Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam,

Mam pytanko o kwestię prawną. Napisał mi się tekst na kanwie artykułu prasowego. Jak dużą część oryginalnego tekstu można przytoczyć? czy są jakieś ograniczenia w tym względzie??

Z góry jestem wdzięczna za odpowiedź
/b

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A wiesz, że to jest nawet ciekawe? Powiedzmy, zakładasz wydawnictwo "Cytaty' i np. piszesz we wstępie:

Dzień dobry. Dziś chciałabym zacytować Państwu "Wiedźmina" Andrzeja Sapkowskiego.


Potem cytujesz wszystko jak leci :)
Pozdrawiam.
Opublikowano

najprościej zajrzeć tu:
h*tp://sejm.gov.pl/prawo/prawo.html

do ustawy z dnia 4 lutego 1994 r.
o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Dz.U. 1994 Nr 24 poz. 83

jeden z art. mówi:
Art. 29.
1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych
utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym
wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.
2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione
drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.
21. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione
drobne utwory lub fragmenty większych utworów w antologiach.
3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 21, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.


pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dzięki :)
aczkolwiek nie bardzo wiem, jak mam interpretować to prawo.
może zwyczajnie wstawię, jak się ktoś znajdzie z uzasadnionym Vetem, to zdejmę wiersz.
albo sama nie wiem. mam w szufladzie tekst i w sumie nie wiem, co mam z nim zrobić.

Pozdrawiam
/b
Opublikowano

PRAWO CYTATU

Ten temat nie służy do zadawania pytań prawnych - pełni rolę wyłącznie informacyjną.

Co do zasady korzystanie z cudzych dzieł wymaga zgody autora tego dzieła. Ustawa przewiduje jednak szereg tzw. licencji ustawowych, które są umiejscowione w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej zwaną ustawą) w artykułach od 23 do 35.
Licencje ustawowe mają służyć rozpowszechnianiu dóbr kultury, stanowią ingerencję w prawa wyłączne (monopol) twórcy, są wyjątkiem od reguły. Muszą pogodzić interes twórcy z interesem społecznym, dlatego przy prawidłowym zastosowaniu prawa cytatu nie jest potrzebna zgoda autora dzieła cytowanego.
Jedną z takich licencji ustawowych (forma dozwolonego użytku publicznego) jest PRAWO CYTATU umieszczone w art. 29
Cytat:
Art. 29. 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.

21. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w antologiach.

3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 21 twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.
Przeanalizujemy ustęp 1 art. 29.

a) w utworach stanowiących samoistną całość - możemy, więc przytaczać fragmenty cudzych utworów w naszym dziele, jesli stanowi ono samo w sobie utwór w rozumieniu prawa autorskiego. Znaczy to tyle, że posiada elementy twórcze oraz indywidualne (art. 1 ust. 1), nie czerpie swojej wartości z przytoczonych fragmentów cudzych dział, lecz samo w sobie jest utworem. Cytaty mają więc służyć tylko pewnemu uzupełnianiu odrębnego, wcześniej powstałego utworu, a nie być przepisaniem czyjegoś działa.

b) urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości - pierwszy człon oznacza wolność w przytaczaniu tylko pewnych fragmentów utworu. Urywki nie mogą być jednak decydującą częścią w tworzonym dziele. Prawo nie określa konkretnych wytycznych, np. możliwość przedrukowania 30 zdań, wersów etc. Nie może być tak, że osoba czytająca dzieło będzie miała wrażenie, że cytaty są główną częścią dzieła, a komentarzach jest ich dopełnieniem. Proporcje powinny być odwrotne, cytat ma pełnić rolę podrzędną w stosunku do głównego dzieła. Co ważne, utwór cytowany musi być już rozpowszechniony, czyli wg ustawy (art. 6 ust 1 lit) 3) - "za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie". Zapożyczenia nie mogą być znaczne, gdyż możnaby wówczas zakwalifikować je jako reprodukcję (opracowanie), naruszałoby interesy autora (art. 35 ustawy) i wymagana byłaby zgoda twórcy dzieła, z którego pochodzą zapożyczenia (art. 2 ust 1 ustawy).

Zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie nie zostało dokładnie określone, co należy rozumieć przez sformułowanie "drobne utwory". Przyjmuje się, że mogą to być krótkie wiersze, małe opowiadania, historyjki. Nie należy tego mylić z "prostą informacją prasową", która na podstawie art. 4 nie podlega ochronie autorskoprawnej.


c) w zakresie uzasadnionym wyjaśnieniem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości - ta część przepisu mówi nam o celu cytatu - jest to katalog zamknięty i tylko taki cel powoduje, że cytat jest dozwolony. "Wyjaśnianie, analiza krytyczna oraz nauczania" zakładają, że cytat ma służyć jako źródło informacji, być ugruntowaniem własnego poglądu, uczynieniem własnych wywodów bardziej zrozumiałymi. "Prawo gatunku twórczości" oznacza posługiwanie się cytatem we własnych utworach z odniesieniem do cudzych utworów - ma to miejsce w działalności parodystycznej, kabaretowej, satyrycznej, różnego rodzaju wariacjach.
Celem cytatu nie może być upiększanie własnego utworu - np. zastosowanie zdjęć albo fragmentów tekstu musi mieć uzasadnienie merytoryczne (wymienione powyżej). Mało prawdopodobne, by ktoś z tego powodu chciał pozywać takiego naruszyciela. Granica między uatrakcyjnianiem tekstu, a celami wymienionymi w artykule często jest trudna do wyznaczenia i zależy od osoby interpretującej dany stan faktyczny.

