-
Postów
780 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Simon Tracy
-
Jakże łatwe jest życie
Simon Tracy odpowiedział(a) na Lenore Grey utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Lenore Grey poems Twoje krótkie formy są wyjątkowe. -
Brama ósmej nocy miesiąca Dass
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta Każdy ma prawo wyrazić opinię tak o wierszu jak i twórcy. Moja poezja jest bardzo specyficzna. Ja sam jestem bardzo specyficzny. Ten wiersz nie przypadł Ci do gustu i ja to w zupełności rozumiem. Nie musisz przepraszać. @Christine Jak narazie chyba ostatni z motywem krain snu. Dziękuję bardzo. @Berenika97 Ja zazwyczaj toczę walkę najpierw o samą możliwość zaśnięcia. Jak już mi się uda to ostatnio nie jest tak tragicznie w moich snach. @Wiechu J. K. Pozdrawiam serdecznie! -
Brama ósmej nocy miesiąca Dass
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Bardzo dziękuję. Był taki czas w moim życiu, że nigdy nie zapamiętywałem snów. Był również i taki gdzie śniłem jedynie przerażające koszmary. Lecz ostatnio coraz częściej dane mi jest wreszcie lądować w spokojnej krainie snu. -
List z Syo
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 U mnie jest to już ta forma odseparowania, gdzie piszę z kimś gdy tylko znajdę osobę zainteresowaną moją poezją. Zresztą lubię to. Uważam podobnie do Lovecrafta, że ludzie nad wyraz inteligentni i uzdolnieni powinni trzymać się razem bo idealnie się rozumieją i znają swoje potrzeby. Poezji czy prozy nie zrozumie i nie doceni pierwszy lepszy prostak. Dlatego też uważam artystów za ludzi uprzywilejowanych i lepszych od innych. -
Brama ósmej nocy miesiąca Dass
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@KOBIETA Dziękuję. Ja również pozdrawiam. Pewnie mogłem to opisać dłużej i inaczej ale wtedy gdy powstawał ten wiersz jeszcze nie sięgałem po prozę poetycką. -
Brama ósmej nocy miesiąca Dass
Simon Tracy opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Czasami w głębokim śnie, lecę na krukach nocy ku bramie dwunastego wszechświata. Przelatując przez nią, wpadamy od razu w żar pustynii Dayna, która rozciąga się swoim piekielnym pustkowiem aż ku wzgórzom Jasca. Gdzieś pomiędzy ich rozsypanymi przez czas szczytami, można odnaleźć starych, dzikich cieni, bezimienne miasto. W tej krainie żyją tylko najgorsze z koszmarów byty. Gdybyś tylko to widział ziemski Boże i Ty Eklezjasto. Ze wzgórz płynie lawa. Potokami śmierci, ziemia usmażona. Ogień bucha z pęknięć skalnej płyty. Jak z ciała mitycznego drakona. Moje sny rzadko trafiają ze mną do niebiańskich plaż, czy białych, marmurowych strażnic. Spokojnej, sielskiej ziemi. Gdzie ludzie z krain snu, z uśmiechem przemykają z kamienicy do kamienicy, lub krzątają się pomiędzy kolorowymi kramami. Gdy w tej krainie zapada z wolna zmierzch, mi brzask, sen z powiek powoli usuwa. Kruki lądują bezpiecznie na skraju morza piasków. Zostawiają mnie pod bramą bym wrócił do jawy. Ostatni raz patrzę, jak noc ich matczynym uściskiem w locie mrokiem zasnuwa. -
Wierny i martwy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Lenore Grey poems U mnie ma zaszczytne miejsce pomiędzy opowiadaniami Lovecrafta a "Cierpieniami młodego Wertera" Goethego. Splatać w poezji śmierć, miłość, pożądanie i ból. Trzeba być wyjątkową duszą by znieść ból tworzenia takich wersów. -
Wierny i martwy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Lenore Grey poems Właśnie zdjąłem sobie z półki poezje Poego. Mam wydanie z Vespera-"Miasto w morzu i inne utwory poetyckie". Moim ukochanym wierszem jest "Do jednej w raju". "I życie moje to bólu zachwyty. A nocy moich bezsenne marzenia. Płyną, gdzie oczu twoich blask ukryty. Tam kędy twoich nóg stąpania. Tam gdzie eterów toczą się błękity. U wiekuistych światłości strumienia." Tylko on potrafił tak pisać o stracie miłości i ukochanej. -
