Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

teraz jest czas obumierania
tłumaczysz cierpliwym głosem

zrzucimy bezmyślne uśmiechy
śmiejące się zamyślenia

twoje pięści
drobne jak czereśnie
staną się twardsze

wiosna rodzi nowych ludzi
ich pocałunki w obcych miastach
to już nie my

jestem silny Joanno
uczę się milczeć na głos
oddychać nocą

Opublikowano

"Uczę się milczeć na głos" - ładnie! zazwyczaj " mówimy szeptem" albo "krzyczymy bezgłośnie". A tu? Proszę. Cały wiersz mi się bardzo podoba. Pozdrawiam cieplutko. Jeśli miałeś wczoraj imieniny, wszystkiego dobrego! Para

Opublikowano

Dziękie za komentarze ;)

Jakoś ten głos musiałem określić.

Śmiejące się i uśmiechy - celowy zabieg z tą zamianą, nie wiem, czy udany, ale mnie się podoba ;P

Propozycje cięć jakoś mnie nie przekonują.

Jeszcze raz dzięki :)

Opublikowano

Trudno mi było przejść obok Twojego wiersza obojętnie, bo czuję w nim spory potencjał. Jednakże za dużo mi tego cierpliwego, drżącego głosu i milczenia na głos a także śmiejących się uśmiechów. Ja bym tu jeszcze trochę pokombinowała ze słowami ;)
Pozdrawiam serdecznie.

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



pozmieniaj!
zawsze jest czas na zmiany!
zwłaszcza w wirtual-chmurze
:))))))))))
Popieram, zwłaszcza, że sam to stwierdzasz!
Wiersz bardzo zwracający uwagę, dopieść go.
Serdecznie pozdrawiam
- baba

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • plaża była pusta rozciągnięta jak język sucha od słońca i wiatru ona miała sól na ustach i oczy zbyt jasne jakby widziały więcej niż trzeba on niósł w sobie noc ciężką jeszcze nie do końca przeżytą piasek parzył stopy wchodził między zęby zgrzytał w środku szli za daleko tam gdzie nie było już śladów tylko wiatr i własny oddech dotknął jej nagle jakby coś w nim pękło bez ostrzeżenia odpowiedziała od razu jak ogień który nie ma już powrotu ich ciała nie były delikatne ścierały się jak kamienie mielone w gardle rzeki sól wchodziła w skórę w oczy w usta wszystko szczypało wszystko było za bardzo on wbijał dłonie w jej plecy jakby chciał się utrzymać przy czymś żywym jakby pod skórą było coś co mogło go ocalić ona ciągnęła go niżej w piasek w siebie w ciemniejsze miejsce nie było rytmu tylko uderzenia nierówne głodne krew przyspieszała szarpała się jak zwierzę zamknięte w za małym ciele morze obok uderzało i cofało się jakby coś pamiętało ale nie chciało powiedzieć krzyknęła raz krótko jak przecięcie potem już tylko oddechy ciężkie rozbite leżeli długo lepcy od soli i piasku jak po walce słońce wypalało z nich resztki myśli nie patrzyli na siebie bo było za blisko fala doszła wyżej dotknęła ich stóp zimna obca jakby coś sprawdzało czy jeszcze żyją i kiedy wstali nie byli już tacy sami jakby morze coś w nich zabrało i zostawiło miejsce które nie chciało się zamknąć              
    • @Alicja_Wysocka Zgoda !! Ujęła myśl...    
    • @Leszczym Chyba chcesz zredukować jakąś tendencję ale mało kto rozumie że ta tendencja jest bez sensu...
    • @Migrena No i elegancko :⁠-⁠)
    • @Mel666 ... pięknie się złożyło bo wczoraj jutro dziś  będzie dalej żyło   zwłaszcza że  ciebie taką zobaczyło   taniec koła zatacza to wieczność oznacza ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...