Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wierzę w gołębia nad brudnym osiedlem
nos przy szybie spłaszczony jak prośba o uśmiech
oczy matki co tańczą dookoła głowy
i w długie minuty w godzinie za krótkiej

w smutne ciągłe rozstania i smutne powroty
gdy radość za mała by szczęście pomieścić
nieśmiałą modlitwę co wiarą się stała
w dużego Jezusa i żłobek maleńki

że nic nie stracone choć wszystko minęło
w przypływy jak pewność że wróci nadzieja
że można zapłakać na niby się śmiejąc
i w śmierć nie na amen

i jeszcze w ojcze nasz

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nikt wiersza nie komentuje, a uwazam ,że jest ok.Aniu bywały juz lepsze u Ciebie, ale masz swój styl,swoja metaforyke...Mnie razi troche druga zwrotka:te rozstania, powroty i zaraz potem szczęście i radosc...Zbyt podane ,,na talerzu'',,, ubrałabym ''bardzie w słowa:) ale ogolnie...nieźle jak to u Ciebie...pozdrowki
Opublikowano

Pracuję nad niektórymi fragmentami, bo rzeczywiście wydawały się mdłe, więc może tak:

wierzę w gołębia nad brudnym osiedlem
nos przy szybie spłaszczony jak prośba o uśmiech
oczy matki co tańczą dookoła głowy
i w długie minuty w godzinie za krótkiej

w pokorę niedzieli gdy ksiądz na kolanach
i w skargi milczenie by miłość uświęcić
nieśmiałą modlitwę co wiarą się stała
w dużego Jezusa i żłobek niewielki

że nic nie stracone choć tyle minęło
w przypływy jak pewność że wróci nadzieja
że można zapłakać na niby się śmiejąc
i w śmierć nie na amen

i jeszcze w ojcze nasz

Opublikowano

A mi podoba się to wierzenie Anno - pomimo tego że jak zauważyła
słusznie Bernadka - zbyt mocno podane na talerzu te rozstania powroty itd.
Ale reasumując wiersz wart przeczytania - bo uświadamia czytelnika
na czym powinna i jaką siłę ma w sobie wiara , wiara która pozwala
inaczej patrzeć na to co nasz otacza ...
pozd.

Opublikowano

Mam Anno bardzo pozytywne skojarzenia z wierszami ks. Jana Twardowskiego. Broń Boże nie zarzucam Ci naśladownictwa, to komplement:) Mądrze, z anaforą, jaką lubię. Rytmicznie i płynnie płynie refleksja tuż za słowem, cieplutko, Para:) Ps. Poprawiona wersja jest lepsza!

Opublikowano

wierzę w gołębia nad brudnym osiedlem
nos przy szybie spłaszczony jak prośba o uśmiech
oczy matki co tańczą dookoła głowy
i w długie minuty w godzinie za krótkiej

w pokorę niedzieli gdy ksiądz na kolanach
i w skargi milczenie by miłość uświęcić
nieśmiałą modlitwę co wiarą się stała
w dużego Jezusa i żłobek niewielki

że nic nie stracone choć tyle minęło
w przypływy jak pewność że wróci nadzieja
że można zapłakać na niby się śmiejąc
i w śmierć nie na amen

i ... ... ... tutaj bym inaczej ... Poza tym bardzo OK

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 To nie jest tylko przyzwyczajenie. To jest coś, co przejęło nad peelką władzę.  To „coś” jest jednocześnie: bolesne i w jakiś sposób uzależniające („lepko-słodkie)

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To nie są zwykłe obowiązki. To jest ucieczka od siebie. Zagłuszanie. Zacieranie.  To nie jest wybór „bo tak trzeba” to jest mechanizm: uciekam od siebie, ale to, przed czym uciekam, i tak mnie przejmuje. To jest wiersz o tym, jak człowiek znika z siebie, próbując nie czuć i zostaje zastąpiony przez to, przed czym uciekał.
    • @Maciej Szwengielski To nieprawda. Nie wiem w jakim celu Pan to pisze. Mało jeszcze jesteśmy skołowaceni i wprowadzani w błąd? Żaden Bóg przy nas nie stoi. Podam przykład: Miałem szwagra, zmarł na raka w wieku 43. lat. Osierocił dwoje małych dzieci. Był znanym w Polsce muzykiem jazzowym, komponował utwory religijne, jeden z nich śpiewany jest powszechnie na mszach w kraju. Zagorzały chrześcijanin, żyjący wyjątkowo wg wszystkich przykazań bożych. W tej samej kulturze wychowywał dzieci. Przez ponad rok odprawiano w kraju msze błagalne o jego zdrowie. Szukał ratunku w klinikach nie tylko w Polsce. I zmarł. To gdzie był Bóg ze swoją miłością? Dlaczego, skoro taki miłosierny i wszechmogący, nie opóźnił tej śmierci o choćby 20 lat, by mógł wychować dzieci? Od tego czasu dla mnie Bóg, to są jedynie bajki. I proszę mi nie opowiadać wierszyków w rodzaju, że "niezmierzone są wyroki boskie", bo już dzieckiem nie jestem.
    • @APM   Ależ to tylko mój komentarz!  Twój wiersz nie potrzebuje żadnego dokończenia!  Po prostu zainspirował do sklecenia kilku słów w tej formie. :) Pozdrawiam. 
    • @Myszolak   Bardzo dziękuję!    Dziękuję za tak głęboki i trafny komentarz. Masz racje, ta osoba walczy z sobą, a właściwie z tym, co ztruwa jej umysł, właśnie poprzez zajmowanie się cudzymi sprawami. Jak wcześniej napisałam - to świadoma walka z nałogiem, z lękiem, że się nie uda. I przegrała tę walkę.  Świetnie to oczytałaś!  Jestem Ci bardzo wdzięczna za tę analizę.    Serdecznie pozdrawiam. 
    • @Maciej Szwengielski "pobłądzilim" i wszystko się przewartościowało, i język też powinien się przewartościować, bo ludzkość nie jest już niewinna, nawet w znaczeniu niewinności po pierwszym zgrzeszeniu, "dyjabeł" stał się bardzo ostrożny i uderza tam, gdzie się tego nie spodziewamy, gdzie tego nie widzimy; "Eros Wszeteczny"- to tak na poważnie?

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...