Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    5 167
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    119

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @andrew Zapach, o którym piszesz — to nie perfumy jutra, to oddech rzeczy, które jeszcze się nie wydarzyły, Bez makijażu jest najlepiej. Bo wtedy widzę prawdę Śliczne!
  2. @Migrena Zachwyciłeś mnie po raz enty, ale tym razem bardzo szczególnie. Z dużą wrażliwością dotykasz jednego z najbardziej subtelnych paradoksów współczesności – bliskości na odległość. Zafascynowała mnie ta fizyczność doświadczenia, które z definicji jest wirtualne. Z zimnych nośników informacji zrobiłeś przedłużenie zmysłów. Kiedy piszesz, że „litery płyną jak ciepła rzeka” albo że piksele są „zaklęciami wchodzącymi pod skórę” - dokonujesz alchemii. Sprawiasz, że czuje się ciepło urządzenia jako ciepło drugiego człowieka. „Dotknąć bez dotykania” – pokazujesz, że wyobraźnia i empatia potrafią być potężniejszymi narzędziami poznania niż sam wzrok czy dotyk. Napisałeś liryczny dowód na istnienie duszy w cyfrowym świecie. Każdy, kto kiedykolwiek czuł szybsze bicie serca na widok powiadomienia na ekranie - odnajdzie w nim siebie. Jest intymny, delikatny i pełen szacunku do drugiego człowieka – tej „drugiej samotności”, która nasłuchuje po drugiej stronie łącza. Autor książki "Samotność w sieci" powinien się od Ciebie uczyć. Powtórzę się - jestem zachwycona!
  3. Mówiły, że najpierw spłynie ciemność, noc bez świtu, połykająca kontury miast. Czekałam na ten mrok z lękiem, a on przyszedł łagodnie – gdy zamknąłeś mi oczy pocałunkiem, by dłonie mogły widzieć więcej. Miał też nadejść wielki potop, woda wdzierająca się w płuca. Lecz ja tonęłam już wcześniej – zanurzona w twoich ramionach. I ten brak tchu był jedyny, który nie niósł strachu. Nie było trzęsienia ziemi, Poczułam jedynie twoją dłoń przesuwającą się wzdłuż kręgosłupa. i tylko to drżenie ocalało. A kiedy dzień wstał bez znaków na niebie, zrozumiałam - wszystkie przepowiednie miały twoje imię.
  4. @Simon Tracy Fascynuje mnie, jak łączysz w swoich wierszach wiarę i pamięć – to daje tekstom głębię, którą czuje się między wersami. Rozumiem, że stres może zaszkodzić kreatywności. Czasem warto sobie dać oddech, żeby wenę znowu znaleźć. Mam nadzieję, że szybko to nastąpi :)) Pozdrawiam.
  5. @andrewBardzo dziękuję! Warto o tym nie zapominać. Pozdrawiam. @bazyl_prostBardzo dziękuję! Cieszę się, że się spodobało, bo nigdy nie jestem pewna swoich metafor. :) @KOBIETABardzo dziękuję! Twoje słowa bardzo mnie ucieszyły, bo taki miałam zamysł. :)) @LeszczymBardzo dziękuję!
  6. @TectosmithŚwietnie, bo Twój tekst jest intrygujący i dobrze się go czyta. Czekam więc na ciąg dalszy. Pozdrawiam.
  7. @Wiesław J.K. Dziękuję za te słowa "Wiem, że nic nie wiem". To, co piszesz – że Bóg jest Miłością i Sprawiedliwością zarazem – to prawda, która przekracza każde pytanie, jakie zadaję w wierszu. I może właśnie dlatego pytania pozostają pytaniami. Dziękuję za to, że czytasz wiersz z taką otwartością wobec tajemnicy. Pozdrawiam.
