Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jak nazwać siebie nie znając innych
i szukać miejsca pośród adresów
gdy zmięta kartka trafia do kosza
rzeczy niechcianych pełnych nonsensów

wysnuta nitka z kłębka rozpaczy
jak babie lato i chłopska zima
czepia się życia włochatym smutkiem
i w stare rany ostro się wrzyna
...........................................

ziemia zadrżała i niebo trzaska
w słodkim zapachu czerwonej rosy
pękła z niemocy laska Aarona
Ben Sirah klęczy nagi i bosy

Opublikowano

Właściwie nie bardzo rozumiem ten wiersz. Peel szuka swojego miejsca, swojej tożsamości, ale nie może jej znaleźć - nie odnajduje się w świecie i pośród innych ludzi, którzy są mu obcy. Nie potrafi sam siebie określić, wyrazić, opisać.
Ostatnia strofa wskazuje na to, że jest to Żyd, a więc przedstawiciel narodu, który właściwie przestał istnieć w Europie, ponieważ od wielu pokoleń nie miał swojego miejsca, a w ostatniej wojnie... wiadomo. Żydom (zwłaszcza wschodnio- i środkowoeuropejskim) na pewno jest dziś bardzo trudno określić, kim są i kto to jest Żyd.
Ale też można to rozumieć jako metaforę, jako miotanie się człowieka (obojętnie jakiej narodowości), który wszędzie czuje się tak samo obco i nieswojo, wszędzie jest odmieńcem, który nie wie, jaki jest i kim jest, bo nie umie też określić innych - bariera wzajemnego niezrozumienia.

Czy idę dobrym tropem?

Bardzo podoba mi się melodia wiersza, wersyfikacja, rytm, rym, brzmienie słów. Bardzo dobry warsztat.

Opublikowano

Co mam dodać po interpretacji Oxyvii? Że warsztat i talent! "chłopska zima" przy "babim lecie" - świetne! Lubisz i umiesz operować kontrastem! Lekko a o rzeczach ostatecznych, kłębek rozpaczy z włochatą nitką...bardzo mi się podoba, inny Grabiczu. Bo znowu inny! Nie pytam o powód tak smutnej refleksji! Cieplutko pozdrawiam, Para :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bardzo sensowne i uniwersalne badanie głębi zapisu...



Jest w tym morze krwi... mające tworzyć dramaturgię. Obca krew nie tworzy powodów do dramaturgii. Swoja z pewnością tak, a przecież to krew. Nikt nie zrozumie dramatu obcej krwi, dopóki swojej nie przeleje. Widziałem księgę zamkniętą na 7 pieczęci. Przeczytałem ją bez otwierania. To przejście, jak ucho igielne, do nowego świata, do nowej skóry, do nowej osobowości... nowa ziemia, koniec niewolnictwa... duszy i ciała. Posłużyłem się alegorią ucieczki Żydów z Egiptu. Alegoria jest narzędziem ze wszech miar bardziej przemawiającym do wyobraźni niż realna wizja nierzadko zupełnie obcych wyobrażeń, zamkniętych we własnym świecie stereotypów i narażona na subiektywny, własny "łańcuch pokarmowy". :)
Dziękuję, Oxy za wdepnięcie i przeciekawy komentarz... ależ tam musi być burza w tej uczonej główce... hahaha
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witaj za-Paro-wana nocna zmiano... hahaha. Inaczej, tak, nieraz chce nam się chleba ze smalcem i skwarkami, zrobionego przez babcię... wędzony łosoś i miażdżenie w paszczy kulek czarnego, jesiotrowego kawioru, też może zanudzić na śmierć. Dziękuję Anno za nasycenie Parą tej wilgotnej jeszcze gąbki poezji. Pozdrawiam :)
Opublikowano

ludzki stan; odczuwać samotność, nawet w tłumie.
ludzki stan; odczuwać profilowe, nie profilowane wyobcowanie, wśród wielu bliskich i dalekich twarzy
ale ze wszystkich ludzkich stanów, samotność we dwoje ma najbardziej nieludzkie oblicze
- tak uważam.

udanego, wypogodzonego łyk.endu, Emilu :)
kaśka

Opublikowano

Jak zawsze zauroczona Twoją poezją z "wyższej półki" próbuję się dokopać do głębi wnętrza człowieka cierpiącego na "samotność", jakakolwiek jest, we dwoje lub w pojedynkę, ale jednak samotność i zmaganie się ze świadomością "quo vadis?" a tym, co po drodze oraz "krwi burzenie"...jednak...choć wydaje się to późnojesiennym absurdem...
Wiem, na pewno nadinterpretowałam, ale wiesz, ja tak mam, że wciskam się w najciemniejsze zakamarki duszy i szukam choćby "iskierki" w popiele...a nuż uda się rozdmuchać?

