Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


niewiele wiem o byciu mężczyzną
miałem tylko piękne dłonie

;)
Jeśli Abakarow, to "Brudne czyny" - znam trochę Hłaskę.
Egzystencjalizm, męska przyjaźń i ten fragment
jakoś mi nie pasują do tej powieści. Trudny temat
- nie rozumiem tych "pięknych dłoni" - zniewieściałością mi zaleciało ;)
ale może to zamierzone jest, prawdziwy mężczyzna,
faktycznie, raczej tak nie mówi. Jeśli peel chciał podkreślić "czystość" rąk,
piękne dłonie są złym odniesieniem.
Reszta ok.
Pozdrawiam.


Ja to nie mam pojęcia, skąd tu się wzięła męska przyjaźń :-P Piękne dłonie miał Abakarow, ale nie on sam to stwierdził, tylko jego kobieta, więć nie ma w tym chyba nic zniewieściałego :) Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja tam nie wiem, pewnie każda kobieta mówi swojemu facetowi, że ma piękne :P

Emocji chyba raczej więcej jest złych :)

A są takie sytuacje życiowe, kiedy chce się usilnie samego siebie przekonać, że do bycia mężczyzną niczego nie brakuje.

To takie wtrącenie refleksyjne. Pozdrawiam :)

A na resztę dyskusji przymykam oko :P
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ta pierwsza część nieco zniechęca - głównie przez "pokaleczenie milczeniem". "Stygnący oddech plaży" jest już z wyższej półki. Tak samo jak "wykpiwanie ciemności" i ostatni (tej części) wers.



Tu jakoś lepiej. Mimo, iż prosto, bez nowatorskich, typowo poetyckich zabiegów.

Ogólnie jest tu coś.

Prostota zamierzona, cieszę się, że trafia w gust i nie przeszkadza :P Pozdrawiam :)
Opublikowano

Wiesz, Marcinie? Podoba mi się ten może troszeczkę "poszarpany" wiersz. A wiesz dlaczego? Bo domyślam się w tym celowości... peel zmaga się (szarpie się) wewnętrznie z problemem... "bycia męzczyzną"... myśli przeskakują szukając zaczepienia (piękne dłonie balkon, plaża, kobieta, która dawała sen)...bardzo ładnie to oddałeś :)))
Z przyjemnością przeczytałam i nawet zamyśliłam się :)

Serdecznie pozdrawiam -
Krysia

Opublikowano

"Niewiele wiem o byciu mężczyzną" przecież tylko "topiliśmy milczenie". Niemoc rozmowy przeciwstawia się mocy namiętności. Przecież jak znajdujemy się w sytuacji intymnej to raczej stajemy się małomówni i ciało za nas przemawia.
Bardzo dobry wiersz.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Geograficznie to nawet nie takie pudło, bo blisko :P Dzięki za komentarz :)
"się martwimy" - jak masz czas Marcinie to zerknij w to i owo
u mnie, ostatnio przeczytała, że samotność to wrażliwość na dobro
człowieka, J. serdecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jak zwykle trafnie to ująłeś, największe szczęście, czułość, intymność są nieme, czerpie się je z samego faktu bliskości, nie trzeba sobie nic dopowiadać. Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Geograficznie to nawet nie takie pudło, bo blisko :P Dzięki za komentarz :)
"się martwimy" - jak masz czas Marcinie to zerknij w to i owo
u mnie, ostatnio przeczytała, że samotność to wrażliwość na dobro
człowieka, J. serdecznie

Obiecuję zajrzeć w najbliższej przyszłości :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"się martwimy" - jak masz czas Marcinie to zerknij w to i owo
u mnie, ostatnio przeczytała, że samotność to wrażliwość na dobro
człowieka, J. serdecznie

Obiecuję zajrzeć w najbliższej przyszłości :)
dziękuję (:

