Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie mogę zapomnieć tej twarzy
tych oczu pełnych dobroci

potrzebuję wnętrza
w którym pali się żywy ogień
świetlistej duszy
pragnącej miłości

chcę by zaufał
by nasze dusze zjednoczone w jedną
utworzyły piękną melodię uczucia

upadłam
przekroczyłam granicę przyjaźni
zraniłam
naraziłam na ostre słowa

chciałam
by ten szczery uśmiech powrócił
ale zostały tylko gorzkie łzy

zaufałam
wiele razy ta myśl kłuła w serce

czasem przebłysk dobroci
łamał twarde zasady
a potem skorupa samotności
stawała się jeszcze grubsza

Opublikowano

ojej, wiem coś o tym / zawiedziona przyjaźń bardzo boli / często ponawiane próby nie mogą przywrócić tego, co przed / nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki / ale...choć nurt się zmienia, warto zanurzać się w napływającej nowej fali niż zamknąć się w samotności /

Twoje wiersze poruszają istotne ludzkie sprawy, dotyczą rekacji międzyludzkich i bardzo mi się podobają z jednym, wybacz, moim "widzimisię", są nieco przegadane a przez to po przeczytaniu przechodzi się dalej /oczywiście to nie zarzut tylko moje osobiste odczucie /
:)))
serdecznie pozdrawiam -
Krysia

Opublikowano

Dziękuję Krysiu za piękny komentarz. Masz rację często piszę przegadane wiersze, trudno mi się tego wyzbyć. Nie mogę przywyknąć do tego, że nie trzeba wiele słów, by pokazać wiele, ale postaram się :) "warto zanurzać się w napływającej nowej fali" - święta racja
Pozdrawiam serdecznie
Janina

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dlaczego? hmm... bo ludzie są wszędzie... oni czasem potrafią zadać wielki ból... najważniejsze jest to, by nie ranić drugiego człowieka, chociaż nas zawiódł, okłamał... a będzie dobrze

Dziękuję Krzysztofie za odwiedziny. Pozdrawiam :)
Janina

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tadeo Na sen najlepsza melatonina Ale wyłączenie z dodatkiem wina  Więc po zażyciu mikstury  Mogą w pamięci być dziury  Już nie wiadomo czy MelatoNina?  
    • For my fellow Poets — Guardians of the word, carrying kindness and the light of learning across every friendly poetic front. ------- ///___\\\ ------- “Poetry in Arms”   I hear the calling voices “Let's use our pens like guns!” and so I stand among them in Poetry in Arms.   I was young scribe in silence, and felt what wounds remain, from those who write in verses and others write in plain.   In pages like in trenches, sharp words in fierce desire, ink loaded like gunpowder, “Survive the evil fire!”   Our legendary Poets, Cover us with your care, and offer honest counsel, from any face hater.   If you walking this way, Don’t lose your heart and mind, evil will pass away from poetry unkind.   Hey, evil owful hater! Carefully listen us: We’ll prove you — words are matter! — in Poetry in Arms.   We don't it for a glory, Nor any applause goal, But tell you all the story What still lives in our soul.   And when depression hits you, Can't hold your pen like sword, Let all your thinks will go to: Weapon is hide in word.   Despite life meet last hour — Our poems never burns And we will live in our — Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------  
    • @LessLove Jaka ładna piosenka:-) Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszczym Wciąż się zastanawiam, ale chyba jednak wstawię ;) - najwyżej mnie zjadą...  Dziękuję za komentarz i informację. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @piąteprzezdziesiąte Wszystko gra ;) :)  Dziękuję za polubienie i komentarz :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • Jesienne poranki pośród srebrzystej mgły Mroczne i kontrastowe umierają w bieli Na pradawnym drzewie liście w pomarańczy Opadają niczym my aż topią się w ziemi A deszcz jak łzy trawi oraz wyniszcza je Po obtoczeniu przez wiatr w brudzie I tak trwają aż po dzień zaduszny Nagle stają się ważne gdy on wypada Jak słońce dla ziemi czy dla niej kochany Na ich miejsce świeczka się ustawia I niczym latarnia na morzu Dla dusz kieruje w mroku Aż w końcu wita nas Marzanna Pokrywając wszystko chłodną bielą Nic już nie ma od rana Nie ma koloru tylko dusze wieją
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...