Inne istotne zasady:

- przy zastosowaniu cytatu ZAWSZE trzeba podać twórcę oraz źródło konkretnego fragmentu którego on pochodzi. Powinno być to wskazanie dokładne, która część, z którego źródła została zapożyczona. Zaniedbanie tego obowiązku powoduje naruszenie autorskich praw osobistych twórcy. Artykuł 34 ustawy wskazuje wprost:
[cytat:1epw60xp]Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej[/cytat:1epw60xp]

- w cytacie nie należy wprowadzać ŻADNYCH zmian. Można pewne rzeczy, np. dopisać, ale nie powinno to sprawiać wrażenia, że autor dopisku i autor cytatu to ta sama osoba, dlatego wszelkie tego typu zmiany trzeba wyraźnie oddzielić od cytowanego fragmentu. Stosuje się w takich sytuacjach np. formy dopowiedzeń w nawiasach - "(przyp. red)";

- cytat nie musi występować tylko w formie tekstowej. Wyróżnia się m.in. cytat plastyczny, cytat filmowy, cytat muzyczny, cytat graficzny. Wszystko przy zastosowaniu zasad wymienionych w tym poście;

- cytat nie może u odbiorcy wywołać fałszywego wyobrażenia o cytowanym dziele, tzn. przez zapożyczony fragment nie możemy zniekształcać myśli autora - bo może to doprowadzić do naruszenia praw osobistych twórcy;

- cytowania nie należy pomylić z dziełem inspirowanym - jest to dzieło, z którego czerpiemy pewne idee, wątki etc. do własnego dzieła, następnie rozszerzamy, dodajemy kolejne elementy. Podobieństwo może być dostrzegalne, ale nie może być zbyt duże, gdyż wtedy będzie to już opracowanie. Reguluje to również ustawa:
[cytat:1epw60xp]Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.
2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba, że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.
3. Twórca utworu pierwotnego może cofnąć zezwolenie, jeżeli w ciągu pięciu lat od jego udzielenia opracowanie nie zostało rozpowszechnione. Wypłacone twórcy wynagrodzenie nie podlega zwrotowi.
4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.
5. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego.
[/cytat:1epw60xp]

Przykłady (będę starał się umieszczać co jakiś czas nowe)

Pytanie 1. Prowadzę stronę, na której umieszczam, co pewien czas recenzję najnowszych filmów ukazujących się na DVD. Czy mogę w ramach prawa cytatu umieścić okładkę DVD?

Odpowiedź: Tak, można w ramach cytatu umieszczać przy recenzjach okładki książek, DVD, gier



Pytanie 2. Chce prowadzić serwis informacyjny i wklejać artykuły z różnych czasopism, dzienników, serwisów takich jak onet. Oczywiście źródło będzie podane.

Odpowiedź: Nie, nie można tego robić bez zgody tych podmiotów. Przekopiowanie artykułów nawet z podaniem źródła będzie naruszeniem praw autorskich majątkowych, gdyż nie zostają spełnione cele cytatu. Jeśli byłby taki fragment (lepiej fragment a nie cały artykuł) podsumowany własnym komentarzem, to owszem - występuje wtedy prawo cytatu. Ale nie popadajmy też w skrajności, 30 linijek tekstu cytowanego i jedno zdanie komenatrza - nie spałenia tego warunku. Proporcje muszą być zachowane.

Pytanie 3. Tworze stronę z artykułami o sprzęcie komputerowym. Często korzystam z stron anglo-języcznych lub z polskich stron poświęconych temu tematowi. Nie kopiuje jednak artykułów, a jedynie czytam i na ich podstawie opracowuje oraz tworze własny tekst. Czy mogę tak robić? Mieści się to w prawie cytatu?

Odpowiedź: Jeśli tekst jest na tyle zmieniony, że zostały powzięte z niego jedynie informacje, ale reszta (sposób wyrażenia tych informacji, struktura artykułu, wypowiedzi) jest inna - to nie dochodzi do naruszenia praw autorskich. Mówiąc prościej, można przeczytany tekst streścić własnymi słowami - będzie to utwór inspirowany.


Pytanie 4: Czy na swojej stronie www mogę umieścić przedruk artykułu z innej strony www, jeśli wcześniej uzyskałem "na telefon" zgodę, ale pod warunkiem, że podam źródło oraz imię i nazwisko autora dokumentu/artykułu? Czy wymagalna jest forma pisemna? Wystarczy zgoda w e-mailu?

Odpowiedź: Może być zgoda na telefon, ale ze względów dowodowych lepiej mieć ją potwierdzoną na piśmie albo chociaż w emailu.



Bibliografia:
"Komentarz do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" - pod redakcją prof. J. Barty oraz prof. R. Markiewicza

źródło - forumprawne.org

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wiechu J. K. taka na odległość rzęs

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Każdy z nas ma jakieś "gdzieś gdzie jeszcze nie był a bardzo chce" Pozdrawiam serdecznie 
    • @Wiechu J. K. zielsko anielsko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @aff dziękuję Agatko  Twoje słowa są niezwykle budujące

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...