Wierny i martwy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Lenore Grey poems Jeśli miałbym wybierać swoje wiersze, które najbardziej oddają klimat Poego to dodałem je już tutaj jakiś czas temu, więc mogę napisać polecajkę jeśli masz ochotę się z nimi zapoznać. Będą to -"Cmentarna zguba","Zaniesiony do grobu" i "Choć tyle mogę zrobić". Każdy nawiązuję do utworów Poego a ostatni do jego wiecznej cmentarnej legendy. Szczerze to dopiero teraz gdy o tym napisałaś to mnie olśniło... ale to dobrze. Znaczy to tyle, że zaczytywałem się w Twoich wierszach nie zwracając uwagi na nic innego wokół. -
Wierny i martwy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Lenore Grey poems Poe i jego utwory oraz Lovecraft i jego mitologia i światy to całe moje życie. Dzięki opowiadaniom Poego sam stałem się pisarzem, oraz zacząłem interesować się kulturą gotycką. Poe jest moim ojcem, który mnie ukształtował. Każdy z moich przeszło dwóch tysięcy wierszy jest tylko i wyłącznie napisany dzięki temu że w wieku 11 czy 12 lat sięgnąłem po raz pierwszy po "Kruka" i "Zagładę domu Usherów" @Lenore Grey poems W Twoich miniaturach czasami dostrzegam też taki zimny, gotycki smutek. Dlatego może tak bardzo mi przypadły do gustu. -
Sen o miłości do czarownicy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Christine Bardzo dziękuję. Nie sądziłem, że ten wiersz tak bardzo przypadnie czytelnikom do gustu. -
Głos zewsząd
Simon Tracy odpowiedział(a) na Lenore Grey utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Lenore Grey poems Nie wiek definiuję człowieka a otwartość i szerokość horyzontów jego umysłu. Widać w każdym Twoim wierszu, że wędrujesz w czar rozmyślań i słów z których umiesz utkać niesamowicie dojrzałe teksty. -
List z Syo
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Jak słusznie zauważyłaś cudowne Celephais - stolica świata snu jest krainą stworzoną przez Lovecrafta szczególnie dokładnie ukazana w opowiadaniu "Ku nieznanemu Kadath, śniąca się wedrówka". Cóż... Lovecrafta określa się mianem "Samotnika z Providence" choć przez praktycznie całe życie był otoczony bliskimi, miał nawet żonę i chętnie udzielał się towarzysko a także prowadził masę korespondencji. Ja nie mam za bardzo kontaktu z rodziną, nie mam szans na żaden związek nie mówiąc o małżeństwie, Nigdzie nie wychodzę bo nie mam ani z kim ani po co. Nie znoszę głośnych i zatłoczonych miejsc. I co do korespondencji to ogranicza się ona u mnie jedynie do służbowych spraw i komentarzy takie jak ten w internecie. Więc może i jest to niepokojące. Ale uważam, że trwa to już tyle lat, że świat zapomniał o mnie a ja o świecie. I jedno może spokojnie istnieć bez drugiego. Lubię siebie określać "Samotnikiem z Lublina" 😀 -
Bardów potrzebują nawet barbarzyńcy. Ich stolica na rozległej wyspie, pośrodku jeziora ludzkich łez. Stosy ofiarne płoną u szczytu, kobaltowych piramid. W krainie snu są ludy bardziej okrutne od prekolumbijskich Indian. Podróżuje na świetle gwiazd Syo i Lys. Nie zakłócamy innych krain snu. Ich kojącego wszelki stres odbioru. Minęło tyle ziemskich wieków. Dla krain snu to nie była nawet sekunda. Odkryłem już wszelkie rody i rasy. Gatunki i gromady. Planet, nieskończoną ilośc. Mnogość gwiazd, wykraczającą poza umysł ludzki. I ja mam swoją wyspę. Na której spędzam, nie upływający czas. Nie obchodzą mnie tu kłótnie ani ból. Nie boję się tutaj wojen i głodu, pełzającego nowotworu. Wszystkie tutejsze zamki i pałace zbudowałem sam. Ogrody mienią się blaskiem szlachetnych kamieni. Złotem i srebrem. Kłaniają mi się w pas, napotkane zwierzęta i rośliny. Jestem za horyzontem zdarzeń. Nie dotrze tu Wasz ziemski głos ani list w kopercie. Ten świat jest wieczny. Po Was zostanie pył i skamieliny. Jeśli kiedyś zaśniesz i znajdziesz się nagle w Celephais, mieście złotych kopuł i stu tysięcy, strzelistych, alabastrowych wież. Zejdź bez strachu po jadeitowo-diamentowych schodach na nabrzeże. Znajdziesz tam galeon, który zamiast żagli, prowadzą anielskie skrzydła. Będę czekał przy trapie. Zabiorę Cię w wieczną podroż, po każdym krainy snu porcle.
