Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w porównaniu z drzewami jestem piękna i wieczna
nie gubię liści tylko kilka włosów dziennie
cóż że przybywa bruzd
nikt nie narzeka że drzewa są szorstkie

one powtarzają się co roku
zielenieją kwitną tak samo

ja przekwitam co roku inaczej
a kiedy już opadnę to na długo
nieodwracalnie niepięknie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Lady, moim zdaniem, rozważania owe bardzo manowcowe, rzekłabym nawet - powierzchowne,
może warto pohuśtać się dłużej na tej wadze?
;)


Wręcz przeciwnie ;)
Ale ... nie będę się kłócić. Tu zawsze jest coś na nie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie znam podmiotki lirycznej, ale śmiem twierdzić, iż jest przeciwnie.

Za LadyC - powierzchownie nieco.


LadyC to autorka znaczy ja
Jeśli nie znasz podmiotki lirycznej - jakim prawem twierdzisz, że jest przeciwnie??
Ponadto - LadyC nie twierdzi, że powierzchownie póki co.

Braki w logicznym czytaniu?
Zatem koment nie dziwi nic.

;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie zwracam uwagi na autora. W sensie: nie oceniam po autorze. Na zdrowie póki co wychodzi, choć można się trzasnąć przy cytowaniu.

Nie znam peelki, ale moim zdaniem ciało ludzkie ustępuje pod względem urody cudom przyrody. Patrz: Cebula Szymborskiej.

Ot, zboczenie takie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie zwracam uwagi na autora. W sensie: nie oceniam po autorze. Na zdrowie póki co wychodzi, choć można się trzasnąć przy cytowaniu.

Nie znam peelki, ale moim zdaniem ciało ludzkie ustępuje pod względem urody cudom przyrody. Patrz: Cebula Szymborskiej.

Ot, zboczenie takie.


Nie to jest istotą wiersza. Pan nie zrozumiał ;)
Zdarza się.
Opublikowano

Świetny pomysł, wykonanie kuleje - w zestawieniu z pierwszym wersem, następnym brakuje nieco logiki. Pierwszy wers wyklucza podobieństwo, które następnie występuje. Cóż to za wieczność, która się kończy ?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




A kokieterii Pan w tym nie wyczuł, Panie Lecter? ;)

a kiedy już opadnę to na długo
nieodwracalnie niepięknie

Gdyby nie to...ale ja się nie znam na kobietach ; )


Teraz Pan kokietuje, Panie Lecter ;))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Niestety zgodzić się muszę, że tytuł nie jest najlepszy. Kłopot w tym, że lepszego nie mam.
Dziękuję za słowo
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"Nawet drzewa rosną w ciemnościach
W dupie mają - na czyich kościach" - zamiast komentarza;)


Heh, zdaje się, że racja ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Tak, to może być rodzaj przywileju nawet, to właśnie chciałem powiedzieć :)
    • @Berenika97 Tak, rozdźwięk jest w moim przekonaniu :) Pozdrawiam :)
    • @violetta przychodzi mi na myśl "umarła klasa" Tadeusza Kantora... Ale to tylko moje wyobrażenie...
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Starzec ;) To zależy w czym. Bo śmiejących się warto naśladować (ale nie należy ich prześladować! :)). Cierpiących nie naśladować ale pomagać im, jak kto potrafi i jakie ma możliwości, to oczywiste. Dzięki, również pozdrawiam:)       @LessLove ... Dziękuję     
    • @Migrena   Niesamowity tekst! Świetny turpizm zmieszany z egzystencjalnym dramatem. Metafory więziennego brudu uderzają - zwłaszcza Bóg, który "zagląda tu tylko na przeszukania" i boi się włożyć rękę do kibla. Odbiera to resztki nadziei na jakiekolwiek sacrum. Rewelacyjny, duszny klimat, bo wiersz dusi od samego początku - "powietrze o gęstości niemytej skóry" sprawia, że fizycznie czuć ten zaduch. Krata łapiąca stację cisza - to genialne! Podział celi na role (profesor, malarz, kucharz i "cień") tworzy mikrokosmos, w którym mur faktycznie staje się piątym i stabilnym elementem. Ale pod warstwą więziennego realizmu kryje traktat o utracie tożsamości. Porównanie człowieka do „kostki rosołowej bez opakowania” czy systemu zapominającego o przeterminowanych konserwach ma w sobie niesamowitą, gorzką siłę. Narrator jako „cień od oddechów”, który zbiera do kieszeni sapnięcia współwięźniów, staje się żywym archiwum ich ukrytego bólu, ale jest to również bolesne współuczestnictwo. Fraza o byciu „posklejanym cudzymi historiami, które już się nie odkleją” to esencja prawdziwego współodczuwania. Autor przywraca tym ludziom podmiotowość tam, gdzie system próbuje ich zrównać z betonem. Znakomity, mądry wiersz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...