  8. @Tectosmith To opowiadanie porusza kilka głębokich wątków. Główny bohater stoi w obliczu fundamentalnego konfliktu — miłość do rodziny kontra historyczna odpowiedzialność jako pilot misji kosmicznej. Musi skłamać, żeby uspokoić bliskich. To pokazuje cenę, jaką płacą pionierzy. Podróż w nieznane wymaga poświęcenia i wiary, nie pewności. Jest samotny, pomimo że jest częścią załogi, jego lęki i zwątpienia musi nosić w sobie. Moment wejścia przez śluzę to metafora momentu, w którym wszystko zmienia się nieodwracalnie. Na koniec bohater uświadamia sobie, że to nie jego osobista podróż, ale ludzkości. Indywidualny lęk staje się znacznikiem historii całej cywilizacji. Ciekawe opowiadanie, czy to fragment większej całości?
  9. @Waldemar_Talar_TalarBardzo dziękuję! "Bóg jest bezsilny – może tylko patrzeć" – to uderzyło precyzyjnie. Bo rzeczywiście chodzi o tę bezsilność, o rozpadzie, którego jest świadkiem. To nie oskarżenie, lecz wspólna rozpacz: człowieka i Boga, którzy patrzą, jak wszystko się kruszy. Dziękuję za to, że to dostrzegłeś. :) Pozdrawiam.
  10. @klaksUrocza bajka. :) Pozdrawiam.
  11. @Whisper of loves rain Dzieci uczące się nienawiści, gdy nikt nie pokazał im, że miłość może być rewolucją – to zdanie warto wysłać wszędzie, gdzie uczy się człowieczeństwa. To wiersz dla tych, którzy są zmęczeni czekaniem na zbawienie z góry. To wezwanie do zbawienia z dołu – tego, które budujemy sami, gdy odważymy się być ludźmi zamiast figurkami na szachownicy. Bardzo mi się podoba.
  12. @hania kluseczka Przeczytałam ją kilka razy i za każdym razem odkrywam nowe warstwy. Zaintrygował mnie ten kontrast między zimnem a delikatnością — "lodowaty wiatr z delikatnym szronem" — to doskonale oddaje stan, w którym można być jednocześnie zakrzepniętym a pełnym nadziei. Wyraz "okrężna droga" jest dobry! Nie mamy pewności, czy idziemy we właściwym kierunku, ale właśnie to błądzenie jest częścią drogi powrotnej do siebie. To taka mądra obserwacja o tym, jak życie funkcjonuje.
  13. @Starzec Będę się jej wystrzegać, bo nie lubię być wciągana (w cokolwiek). :)
  14. @huzarc Wiersz o wojnie, o oporze - napisany z taką bezpośredniością, że trudno pozostać obojętnym. Te ostatnie słowa - "Przeznaczenie jest parodią heroizmu" - są bardzo zastanawiające. Bo cały wiersz pokazuje heroizm bez wyboru, bez znaczenia. Bohater robi, co musi, a wszechświat pozostaje obojętny.
  15. @Wiesław J.K. Oczywiście, bo to Perkun i Perun ten sam bóg - różnice nazewnicze wynikają jedynie z odmiennych języków. :) Bardzo dziękuję. Wszystko, co nie dotyczy bogów w tej legendzie jest potwierdzone w historii, w kronice Piotra z Dusburga, "Kronika ziemi pruskiej" - kapłana zakonu krzyżackiego. Pozdrawiam.
  16. @KOBIETA Świetnie mieszasz zmysły i abstrakcyjne pojęcia. Siła uczucia zmienia naszą rzeczywistość – nie tylko nas, ale przemienia strukturę świata, w którym się poruszamy. Piękny wiersz!
  17. @Waldemar_Talar_TalarSmutno się zrobiło. Ale Alicja ma rację - te łzy szczęścia potrafią się śmiać. A słońce wraca zawsze po każdej nocy Kwiat potrafi zapamiętać jak pachnieć mimo mrozu
  18. @Migrena To przepiękny, liryczny wiersz, który tętni życiem, bliskością i delikatną zmysłowością. Natura zdaje się tutaj ogrzewać od waszej miłości, która jest procesem nieskończonym. Cudne obrazy. Przypomniałeś mi moje wędrówki po kniejach - po zielonym raju (oczywiście niesamotne) . Ach, rozmarzyłam się!