-
O umarłych wersach
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@MIROSŁAW C. Pozdrawiam serdecznie -
Odłamki komety
Simon Tracy odpowiedział(a) na Lenore Grey utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Lenore Grey poems Ależ to jest wyśmienita miniatura poetycka. Niebanalny pomysł na wiersz. Gratuluję. -
O umarłych wersach
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Mam talent do tworzenia świata upadku. I bohaterów zawisłych pomiędzy fatalizmem i potępieniem a wieczną zgubą. -
Sen o miłości do czarownicy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Jest to w zasadzie wyjątkowy tekst w moim dorobku. Nigdy wcześniej nie wplatałem świata fantasy do poezji. Myślę, że wyszło całkiem dobrze. Jest to spójna historia o miłości, zaufaniu i potędze wyobraźni. -
Sen o miłości do czarownicy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Gosława Wolę samotność. W zasadzie od kiedy pamiętam. Źle się czuję przy innych. Nie mam żadnych znajomych ani przyjaciół. W pracy staram się nie rozmawiać o prywatnych kwestiach i nie wychodzić poza schemat współpracowników. Poezja jest w zasadzie jedynym co potrafię i co łączy mnie z ludźmi. Ale i w niej jestem incognito jak zauważyłaś. -
Sen o miłości do czarownicy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Gosława Ona sama przyznaje, że czyta od przeszło dwóch lat każdy mój wiersz. Czasami przemycam w nich tak domyślne znaki, że musiałaby naprawdę udawać żeby nie wiedzieć że to o niej. Ja już też jestem zbyt stary i zniszczony by kiedykolwiek jeszcze mieć choć cień szansy w miłości. Zresztą nie potrzebuję tego. Odnajduję się doskonale w swojej głębokiej samotni. I nigdy nie byłem bardziej spełniony niż teraz. Chyba po prostu za bardzo nie lubię ludzi by ich do siebie dopuszczać. -
Sen o miłości do czarownicy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Gosława No to dodam tylko, że niestety jest również już "zajęta" i zakochana po uszy. Więc mi pozostaje sen i poezja dla niej. -
Sen o miłości do czarownicy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Gosława Przyznaję, że jest to wyjątkowy wiersz w moim dorobku, ale pełen jest osobistych odczuć. No i Czarownica jest prawdziwa. -
Sen o miłości do czarownicy
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@KOBIETA Obok ciemnobrązowych najpiękniejszy kolor oczu. Dziekuję za przeczytanie i ocenę -
Sen o miłości do czarownicy
Simon Tracy opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jej oliwkowo zielone, lekko zmrużone, za zasłoną krótkich acz grubych rzęs, oczęta. Wpatrywały się we mnie z cichym uwielbieniem. Szybko doskoczyła, jeszcze nie ostygłym po niedawnym spełnieniu ciałem ku mojej piersi. I złożyła na moich zamkniętych na głucho ustach, pocałunek zbyt lubieżnie gorący bym mógł nadal ignorować z wyższością samca alfa jej próby zwrócenia na siebie uwagi. Wczepiłem palce w jej ciemne pukle, dziś wyjątkowo pofalowane. Może to sen tak spokojny. Dziecięcy wręcz. Rozrzucił je na świeżej pościeli. A potem żar zespolonych ciał nadał im