Serdecznie pozdrawiam Emilu -
Krysia

Opublikowano

Eeeejjjj, chyba całkiem przyzwoicie odebrałem wiersz, Emilu ;)

Hmm, fakt mnie przeszywa,
że te kartki zgarbione,
próbuję uchylać, czasem na siłę...
i twarze zgarbione...
pełen nonsens...
Ciekawe, ciekawe...

całkiem zgrabnie napisane, tylko jakoś tę ostatnią muszę zrefleksjonować, bo jak dla mnie to i bez
przyzwoicie pachnie;)
i ta "laska", "trzaska" jakoś mi zgrzyta w uszach.

jest ok, pozdrawiam serdecznie ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pięknie piszesz o samotności we dwoje... tak naprawdę, to każdy z nas jest w pewną wewnętrzną samotność uwikłany. Samotność w sieci, samotność na ulicy, samotność nie rozumienia, samotność szklanych domów, samotność marzeń i myśli... Dlatego wszyscy tu jesteśmy... Dziękuję Kasiu i pozdrawiam z dymiącej jeszcze "dwururki"... hahaha. Pożyczyłaś mi łyk-endu i rzeczywiście sporo się, jak mawia mój znajomy, łykło... hahaha. Wyszedłem grzecznie z domu z dwoma Niemcami, a wróciłem z roztańczoną Brazylijką, nadsłuchując zazdrośnie piejących kogutów hahaha i kto tu mówi o samotności. Cmokasiątka dla Kasiątka.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Lubiem takie wszędobylskie wycieczki w głąb duszy, czuję Twoją dłoń i palce... hm, jesteś wszędzie, rzeczywiście... hihihi. Dziękuję bardzo za przystanek zwany "pesach" i pozdrawiam serdecznie... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Zbigniew Polit Miałem tu niedawno takie doświadczenie z interpretacją wiersza Kolegi @Achilles_Rasti Strzeliłem tak odklejoną interpretację, że z kurą nioską mógłbym iść w zawody bez pewności co do wyniku ;) Także z tym rozumieniem to różnie bywa. Autor coś chce przekazać zapewne. Ty coś z tego rozumiesz, czujesz, przeczuwasz, nie rozumiesz, nie czujesz, nie przeczuwasz... Nie winiłbym tu inteligencji autora czy Twojej. Ot - tak bywa - raz się obaj wstrzelicie, innym razem - niekoniecznie.
    • @Rinimod Ikcyżuk tekst dobry pod metal- taki Osbourne'owski..., może pod ACDC..., ewentualnie Sex Pistols.  
    • @wiedźma   Bardzo dziękuję!  Bardzo mi zależało na zbudowaniu ,odpowiedniego do wydarzenia , klimatu. Cieszę się, że tak to odebrałaś.  Serdeczności! 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Przemiły komentarz, dziękuję. Ja już po prostu nie nadążam, to i gdzieś tam zwykle przy kwiatku takim czy innym i we własnych myślach. , Dziękuję :-)
    • @Zbigniew Polit   Autor ukrył w tekście przekaz, że miasto jest „najeżdżane” przez ludzi, których uważa za gorszych, prymitywnych i niepasujących do miejskiego krajobrazu. Robi to jednak na tyle sprytnie, że na pierwszy rzut oka wierszyk wygląda na niewinną rymowankę o korkach. Satyra jest rytmiczna ale tu jest szowinizm miejski. Jej humor opiera się na tzw. "kopaniu w dół" czyli dowartościowywaniu się kosztem grupy, którą autor uważa za gorszą i mniej kulturalną. Finałowe "Czulej zatem graj sumieniem, Na to bratnie oblężenie" to nie jest prawdziwa empatia. To fałszywa litość i protekcjonalne poklepanie po głowie "biednego dzikusa z prowincji". Ciekawa jest matafora - "zmiana chodaka" czyli ukrywanie swojego wiejskiego pochodzenia , użycie słowa "burak" to już obelga. Autor sugeruje, że przyjezdni mogą zmienić buty na eleganckie ("szpilki w szafie nowe"), ale w głębi duszy na zawsze pozostaną "burakami", z którymi miasto musi się męczyć. Obecnie mieszkam na prowincji i raczej nie mam ochoty nikogo "linczować" , bo Autor przeniósł się w lata 90-te i chyba nie jest świadomy, co obecnie kryje się pod nazwą "wieś". Interesujący jest "napływ" ludzi z miast, którzy kupują nieruchomości na wsi i często się na niej osiedlają.   Na wsi domy - jasne, nowe, Dla bogatych już gotowe Na poranki pełne światła, Które w okna miękko wpadną. Ściany pachną świeżym drewnem, Cisza płynie dniem i zmierzchem. Taras łapie złote zorze, Ogród się zieleni - o tej porze. W blokach okna - jedno w drugie, Widok krótki, myśli długie. Beton szumi zamiast wiatru, Cień zasłania pół dnia światłu. Tam balkonik - tu przestrzenie, Tam sąsiedzi - tu milczenie. Tam klatkami dzień się mierzy, Tu czas płynie, jak się należy. W wiejskim domu noc jest miękka, Ciemność gwiazdą lekko pęka. Niech więc każdy sam wybiera, Gdzie mu serce się otwiera.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...