  19. @Alicja_Wysocka Świetna literacka zabawa! "Marny poeta" zmagający się z niepokorną formą – znam to uczucie. Sprytne - poecie też czasem puszczają nerwy wobec własnego tekstu. :)
  20. @Simon Tracy Brzmi jak manifest samotności. Bardzo mi się podoba, że sięgasz po słowiańskie bóstwa - nadają wymiar rytualny, jakby odcięcie od ludzi było powrotem do starszego, surowszego świata. To jeden z najlepszych wierszy, jakie czytałam. Lubię Twoje pisanie, zarówno prozę jak i wiersze, a więc lubię też twórcę tych dzieł. :) ps. Twoja twórczość jest inspirująca.
  21. @andrew Ta scena na Kołobrzeskiej plaży – zimna, pusta, cicha – jest idealnym tłem dla tego momentu, gdy świat jeszcze nie ruszył, a ty możesz "zatrzymać myśli na wczoraj". Podoba mi się antropomorfizacja słońca, które "zastanawia się, czy warto wstawać" – to zabawne i czułe zarazem. A na zakończenie możesz wyciągnąć atu i zacząć dzień po swojemu. Spokojny, łagodny wiersz. Jak ten poranek. :)
  22. Tam, gdzie fale Bałtyku biją o piaszczysty brzeg, a wiatr szumi w starych kniejach, żył niegdyś dumny lud Prusów. Choć mieczem i ogniem narzucono im władzę Zakonu Krzyżackiego, w sercach wciąż pozostawali wierni dawnym panom: Słońcu, Księżycowi i Ziemi. Najświętszym miejscem pruskich plemion, ukrytym przed wzrokiem najeźdźców, była świątynia w Romowe. To tam, w cieniu wiekowych drzew, rezydowali potężni bracia: Perkun – władca gromów i Ugnis – pan świętego ognia. Pewnego dnia bogowie ci, chcąc sprawdzić wierność swego ludu, przybrali postać zwykłych wędrowców. Przemierzali pruskie ostępy, zaglądając do wiosek i świętych gajów. Perkun kroczył z podniesionym czołem i uśmiechem, widząc, że wiara przodków wciąż tli się w sercach ludu mimo krzyżackiego panowania. Ugnis jednak chmurzył się z każdym krokiem. Jego bystre oko dostrzegło, że w wielu gajach święte ogniska przygasły, a opieka nad żywiołem ognia zeszła na dalszy plan. W sercu boga zaczęła kiełkować zazdrość i uraza. Tymczasem na ziemiach tych pojawił się nowy cień – komtur krzyżacki Mirabilis. Podstępny ten rycerz, władający z drewnianego zamku Lenceberg nad Zalewem Wiślanym, uknuł plan okrutny i krwawy. Rozesłał posłańców do najznamienitszych pruskich rodów, zapraszając wodzów i starszyznę na wielką ucztę. Obiecywał pokój i braterstwo, a zwabieni wizją końca walk, Prusowie przybyli tłumnie, nie przeczuwając zdrady. Stoły ugięły się od jadła i napitków, a gwar rozmów wypełnił salę biesiadną. Lecz gdy uczta dobiegała końca, a umysły gości były już mętne od miodu i wina, Mirabilis wraz ze swoją świtą chyłkiem opuścił komnatę. Na jego znak ciężkie wrota zatrzasnęły się z hukiem, a rygle opadły. Po chwili pod drewniane ściany podłożono ogień. Gdy pierwsze płomienie zaczęły lizać ściany, a dym gryźć w oczy, Prusowie zrozumieli, że znaleźli się w śmiertelnej pułapce. W obliczu straszliwej śmierci, ich głosy zlały się w jeden potężny krzyk rozpaczy. Wznosili modły do potężnego Perkuna, błagając go o ratunek przed żarem, który trawił ich ciała. Perkun, będąc wciąż w pobliżu, usłyszał wołanie swego ludu. Jego serce ścisnęło się z żalu, lecz nie miał władzy nad płomieniami. Zwrócił się więc do towarzysza: — Bracie Ugnisie! Powstrzymaj żarłoczne języki! Nie pozwól, by ten zdradziecki ogień strawił