje, zamienia w
coś, co można odebrać zmysłami, np. śnieżynki. Ta "świadomość" istniejąca na zewnątrz jest
mu potrzebna, bo chce wierzyć, że jego istnienie ma jakiś cel, że nie jest on tylko zlepkiem
molekół. Jednym słowem poeta czuje intymny i wzajemny związek z naturą.
3. Wiem, że on również...
Pojęcie boga i natury jest tu rozłączone; bóg jest mniej poznawalny niż natura, ale
odczuwam go w formie ciepła, czyż nie takie uczucie ma osoba zakochana? I tu muszę
wyznać coś, co wiele osób całkowicie do mnie zniechęci - mianowicie to, że nie prakykuję
żadnej religi. Bóg mi się nie objawił poprzez Słowo, tak jak większości ludziom. Ale wiem, że
ze mnie nie zrezygnował. I zna moją słabość - poezja, i poprzez nią usiłuje się do mnie
zbliżyć. On mi swojej woli nie narzuca, a tylko podowiada. Jednym słowem nasz kontakt jest
tak nikły jak drobina ciepła na dłoni.
4. Aż zaglądneli tu ludzie...
I tu się chyba zaczyna cały problem - mój negatywny stosunek do kontaktu z człowiekiem.
Ale on nie inicjuje tego kontaktu, wprost przeciwnie, nie on to robi, a ja. I tu się właśnie
wiersz zaczyna rozlatywać, tak jak zapowiedziane zostało w tytule. Moja próba nawiązania
kontaktu z bogiem została zdradzona - i to przeze mnie. Modlitwa traci sens.
5. Tak, to człowiek...
Ten wiatr jest tylko we mnie, zimny wiatr, aby przedstawić nieobecność boga, który
przejawiał mi się jako ciepło.
6. O nie, nie pozwolę wam...
Ty przewiduję, to co się stanie, i tak dokładnie się stało: mój wiersz zosntanie odrzucony,
a więc słowa, rymy i rytmy - zabrane. Teraz będę jak pies kośći bronił tej odrobiny ciepła,
tego mistycznego jedynego kontaktu z stwórcą. Wiem, że nikt nie chce mi go odebrać,
ale się obawiem, że sam go mogę w kontaktach z ludźmi stracić.
Za słowami tego wiersza kryje, się poprostu mały, zagubiony człowieczek, który wybrał swoją
samotność, kto wie, może właśnie dlatego aby znaleźć stwórcę. Wiem, że wielu osobom
te słowa mogą się wydać górnolotne, ale jeżeli prawdziwe, czy ciągle są patosem?
Opublikowano

Nie już pisałem iż jest to mądry wiersz, a patos, to tylko podniosły i poważny styl i nie może dyskryminować wiersza, gdyż wiadomo, że jak piszesz o Bogu to jednak ten patos będzie występował, gdyż inaczej nie idzie tego napisać. Jednak znawcy mają inne zdanie na co nie mam wpływu.

serdecznie

be

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...