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski   ,, Jadłem je pełną buzię, ale we śnie ,, Tak rodzą się poeci, fantazja...   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Gdy dopadnie mnie śmierć  czego by nie powiedzieć  niejedynym który odejdzie będę  i w trumnę me zwłoki zapakują  listem poleconym w ziemię wyślą z kodem muzycznym  przy płaczu bliskich  tak po czasie stwierdzę  w trumnie ciężko  nie wiercić się nie wiem czy pozycja niewygodna  ale uwiera  po śmierci męczące czekanie  nim  natłok ziemi trumnę połamie  kiedy wilgoć deszczu  sprawi spróchnienie  wejdą larwy Conicera tibialis  w końcu dla kogoś pożywieniem będę  wznieci się życie  nowe i lepsze  Kości zostaną niczym ram pamięci  zresztą szkielet to dzieło Boga resztę  budujemy sami  ale po co po śmierci masa mięśniowa  brzuszek piwny i tusz wisceralny  troche to banalne  umysł już nie sprawi  figla  nie poplącze rzeczywistości z mirażem  język nie potrzebny o kim plotkować wiercąc się w trumnie samemu  może wrócę we śnie  ale po co  kolejny koszmar  nikomu nie życzę       
    • „Gortatów – dom wakacji” – 6   A za drogą z asfaltu, gdzie czasem leżałem, było sadownictwo, które obserwowałem. Jabłka tam rosły, wiśnie i piękne czereśnie. Jadłem je pełną buzią, ale tylko we śnie!   Bo wszystko było wielkim płotem ogrodzone, a wchodzenie do sadu było zabronione. Ale raz pamiętam, że to się wydarzyło – jakby ogrodnictwo wszystkich zaprosiło.   I zbiegli się ludzie, z piętnastu ich było, do koszyków rwali, co się im trafiło. Ja z wujkami i siostrą też się najedliśmy, jeszcze koszyk owoców babci przynieśliśmy!   Raz tylko tak się stało, nie wiedzieć dlaczego. Może to z życzliwości zarządcy głównego? A może po prostu, z braku tych pilnujących, doszło do haraty ludzi tam mieszkających.   A co do cegielni, często się przyglądałem. Z oddali patrzyłem, nazbyt się nie zbliżałem. Widziałem młode dziewczyny, wózki pchające, z cegłami z gliny w hangary wjeżdżające.   Cegły kładzione do suszenia tam bywały, zanim już wysuszone do pieców trafiały. Dziewuchy je pchały, cegłą naładowane, żelazne wózki na szynach przepychane.   Dziewczęta mnie widziały, często mnie wołały: „Kawalerze, chodź do nas!” – tak ze mną żartowały. Omijałem cegielnię, zawsze gdy pracowały. Nie lubiłem, kiedy się ze mnie wyśmiewały.   Ale po południu, gdy pracę już skończyły, to wózki na szynach wtedy moje już były. I puste wcale nie były ciężkie do pchania, rozpędzania ich mocno i na nie wskakiwania.   Hamulce działały, a szyny długie były, środkiem hali suszarni fajnie mnie woziły. Takich hal tam było, jak dla dziecka od gromu. Moją ta pierwsza była, bo najbliższa przy domu.   Z każdym rokiem te zabawy – takie płytkie raczej – wzrokiem coraz mądrzejszym widziałem inaczej. Rowery naprawiałem i nimi jeździłem. Do ptaków nie strzelałem – domki im robiłem.   Kuzynów przybywało – co rok więcej nas było. Widziałem, jak za mamą im też się tęskniło. Wraz z dorastaniem inaczej to odbierałem, ale wciąż na wakacje jeździć tam chciałem.   – cdn   Leszek Piotr Laskowski. 
    • wełną miękkością swoją otuli przyjemny dotyk co dłonie liże przy którym jedwab z cienkiej koszuli sprawi że ciebie nic nie ugryzie   i choć na zewnątrz ściskają mrozy serce w ciepełku wolne jak sokół letnim wspomnieniem nikt nie uwodzi a ty gotowa Harpia do lotu   Harpia:

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...