naszych wiernych! Lecz Ugnis, pamiętając zaniedbane paleniska w świętych gajach i słysząc, że konający wzywają tylko imienia Perkuna, odwrócił wzrok. Zazdrość o sławę brata, którą ten cieszył się nawet wśród dalekich Słowian, zaślepiła go. — Nie do mnie wołają, więc nie ja im pomogę — rzekł chłodno, pozwalając, by pożoga dokończyła dzieła zniszczenia. Widząc nieugiętość brata, Perkun podjął błyskawiczną decyzję. Nie mógł ocalić ciał, które zamieniały się w popiół, lecz mógł ocalić to, co najcenniejsze. Zanim ostatnie tchnienie uszło z piersi Prusów, bóg gromu chwycił ich dusze i przeniósł je w pobliskie, potężne dęby. Drzewa, przyjmując w siebie cierpienie płonących ludzi, w jednej chwili zmieniły swój kształt. Ich pnie powykręcały się w agonii, a konary skurczyły, przypominając ramiona wzniesione w błagalnym geście. Od tamtego strasznego dnia, żaden Prus nie ważył się podnieść siekiery na te sękate dęby. Wierzono, że drzewa te czują ból tak samo jak ludzie, a w ich wnętrzu wciąż żyją zaklęci przodkowie. Zniszczenie takiego dębu skazałoby duszę na wieczną, mściwą tułaczkę po świecie. I choć minęły wieki, a po zamku Lenceberg nie został nawet kamień, gdzieniegdzie na dawnych pruskich ziemiach wciąż stoją samotne, powykręcane dęby. Mają już ponad tysiąc lat i wciąż szumią dawną pieśń. Gdy mijasz takie drzewo, wstrzymaj krok i pochyl czoło. Pamiętaj, że nie są one naszą własnością. Należą wciąż do dusz, które przetrwały ogień zdrady.
  23. @Laura Alszer Zmysłowy, luksusowy wiersz. Ta "ekskluzywność" żyrandoli i "kosmos w kolorowym szkiełku" to piękny kontrast – wielkie zawarte w małym, dostępne tylko wybranych.
  24. @huzarc Bardzo dziękuję! Dziękuję za zrozumienie tego zamiaru – że symbole miały być gęste i pojemne, nie dekoracyjne. @Simon Tracy Dziękuję za takie słowa. Bo znaczy to, że coś w nim zagrało tak, jak powinno. Dziękuję za to, że mi to powiedziałeś. @Alicja_Wysocka Nie przepraszaj bo cudnie się rozgadałaś. Rozgaduj się, bo bardzo lubię Ciebie czytać - zawsze tam mądrze i empatycznie piszesz. Dziękuję za przeczytanie, i za tę mądrą myśl teologiczną, i za zrozumienie. To, że przypomnisz o rozróżnieniu między Bogiem a Szatanem w Księdze Hioba – to ważne. I ta obserwacja o naszych czasach, gdzie przypisujemy Bogu ból, a złu szczęście – pokazuje, że wiersz koresponduje z tamtą historią. Dziękuję za to, że widzisz to tak jasno. @Migrena Dziękuję! "Absentia dei" – to słowo uderzyło jak dzwon. Czytając Twoją analizę, czułam, że widzisz dokładnie to, co leżało pod powierzchnią wiersza: nie żadne przesłanie, lecz medytacja nad milczeniem, nad tym, co zostaje, gdy Bóg wydaje się być jedynie biernym świadkiem. Dziękuję za tak głęboką i trafną analizę. @violettaBardzo dziękuję! Mam taką nadzieję. :))) @lena2_ Bardzo dziękuję za tak miłe słowa, bardzo się cieszę, że się spodobał. :) @viola arvensis@infelia@Rafael MariusSerdecznie dziękuję!
  25. @lena2_ Piękny, intymny wiersz o bliskości i transcendencji, zapisany jak modlitwa. Nawet jeśli nie rozumiemy, nawet jeśli tylko udajemy kontakt – samo istnienie czegoś większego uspokaja. "Nieoczywisty i większy od naszych małych słów" – piękne określenie Boga. Czyta się go jednym tchem, jak szept.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...