tego nęcącego blasku i kształtu morskiej fali. Mając ją w ramionach czasami zapominałem o całym świecie. Żyłem w jej blasku i cieniu. Dla jej głosu i ciepła słów miłosnych. Dla jej oczu. Wzroku anioła. Ona mną władała. Choć nie chciała tego. Chciała być. Leczyć mnie. Rekonstruować moją duszę. Z każdym dotykiem i pocałunkiem, odrastało mi serce. Kiedyś wyjedzone przez mrok. Otoczyła je opieką i troską. Nie musiałem mówić. Nasze myśli zawsze były jednością. Czasami śmiała się, że mnie usidliła magią. Zaklęcia z jej ksiąg, pozwoliły mnie przywołać i ujarzmić. Czy kiedykolwiek chciałem od niej odejść? Przenigdy. Już nie migruję wśród leśnych mokradeł i zapomnianych nawet przez szeptuchy bagiennych borów. Mroźny księżyc ma jednak potężny zew. Tej klątwy nie zakończy nawet moja śmierć. Więc przemieniam się w jej ramionach. Samotny wilk, który dzięki ludzkiej czarownicy, jest choć trochę zrozumiany. Poddany nie ocenie a wysłuchaniu. Lecz pamiętam i te noc czerwcową przed laty. Gdy świeżo porzucony na skraju polany. Wyłem aż do utraty głosu. Padłem w wystające ponad ściółkę, korzenie prastarego dębu. Moje żale obudziły go ze snu. Schwycił mnie w swe starcze konary i umościł wygodnie na listowiu gałęzistych dłoni. Zapytał kim jestem. Samotnym wilkiem odpowiedziałem. Drzewa myślą i odpowiadają dość długo. Wreszcie odparł z wielką rozwagą. Nie wyglądasz na wilka. Bo kiedyś byłem człowiekiem, lecz pobratymcy z wioski nałożyli na mnie klątwę. Wypędzili mnie z granicy siół. Stałem się bestią. Znasz ludzi? To podły gatunek. Dąb zasępił się lub nawet przysnął myśląc nad odpowiedzią. Wreszcie odrzekł z powagą. Nic nie wiadomo mi o gatunku ludzi. Młody to zapewne szczep lub plemię. Znam dobrze ptaki co zamieszkują przestworza i korony moich pobratymców. Znam ryby srebrzyste i prędkie co płyną w nurtach górskich i leśnych strumieni. Znam jaszczurki, pająki czy ślimaki co wędrówkami swymi po korze. Wywołują łaskotanie i uczucie świądu. Znam łosie, jelenie czy dziki. Co chadzają w ostępy. Zniżają łeb w ukłonach ilekroć widzą mą postać przechadzająca się po lesie. Czasami rozmawiam z wilkami. O wolności. Lecz Ty nie wyglądasz na szczęśliwego i wolnego. Rzucono na mnie czar. Klątwę, której ani czas ani pokuta nie zdejmie. Dąb znów długo myślał. Czar… klątwy… magiczne konszachty. Runy, pergaminy, konstelacje. Drzewa nie znają się na tym. My rośniemy w ciszy prastarych puszcz. W miejscach świętych, dotkniętych jedynie stopą Pierworodnego. Naszymi braćmi są chmury i skały. Słuchamy pieśni wichru. A kołysze nas do snu szemrząca dziko Atrubre. Pani wszystkich wód, której źródło spłynęło z nieba przed eonami. Ale znam kogoś kto mógłby zaradzić na Twą niedolę dziwny wilku. Zabiorę Cię do czarownicy, która może będzie potrafiła zdjąć klątwę. Las jest wielki i dziki. Pełen parowów i dolin. Nie zbadają go w połowie nawet tak śmiesznie mikre łapy jak Twoje. Zresztą nieroztropnie byłoby wysyłać Cię tam samopas. Zaniosę Cię zatem wilku. Ku dawnemu kręgu rady. Do magicznych wrót Dok Natt. Tam jest dom czarownicy. Mieszka w wysuszonym cielsku trolla. Ona będzie umiała pomóc. I ruszył ku kniei z moim ciałem uwięzionym w gałęzistym uścisku. Dopiero szóstego dnia stanęliśmy u celu. Dąb wyszedł zza ostatniego szpaleru świerków. Każdy z nich zaszumiał w ich drzewnym języku, oddając hołd władcy lasu. Moim oczom ukazał się przepołowiony światłocieniem zmierzchającego słońca krąg polnych głazów, pokrywały je wyżłobione linie runicznych, elfickich zaklęć. W centrum okręgu stała budowla prawie tak wysoka jak Dąb, Złożony z kamieni i księżycowego srebra łuk Dok Natt. Miejsce gdzie Pierworodny śpiewał swym dzieciom pieśń o powstaniu życia. Gdzie nauczył ich miłości i dobra. Bo zła wtedy w krainie nie było. Nie było elfów, ludzi ani krasnoludów. Był tylko Pierworodny, jego głos i zrodzone ze śpiewu dusze. Ognie natchnienia. Które dały początek życiu. Dąb ułożył mnie delikatnie w kręgu. Dopiero wtedy dostrzegłem osobliwe domostwo na lewo od nas. Było to cielsko trolla. Zamienione w kamień. Naruszone eonami opadów i erozji, pełne wgłębień i pieczar, prowadzących wgłąb jego martwych trzewi. Jedno z nich prowadziło do domu czarownicy. Dąb z zaciekawieniem krążył wokół cielska trolla. Z pewnością kiedyś go znał. I nie myliłem się. Kelljoon Maczuga… pomiot magii która zatruła pieśń. Zabił go przed wiekami Jannii, Bóg góry. Była to era jaką pamiętamy już tylko my, strażnicy lasu i skały górskich zboczy. W jego wnętrzu uwiła swe gniazdo czarownica. Bywaj wilku. Obyś w świętym Dok Natt, odnalazł to czego szukasz i zmazał klątwę swego rodu. Ludzi jak ich nazywasz. Odszedł w las a za nim udały się dwa najwyższe świerki. A ja ruszyłem niepewnie do trollowej jaskini. By szukać ratunku. I znalazłem go w objęciach czarownicy. -
O umarłych wersach
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Stworzyłem te określenia na samym początku swojej przygody z pisaniem gdy miałem 16 lat. Podmiot pokutuje wiecznym potępieniem za grzechy jakich się dopuścił za życia a szczególnie za grzech samobójstwa jakiego się dopuścił. Dlatego te wiersze są pisane jakby zza grobu przez martwego acz żywego bohatera. Podmiot jest bestią, która służy samej śmierci. W zaświatach ma postać przerażającego upiora lub puchacza a w świecie ludzi jest krwiożerczym samotnym wilkiem, który z rzadka i na krótko potrafi przyjąć dawną ludzką postać. Wraz z pierwszym mroźnym księżycem w pełni wyrusza na tułaczkę po bezkresach bagien i kniei. Chadza wtedy jedynie ścieżkami umarłych. Odprowadza dobre dusze bezpiecznie ku portalom zaświatów a nęka i atakuję tych którzy pragną wrócić do świata żywych lub tych którzy przemienili się w demony czy upiory. Zaciąga ich zamęczone postaci przed oblicze samej śmierci, której wyrok może być tylko jeden. Zagłada. W nagrodę za dobrą służbę zyskuję opiekę śmierci a zarazem nieśmiertelność i nietykalność. Nie można go zranić ani zabić. Nawet czas nie ma na niego wpływu. Jest wieczny jak jego królowa Śmierć. @Christine Jeśli ktoś lubuję się w takiej tematyce to u mnie zawsze znajdzie coś dla siebie. Dziękuję za ocenę i komentarz.